Chciałabym was serdecznie zaprosić na moje kolejne tłumaczenie tym razem ficka Yogogal (Lawn Gril) – Little Plastic Castle. Cały pomysł tego opowiadania należy do niej ja go tylko przekładam na nasz język, natomiast wszystkie postacie należą do Stephenie Meyer. Pozdrawiam i zapraszam do czytania.
Rozdział 6
Bella
- Victoria – powiedziałam, starając się złapać jej uwagę, kiedy robiłam wszystko, co możliwe, aby powstrzymać irytację w moim głosie. Robiła oczy do jakiegoś nędznie wyglądającego kolesia przez ostatnie pięć minut i kontynuowała ignorowanie mnie z sukcesem.
- Dasz radę? Potrzebuję wziąć coś z tyłu.
Potwierdziła, ledwo na mnie patrząc i byłam wdzięczna, że przez ostatnie kilka godzin trochę się zwolniło. Przynajmniej nie jest tak, że ona ignoruje aktualnych klientów. Naprawdę niczego nie potrzebowałam zabrać, ale jeśli zostałabym kolejną minutę z niekompetencją Victorii nie sądzę, że byłabym wstanie być dla niej w porządku. Potrzebowałam dodatkowej pomocy i nie mogłam być zbyt pochopna w zwalnianiu jej, nie ważne jak cholernie denerwująca była.
Wyślizgnęłam się do alejki z tyłu kawiarni i opuściłam się w dół zanim moje ciało było ledwo przytrzymywane przez ceglaną ścianę. Sięgając pod odwróconą, pękniętą doniczkę stojąca przy drzwiach, znalazłam ukrytą paczkę Mallboro i zapalniczkę. Jestem całkiem pewna, że Alice wiedziała o mojej kryjówce, ale nawet, jeśli wiedziała, nie powiedziała mi o tym ani słowa.
Po prostu potrzebowałam tego uwolnienia.
Wyciągnęłam papierosa i umieściłam go między moim wargami. Przytknęłam zapalniczkę i patrzyłam, zahipnotyzowana przez migoczący pomarańczowy płomień. Wyciągnęłam drugą rękę i powoli próbowałam przytknąć do niego mój palec, prawie sparaliżowana przez ciepło, ale tylko tak blisko jak to było możliwe, uderzył mnie promieniujący ból od płomienia. Zabrałam mój palec i wsadziłam go do ust, pozwalając papierosowi upaść na ziemię. To nie jest tak, że pragnę się zranić, ale czasami uczucie bólu w miejscu innym niż moje serce jest... dobre, w sposób odwracający uwagę.
Mój palec nie przestaje gwałtownie pulsować dopóki jest to tępy ból. Podnoszę papierosa z ziemi, oczyszczam go zanim z powrotem wkładam go do ust i w końcu zapalam go. Biorę głęboki oddech, gdy dym atakuje moje płuca i fala spokoju zalewa moje ciało. Wiem, że jest to tylko krótkotrwałe, ale wezmę, co mogę dostać.
Moje oczy zamykają się, gdy palę i przebłyski z mojego dnia przechodzą przez moje myśli. Była para, która przyszła, gdy Edward wyszedł i to był cud, że nie miałam całkowitego załamania. Patrzyli z dala ode mnie, a mężczyzna pocierał ramiona kobiety przed nim. Pochylił się i wyszeptał coś do jej ucha i mogłam słyszeć jej śmiech na cokolwiek, co powiedział. Kiedy odwrócili się, widziałam jej zaokrągloną talię, zdecydowanie ciąża. Moje ręce trzęsły się tak bardzo, że filiżanka, którą napełniałam, wyślizgnęła się i uderzyła o podłogę, tworząc bałagan z ceramiki i kawy. Schyliłam się, żeby posprzątać, ale skończyłam tylko patrząc się na to, niepewna jak już poskładać cokolwiek z powrotem. Na szczęście, Alice była niedaleko i przyniosła mopa, aby wytrzeć mój bałagan, więc mogłam pracować nad napełnieniem kolejnego kubka kawy.
To nie tak, że każda mała rzecz ruszała mnie. Nie jestem taka krucha. Prawie codziennie widzę kobiety w ciąży i zwykle jestem w stanie sobie z tym poradzić. Ale to... to było inne. W jakiś sposób bardziej znajome. Może to był sposób, w jaki ona patrzyła na niego albo kochający sposób, w jaki delikatnie dotykał jej. Gdy czekali w kolejce, mężczyzna owinął swoje ramiona wokół niej, delikatnie pocierając jej brzuch i szepcząc jeszcze piękniejsze rzeczy do jej ucha. Dotykał solidnej złotej obrączki, która była zawieszona wokół szyi kobiety. Prawdopodobnie jej ślubna obrączka była za mała, aby pasować na jej spuchnięte palce. Patrzyłam na nich przez chwile, zarówno z zazdrości i smutku, tęskniąc za tym czego nigdy nie będę miała. Czego nie mogę znaleźć gdzie indziej.
Dym dostał się do moich oczu, sprawiając ze zaszły łzami i spojrzałam w dół, aby zobaczyć, że mój papieros jest teraz tylko popiołem. Rzuciłam go na ziemię i stanęłam na nim obcasem mojego buta. Moje oczy są załzawione i nie jestem pewna czy to od dymu czy wcześniejszych wspomnień.
Patrzenie na parę – szczęśliwą, beztroską i tak oczywiście zakochaną – sprawia, że pamiętam co kiedyś miałam. Przekręciłam moją złotą obrączkę wokół palca i myślałam o Edwardzie, który był dzisiaj wcześniej. Patrzył na mnie, na mój palec, prawie tęsknie. Jeśliby tylko wiedział...
- Cholera!
Nie mogę powstrzymać krzyku, gdy łapię najbliższy kamień i rzucam go w alejkę. Uderzył w coś metalowego, wywołując satysfakcjonujący głośny hałas. Jestem taka zła, że mam ochotę coś rozwalić, zranić coś. W zamian, pochylam się do tyłu, wyciągam kolejnego papierosa i zapalam go. Przymykam oczy, pozwalam sobie pamiętać, jeśli tylko przez krótką chwilę.
Biała satyna i koronka...
Pasujące złote obrączki...
Stoimy przed ołtarzem na wprost naszych przyjaciół i rodziny, przyrzekając kochać i miłować się wzajemnie nim śmierć nas nie rozdzieli.
Śmierć.
Przysięgałam nie opuścić go nim śmierć nas nie rozdzieli i zawaliłam tą przysięgę. Tak mało wiedziałam w tym czasie, że są rzeczy gorsze niż śmierć.
Kiedy Alice mnie znalazła, paczka papierosów jest pusta, a ja jestem otoczona przez paskudne, żółte niedopałki. Moja twarz jest pokryta zaschniętymi łzami i moje oczy swędzą i są opuchnięta. Na szczęście, nie mówi ani słowa, tylko podnosi mnie i pozwala mi oprzeć się o siebie zanim docieramy do łazienki dla personelu. Nalewa trochę ciepłej wody do zlewu i oferuje mi mokry ręcznik, abym umyła moją twarz. Jej palce przeczesywały moje włosy żebym wyglądała tak reprezentacyjnie jak mogłam.
Z uściskiem z tyłu, przycisnęła pocałunek do mojego policzka zanim dała mi znać ze mam trochę roboty papierkowej do zrobienia w moim biurze, więc powinnam pójść i zrobić to, kiedy ona będzie pilnować kawiarni. To jest tak jakby Alice wiedziała, że nic dobrego nie wyjdzie teraz ze mnie pomiędzy tymi ludźmi. Nie jestem pewna ile razy w tygodniu to się dzieje, ale potrafi pomóc mi przejść przez każdy.
Nie jestem pewna jak długo jeszcze każda z nas będzie w stanie to robić.
