Następnego dnia …
Rano zjedli śniadanie , siedzieli na tarasie odpoczywając , czytali książki po prostu odpoczywali , wieczorem zdecydowali się pójść na spacer po plaży .
Znów szli w ciszy po plaży - bezbłędnie szczęśliwy. Wzdłuż brzegu, po prostu przeszedł ogromne koła była mała karuzela. Dzwonienie z starych muzyki organowej i jasne ze światłami, to było coś z przypomnieniem dzieciństwa. Zatrzymali się, aby podziwiać to, aby słuchać muzyki w niezręcznej, brzęczący, posłuchać przyjemnej hałasu tych, którzy czekali w kolejce i tymi umieszczonymi na ozdobnych koni. To odbijało, jasny warkot piękna jak zaczął kręcić w wysokości narządu walczy.
-Chodźmy - powiedziała nagle, niemal radośnie.
W jej oczach widać było błyszczące, świeże piękny cud jej niewinności, niewinność, że nigdy nie został wygnany przez swego ciężkiego życia. Roześmiał się radośnie, szczęśliwie.
-Tak-, uśmiechnął się, biorąc ją za rękę, -chodźmy -
Odszedł od niej, przy jej teczki w ręku. Stanęła nieco za nim, wciąż świadomy osoby jest i obawiam się, że może ktoś rozpozna ją. Stał przy budce, w kolejce i poławiane w kieszeniach na pewne zmiany. Następnie podał jej plastikowy żeton.
-Chodź-, zaśmiał się, wyciągając ją do kolejki z holownika, -Nie byłem na karuzeli bardzo długo -
-ja też - śmiała się przez hałas narządu, -Nie wiem, czy będę w stanie podnieść nogi w górę, aby dostać się na jeden z tych!-
Dostali na koniu każdy obok siebie, i nagle uświadomił sobie, jak śmiesznie to musi wyglądać, była 58, a na karuzeli. Naprawdę, zupełnie absurdalne, a jednak, jak to się zaczęło kręcić i nie wydaje się tak śmieszne już.
Po zabawie na wesołym miasteczku poszli do miasta jak co roku była tam zabawa przy muzyce , koncerty kapel muzycznych , jedzenie , picie , alkohol wszystko czego było im trzeba …
Joseph miał tu paru znajomych , którzy jak co roku byli w tym samym miejscu na zabawie .
Wziął ją za ręce i poszedł z nią przez boczne uliczki obok dzieci które jadły watę cukrową i grały w gry . Niektóre z nich krzyknął jego imię, a on uśmiechnął się, dzięki czemu twarz lub coś krzyczał. Uśmiechnęła się na jego zdolność do ich poczuć się wyjątkowo. Jeden chłopiec w szczególności podbiegła do niego. Był mały i chudy, może około 7 roku życia. Face Josephs świeci, natychmiast otworzył ramiona w szerokim uścisku.
-Hello,Jack !-, Śmiał się, ściskając chłopca mocno.
-Wujek Joe-, Jack piszczy. był to Syn kolegi Joseph
-jak się masz, mój mały łobuzie?-, Joe kwestionował patrzy na niego czule.
-Jestem w porządku,- zatrzymał się, nie mógł się powstrzymać. Odwrócił się do kobiety w swoich wujków boku swojej żony nowy, -Witaj, jestem Jack ! Miło cię poznać! Mama powiedziała, że nie powinnam mówić o dorosłej działalności, ale chciałem tylko 'cię poznać-, powiedział w tempie zastraszająco szybkim. Joseph roześmiał się i potarł głowę bratanków.
-To jest moja przyjaciółka Jack -, powiedział, owijając rękę wokół jej talii.
-Hello, Jack -Jestem Clarisse-, uśmiechnęła się, -mi również miłe mi cię poznać -
-Diabła, wiem, kim jesteś! Jesteś królową!-, On piszczy.
-Jack! -, Joe wzgardzona, -nie mów piekło i nie mówić do Clarisse tak-
-Przepraszam-, wymamrotał, jego twarz zmienia kolor na czerwony. Clarisse roześmiał się bogato.
-Oczywiście ma wuja brak szacunku dla języka-, śmiała się, -nie martw się Jack , to ok. Wiem, że jestem królową.-Jego twarzy pojawił się wielki uśmiech. Była miła pani, a ona na pewno się wujek Joe zadowolony z tego, co podniósł w dorosłych rozmów
-O, wujek Joe mama będzie tak szczęśliwy widząc cię!-, Powiedział, ciągnąc na rękę Clarisse za. Roześmiała się i akceptuję lepką rękę zaproponował.
-Przewodź - , Joe zaśmiał się. Był tak szczęśliwy, że mógł przedstawić Clarisse swoim znajomym . Uśmiechnął się do niej, zacisnął palce na jej talii i pochylił się w jej stronę.
-Robisz tak dobrze, kochanie-, wyszeptał. Posłała mu docenia uśmiech i skinął łagodnie.
Jack prowadził ich do kwadratu, to było bardzo piękne. Latarnie i kolorowe światła były wszędzie, mały zespół grał żywą muzykę flamenco z rogu dobrze oświetlonym, ludzie siedzieli przy stołach śmiejąc się i żartując, pijąc wino i jedzenie. Mężczyźni i kobiety byli się tańczy, jak wszyscy ludzie wiwatowali im dalej od brzegu drewniany parkiet. Rozejrzała się dookoła, zupełnie zaskoczony przez ducha wspólnoty i żywotność. Dzieci były wszędzie biegać i grać. Czuła się trochę tak, jakby nie pasował. Joe zauważył wygląd niepokoju, który znów wkradł się na jej twarzy.
-Zaufaj mi, będzie dobrze - , powiedział, całując ją w policzek, -po prostu bądź sobą -
-To jest najtrudniejsze-Śmiała się.
-Nie to nie jeste- skrzywił się, całując ją w skroń.
-Mama! Mama! Zobacz kto tu jest!-, Krzyknął Jack nie daleko. Kobieta, może po czterdziestce wzrok od młodej dziewczyny, ona mówi do, w kierunku Jack . Jej twarzy pojawił się uśmiech, tak jak Józefa i Clarisse ujmuje jej od razu ze zdjęciami Józefa. Wstała szybko i pobiegł w stronę brata.
-Oh Joe! Przyjechałeś !- Śmiała się skoki w ramiona -co za niespodzianka!-
-Hello, Maddy !-, Zaśmiał się, całując ją serdecznie w policzek. odwróciła się od niego i uśmiechnął się ciepło w Clarisse.
- to musi być Clarisse! Jak cudownie cię poznać-, uśmiechnęła się. Kolejne dwie kobiety i dwóch mężczyzn dołączył przystań teraz.
-Witaj, - dwaj mężczyźni chórem -miło cię widzieć-, śmiali nabijania rękę.
- hej wy!-, Śmiał się.
-Maddy !Eva! Moje dziewczyny, jak się masz?-, Uśmiechnął się, wyciągając dwie inne kobiety w uścisku. Puścił nich pospiesznie i pociągnął Clarisse trochę bliżej, kładąc ręce wokół jej wszystko do znanych biodrach.
- moi przyjaciele chciałem wam przedstawić moją przyjaciółkę Clarisse - zarumieniła się strasznie.
-Myślę, że możemy śmiało powiedzieć, że wszyscy jesteśmy tak szczęśliwy, że i Joseph wreszcie przyszedł do zmysłów i przywiózł Cie do nas - . zarumieniła się ponownie.
-Dziękuję, to miłe dla was wszystkich poznać, Joseph mówi o tobie cały czas- śmiała się.
Usiedli przy stole, Joseph wprowadził ją do wszystkich jego rodziny bardzo duży, z dumą pokazując jej. Wszyscy z wyjątkiem jej z otwartymi ramionami, zaskakując samą siebie od razu czuł się dobrze wśród nich. Śmiejąc się i żartując. Joseph patrzył, jak zrelaksowany ona stała się w dziesięć minut i zdecydowaliśmy, że to bezpieczne, aby im drinka. Wstał i zatrzymała się na chwilę, czując strach.
-Jestem po prostu będzie nam się dostać drinka, kochanie. Czego chcesz?- Pytał biorąc ją za rękę .
-uumm, nie wiem. Wybierz coś - uśmiechnęła się
- och oczywiście –odszedł w stronę baru .
Wrócili do domu po północy oboje byli bardzo zmęczeni po wszystkich tańcach , zabawach , jedzeniu pyszności, piciu , od razu po przybyciu do domu położyli się spać , gdy ich głowy dopchnęły poduszek zasnęli .
Następnego dnia
Musieli udać się na targ po zakupy.
Po śniadaniu i sprzątnięciu wszystkiego ubrali się u pojechali do miasta
Gdy szli po targu Clarisse był blisko z Joseph czy wiedziała, że były one element, ale ona nigdy nie była tak blisko niego publicznie przed ,
Clarisse położyła rękę na plecach Joseph , oglądali różne stanowiska z owocami i warzywami Chwilę później zatrzymali się na innym stanowisku, jako Joseph sprawdzane owoce
-Tutaj-Joseph uśmiechnął się, obracając wokół truskawek w ręku -Spróbuj, to smakuje ok?- Uśmiechnął się, trzymając się truskawki na Clarisse do smaku.
-Joe?- Wyszeptała i zauważyłem go podnieść rękę do góry trochę więcej z uśmieszkiem.
-Po prostu chcę się upewnić, kupuję prawo Kobiałka, to wszystko.- Uśmiechnął się -Dostali do smaku- On uśmiechnął się i przeniósł rękę bliżej jej usta i uśmiechnęła się, otworzyła usta, biorąc kęs, gdy stał uśmiechnięty wiedząc -No i co?- Poprosił oglądając ją żuć.
-Mmm- Ona pokiwała głową-Smakuje, pyszne.- Znów skinęła głową kładąc dłoń do jej ust wycierania kąciku warg czubkiem palca i patrzył, jak pop resztę w ustach, uśmiechając się, jak on skinął głową, podczas gdy podchodząc bliżej i pocałował ją kilka razy, .
Stały powrót sekund później jako Clarisse oblizała górną wargę -Masz rację,- powiedział patrząc na truskawki, a następnie zwrócił się do właściciela stoiska -będę brać te- Uśmiechnął się przekazanie ich właścicielowi i zaczął rozglądać się za kilka inne rzeczy.
