One and Only - wersja polska


Disclaimer: Nie posiadam praw autorskich do prac, które zainspirowały to opowiadanie. Bohaterowie, etc. należą do L.J. Smith i do Producentów serialu "Vampire Diaries" - "Pamiętniki Wampirów"
Jestem jedynie autorką swoich własnych, oryginalnych bohaterów.


Kolejny rozdział dodany z pozdrowieniami
dla brygidy91
MSALVATORE
oraz Gosiaczka ;) :*


Rozdział 5
Powerless

Cassie

- Nie ma mowy! Nie pozwolę Ci na to, Cas! – krzyczy Elena, prawie płacząc.

Rozglądam się po pokoju, patrzę na twarze obecnych. Już widzę, że podzielili się na dwa obozy. Pierwszy, składający się z Eleny, Jenny, Jeremy'ego, Caroline i Bonnie, chce, żebym trzymała się z dala od całej afery i nie przyjmowała oferty Klausa. Drugi – Damon, Stefan i Alaric – popiera moją decyzję, żeby ją przyjąć. Najbardziej wspiera mnie Damon, chociaż myślałam, że nie ma o mnie najlepszego zdania – odkąd dowiedział się o moim dawnym związku z Klausem – ale zaczął patrzeć na mnie… jakoś inaczej. Widzę, że obaj bracia Salvatore bardzo kochają moją siostrzyczkę i to właśnie dlatego woleliby, żebym 'odwróciła uwagę" Wielkiego, Złego Pierwotnego, gdy oni zabiorą Elenę daleko, daleko stąd.

- W końcu to nie jest wcale takie poświęcenie z jej strony… - Damon próbuje racjonalizować sytuację i gdy widzę jego wkurzający uśmieszek oraz zdaję sobie sprawę z tego, co ma na myśli zaraz przewracam oczami.

- Dziękuję Damonie, ale wcale nie pomagasz! – warczę na niego.

Rozmyślanie na temat oferty Klausa zajęło mi cały minion dzień I noc. Teraz mam tylko dwie godziny zanim wybije godzina zero. Tego ranka podjęłam decyzję, kiedy widziałam, jak bardzo szczęśliwa była Elena ze Stefanem podczas śniadania. Kiedy oznajmiłam im swoją wolę, zaczęły się dyskusje oraz kłótnie na ten temat.

W tym momenie do salonu, gdzie jesteśmy wszyscy, wkracza Elijah. Ten Inny Pierwotny, jak nazywam go w myślach, w ogóle nie przypomina mi swojego brata. Też jest bardzo przystojny i ma przepiękny uśmiech. I ten cudowny akcent! Kiedy go zobaczyłam po raz pierwszy zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nie mogłabym zakochać się w tym 'lepszym' bracie. Już jednak wiedziałam, że nie mogłoby do tego dojść. Ani moje serce nie zabiło szybciej na jego widok, ani moje nogi nie zrobiły się nagle jak z waty. Chyba jestem skazana na bycie zakochaną w Najgorszym Facecie, Którego Kiedykolwiek Znaliśmy. I to jest także jeden z powodów, dla których postanowiłam rozważyć propozycję Klausa.

- Droga Cassandro… - Elijah podchodzi do mnie i bardzo grzecznie całuje moją dłoń, posyłając mi także zmartwione spojrzenie. – Dowiedziałem się, że mój brat złożył ci… wielce osobliwą propozycję. Czy moglibyśmy porozmawiać o niej na osobności?

Kiwam głową na znak głowy i wychodzę z nim na tyły rezydencji Salvatore'ów. W pewnym momencie zatrzymuje się i czeka, aż odpowiem na jego pytanie. Uśmiecham się do niego uprzejmie.

- To prawda, Elijah. Klaus złożył mi ofertę i zdecydowałam się ją przyjąć ze względu na swoją siostrę.

Nie wygląda na zadowolonego. Ani trochę.

- Jestem tutaj by prosić cię, byś jednak tego nie robiła.

Unoszę brwi ze zdziwienia.

- Czemu? To by przecież rozwiązało wiele waszych problemów…

W odpowiedzi Elijah przeczy ruchem głowy.

- To prawda, ale pozostałby ten najważniejszy. Potrzebuję tego, żeby mój brat był martwy.

- Dlaczego? – Nie rozumiem. Przecież, mimo wszystko, Klaus jest jego bratem! Wiem, że to potwór, ale jakaś część mnie wciąż kocha tę jego dobrą stronę – tę, o której, jak sądzę, niewiele osób wie. Ale ja ją widziałam. A poza tym, sama jestem najstarszą siostrą i po prostu nie potrafiłabym sobie wyobrazić tego, żebym pozwoliła rodzeństwu zginąć. Nie, jeśli mogłabym coś na to poradzić.

- Wytłumaczenie tego nie jest w mojej mocy, droga Cassandro. – Elijah wygląda bardzo smutno. Ale i tak podoba mi się sposób, w jaki wypowiada moje imię. Nik, to jest, Klaus, kiedy kilka razy zwrócił się do mnie moim pełnym imieniem, wymawiał je chyba jeszcze lepiej…

Nie, nie , nie! Nie będę teraz o tym myśleć!

Elijah kontynuuje:

- Bardzo mi przykro, ale muszę to zrobić.

No dobra, teraz, to już nic nie rozumiem! I to ja mam być ta mądra. Świetnie.

- Co zrobić? – pytam i patrzę mu w oczy. Nagle, jego źrenice zaczynają bardzo szybko to rozszerzać się, to zwężać i nie mogę się zmusić, żeby odwrócić wzrok.

- Wasza rodzina nie potrzebuje kolejnego poświęcenia. Odrzucisz propozycję Klausa. Wrócisz do własnego domu i poczekasz tam aż do momentu, kiedy on zjawi się po Elenę, żeby zabrać ją na rytuał. Pozwolisz, żeby się on odbył i nie powiesz ani swojej rodzinie, ani przyjaciołom, że o tym rozmawialiśmy.

Chcę coś na to szybko odpowiedzieć, powiedzieć mu, że, do diabła, nie ma mowy, że tego nie zrobię. Ale… nie mogę. Mogę tam tylko stać i go słuchać. Początkowo nie rozumiem, co się ze mną dzieje. Dlaczego nie mam żadnego panowania nad własnym ciałem?

Wtedy mi się przypomina. Elena mówiła o hipnozie i nawet dała mi bransoletkę z werbeną, żebym mogła się przed nią chronić. Jednak dzisiaj, kiedy wciąż nie wiedziałam, co zrobić z propozycją Klausa, zapomniałam jej założyć! To właśnie robi Elijah! Hipnotyzuje mnie!

Przez moją głowę przewijają się najgorsze przekleństwa. Jak mogłam myć taka głupia?!

xxx

Godzinę później jadę samochodem Jenny główną drogą do naszego domu. Powiedziałam pozostałym, że muszę w samotności pomyśleć o propozycji Klausa. Elijah ma im wszystko opowiedzieć po tym, jak już minie czas, jaki Klaus dał mi na odpowiedź.

Tym razem już klnę bardzo głośno, najbardziej wściekła na samą siebie. Nie mogłam nic zrobić, żeby chronić swoją rodzinę! A dlaczego? Tylko dlatego, że zapomniałam założyć dziś swojej bransoletki i że pozwoliłam Elijah użyć tego faktu przeciwko sobie! Już teraz sądzę, że o wiele bardziej wolałabym na wieczność być przywiązana do Klausa, zachowując przynajmniej wolną wolę, niż być tak bezużyteczna i bezsilna.

Już NIGDY, PRZENIGDY nie zdejmę swojej bransoletki!


Klaus

Klaus niecierpliwie chodzi tam i z powrotem po mieszkaniu Alarika. Czekanie na pojawienie się Cassie rozwścieczyło go na tyle, że zaczął jeszcze bardziej torturować Katherine. Zmartwił się, że ona jednak przyjdzie i że wtedy będzie musiał dotrzymać słowa i przesunąć rytuał. W końcu, czas mija, a jej nie ma.

Jakaś jego drobna część naprawdę chciała, by Cassie przyszła do niego z własnej woli. To ta ludzka część, którą zawsze ukrywał przed wszystkimi. Tylko przy Cassie był w stanie ujawnić odrobinę swego człowieczeństwa. Od momentu, kiedy ponad rok temu jego oczy spoczęły na niej, wiedział, że stanie się jego największą słabością, ale także jedynym światłem w jego wiecznie przepełnionym ciemnością życiu.

Tylko ta wampirzo-zwierzęca jego część cieszy się z tego, że może wkroczyć w drugą fazę planu. Prawda jest taka, że, tak, jak sobie powiedział, odzyska ją w ten, czy inny sposób.


Cassie

Następnego dnia

Chodzę w tę i z powrotem po naszym salonie i z każdą mijającą minutą wściekam się coraz bardziej. Kiedy ta hipnoza się wreszcie skończy?! Wtedy dzwoni mój telefon i widzę imię dzwoniącego na wyświetlaczu. To Stefan.

- Stefanie, co się tam dzieje? – pytam, umierając z ciekawości i czekając na zakończenie działania hipnozy.

- Cassie… - słyszę, jak głos mu się łamie. – Klaus był tutaj. Zabrał Elenę. – W tym momencie pęka mi serce. Dlaczego, dlaczego nie mogłam pomóc własnej siostrze? Dlaczego nie mogłam jej przed tym uchronić?! – Ale to nie wszystko… - Stefan dodaje jeszcze.

- Co masz na myśli, mówiąc 'to nie wszystko'? – pytam, przerażona jeszcze bardziej niż chwilę wcześniej.

- Zabrał Jennę. Chce, żeby była jego wampirem w czasie rytuału.

Telefon wypada mi z rąk i pięć minut później jestem już w drodze do mieszkania Alarika Slatzmana. Może nie mogłam powstrzymać Klausa przed zabraniem Eleny, ale na pewno nie pozwolę mu zabić jeszcze Jenny!


A/N: Następny rozdział - już wkrótce;)

Na moim profilu na POLYVORE oraz na blogu na TUMBLRze (w obu mój nick to veradediamant)
będą pojawiać się grafiki do tej historii oraz wszystkie kreacje Cassie :)
Kreacja z tego rozdziału ma numer 1 :)

Każdy rozdział jest zainspirowany piosenką.

Tutaj pasuje np. "Powerless" Nelly Furtado :)

Pozdrawiam serdecznie i do następnego rozdziału!

VeraDeDiamant