W tym jednym rozdziale zmieniłam osobę.

Mam nadzieję, że to nie błąd i nie przeszkadza to jakoś specjalnie.

A teraz~

Mężczyzna zafascynowany widokiem rozgląda się po obcym pomieszczeniu. Jego oczy uważnie badają różne kształty, które powodują, że ekscytacja ogrzewa mu serce. To uczucie powoli wpływa na jego rozsądek i inne zmysły.

- Nie! Nie idź tam!

Po chwili, niepostrzeżenie grunt pod jego nogami znika, a on sam wpada na niższy poziom dziwnego pomieszczenia. Wygląda na to, że nic mu nie jest. Powoli podnosi się, a on sam staje twarzą w twarz z dziwną strukturą.

- Uciekaj stamtąd!

Naukowiec widzi jak jej powierzchnia faluje, jakby wewnątrz jej coś się poruszało. Nie może się powstrzymać i delikatnie gładzi, powstałe przez ruch - fale. Natychmiast jest jednak zmuszony zabrać dłoń. Postura czując obcą obecność, zatrzęsła ścianami. Mężczyzna wystraszył się, że mógł przypadkowo skrzywdzić stworzenie, ale po chwili struktura otwiera się przed nim jak kwiat lotosu. Adrenalina w jego piersi rośnie. Powoli pochyla głowę, nie marząc o niczym innym niż przekonaniu co znajduje się w środku. I widzi to. Widok przez, który wstrzymuje oddech. Jednak nie cieszy się nim długo. Nagle coś wyskakuje z dziwnej struktury, prosto na jego hełm - przebijając osłonkę. Mężczyzna krzyczy i próbuje zrzucić stworzenie, ale te owija się mocno wokół jego szyi i zamyka swoje odnóża na jego twarzy. W końcu po, krótkiej walce osuwa ciało zrezygnowany na podłogę, a następnie w ciemność.

- Nieeeeeeee!

Ratchet nie mógł już wytrzymać. Porzucając to czym aktualnie próbował być zajęty, odwrócił się gwałtownie w stronę podestu - na którym mocno irytująca istota ludzka, zamiatała podłogę własną osobą.

- Wystarczy Miko! Przestań się drzeć! Nie słyszę własnych myśli! - Warknął, powstrzymując samego siebie od wylania potoku obelg.

Nastolatka otworzyła oczy i opuściła wcześniej uniesione ręce, patrząc na Mecha. - Ale to było głupie! Kto normalny zbliża się do czegoś takiego?! Równie dobrze mogła być tam tabliczka "Śmierć tutaj"!

Jack siedzący dla odmiany na kanapie, zachichotał cicho, widząc hipokryzję dziewczyny. - Czy nie tak samo zareagowałaś na Arcee przypadkiem?

Tym razem wzrok Azjatki wystrzelił do chłopaka. - Tak, ale wyglądem nie przypominała obrzydliwego pożeracza twarzy! A w dodatku rozmawiała z tobą, więc gdyby miała kogoś zjeść, to ty poszedł byś na pierwszy ogień! - Wycelowała w niego palcem.

- Przytulacza twarzy jak już. - Poprawił, rzucając jej sceptyczne spojrzenie.

- Pożeracz twarzy! - Wykrzyczała, a następnie rzuciła się na bogu winnego chłopaka, łapiąc jego policzki i naciągając je w przeciwne strony.

- Zostaw mnie psychopatko!

Biało - pomarańczowy mech, wydał zmęczone westchnienie po czym odwrócił się w stronę ekranu, na którym wyświetlane były nadajniki reszty drużyny. Czasami miał ochotę udusić Optimusa, za to, że skazał go na takie cierpienie. To nie on był zmuszony wysłuchiwać ciągłych wrzasków i dudnienia telewizora.

- Przypomnę ci Miko, że ty też niejednokrotnie naraziłaś się, na równie oczywiste niebezpieczeństwo - Powiedział, monotonnym głosem nie odrywając optyki od ekranu.

Szamotająca się dwójka, zamarła w zabawnej pozycji - czekając na rozwinięcie tematu.

- Myślę, że gdybyś czasami próbowała sobie wyobrazić co by mówili ludzie oglądając twoje wybory w telewizji - jak ty przed chwilą, udało by ci się uniknąć podobnych wypadków - Mówił dalej, grzebiąc coś przy konsoli.

Azjatka puściła Jacka i oparła się brzuchem o oparcie na łokieć - I ty tak robisz Docbot?

Ratchet posłał jej ulotne spojrzenie. - Jak wymaga tego sytuacja...

Głośny śmiech przyciągnął uwagę wszystkich w stronę - dotychczas, cicho siedzącego Rafaela, który orientując się, że zaśmiał się głośniej niż sądził, schował swoją zarumienioną twarz za ekran laptopa.

- Co? - Zapytali wszyscy, prawie równocześnie.

Chłopiec ponownie zachichotał, tym razem zasłaniając się rękawem. - Nic, tylko ktoś po raz kolejny wrzucił zdjęcie samolotu myśląc, że to UFO.

Drugi chłopak skrzywił się. - Nadal przeglądasz tą stronę dla fanatycznych oszołomów? - Powiedział nieruszony Jack, krzyżując ręce na piersi. Miko jednak uśmiechnęła się szeroko, a Ratchet tylko wrócił do pracy.

- Wiesz przecież, że nie z własnej woli. Muszę dbać o to, by nikt z Autobotów nie wpadł - Odpowiedział, a światło z monitora odbijało się przerażający sposób w jego okularach. - Przy okazji mam niezłą frajdę!

- Oderwałbyś się czasem od tego monitora

Raf spojrzał dziwnie na Jack' a, a następnie na nadal grający telewizor - Ale ty też przecież...

- Daj chłopakowi spokój, przynajmniej on z waszej trójki robi coś produktywnego - Mruknął Ratchet, na co Miko pokazała mu język - czego nie zauważył.

Chłopiec uśmiechnął się - czego Ratchet również nie zauważył i powrócił do przeglądania strony. Po chwili znowu zachichotał.

- Co? Kolejny samolot? - Miko osunęła się plecami na ziemię, nogami jednak nadal będąc na kanapie.

- Nie. Słuchajcie. Za postowane przez TostyRosty: " Wie ktoś może coś o zdalnie sterowanych pojazdach? Bo, albo jestem do tyłu z cywilizacją, albo wczorajszej nocy jeden połamał mojemu kumplowi nos - i uciekł. Dodam, że nie było żadnego pasażera." - Zacytował, obserwując reakcję wszystkich, którzy mrugali na niego tempo.

- Jak inni wrócą, podejmiemy ten temat. - Odezwał się rozczarowany medyk, ale zaraz dodał - Jest jakieś zdjęcie?

Rafael powiększył zamazany plik i zmrużył lekko oczy - Tak, ale... Ledwo co widać.

- Też chcę zobaczyć! - Wydarła się Miko, szybko zrywając się z kanapy i pędząc w stronę chłopca. Tak jak inni z resztą, tyle, że bez darcia się.

Obecni nachylili się nad Raf' em i próbowali dojść do tego co znajduje się na obrazku.

- Mmm... Pył, podejrzane. - Rzuciła sarkastycznie Azjatka.

- Nie, czekaj coś widać... - Powiedział Jack, mrużąc oczy.

- Ja tam nic nie widzę.

- Przyjrzyj się.

- Nu - uh.

- Tu jest kawałek srebra - Starszy chłopak przycisnął palec do monitora.

- Teraz to zasłoniłeś.

- Nie dociskaj tak mocno! - Rafael strząsnął rękę Jack' a, po czym spojrzał w wskazane miejsce - Widzę.

- Gdzie? - kontynuowała dziewczyna.

- Ale nikt z was nie jest srebrny... - Jack zwrócił się do Medyka.

Chłopiec zamrugał. - Decepticony?

- Nadal nie widzę!

- Oby nie. Zdarzenie to miało miejsce niepokojąco blisko - Odezwał się Mech.

- Halo.

Starszy chłopak zastanowił się przez chwilę. - Nowy Autobot?

Ratchet potrząsnął głową - Wiedzielibyśmy o tym.

- Może po prostu za dużo wypił i miał zwidy? Wiecie jak to jest - Rafael poprawił okulary.

- Ej!

Jack prychnął. - I jego "kumpel" sam połamał sobie nos?

Chłopiec już chciał otworzyć usta, ale komunikator Ratchet'a zwrócił uwagę wszystkich. Mech przystawił dłoń do receptora audio, po czym zwrócił się do dzieci. - Ktokolwiek to był, zajmiemy się tym później. Nasi wracają.

- Mam usunąć post? - Zapytał Raf, skacząc wzrokiem to z ekranu to na Mecha.

Medyk zastanowił się chwilę, po czym pokiwał głową - Na wszelki wypadek.

Film oglądany przez dzieciaki to "Obcy" - Jak można się domyślić.