- Teraz, kiedy odkryłaś moją tajemnicę, musisz przyznać, że wywarła na tobie duże wrażenie - Loki uśmiechnął się przebiegle.

Skrzyżowałaś ręce na piersi wypuszczając powoli powietrze z ust.

- Widzę wściekłość w twoich oczach najdroższa - stwierdził na wpół zdziwiony na wpół rozbawiony.

Stałaś przed jego celą mierząc go wzrokiem. Nie odezwałaś się słowem odkąd tu przyszłaś. Po przedstawieniu jakim byłaś świadkiem, po wczorajszej nocy... nie mogłaś pozwolić na to, żeby z tobą pogrywał w ten sposób. Dlatego kilka minut wcześniej, starając zrozumieć co się stało i opanować ból głowy, ruszyłaś wartkim krokiem do więzienia ignorując nawoływania Pokoro i zażądałaś natychmiastowej rozmowy ze skazanym.

- No dalej Evelyn, oczekiwałem choć odrobiny podziwu - Loki pochylił się nad tobą opierając ręce o uda.

Nie pomyślałaś tylko, że zachowanie cierpliwości będzie takie trudne.

- Co to do cholery miało znaczyć? - wycedziłaś przez zęby.

- Mała próbka moich możliwości? - zaśmiał się szyderczo - Pomyślałem, że nie będziesz miała nic przeciwko jeśli pokaże ci co potrafię.

- Wywołując u mnie migrenę, która prawie rozsadziła mi głowę? - prawie krzyknęłaś.

- To tylko skutek uboczny - odpowiedział wciąż się uśmiechając.

- Jak to zrobiłeś? - ściszyłaś głos próbując opanować jego drżenie. Byłaś zbyt zdenerwowana, żeby prowadzić rozsądną konwersacje. Pozwalałaś mu więc się wygadać, przynajmniej do momentu, aż uda mu się w końcu wyprowadzić cię z równowagi. Na szczęście jego narcystyczna natura wyzwoliła pokłady szczerości w jego wnętrzu. Poczekałaś, aż skończy mówić.

- Używałeś bilokacji? - powtórzyłaś jego słowa - To nie była iluzja?

- Bilokacja to jedynie wyższy stopień iluzji - powiedział pouczającym tonem - Żeby go użyć potrzebowałem łącznika - popatrzył na ciebie - Dzięki tobie mogłem wyjść na zewnątrz, powdychać świeże powietrze... Może nawet odwiedzić kogoś. - kontynuował przechadzając się po celi.

Wstrzymałaś oddech prosząc w myślach, żeby nie zahaczać o ten temat.

- Co się stało? - zapytał - Nie podobała ci się wizyta?

- Jesteś dupkiem - wyrzuciłaś z siebie. Zacisnęłaś pięści przyciskając je do siebie. Nie było sensu udawać opanowania, więzień potrafił przejrzeć cię na wylot.

- Czyżby? Tamtej nocy miałaś o mnie chyba inne zdanie - Loki usiadł na krześle wpatrując się w ciebie uważnie.

- Nie mam zamiaru o tym rozmawiać - powiedziałaś próbując nadać swojemu głosowi stanowczego tonu.

Loki sięgnął po winogron, włożył go do ust i przeżuwał chichocząc. W tym momencie poczułaś jak cały profesjonalizm się z ciebie ulatnia. Westchnęłaś z rezygnacją opuszczając ręce.

- W porządku, wygrałeś. Nie mam zamiaru prowadzić z tobą sesji - popatrzyłaś na jego zdziwioną minę - Napiszę w raporcie, że stanowczo odmówiłeś współpracy i nie masz zamiaru...

- Słucham? - powątpiewanie pojawiło się na twarzy Lokiego - Chyba nie mówisz poważnie?

- Mówię poważnie, Loki - przełknęłaś ślinę oczyszczając gardło - Mówię śmiertelnie poważnie, nie będę tracić cennego czasu dla kogoś, kto lekceważy powagę sytuacji i sabotuje moją pracę, kto kłamie i wykorzystuje mój czas i energie do własnych celów - skończyłaś mówić biorąc głęboki wdech. Loki patrzył się na ciebie w skupieniu jeszcze przez moment. Powoli wyraz jego twarzy zaczął się zmieniać, jego wąskie usta zacisnęły się, rysy wyostrzyły, a po błysku w jego oczach mogłabyś przysiąc, że patrzy na ciebie zupełnie inna osoba. Osoba, która szczerze cię nienawidzi.

- Nie zrobisz tego - powiedział cichym, chrapliwym głosem - Nie pozwolę ci odejść, jeszcze nie skończyłem.

- Nie obchodzi mnie, że nie skończyłeś, tak samo nie obchodzi mnie co zamierzasz dalej zrobić - zmarszczyłaś gniewnie brwi posyłając mu ostatnie mordercze spojrzenie. Nie czekając na odpowiedź obróciłaś się na pięcie kierując swoje kroki do wyjścia. Nagle czyjeś zimne palce złapały cię za nadgarstek. Zdziwiona poczułaś mocne szarpnięcie. Lecąc do tyłu wysunęłaś w górę drugą rękę próbując złapać równowagę, w tym momencie ktoś złapał cię za drugi nadgarstek przyszpilając cię do ściany celi. Czując kolejny tępy ból głowy na sekundę zamknęłaś oczy.

- Nie akceptuję takiego zachowania w stosunku do mnie, śmiertelniczko - ciepły oddech prześlizgnął się po twojej szyi - I nie będę tolerował kolejnego braku szacunku z twojej strony.

Otworzyłaś powoli oczy jednocześnie starając się uwolnić nadgarstki z ucisku. Loki stał przed tobą patrząc na ciebie z góry. Próbowałaś przesunąć się w jakąkolwiek stronę, ale jego ciało napierało na twoje i mogłaś jedynie obrócić głowę.

- Jak się teraz czujesz pani terapeutko? - Loki pochylił się na tobą, jego twarz była zaledwie parę centymetrów od twojej - Teraz, kiedy potwór jest poza klatką?

Próbowałaś coś powiedzieć, ale nie mogłaś. Byłaś przyciśnięta do zimnego, twardego szkła z jednej strony i ciepłego, napiętego ciała z drugiej. Serce waliło ci w piersi, nie tylko ze strachu. Zmusiłaś się, żeby spojrzeć mu w oczy.

- Tak lepiej - uśmiechnął się - Przyznasz, że jest o wiele łatwiej, kiedy współpracujemy.

- Czego chcesz? - spytałaś łamiącym się głosem.

- Ciebie - uśmiech znikł z jego twarzy, patrzył na ciebie twardym, nie znoszącym sprzeciwu wzrokiem.

- Chcę, żebyś nadal do mnie przychodziła i prowadziła te swoje śmieszne sesje do momentu, aż stwierdzę, że zadanie z twojej strony zostało wykonane.

- Jakie zadanie? - czułaś mrowienie w dłoniach, twoje ręce nadal były przyciskane do szkła nad twoją głową.

- Jest zdrajca wśród Asów.I nie mówię tu o sobie. Zostawiłbym go w spokoju, gdyby nie to, że zagraża również mi.

- I w jaki sposób miałabym ci w tym pomóc? - ledwo sklejając pytanie spojrzałaś w jego szmaragdowe oczy. Przez moment nie byłaś w stanie rozpoznać małej istoty, przestraszonej, z rumieńcami na twarzy, która odbijała się w jego tęczówkach.

- W swoim czasie - głos Lokiego był niski i chrapliwy - Dowiesz się w swoim czasie.