A/N: Albus Dumbledore planował pozostawić Harry'ego Pottera u Dursleyów. Parę osób nie zgodziło się z tym planem i postanowiło działać.

BREAK LINE

Minerwa McGonagall w swojej kociej postaci siedziała na murku domu Dursleyów. Pojawiła się tam rano, aby obserwować miejsce w którym Albus, w swej nieskończonej mądrości, planował pozostawić syna Jamesa i Lily. Minerwa nie mogła uwierzyć, że Syriusz Black ich zdradził, ale fakty pozostawały faktami. Syriusz był strażnikiem tajemnicy. Aby Voldemort mógł zaatakować strażnik tajemnicy musiał chcieć podzielić się informacją. Ergo, Syriusz był winny. Profesor McGonagall zupełnie nie zwracała uwagi na siedzącą w gałęziach pobliskiego drzewa niedużą, rudą wiewiórkę. Ale małe zwierzątko mocno przyglądało się Minerwie.

Z niewielkim trzaskiem na ulicy pojawił się dyrektor Hogwartu. Przez krótką chwilę grzebał po kieszeniach czegoś szukając, ale nie mogąc tego czegoś odnaleźć, wzruszył ramionami i sięgnął po różdżkę. Parę sekund później latarnie na Privet Drive zgasły. Mężczyzna podszedł do oczekującego kota i, patrząc na dom, powiedział:

- Dzień dobry, profesor McGonagall.

- Dzień dobry, dyrektorze.

- I jak twoja obserwacja, Minerwo?

- Najgorszy rodzaj mugoli, Albusie. Nie wiem czy to rozsądne zostawiać dziecko Jamesa i Lily w tym miejscu.

- Wszystko będzie dobrze. Napiszę do nich list i wszystko wyjaśnię. Petunia będzie mogła to przekazać Harry'emu gdy będzie trochę starszy.

McGonagall nie była przekonana co do pomysłu, ale skinęła głową. Jak zwykle. Oczy obserwującej całą scenę wiewiórki zwęziły się na to, co powiedział Dumbledore.

BREAK LINE

Albus Dumbledore przeszedł na ścieżkę prowadzącą do domu z koszem zawierającym Harry'ego, ale zanim zdążył położyć dziecko, usłyszał:

- Jak sądzisz, co robisz, Albusie?

Głos był znajomy, a dyrektor Hogwartu wiedział, że jest w głębokim gównie.

- Miło cię widzieć, Saul.

BREAK LINE

Saul Croaker, szef Departamentu Tajemnic w brytyjskim Ministerstwie Magii nie potrafił zrozumieć co przyświecało Albusowi Dumbledore'owi, gdy postanowił zostawić syna Lily w tym domu. Saul wielokrotnie słyszał od Lily Potter jak jej siostra odebrała wejście Lily do czarodziejskiego świata. Zgodnie z tym co mówiła Lady Potter opinia Petunii Evans nie zmieniła się do dzisiaj. Na szczęście jemu i Barty'emu udało się dowiedzieć, że Albus – po zapieczętowaniu testamentów – nie zostawił Harry'ego Pottera z żadną czarodziejską rodziną. Ich agent w Hogwarcie, Argus Filch potwierdził, że dziecko pojawiło się w Skrzydle Szpitalnym i dyrektor planuje jego przeniesienie do nowego miejsca wieczorem. Filch podsłuchał również, że McGonagall ma obserwować rodzinę do której dziecko ma trafić. Potem było już łatwiej. Harriet Rose Potter, kuzynka Jamesa, zgłosiła się do obserwacji domu w swojej animagicznej postaci wiewiórki. Gdy tylko McGonagall pojawiła się na miejscu wiadomość prawie natychmiast trafiła do Saula, co pozwoliło na zmontowanie pułapki.

BREAK LINE

Barty Crouch, szef Departamentu Przestrzegania Magicznego Prawa podszedł do grupy na trawniku Dursleyów i z dużą dozą szyderstwa w głosie powtórzył pytanie swojego odpowiednika z Departamentu Tajemnic:

- Jak sądzisz, co robisz, Albusie?

- Harry Potter nie ma innej żyjącej rodziny. Musi pozostać u swojej ciotki i wuja – odpowiedział dyrektor Hogwartu.

- Doprawdy, panie Dumbledore? – Gdyby sarkazm mógł być widoczny to lał by się teraz szerokim strumień. – Przepisy mówią jasno, dopóki żyje magiczna rodzina dziecko powinno być pozostawione z nią. Jestem rodzoną siostrą Jamesa Pottera, to bliższy związek niż przyjęta siostra Lily Evans Potter, w przypadku której nie ma nawet związku krwi z Lily. – Gdy Niewymowni i Aurorzy ujawnili swoją obecność Harriet również przekształciła się ze swojej animagicznej postaci i postanowiła zabrać głos.

- Przyjęta? – Albus Dumbledore zachłysnął się i patrzył z przerażeniem na stojącą przed nim kobietę.

- Oczywiście, że tak, panie Dumbledore. – Siostra Jamesa zburzyła wszystkie jego plany. Po tym, nie czekając aż Albus przemyśli co właśnie usłyszał, jednym szybkim ruchem zabrała dziecko dyrektorowi Hogwartu.

BREAK LINE

Gdy tylko poczuł, że dziecko zostało mu zabrane, Dumbledore starał się szybko wymyślić jak się wykręcić z odpowiedzialności. Niestety, nie miał takiej szansy.

- Albusie Dumbledore – zaczął Barty Crouch – jesteś aresztowany pod zarzutem porwania, nie udzielenia niezbędnej pomocy medycznej dziecku, które porwałeś oraz podwójnej próbie kradzieży linii Starożytnego i Najszlachetniejszego Domu Potter i Black. Do tego mogą dojść kolejne zarzuty po przesłuchaniu.

- Wydaje ci się, Barty, że pójdę z wami dobrowolnie. – Albus uśmiechnął się. – I tutaj się mylisz. FAWKES! – krzyknął.

W płomieniu pojawił się piękny feniks, ale nim Dumbledore zdołał sięgnąć do jego ogona znikąd pojawiła się sieć, która owinęła się wokół ognistego ptaka. W tym samym momencie dwóch Niewymownych złapała Albusa i odciągnęło od miejsca gdzie upadł feniks. Szybko założono kajdanki wygaszające magię, po chwili świstoklik zabrał całą trójkę do Departamentu Tajemnic.

BREAK LINE

Gdy tylko sytuacja została opanowana Barty zwrócił się w stronę Hagrida.

- Rubeus Hagrid, jesteś aresztowany za współudział w porwaniu Dziedzica Starożytnych i Najszlachetniejszych Domów Potter i Black, brak udzielenia pomocy medycznej Lordowi Starożytnego i Najszlachetniejszego Domu Potter co doprowadziło do jego śmierci, brak udzielenia pomocy medycznej Lady Starożytnego i Najszlachetniejszego Domu Potter oraz współudział w próbie kradzieży linii Starożytnych i Najszlachetniejszych Domów Potter i Black. Czy rozumiesz zarzuty?

- Lily i James żyli? – Przerażony Hagrid patrzył na dyrektora DMLE oczekując, że ten ostatni zaprzeczy. Ale gdy Barty kiwnął głową Strażnik Kluczy Hogwartu załamał się i zaczął płakać.

- Hagridzie – kobieta, która trzymała Harry'ego położyła mu dłoń na ramieniu – Lily nie będzie naciskać zarzutów przeciwko tobie, nie będziesz musiał stanąć przed Wizengamotem, wszystko załatwimy, ale sytuację trzeba wyjaśnić. Idź proszę z dyrektorem Croakerem do Departamentu Tajemnic. Wyjaśnimy sprawę. Lily tam będzie.

- Lily. Muszę ją przeprosić. – Hagrid popatrzył z nadzieją na kobietę.

- I będziesz miał okazję, Hagridzie. Nie spotkaliśmy się, ale wiele słyszałam o tobie od Jamesa i Lily oraz mamy i taty. – Harriet poklepała Hagrida po ramieniu i skinęła do dwóch Niewymownych, aby go zabrali.

BREAK LINE

Minerva McGonagall z jednej strony była przerażona tym co chciał zrobić Albus, z drugiej zaś – nie wiedziała co teraz się stanie. Musiało się to odbić na jej twarzy, bo Croaker podszedł i położył jej rękę na ramieniu.

- Minerwo, musisz sobie przez jakiś czas poradzić sama. Ministerstwo musi wyłapać i przesłuchać pod veritaserum wszystkich śmierciożerców. Jeśli potrzebujesz nauczyciela transmutacji to Harriet jest w tym bardzo wykwalifikowana. Jeśli to możliwe wolałbym, aby na razie Harriet i Lily zamieszkały w Hogwarcie. Czy to będzie możliwe?

- Oczywiście, Saul. A co z Albusem? – zapytała.

- Zobaczymy co powie na przesłuchaniu. Wtedy albo odejdzie w chwale jako pogromca Mrocznego Lorda, albo przeciągniemy go przed Wizengamot.

Minerva skinęła głową rozumiejąc doskonale dlaczego może być niemożliwe postawienie Dumbledore'a przed sądem. Kątem oka widziała jak dwóch Niewymownych zapakowało Fawkesa do klatki. A potem McGonagall zwróciła się do Harriet i powiedziała:

- Zapraszam was do Hogwartu.

BREAK LINE

A/N: Ten tekst powstał w zasadzie jako hołd dla Argusa Filcha, który jest postacią zupełnie niewykorzystaną w książkach. ;-)