- Pan Potter - Lucjusz Malfoy spojrzał na Harry'ego wkładając w to całą nienawiść na jaką było go stać. Jeśli byłby bazyliszkiem, a chociażby żmiją, istniałaby nadzieja, że Potter padłby trupem w salonie Malfoy Manor. Nie żeby to było ich pierwsze spotkanie (zresztą do tej pory Lucjusz kilka razy próbował go zabić), ale dzisiaj Harry miał poznać oficjalnie rodziców Draco.
Jeśli to była zwykła, typowa sytuacja w stylu "Poznaj moich rodziców" zdobycie ich sympati musiałoby być nie lada wyczynem. Ale ani Harry, ani Lucjusz nie odczuwali, że od wrogości przejdą od razu do niedzielnych obiadków. Draco pomyślał, że miałby większą szansę na spokojny lot Nimbusem do Urana i z powrotem, niż na to by usadzić przy jednym stole Harry'ego i Lucjusza. Nie mówiąc już o spożyciu czegokolwiek bez użycia kilku niewybaczalnych.
Jak to mówią: dla rodziny można zrobić wszystko...
