7.

Musieli przyznać, że sprawy zaszły nieco za daleko, ale, tak po prawdzie, nikt nie zamierzał tego przerywać. Większość stwierdziła, że będzie z tego świetna zabawa, mniejszość- że nie będzie psuć zabawy. W przypadku Snape'a doszło jedynie milczenie, chociaż wewnętrznie zastanawiał się co z tego może mieć dla siebie. Ślizgońska natura jest zdecydowanie egoistyczna, a zmienia się jedynie w przypadku posiadanie tej jedynej, ukochanej osoby- dobro tej osoby jest nawet ponad życie Ślizgona. Luna, uśmiechając się delikatnie, zaczęła od niego:

- Prawda czy wyzwanie, profesorze Snape?

- Prawda.

- Czy bardzo przeszkadza panu ta blizna na twarzy? I jak ją pan zdobył?

- To dwa pytania- warknął, ale wzruszył ramionami- Połowa mojej twarzy została zniszczona, gdy Dołohov chciał potraktować Dracona wyjątkowo paskudną klątwą. Jako jego ojciec chrzestny byłem zobowiązany ratować go. Czy mi przeszkadza? A jak myślisz, głupia dziewucho? Zawsze byłem brzydki, ale jak dotąd lustro nie pękało i nie uciekało na mój widok. Myślisz, że nie wiem, jak się ze mnie naśmiewają w szkole? Sądzisz, że nie zauważam, jak po wejściu do baru większość kobiet nagle przypomina sobie, że mają coś do załatwienia?- prychnął pogardliwie i zwrócił się do Weasleya- Ronaldzie- prawda czy wyzwanie?

- Prawda.

- Co sądzisz o swoim stanie umysłowym? Uważasz się za osobę inteligentną?

- Nie. Sądzę, że jestem całkiem głupi- skrzywił się i zaklął- Nie znoszę tej gry! Hermiono- prawda czy wyzwanie?

- Hmmm… Prawda.

- Jak nazywa się facet, który ci się podoba?

- Nie odpowiem na to pytanie.

Ron uśmiechnął się paskudnie- miał na to wielką nadzieję. Zemści się na Snape'ie. Niech usłyszy co Hermiona naprawdę o nim myśli- zwykle go broniła, ale dopiero się okaże co sobie myślała.

- Wiem, że lubisz starszych gości- Krum był tego przykładem. Masz tutaj trzech profesorów. Jednego z nich masz doprowadzić do wzwodu nie używając rąk. Wybierasz tylko jednego, a pozostałym dwóm tłumaczysz dlaczego nie wybrałaś ich.

Remus niepewnie pokręcił się w fotelu, Snape rzucił rudowłosemu mordercze spojrzenie, a Syriusz uśmiechnął się lekko.

- Nie martw się, Hermiono. Chętnie cię przyjmę.

Prawdę mówiąc podjęła decyzję zanim ojciec chrzestny Harry'ego się odezwał, ale jego słowa, uśmiech i ton wyraźnie wskazywały na to, że spodziewał się, że to jego wybierze. Tym słodsza będzie jej odpowiedź.

- Wybieram profesora Snape'a.

Ginny wpatrywała się w nią ze złośliwym uśmiechem, Syriusz i Ron prawie spadli z foteli, Malfoy zachichotał na widok miny Snape'a, który z kolei wyglądał, jakby trafił go piorun.

- Nie wybrałam ciebie, Remusie, ponieważ wiem, że jedyny sposób, w którym doprowadziłabym cię do wzwodu to opowiadanie o Syriuszu, a na to nie mam ochoty- wilkołak parsknął śmiechem i przytaknął jej- Co do ciebie Syriuszu… Gdybym chciała siedemnastolatka z burzą hormonów, to byłabym cały czas z Ronem.

- CO?! Mam tyle samo lat co Smarkerus!

- Owszem, ale on, w przeciwieństwie do ciebie, zachowuje się odpowiednio do swojego wieku. No… Przez większość czasu, kiedy nie odgrywa obrażonej księżniczki.

- GRANGER!

- No, daj spokój, Hermiono! Co ON takiego ma, czego ja nie mam?! Nie licząc zniszczonego ciała i poharatanej twarzy, rzecz jasna.

Zalała ją wściekłość, a w jej oku pojawił się błysk, który wyraźnie podpowiedział Draconowi, co zaraz się stanie. Szepnął do wciąż lekko obrażonego Snape'a: „Teraz mu przysra".

- To „coś" nazywa się inteligencją, Syriuszu!

To z kolei spowodowało coś, czego nikt się nie spodziewał- Severus Snape, postrach Hogwartu, przeklęty nietoperz z lochów i chodzący grabarz ryknął śmiechem, w którym dało się wyczuć czyste rozbawienie. Gdyby nie to, że całkowicie ich tym zaskoczył, to większość by się roześmiała, bo był to ten typ śmiechu, który szybko się udzielał innym. Malfoy, Hermiona, Ginny i Remus chichotali, ale Syriusza i Rona trafiał szlag. Kiedy w końcu Mistrz Eliksirów uspokoił się, powiedział spokojnie:

- Jesteś znacznie mądrzejsza, niż podejrzewałem, Granger.

- I dopiero po tylu latach pan to zrozumiał?- prychnęła- Chyba przesadziłam z tą inteligencją.

Syriusz zaśmiał się paskudnie.

- Wszystko pięknie, Hermiono, ale nie uwierzę, że tkniesz Smarka. Zresztą- która by chciała?

- Tak właściwie to ja bym chciała i możesz być pewien, że wypełnię swoje wyzwanie.

Zrzuciła z siebie sweter, pozostając w koszulce na ramiączkach i, ku zdziwieniu Rona, okazało się, że Ginny nie żartowała. Hermiona miała ładne, kształtne piersi, a przynajmniej tak to wyglądało. Dlaczego zawsze nosiła worki?! Ona tymczasem stanęła przed swoim profesorem, czerwieniąc się i powiedziała:

- Woli pan siedzieć czy stać?

- Preferowałbym pozycję siedzącą.

- Świetnie. Nie musiałabym podnosić wysoko głowy.

Stanęła pomiędzy jego nogami, pochyliła się do przodu, ale w tym momencie Ron krzyknął:

- NIE MOŻESZ!

Zirytowana spojrzała na niego niechętnie.

- Czego nie mogę?!

- Nie możesz dotknąć tego dupka!!!

- Mogę i zrobię to. To było TWOJE wyzwanie, Ronald! Powinieneś się liczyć z konsekwencjami.

- Miałaś wybrać Syriusza, a Snape'owi powiedzieć co naprawdę o nim myślisz!

- Wybacz, że nie podążam zgodnie z twoim planem- zadrwiła- Czy ta gra przewiduje jakie są konsekwencje dla rozkazującego, gdy ten uniemożliwia wypełnienie zadania?

Remus zachichotał.

- Sam musi podjąć wyzwanie.

- Wybieraj, Ron. Tylko szybko.

Ten jedynie wpatrywał się w nią i pokręcił głową.

- Jesteś nienormalna.

- Może gdybym nie słyszała tego siódmy rok z rzędu to wywołałoby to jakiś efekt.

- Skończ już bezpodstawne jęki, Weasley- rzucił jadowicie Snape- Zdecydowanie wolę, by to Granger mnie dotykała, niż żebyś ty to robił. Więc jeśli nie masz skłonności homoseksualnych zamknij się i patrz co narobiłeś.

Dziewczyna uśmiechnęła się do niego w podzięce.

- NIE POZWALAM CI, HERMIONO!!!

Na złość swojemu byłemu chłopakowi bez pardonu pocałowała Snape'a w usta, dłońmi opierając się o zagłówek fotela. Miał szorstkie i chłodne wargi na zewnątrz, ale wewnątrz były ciepłe i delikatne. Smakował brandy i sprawił jej przyjemność oddając pocałunek. Pomimo ognistego temperamentu całował delikatnie, można nawet powiedzieć, że irytująco wolno. Zupełnie, jakby specjalnie ją drażnił. Oderwała swoje usta od jego i zaczęła obdarzać pocałunkami jego zniszczony policzek. Gdy zauważyła, że drży spytała cicho:

- Boli?

- Raczej łaskocze.

Nie miał najmniejszego pojęcia co z nią wyrabiał jego głos brzmiący tak blisko jej ucha.

- W takim razie muszę znaleźć bardziej podatny punkt…

Gdy zamknęła wargi na płatku ucha jedyną oznaką, że trafiła w dziesiątkę był przyspieszony oddech. Skubaniec dobrze się kontrolował, to musiała przyznać. Wiedziała również, że nie będzie łatwo go podniecić- zwłaszcza, że nie miała na tym polu żadnego doświadczenia. Bawiła się przez chwilę jego uchem, by przenieść swoją uwagę na drugie ucho. Snape przymknął oczy i przekrzywił głowę dając jej łatwiejszy dostęp. Nie miała najmniejszego pojęcia jak mocno oddziaływał na niego jej zapach, jej delikatne piersi opierające się o jego tors i delikatne usta. Zacisnął zęby, gdy rozpięła jego kołnierz i przycisnęła gorące usta do szyi. Cała jego samokontrola skupiła się na tym, by nie wydać z siebie żadnego dźwięku, bo to całkowicie by go skompromitowało. Po chwili usłyszał, jak mruczy:

- Kark mnie boli. Tak będzie wygodniej…

Po czym bezczelnie rozsiadła się na nim okrakiem. W pierwszym odruchu chciał ją z siebie zrzucić i nawrzeszczeć na impertynencką dziewczynę, ale jej usta szybko zamknęły jego. Merlinie, była taka miękka… Hermiona z kolei nie mogła uwierzyć w to, co właśnie robiła. Nie mogła mieć dosyć jego pocałunków, tego jak smakował, jak jego język walczył o dominację z jej… To była magia sama w sobie. Otarła swoim kroczem o jego i jęknęła, gdy zaczął całować jej szyję. Ron krzyknął:

- Łamiesz reguły! Miało być tylko ustami!

- Przecież ja nie- och!- używam rąk!

- Ale dlaczego on…?!

Snape uśmiechnął się i na chwilę oderwał od słodkiej skóry, by spojrzeć z pełną satysfakcję na grupę idiotów przed nim.

- Widzi pan, panie Weasley… Ja wolę być drapieżnikiem, niż ofiarą.

I nie zwracając uwagi na dalsze komentarze kontynuował to, co robił. Wreszcie mógł jej dotknąć i nikt, ani nic nie będzie miało prawa mu przerwać. Zaczęło się od szacunku do jej umysłu i zdrowego rozsądku, później zauważył, że obserwuje ją i dostrzega rzeczy, których nie powinien. Następne miesiące spędził na wmawianiu sobie, że nic nie czuje do tej dziewczyny, która była zbyt młoda, zbyt piękna i inteligentna, by zwrócić uwagę na kogoś takiego, jak on- starego, brzydkiego, z wyjątkowo nieciekawą przeszłością, na zawsze naznaczonego. W Ostatniej Bitwie zabijał każdego Śmierciożercę, który był na tyle głupi, by wycelować w nią różdżkę i zupełnie zapomniał o swoim własnym bezpieczeństwie. Zapomniał o tym tak skutecznie, że w efekcie przez miesiąc był na wpół-żywy, bo ilość klątw, która w niego uderzyła była zastraszająca. Jego paskudny humor nie wynikał jedynie ze zmęczenia, ale również z frustracji- przeżył, ale nie mógł mieć czegoś, czego, pierwszy raz w życiu, pragnął. Nie mógł mieć miłości tej cudownej kobiety, więc przynajmniej posmakuje jej i upewni się, że nigdy tego nie zapomną. Hermiona nie miała pojęcia co się z nią dzieje- rozpływała się i jedynie dłonie Snape'a na jej szyi i pasie powstrzymywała ją od upadku na podłogę. Pieścił ją z taką pasją, z takim ogniem! Nigdy nie pozwoliła nikomu dotknąć się w miejscach, do których jemu dawała dostęp i wręcz prosiła o dotyk. Najpierw był szacunek dla jego intelektu, później zaczęła zauważać jaki jest zgrabny i jak eleganckie ma ruchy. Dopiero Ginny uświadomiła jej, że zakochała się w Snape'ie, gdy głośno starała wyprzeć się jakichkolwiek uczuć do tego człowieka. Zadrżała na wspomnienie tego, jak wyglądał w bitwie- nikt nie miał z nim szans, był czystą energią i, Merlinie, miała wielkie szczęście, że to właśnie on krył jej plecy. Przepłakała cały miesiąc, podczas którego leżał nieprzytomny i obiecała sobie, że jeśli z tego wyjdzie, to ona w jakiś sposób go zdobędzie. Jego twarz wcale jej nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie- nabrała więcej charakteru. Jednak jego humor całkowicie psuł wszelkie momenty, w których próbowała coś powiedzieć. Nie chciał jej- najwidoczniej była dla niego zbyt młoda, zbyt nieciekawa i zbyt Gryfońska. Bliska przyjaźń z Potterem na pewno nie była plusem. Teraz jednak była w jego ramionach, czuła jego usta na swojej skórze i nie chciała, by to kiedykolwiek się skończyło. Nerwowym ruchem uniosła jego głowę i zaczęli się dziko całować. W tym pocałunku było tyle desperacji i potrzeby, że nawet nie zauważyła, że coś twardego w wyjątkowo przyjemny sposób pocierało jej najwrażliwszą część ciała. Gdy zaczęła się o niego ocierać całym ciałem jęknął, a to z kolei wywołało reakcję u zebranych. Remus stwierdził, że Snape brzmi wyjątkowo seksownie. Ginny i Luna uśmiechnęły się delikatnie- obie wiedziały o uczuciu Hermiony i musiały powiedzieć, że rozgrywająca się przed nimi scena była niesamowicie erotyczna. Harry nie był pewien, jak powinien się czuć. Draco uśmiechnął się radośnie- jego ojciec chrzestny zasługiwał na szczęście, a Granger wyraźnie się nim interesowała. Pewnego wieczoru zauważył jak wślizguje się do Skrzydła Szpitalnego i płacze nad łóżkiem Snape'a, całuje jego twarz w bandażach i coś cicho mówi. Jeśli to nie przemawiało za przynajmniej zainteresowaniem, to on był Puchonem. Skrajnie negatywne uczucia przejawiali Ron i Syriusz.

- Hej! Stanął mu, czy nie?!- krzyknął Ron.

- Możecie skończyć? To jest niesmaczne- warknął Syriusz. Ta dziewczyna miała być jego! Hermiona niechętnie zerwała pocałunek i dopiero wtedy wstała. Usiadła na swoim fotelu i skinęła głową.

- Ginny- prawda czy wyzwanie?

- Wyzwanie, Hermiono.

Rudowłosa nie była pewna czy jej przyjaciółka była na tyle przytomna, by dać jakieś zwyczajne zadanie. Po chwili milczenia uśmiechnęła się i rzuciła lekko:

- Wiesz oczywiście czym jest lap dance?

- Eee… Chyba nie.

Harry zachichotał, a Snape prychnął.

- To mugolski styl… umm… tańca. No, właściwie jest to striptiz dla jednej wybranej osoby, która w tym czasie siedzi, a ty podczas rozbierania się ocierasz się o nią. Wybierz sobie kogoś z zebranych i rozbierz się do bielizny. I jeszcze jedno- pochyliła się do przodu i mocnym, pewnym głosem powiedziała- Zaufaj mi.

Ginny dobrze wiedziała do czego odnosi się ostatnie zdanie. Pytanie tylko czy będzie na tyle odważna, by to zrobić? Cholera- w końcu nie od parady jest Gryfonką! Wstała, przeciągnęła się i rozsiadła się wygodnie na kolanach bardzo zszokowanego Dracona Malfoya.

- Trzymaj się, Malfoy- puściła mu oko- Bo jazda będzie bez trzymanki. Hermiono, mogę liczyć na muzykę?

- Jasne. Coś konkretnego?

- Hmmm… Joe Cocker „You can leave your hat on". Idealna piosenka- ruda uśmiechnęła się w taki sposób, że Draco poczuł, że robi mu się zdecydowanie za gorąco. Ta dziewczyna była jego marzeniem, śnił o niej zdecydowanie zbyt często, niż powinien. Był jednak Ślizgonem, a jego rodzina była od zawsze wrogiem jej rodziny- nie miał z nią żadnych szans. A przynajmniej tak mu się wydawało. Teraz ocierała się o niego i ruszając rytmicznie biodrami uniosła dłońmi włosy, by po chwili pozwolić im opaść do tyłu. Leniwym ruchem skrzyżowała ramiona, dłońmi łapiąc za brzegi koszulki, którą powolnym ruchem zaczęła unosić do góry. Wciągnął mocno powietrze, gdy koszulka spadła na ziemię, a jego oczom, z bardzo, bardzo bliska, ujawniły się dwie idealne półkule pokryte jedynie białą koronką. I nagle zrozumiał dlaczego Snape nie potrafił się powstrzymać przed całowaniem Granger- dziewczyna, którą kocha praktycznie pcha się w jego ręce, a on ma siedzieć bez ruchu? Mowy nie ma. Draco oblizał usta i spojrzał rudzielcowi prosto w oczy. Ginny z kolei nie mogła uwierzyć w to, co robi. Opierając dłonie na ramionach chłopaka przesunęła swoim kroczem po całej długości jego nóg- od kolan aż po zwieńczenie, które obecnie było w postaci drżącego namiocika. Jęknęła z przyjemności i zdziwienia kiedy chłopak pochylił się do przodu, jedną dłonią przytrzymał jej plecy i językiem zaczął wędrować po jej rowku między piersiami. Hermiona obserwowała przyjaciółkę z uśmiechem- należało jej się. Ginny była świetną dziewczyną, a od momentu, w którym Malfoy przyłączył się do Zakonu wpadła po uszy. Wiedziała o tym, że kocha się w Ślizgonie i chyba tak naprawdę ich wspólne zainteresowania zbliżyły je tak mocno, że wzajemnie się wspierały kiedy Ron i Harry zdradzali którąś z nich. Co zaś się tyczy chłopaka- obserwując Snape'a zauważyła wzrok, jakim młody Ślizgon obdarza jej przyjaciółkę. Później Ginny zaczęła dostawać anonimowe listy miłosne- w których było sporo cynizmu- a Hermiona rozpoznała pismo Malfoya. Dała chłopakowi czas na wyznanie swoich uczuć, ale jakoś mu się nie spieszyło, a Weasley stawała się powoli niecierpliwa. Podobne myśli chodziły po głowie Mistrza Eliksirów, który całą scenę obserwował ze złośliwym uśmieszkiem- typowe dla jego chrześniaka- nie może utrzymać rąk przy sobie. Z drugiej strony, gdyby to on był na jego miejscu, a zamiast Ginewry była Hermiona… Pewnie zachowałby się podobnie. Kiedy dziewczyna wyszła ze św. Munga w kilka dni od momentu, gdy on sam się obudził, Draco nie mógł powstrzymać się od wgapiania się w dziewczynę nieprzytomnie. Jego obiekt uczuć był wiadomy dla wszystkich naokoło, prócz samej zainteresowanej. Ginny tymczasem czuła, że coraz gorzej jej się myśli i wstała, by kręcąc biodrami powoli zacząć zdejmować spodnie. Nie mogła zauważyć, że Syriusz, Harry, a nawet Ron wpatrują się w nią z rumieńcem. Lavender nawet nie bawiła się już w udawanie, że ich pocałunek nie był dla niej przełomowy- pocierała palcami wyjątkowy wrażliwy punkt swojego ciała. Remus, podobnie jak Snape, patrzył na to wszystko z lekko złośliwym uśmiechem- całkowicie niewzruszony. Kiedy dziewczyna zdjęła spodnie i obróciła się do swojego partnera, ten stwierdził, że piękniejszej istoty nie widział nigdy w życiu i pewnie już nie zobaczy. Merlinie, gdyby teraz zszedł na zawał w wieku zdecydowanie przed-zawałowym to byłby szczęśliwy jak nigdy. Ginny wróciła do swojej poprzedniej pozycji i westchnęła z zadowolenia, gdy poczuła silne dłonie na pośladkach. Taaak… Niestety, piosenka w tym momencie się skończyła i zdecydowanie nie chcąc tego przerywać wstała, ubrała się, ale nie wróciła na swój fotel, tylko rozsiadła się wygodnie na kolanach Dracona. Ten, z kolei, uznał się właśnie za najszczęśliwszego faceta na tej ziemi. Dziewczyna z kolei zwróciła się słodkim i zdecydowanie lekko nieobecnym głosem:

- Prawda czy wyzwanie, Draco?

- Prawda.

- Co o mnie myślisz?

Chłopak w głowie rozważał czy warto podążać tym tropem- w końcu mogła się tylko z niego nabijać, więc jeśli jej powie to go wyśmieje. Snape warknął:

- Odpowiedz, albo pasuj. Byle szybciej.

I to przeważyło.

- Kocham cię. Jesteś najwspanialszą dziewczyną jaką miałem szansę poznać.

W odpowiedzi dostał tak gorący pocałunek, że aż zakręciło mu się w głowie. To dopiero otrzeźwiło Rona.

- Zaraz! Czy ty mi chcesz powiedzieć, że kręcisz z Malfoyem?!

- Odpuść, Ron. Wystarczy, że Hermionie zrobiłeś niepotrzebną scenę zazdrości.

Jej brat jednak był cały czerwony ze wściekłości i warczał:

- Obie jesteście stuknięte, czy co?! Ty rozbierasz się przed Malfoyem, a Hermiona pozwala się obmacywać Snape'owi!

Hermiona prychnęła.

- Najwyraźniej Ślizgoni są po prostu podniecający, w przeciwieństwie do Gryfonów. Bez obrazy, Remusie.

Snape spojrzał uważnie na dziewczynę, wyczuwając, że za jej słowami kryje się coś jeszcze. Lupin z kolei uśmiechnął się ze zrozumieniem. Jednak Ron i Syriusz nie mieli zamiaru tego tak szybko odpuścić. Syriusz wyprostował się w swoim fotelu i powiedział gniewnie:

- Chyba sobie żartujesz?!

- Nie. Mówię całkiem poważnie. Chyba się ze mną zgodzisz, Ginny?

- Oczywiście, że tak- pocałowała Malfoya jeszcze raz i z całkowitą pewnością wyrzuciła z siebie- Ślizgoni są na ten swój mroczny, pokręcony i wredny sposób czarujący i pociągający.

- Hmmm… Aż tak daleko bym z tym nie szła. Nawet nie zaczynajcie!- krzyknęła do Syriusza i Rona- Sami jesteście sobie winni. Gdybyście traktowali kobiety jako coś więcej, niż chodzące przedmioty do kopulowania, to może mielibyście szanse. Są pewne dziewczyny, którym to nie przeszkadza- rzuciła spojrzenie na Lavender- Jednak zarówno ja, jak i Ginny chciałybyśmy czegoś więcej niż fizycznego zainteresowania.

Ron spojrzał na nią zdziwiony.

- Czego?

- Ile razy powiedziałeś mi, że ładnie wyglądam? Ile razy zainteresowałeś się tym, o czym mówię? Czy kiedykolwiek zastanowiłeś się nad tym dlaczego cię odpycham?

- Bo jesteś zimną dziewicą? A jak zaczynasz gadać, to brzmisz równie ciekawie co Binns?

Hermiona fuknęła. To trzeba zakończyć tutaj i teraz- póki oboje mówią jedynie prawdę.

- Co tak właściwie cię przy mnie trzymało?

- Przyzwyczajenie i wygoda, przypuszczam. Zawsze mogłem do ciebie wrócić, a ty mnie przyjmowałaś.

- A zastanawiałeś się dlaczego?

- Bo mnie kochasz?

Zaśmiała się z niedowierzaniem. Snape, ze swojej strony, zaczął się zastanawiać jaką klątwą potraktować tego idiotę. Takiego bezmózgowia nawet po nim się nie spodziewał, a to już coś oznaczało.

- Nie, nie będę kontynuowała tej dyskusji z tobą. Jesteś beznadziejnym przypadkiem.

- Powiedz mi więc co takiego ma… taki, na przykład, Snape czego ja nie mam?!

Hermiona skrzywiła się, a Ginny zachichotała- ciekawe jak jej przyjaciółka z tego wybrnie, jednocześnie nie wkopując się?

- Już podałam ten powód Syriuszowi, ale najwidoczniej tobie trzeba powtarzać.

- Dobra, ale poza inteligencją? Wiesz- w związkach nie prowadzi się ciągłych dysput filozoficznych.

- Nie zamierzam o tym z tobą rozmawiać, Ronaldzie! Jesteś głęboko poniżej mojego poziomu, skoro nie potrafisz pojąć powodu, dla którego cię nie chciałam! Malfoy- kontynuuj grę.

- Potter- prawda czy wyzwanie?

- Prawda.

- Masz takie same spojrzenie na sprawę jak Weasley?

- Nie. Ja nie traktuję dziewczyn przedmiotowo, a przynajmniej mam taką nadzieję. I wiem dlaczego Hermiona nie chciała Rona. Woli łebskich gości- nic dziwnego, że przez pewien czas kręciła z Goldsteinem. Luna- prawda czy wyzwanie?

- Prawda, Harry- powiedziała rozmarzonym głosem. Harry postanowił zaryzykować i zadać pytanie, które go męczyło od jakiegoś czasu.

- Czy gdybym… gdybym poprosił cię o chodzenie to zgodziłabyś się?

Luna najpierw nie była pewna czy dobrze usłyszała. Po chwili jej oczy zaświeciły się, a na usta wypłynął szeroki, radosny uśmiech.

- Jasne, że tak! Och, tak się cieszę, że wreszcie postanowiłeś mnie zapytać!

- Uhm… A co z tym gościem i kartką?

- Poczekaj, aż ją dostaniesz- zachichotała i zwróciła się dalej- Prawda czy wyzwanie Syriuszu?

- Prawda- mruknął wciąż obrażony.

- Dlaczego jesteś taki pewien siebie, a teraz się obrażasz?

- Zwykle wystarczy, że się uśmiechnę i już dziewczyna, czy też chłopak, jest moja. Tymczasem teraz przegrałem i z Malfoyem i ze Smarkerusem. To jest poniżające! Sądzę, że napiły się czegoś niezdrowego, albo Smark czymś je napoił!

Snape prychnął.

- Jasne, Black. Pocieszaj się dalej.

- Możesz się zamknąć?! Remusie- prawda czy wyzwanie?

- Prawda, Łapo.

- Kto był lepszy- ja czy James?

Harry, który właśnie włożył do ust winogrono wypluł je z taką siłą, że trafiło ono Remusa prosto w oko.

- CO powiedziałeś?!

- Harry, uspokój się… Remus i James mieli tylko jeden raz… Właściwie było to po całkiem sporej ilości Ognistej i…

- Mój. Ojciec. Pieprzył się. Z. Remusem?!

- Harry… Ja bym to nazwał „kochaniem się", bo James był bardzo delikatny- Remus uśmiechnął się słodko, a Snape i Malfoy po raz kolejny tego dnia wyglądali jakby było im niedobrze- Jednak Syriusz był zdecydowanie lepszy. Nie bez znaczenia jest to, że mam do niego słabość.

- Dobrze wiedzieć, Luniaczku.

- Lavender- prawda czy wyzwanie?

- Wyzwanie.

- Biedny Ron czuje się upokorzony. Wymyśl jakiś sposób w jaki możesz go pocieszyć.

Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i usiadła na oparciu fotela Rona. Powoli zaczęła masować swoje piersi, ku wyraźnej uciesze męskiej części widowni (Malfoy dostał porządną sójkę w bok od Ginny, Harry wolał wpatrywać się w swoje kolana, bo spojrzenie Luny było bolesne, a Snape zastanawiał się dlaczego Hermiona popatruje na niego tak, jakby coś zrobił). Ron po chwili zastąpił jej ręce swoimi i zaczął ją rozbierać. Kiedy pozbawił jej koszulki i stanika zaczął bezczelnie bawić się jej piersiami. Nawet dziewczyny musiały przyznać, że miała je naprawdę ładne- okrągłe, duże, jędrne, z różowymi, dziewczęcymi sutkami. Ron właśnie tym ostatnim zaczął poświęcać sporo uwagi, co zostało nagrodzone głośnymi jękami. Po kilku minutach dziewczyna zapięła koszulkę i wróciła na swoje miejsce. Została tylko jedna runda i każde z nich miało własny cel. Syriusz chciał pogrążyć Snape'a. Snape zastanawiał się jak wyciągnąć z Hermiony o co jej chodzi. Hermiona miała zamiar zrobić wszystko, by nikt nie dowiedział się o jej uczuciu do Mistrza Eliksirów. Ginny i Draco chcieli po prostu cieszyć się sobą. Remus miał plany co do Syriusza. Ron był niepewny czy bardziej chce poniżyć Hermionę, czy zabrać Lavender do łóżka.