A to napisane dla mnie. Bo widzicie, czytałam świetną serię do POTC Yenneffer na AO3 i mnie zainspirowało.
Głupiec
Jeśli Hector miałby opisać swój stosunek do Czarnobrodego jednym słowem, byłoby to: dureń. W wersji nieco dłuższej: ogłupiał na stare lata.
Owszem, dar życia od fontanny nie był szczerozłotą klątwą. Wracał młodość, nie karał obojętnością nieśmiertelności. Jeśli jednak wszystkie wypadki ostatnich lat nauczyły czegoś Barbossę, to tego, iż magia nigdy nie daje nic za darmo i nigdy nie jest tym, na co wygląda. Jeśli ktoś sądził inaczej, był kretynem, takim samym, jak dawniej Hector.
Ale już najdziwniejszym się w końcu okazało, iż jedyną osobą, która też zrozumiała zatrutą naturę magii, był tamten fanatyczny kiep, hiszpański szlachetka, głupiec, jak wszyscy pozostali.
