ROZDZIAŁ 5
Siemanko ludziska,tutaj kolejny rozdział mojej opowieś zacząłem myśleć nad przyszłą fabułą tej opowieś ślę że powoli będę kończyć ten Fanfiction,tak wiem nie był on zadziwiająco długi.
Uwierzcie mi że następny Fanfiction mam zamiar naprawdę rozpisać.Pomyślę nad fabułą która będzie o wiele bardziej rozwinię jest też to że Fanficiton będzie w języku Polskim oraz będzie on z Highschool DxD.
Mam zamiar stworzyć nową postać,ponieważ Issei jakoś mi nie pasuję.Zapewne główną postacią będzie znajdzie się też miejsce na jakieś walki i inne ciekawe ślę jeszcze nad wątkiem poboczym ale to kwestia czasu.
NO NIE WAŻNE LECIMY Z KOLEJNYM ROZDZIAŁEM !
Idziemy tutaj - Narrator
"Hejka" - Rozmowa
["Myśli"] - Myśli
[Zmiana Sceny] - Zmiana sceny
([Zmiana Pespektywy]) - Zmiana Perspektywy
"Witam" - Draig/Albion rozmowa do wszystkich
["Witam"] - Draig/Albion rozmowa w myślach
[[Zmiana Czasu]] - Zmiana czasu
Disclaimer:Nie jestem właścicielem Highschool dxd !
A TERAZ ZACZYNAMY
ROZDZIAŁ 5
[[Zmiana Czasu ]]
"To chyba tutaj" - Powiedziała Rias wchodząc do opuszczonego budynku.
"Opuszczony Dwór Astaroth" - Warknął gniewnie Kiba.
"NIEEEEE" - Rozległ się głośny kobiecy krzyk."To Sylvie !" - Mówił Pośpiesznie William biegnąc w stronę dźwięku.
Wszyscy wbiegli do wielkiej środku była przykuta do podłogi naga Sylvie,na niej siedział Diodora który dotykał piersi dziewczyny.
"Odejdź od niej !" - Krzyczeli wszyscy.
Dziedzic Astaroth zaśmiał się głośno.
"Podejdźcie bliżej a zabije ją !" - Mówił z uśmiechem."Czekaj porozmawiamy" - Powiedziała Rias.
Diodora wyjął pilot i kliknął czerwony przycisk na ół Williama i Rias wraz z Peerege powstały magiczne kraty.
"Słodkich snów" - Powiedział Diodora,"Zaraz co robisz !" - Krzyczała Sylvie.
Chłopak kliknął kolejny przycisk na pilocie po czym z podłogi wybuchnął usypiający chwili wszyscy zasnęli.
"Co im zrobiłeś ?!" - Mówiła przerażona Sylvie."Nie martw się tylko śpią,dopiero później możesz się o nich bać" - Powiedział z uśmieszkiem.
"Nie rań ich Proszę !" - Krzyknęła dziewczyna gwałtownie przytulając Diodore od tyłu.
Chłopak uśmiechnął się i wyrwał z uścisku idąc w stronę śpiących.
[[Zmiana Czasu po/Związaniu wszystkich]]
"Gotowe,mogę ich wybudzić" - Powiedział Astaroth."Co chcesz z nimi zrobić" - Pytała smutnym tonem Sylvie."Zobaczysz"
Chłopak uwolnił zielony gaz i po chwili wszyscy zaczęli odzyskiwać przytomność.
"Owww,co się stało" - Mruknęła śpiąco Akeno."Nie wiem" - Odpowiedziała podobnym tonem Rias.
"To twoja sprawka !" - Krzyknął William."Masz rację" - odpowiedział kpiąco Diodora.
"Co zrobiłeś Sylvie !" - Warknął Kiba,"Och ja nic" - Śmiał się Dziedzic Astaroth.
"Wypuść ich !" - Krzyknęła Sylvie."Zamknij się !" - Warknął Diodora uderzając dziewczynę w policzek."Jak śmiałeś ją uderzyć !" - Krzyczał ze złości Kiba.
Dziedzic Astaroth odpowiedział mu śmiechem po czym podszedł do Sylvie i zmusił do pocałunku.
"ŚMIECIU ZABIJE CIĘ !" - Krzyczał William,"HAHAHAHAHHAHAHA".
"Na razie to ja mam zamiar was zabić ! Wszystko na oczach tej nie wiecie ile próbowałem złamać te sukę !" - Krzyczał szaleńczo Diodora.
"Jesteś popieprzony !" - Powiedział William.
W ręku chłopaka pojawiła się magiczna kula destrukcji."Pożegnajcie się z życiem !" - Krzyczał."NIE CZEKAJ BĘDĘ W TWOIM PAROSTWIE ! NIE ZABIJAJ ICH" - Krzyczała szybko Sylvie.
"Wolę się upewnić" - Odparował dziedzic.
WHOASH,było słychać dźwięk lecącej wszystkich rozserzyły się na zbliżający się magiczny pocisk.
Wszyscy zmrużyli oczy przygotowując się na śmierć,lecz metr od nich kula wybuchła.
"CO !" - Krzyczał szaleńczo Diodora,"Kto się ośmielił"."Ja" - Było słychać słodki kobiecy głos.
Chłopak odwrócił się do źródła gł ła tam Gabriel,jeden z wielkich Serafinów wyglądała na początek lat dwudziestych.
Jej wygląd szaleńczo przypominał wygląd ć jej oczy miały kolor włosy spływały jej po plecach jak morskie fale które spokojnie dopływają do lą biust i tył był minimalnie pełniejszy niż Sylvie a z plecy wyrastało 12 złotych anielskich skrzydeł.
"Serafin Gabriel" - Powiedział Diodora patrząc na dziewczynę z góry do dołu."Nawet nie wyobrażałem sobie że jesteś tak piękna" - Powiedział.
Anioł zignorował komentarz."Co robisz z moim Onee-sama i Onii-chan ?" - Zapytała z śmiertelną powagą,"Och nie martw się zaraz do nich dołączysz !" - Krzyknął ciskając magicznym pociskiem wprost na kobietę.
"Onii-sama !" - krzyknęła Sylvie."nie martw się,zaraz was wyciągnę." - Odpowiedział Anioł z uśmiechem.
"Zamknijcie się nędzne dziwki !" - Wtargnął w rozmowę Diodora.
Chłopak rzucił kolejną kulę w z łatwością uniknęła pocisku i sekundy później rzuciła się z włócznią światła na młodego diabła.
"GIŃ !" - Krzyczał dziedzic pociski mijały ł pojawiła się przed chłopcem wbijając głęboko włócznie w brzuch.
"Ty pieprzona !...Argh to boli !" - Ryczał,Gabriel ignorując diabła pobiegła do Sylvie i przytuliła ją."Onii-chan,zrobił ci coś złego ?" - Zapytała kochanie Anioł.
"O..On d-dotykał mnie i...t-to było straszne" - Mówiła szlochając w pierś Gabriel."Już już" - Uspokajała ją Serafin.
Sylvie przestała płakać a wtedy,Gabriel udała się uwolnić pozostałych.
"Och,Gabriel co byś my bez ciebie zrobili" - Powiedział William budując uśmiech na twarzy Anioła.
"Jak mogła bym zostawić mojego Onee-chan i Onii-chan samych" - Powiedziała żartobliwie.
"Kocham was wszystkich" - Powiedziała Sylvie rzucając się dwóm na szyje.
KONIEC
Kochani !,przyznaje się bez bicia że ten Fanfic pisało mi się osób może być nieusatysfakcjonowanych zakończeniem,ale właśnie tak sobie je wyobraził długo mój nowy Fanfic,więc czuwajcie ! Żegnam !
