Dziękuję ponownie za wszystkie miłe słowa zarówno w komentarzach jak i na twiterze. Mam nadzieję, że kolejny rozdział wam się spodoba.

Caroline schodziła po schodach do salonu, jednak nagle się zatrzymała i zamknęła oczy biorąc głęboki wdech. Klaus, który szedł tuż za nią złapał ją za rękę i szepnął jej do ucha:

- Nie martw się, jeśli Rebekah cię obrazi, pozwolę ci ją zasztyletować. Nawet ci pomogę

Hybryda nie musiał czytać w myślach dziewczyny, żeby wiedzieć czego wampirzyca się obawia. Blondynki nigdy się nie lubiły.

- Ale nie będę nalegał. Jeśli chcesz możemy wrócić do sypialni – dodał po chwili mężczyzna

- Klaus, jest prawie południe– powiedziała wampirzyca

- I?

- I? Ty chyba żartujesz! Dobrze wiesz, że mamy do załatwienia wiele spraw

- Ale ona nie dadzą mi tyle… satysfakcji – wymruczał jej zmysłowo do ucha hybryda

- Próbujesz mnie rozkojarzyć, abym przestała się przejmować tym, że czekają na nas cztery osoby, z którymi musimy przedyskutować to co zdarzyło się wczoraj?

Klaus uśmiechnął się i sekundę później przyszpilił Caroline do ścian. Przyciskając ją do niej biodrami położył prawą rękę koło jej głowy, a lewą włożył jej włosy za ucho i wyszeptał:

- Chcesz z nimi omawiać to co wydarzyło się wczoraj… a także to co wydarzyło się dzisiaj… chcesz im opowiedzieć o każdym razie kiedy …

- Mówiłam o spotkaniu z Sophie! Nie o…– krzyknęła wampirzyca i przewróciła na niego oczami

Hybryda uśmiechał się jeszcze szerzej. Uwielbiał ich słowne potyczki. Ubóstwiał wyprowadzać Caroline z równowagi. Wampirzyca poczuła jak pasek jego spodni zaczyna wbijać się w jej brzuch.

- Poważnie?! Czy ty kiedykolwiek będziesz miał dość?!

- Ciebie nigdy kochanie! – wymruczał Klaus i puścił jej oczko

- Jesteś niemożliwy!

- Nie wszyscy chcą wysłuchać waszych słownych gier wstępnych! Moglibyście już przestać?

- Rebekah! – upomniał siostrę Elijah

- Nik, słyszałam już wystarczająco wiele! Zlituj się! – prosiła Pierwotna

- Było nas słychać kiedy…? – zapytała w panice Klausa Caroline

- Pytasz czy dochodziłaś na tyle głośno, że słyszeli to wszyscy domownicy?

To pytanie przelało czarę goryczy. Rebekah wyszła z salonu i stanęła w holu. Patrząc gniewnie na brata i jego narzeczoną położyła dłonie na biodrach i powiedziała:

- Jeszcze tego by brakowało! Zanim powiesz cokolwiek, czego potem obie byśmy żałowały wyświadczę ci przysługę i coś ci wyjaśnię: Nik zapłacił jakiejś czarownicy, by ta rzuciła zaklęcie i teraz, gdy tylko zamkniesz drzwi od pokoju staje się on dźwiękoszczelny

- Nie mogłeś mi wcześniej powiedzieć?- Caroline była prawie tak samo zła jak Rebekah

- Kocham kiedy się złościsz – odarł Klaus i chciał złapać ją za rękę. Jednak wampirzyca wyrwała się i sama weszła do salonu. Stefan, Elijah i Matt wstali na jej widok i po kolei ją przytulili, a Pierwotny dodatkowo pocałował ją w rękę. Po przywitaniu Caroline zajęła miejsce obok Stefana, a z jej drugiej strony usiadł Klaus. Rebekah wróciła na swoje miejsce pomiędzy Elijah i Mattem.

- Więc co teraz? Co robimy?- zapytała Rebekah

- My? Nie wracasz z barmanem do Mystic Falls? – zapytał z przekąsem hybryda

- Nie wracam. Zostaję z Care – odpowiedział Matt

- Oboje zostajemy – dodała Pierwotna

- Słodko. Ale ja nie potrzebuję was tutaj. Będziecie tylko przeszkadzać – powiedział Klaus

- Niklaus! – zabrał wreszcie głos Elijah – Rodzina to największa wartość w życiu…

- Litości, znam to na pamięć! Do czego niby mieliby się przydać? – odparł hybryda

- Klaus, rodzina jest po to by nas wspierać i abyśmy my okazywali wsparcie im w trudnych chwilach… - powiedziała Caroline

- Przecież nie znosisz Rebekah a ona ciebie, chcesz żebym pozwolił jej zostać?

- Nie potrzebuję twojego pozwolenia Nik - wtrąciła Pierwotna pewna odpowiedzi dziewczyny, na co Caroline podniosła rękę, żeby pozwoliła jej dokończyć

- Jeśli chce nam pomóc, powinna dostać szansę. Poza tym miło będzie mieć w domu dziewczynę, z którą można wyjść na wspólne zakupy albo robić inne babskie rzeczy. Choć miałyśmy trudne chwile, muszę przyznać, że ma świetny gust

- Ja mogę z tobą chodzić na zakupy – powiedział hybryda

- Ty nie znosisz zakupów! – krzyknęli jednocześnie Rebekah i Stefan

- Szczegół, na pewno znalazłabyś sposób, żeby nie były nudne – szepnął do ucha Caroline Klaus

- Proszę, dla mnie? – zatrzepotała rzęsami wampirzyca, po czym złapała rękę hybrydy i położyła ją na brzuchu – dla nas?

Mężczyzna przewrócił oczami, a następnie uśmiechnął i powiedział:

- Niech będzie, ale jakbyś zmieniła zdanie pamiętaj, co mówiłem o sztylecie

- Niklaus!

- Żartowałem!

Niezręczną ciszę przerwał głos Rebekah.

- Może dzisiaj? – zwróciła się z tym pytaniem do Caroline

- Co? – odpowiedziała niepewnie blondynka

- Wspólne zakupy? Jeśli chcesz..

- Wolałbym, żeby Caroline została w … - zaczął wtrącać Klaus, jednak wampirzyca mu przerwała

- W domu?! Poważnie?! Jestem tu od tygodnia i jeszcze nigdzie nie byłam!

- Byłaś na cmentarzu. Wczoraj

- To było spotkanie służbowe. Teraz czas na przyjemności

- Przyjemność masz zagwarantowaną w domu – powiedział z uśmiechem z dołeczkami Klaus

- Poważnie?! Masz zamiar to robić cały czas?!

- Czasem będę musiał się pożywić, ale poza tym to…

- Nie udawaj, że nie rozumiesz! Mówiłam o zamykaniu mnie w domu! Czemu nie pozwalasz mi wychodzić?

- Bo tu jesteś bezpieczna

- Litości! – powiedziała Caroline – Przecież będę z Rebekah. Twoją siostrą. PIERWOTNĄ!

- To za mało

- On kompletnie zbzikował – powiedział Stefan do Elijah

- A jeśli ja pójdę z nimi? – zapytał Eljah

- Miałeś mi pomagać – odpowiedział mu Klaus

- Pomagam – odparł Pierwotny

- Nie ma mowy! To mają być babskie zakupy! – krzyknęły jednocześnie Caroline i Rebekah

- Już zaczynają mówić jednym głosem – mruknął Matt – powodzenia stary, choć nie masz szans

Klaus zamyślił się chwilę a potem spojrzał na siostrę i spytał:

- Będziesz jej pilnować?

- Nie jestem dzieckiem Klaus! – wtrąciła Caroline

- Jeszcze jedno słowo kochanie i …

- Tak będę!- nie pozwoliła bratu dokończyć Pierwotna

- Dobrze. Bylebym potem tego nie pożałował – mówiąc ostatnie zdanie przeniósł swój wzrok z siostry na ukochaną po czym wyszedł z domu

- Właściwie to czemu jest taki wkurzony? Przecież nic się nie stanie – zapytała Caroline

- Caroline… - zaczął niepewnie Elijah – Niklaus nie jest przyzwyczajony by robić to co czego chcą inni a nie on sam

- A niby kiedy on zrobił coś czego nie chciał? On zawsze robi to co chce. Tak jak teraz wyszedł i nawet nie powiedział gdzie idzie ani kiedy wróci

Cztery pary oczu wpatrywały się nieprzerwanie w wampirzycę. Nikt jednak nie chciał zabrać głosu.

- No co? – zdenerwowała się Caroline

Stefan uśmiechnął się do blondynki i powiedział.

- Care, Klaus cały czas robi wszystko to co TY chcesz…

- Chyba żartujesz?! Niby kiedy?

- Zgodził się, żebyś urodziła to dziecko…

- Jego dziecko, poza tym decyzja nie należała do niego…

- Rozmowa z Sophie?

- To były tylko 3 minuty! Bez przesady!

- Zakupy?

- Poważnie?! Po czyjej ty jesteś stronie?

- Po twojej, ale musisz zrozumieć, że… On nie jest przyzwyczajony, by komuś pozwalać robić coś wbrew swojej woli, nawet jeśli chodzi o małe sprawy… Zrobił cokolwiek czego z tobą nie przedyskutował?

- Ciekawe, co byś powiedział, na ugryzienie wilkołaka? – chciała powiedzieć Caroline - jednak w sumie to było spełnienie obietnicy, którą mi złożył… Już wiem!

- Zrobił ze mnie swoją narzeczoną!

- Kwestie bezpieczeństwa się nie liczą. Poza tym, to naprawdę ci przeszkadza?

- Mniejsza o to. Rebekah? Wyjdźmy jak najszybciej, zanim wróci maniak kontroli i…

- I kto to mówi – uśmiechnął się pod nosem Matt i spojrzał na Caroline – wychodzi na to, że jesteście tacy sami

Wampirzyca zignorowała tę uwagę i zwróciła się do Rebekah:

- 15min?

Pierwotna przytaknęła w odpowiedzi i dziewczyny poszły się szykować do swoich pokoi.

Gdy Caroline wychodziła z pokoju usłyszała sygnał przychodzącej wiadomości. Wyciągnęła telefon z torebki i przeczytała ją:

Klaus:

Aby zażegnać konflikt oddaję ci do dyspozycji moją kartę kredytową, abyś wiedziała że kwestia mojej nadopiekuńczości została rozwiązana . Leży w moim pokoju w szafce nocnej po lewej stronie łóżka. Mam nadzieję, że zakupy będą udane. Jeśli z niej nie skorzystasz uznam, że nadal się na mnie gniewasz. Nie czekaj, wrócę późno.

Caroline:

Nie mam zamiaru korzystać z twojej karty kredytowej. Mam własne pieniądze. Kwestia nadopiekuńczości nie została jeszcze rozwiązana.

Nim zdążyła schować telefon, przyszła odpowiedź:

Klaus:

Kochanie pamiętaj, że idziesz na zakupu z moją siostrą. Poza tym jej też jestem winny przeprosiny. Ona na pewno nie będzie miała skrupułów, by z niej skorzystać.

Caroline:

Skoro tak, to niech będzie i dziękuję.

Klaus:

Przyjemność po mojej stronie kochanie ;)

- Nie mogę uwierzyć, że Nik dał ci swoją kartę kredytową!

- NAM!

- Tak, jasne. Do tej pory nawet nie miałam okazji jej zobaczyć. Szukamy czegoś konkretnego, czy wpadamy w zakupowy szał?

Blondynki spojrzały na siebie i zaczęły się śmiać.

- Zakupowy szał! – powiedziały jednocześnie

Nim dotarły do sklepu z bielizną, zdążyły już wykupić połowę Nowego Orleanu.

- Byłoby jednak lepiej gdyby Elijah poszedł z nami– powiedziała Rebekah

- Do sklepu z bielizną? Żarujesz? – zdziwiła się Caroline

Pierwotna przewróciła oczami. Była w tym bardzo podobna do Klausa.

- Oczywiście, że nie. Gdyby był z nami kazałabym mu teraz wracać do domu z pakunkami, więc nie musiałybyśmy ich dźwigać. Zawsze tak robiłam. On co prawda uwielbia kupować garnitury, ale damska bielizna go przeraża – Rebekah zaczęła się śmiać – wyobrażasz sobie jak miałby mi doradzać, czy wziąć to by uwieść Matta? – powiedziała Pierwotna wskazując na czarny koronkowy biustonosz i pasujące do niego stringi – Nie wspominając już o reakcji Klausa, jeśli dowiedziałby się, że Elijah widział cię w bieliźnie. Chciałabym to zobaczyć!

- Myślę, że granatowy lepiej by do ciebie pasował – próbowała zmienić temat Caroline – Do tej pory nie miałam okazji cię spytać.. – zaczęła niepewnie młoda wampirzyca, podając Rebekah komplet – co jest właściwie między tobą a Mattem?

Rebekah spojrzała nieufnie na drugą blondynkę i powiedziała:

- Pytasz, bo boisz się, że go skrzywdzę?

- Pytam, bo nigdy nie widziałam, go tak szczęśliwego, nawet kiedy był z Eleną…

- Albo z Tobą?

- Tak

Blondynki spojrzały sobie w oczy i uśmiechnęły się do siebie. Po chwili Rebekah zaczęła opowiadać o ich wspólnej podróży po całym świecie, o tym jak zaczęli się do siebie zbliżać, o pierwszym pocałunku przy fontannie di Trevi i wreszcie o tym, że to zrobili.

- O Mój Boże! – krzyknęła Pierwotna

- Co się stało? – zapytała zaniepokojona Caroline

- Musisz koniecznie to przymierzyć! – powiedziała Rebekah wskazując na zapinany na guziczki biało-czarny gorset – Nik będzie zachwycony!

- No nie wiem, to wydaje się ciężkie do…

- Do ściągnięcia? No właśnie! Nik lubi wyzwania

Wampirzyca przymierzyła gorset i otworzyła drzwi przebieralni, by pokazać się Rebekah.

- WOW. Gdybym była lesbijką…

- Rebekah Mikaelson! Witaj piękna! – przywitał się z Pierwotną przystojny ciemnoskóry mężczyzna – Nie wiedziałem, że jesteś w mieście! A kim jest twoja seksowna przyjaciółka? – dodał po chwili spoglądając na Caroline w samym gorsecie.

- To Caroline. Caroline to Marcel – powiedziała Rebekah i zamknęła drzwi przymierzalni

- Czemu to zrobiłaś? – mężczyzna udawał oburzonego – przecież jej nie zjem… choć muszę przyznać, że smakowity z niej kąsek…

- Ze względu na stare czasy. Zrobiłam ci przysługę. Jeśli wpatrywałabyś się w nią minutę dłużej… mógłbyś stracić głowę… albo co innego

- Ona jest meduzą? – roześmiał się Marcel

- Gorzej to narzeczoną Nika – powiedziała z diabolicznym uśmiechem Rebekah

- Nie wiedziałem, że on ma narzeczoną – Marcel spoważniał i po chwili dodał – pójdę już. Mam spotkanie z Nikiem. Pozdrowię go od was

Gdy tylko Marcel wyszedł, Caroline otworzyła drzwi od przebieralni, przebrana w swoje ciuchy.

- Od 1 do 10, jak bardzo Klaus będzie wkurzony, że spotkałyśmy Marcela

- Szczerze? – zapytała Rebekah – To, że spotkałyśmy Marcela klasyfikuje się na 10, ale to, że spotkałyśmy go, gdy ty byłaś w samej bieliźnie… nie przesadzając… 50

Caroline odkładała na miejsce gorset, kiedy Pierwotna wyrwała jej go z ręki.

- Co ty robisz? Kupujemy to!

- Czemu?

- Bo skoro Marcel cię w tym zobaczył, to Nik musi mieć szansę to z ciebie ściągnąć… Może nawet wtedy mnie nie zasztyletuje… - dumała na głos Rebekah

- Nie pozwolę, żeby coś ci zrobił

- Dzięki. A teraz napisz do niego – powiedziała Rebekah

- Myślisz, że sms załatwi sprawę?

- Nie, ale MMS może ją załagodzić

I zanim Caroline zdążyła się zorientować, Rebekah zabrała jej telefon i zrobiła gorsetowi zdjęcie.

- A teraz napisz Nikowi coś, co zmieni gniew w pożądanie

- Niby co? – zapytała wampirzyca

- Nie wiem, ty z nim sypiasz! Poza tym ja jestem jego siostrą, nie będę wymyślać za ciebie sprośnych tekstów

Caroline zabrała swoją komórkę Pierwotnej i napisała pod zdjęciem:

Caroline:

Mam nadzieję, że ci się podoba. Marcel powiedział, że wyglądam w tym seksownie. Ale TWOJE zdanie jest oczywiście najważniejsze. Całuję. Twoja narzeczona

P.S. Tak mnie Rebekah przedstawiła Marcelowi ;)

Dziewczyny czekały w napięciu na nadejście odpowiedzi. Po kilku minutach usłyszały sygnał wiadomości.

- I co? – niecierpliwiła się Pierwotna

Caroline przygryzła wargę i otworzyła smsa:

Klaus:

Marcel powiedział, że wyglądałaś w tym jak upadły anioł, też chcę mieć okazję cię w tym zobaczyć. DZISIAJ. Więc odwołuję wcześniejszego smsa. CZEKAJ na mnie.

Po chwili przyszedł drugi sms

Klaus:

P.S. „Narzeczona" miała mnie udobruchać? Będziesz musiała się bardziej wysilić ;) Dlatego proponuję byś CZEKAŁA w mojej sypialni… To może trochę potrwać… ;)

- Powiedz coś! Zasztyletuje mnie? – próbowała dowiedzieć się Rebekah

- Nie, Ciebie nie – odpowiedziała Caroline i uśmiechnęła się do Pierwotnej

W samochodzie w drodze do domu Rebekah powiedziała:

- Dzięki

- Za co? Za to, że Klaus cię nie zasztyletuje? – zażartowała Caroline

- Nie, za to popołudnie. Fajnie było choć raz pójść na zakupy z przyjac.. – przerwała nagle Pierwotna

- Przyjaciółką? – pokończyła za nią młodsza wampirzyca

- Nigdy nie miałam przyjaciółki – powiedziała smutno Rebekah

- Teraz już masz – odparła Caroline – w końcu jesteś ciocią mojego dziecka

- Jak ty się z tym czujesz? Naprawdę czujesz jakby to było twoje dziecko?– odważyła się wreszcie spytać Rebekah

- Ono jest moje. Sophie powiedziała… nie mówiłam jeszcze o tym Klausowi… obiecujesz dochować tajemnicy?

- Słowo. Uwielbiam mieć sekrety przed moim bratem – ucieszyła się Rebekah

- Dziecko ma w sobie trochę mojej krwi. I z każdym dniem ma jej coraz więcej

- Nie rozumiem – powiedziała Pierwotna
- To dziecko będzie moje i Klausa. Będzie hybrydą.

- Nadal nie rozumiem. Przecież od początku było wiadomo, że będzie hybrydą po tatusiu!

- Gdyby Hayley donosiła ciążę, dziecko byłoby jedynie „zwykłym" wilkołakiem i potrzebowało by krwi sobowtóra, żeby być hybrydą, tak jak Tyler albo inni…, a tak będzie nią od urodzenia

- Więc nie będzie rosło? Na zawsze pozostanie dzieckiem?

- Nie, wampiryzm w tym wypadku jest zależny od wilkołactwa…

- Więc stanie się hybrydą, gdy…

- Aktywuje gen wilkołaka – dokończyła za nową przyjaciółkę Caroline dotykając brzucha -Właśnie się poruszył chcesz dotknąć?

- On? – zapytała Rebekah, kładąc jednocześnie rękę na brzuchu Caroline – wiesz, że to chłopiec?

- Twój brat to samiec Alfa! – roześmiała się Caroline – Poza tym nie wyobrażam go sobie zaplatającego warkoczyki – a po chwili dodała – tak czuję, że to będzie chłopiec

- Co powiedziała twoja mama? Dobrze, że mój brat jest nieśmiertelny! Bo wątpię by się ucieszyła, że jej….

- Ona nic nie wie – wyszeptała Caroline

- Powinnaś jej powiedzieć, w końcu zostanie babcią

- A niby jak mam to zrobić? Zadzwonię i powiem: Hej, mamo, wiem, że po tym jak zostałam wampirem straciłaś nadzieję na wnuki, ale zgadnij co: Jestem w ciąży! Ale to jeszcze nie koniec dobrych informacji, ojcem dziecka jest Klaus?! Fantastycznie prawda?!

- Jak dla mnie brzmi nieźle – próbowała pocieszyć przyjaciółkę Rebekah