DAJ! - Krzyknął Hades do Bóla i Panika, by rzucili mu wazę z podobizną Herculesa.

Cora od kilku ostatnich miesięcy nie mogła w ogóle go znaleźć. Dziś się udało tylko dlatego, że poszła za Meg. Klęczała teraz w cieniu skał i słyszała każde słowo.

Nieźle strzelasz Reks. - powiedziała ironicznie Meg.

W ogóle w to nie wierze! Wale w gościa wszystkim co mam, a on nawet …

Czyli jednak to był on. - przyznała w duchu Cora - Te wszystkie potwory, były takie same jak na planszy. Może zaraz się dowiem, o co mu tak naprawdę chodzi.

Nie wygodnie jej było w tunice, a szczególnie teraz, gdy musiała się położyć, by nie zdradzić swojej pozycji. Nie mogła nasunąć na głowę kaptura, gdyż wtedy wyczułby jej obecność. Zdziwiła się, że jeszcze jej nie czuł.

Mam zaledwie dobę, na pozbycie się tego głupka – zaczął płonąć już czerwonym ogniem Hades. To co teraz mówił, niezwykle zaciekawiło Corę – albo cały plan, knuty pilnie przez osiemnaście lat, pójdzie z dymem.

Plan? Jaki plan? - Zapytała siebie. To wszystko było dla niej bardzo nie logiczne. Jak elementu puzzli. Nagle Hades wybuchł wściekłością. Ogromny słup ognia, a później dymu zatrząsł na chwile ziemią. Rozbawiło ją to, przykryła usta dłonią, by nie wydać żadnego dźwięku.

To co, gra skończona, a cud chłopak, nie da się złapać na żaden twój haczyk. - powiedziała Meg znów ironicznie podchodząc do barierki.

Sposób w jaki teraz na nią patrzył, omal nie zdradziła jej obecności. Poczuła ukłucie zazdrości.

No właśnie – Zaśmiał się szyderczo – I tak sobie myślę, że stosowałem niewłaściwie haczyki. Moja śliczna.

Możesz to sobie wybić z głowy – zaprotestowała cicho Meg

Wiesz, on musi mieć jakąś słabość, bo w końcu każdy ma swoją słabość. W przypadku Pandory była to zwykła puszka, a znów Trojanie postawili na złego Konia. My – mówiąc to złapał ją za ramię, co znowu wkurzyło Corę – poznajmy słabość cud chłopięcia.

W miarę jak słuchała dalej, dowiedziała się, że Meg jest sługą Hadesa, bo kiedyś oddała mu swoje życie za duszę chłopaka, którego kochała, ale zostawił ją dla innej. Zrobiło się jej strasznie żal Megary. Kiedy usłyszała jego plan, coś w jej sercu się oburzyło. Miała się dowiedzieć, co jest jego słabością.

Serce jej stanęło. To było takie oczywiste! Widziała słabość wielu bohaterów i w największej liczbie przypadków były to … Kobiety. On wiedział, że jeśli Hercules zakocha się w Megarze, będzie mógł nim manipulować, albo, co gorsza, zabierze mu siły, bądź zabije.

Dlaczego – szepnęła sama do siebie, gdy strużki łez spływały bo jej policzkach. Myślała, że tego Hades nie usłyszy.

Meg usłyszawszy propozycje, natychmiast wybiegła ze skalnego balkonu z wyrazem nadziei na twarzy, że wreszcie odzyska wolność. Cora miała nadzieję, że Hades też zaraz zniknie i będzie mogła biec ostrzec Herculesa, ale tak się nie stało.

Hades podszedł spokojnie do barierki, odwrócony plecami do skał. Cora czuła, że się cała trzęsie, gdy wstawała by zejść szybko ale cicho na dół. Usłyszała jak Hades pstryka palcami. Otoczyły ją w mgnieniu oka ciemności. Szary dym, który sprawił, że nagle ze skały, znalazła się tam, gdzie wcześniej siedziała Megara.

Usłyszał cię! Idiotka! Idiotka! Idiotka! - krzyczała na siebie Cora w myślach. Szybko nasunęła kaptur na głowę by nie widział jej łez. W głowie natychmiast pojawiło się wspomnienie ich ostatniego spotkania. Cały czas miała opuszczoną głowę, serce łomotało jej tak szybko i głośno, że miała wrażenie, że nawet Hades je słyszy.

Proszę proszę. Kogo my tu mamy? - zapytał Hades odwracając się z podstępnym uśmieszkiem. Znów pstryknął palcami. Dłonie Cory powędrowały same do tyłu, a następnie zostały zawiązane szarym łańcuchem. Jęknęła tylko cicho, ale dalej głowę miała spuszczoną.

Cora. Patronka Bohaterów. - Był rozluźniony, tak jakby ona była dla niego kimś nowym i z kogo może się nabijać - A teraz obrońca mojego wroga. -Zaczął do niej teraz podchodzić – Nie łudź się, że uda ci się go obronić. Mam nadzieję, że spodobał ci się mój plan. Ktoś, kto był trenowany pod moim okiem, powinien szybko się domyśleć. Oczywiście to tylko jego część – znów pstryknął palcami. Tym razem dziwna siła zmusiła Corę by wstała i zatrzymała ją na środku balkonu. - Nie mogę ci powiedzieć całości, ale nie martw się. - W tym momencie zaczął ją okrążać - Finał odbędzie się jutro. W tym czasie uda mi się złamać cud chłopięcia, by nie wchodził mi w paradę. - Zatrzymał się przed nią. Podniósł rękę, by złapać Corę delikatnie za podbródek i unieść.

Jego ręce były lodowate, ale nie to sprawiło, że natychmiast przekręciła głowę. Tylko to, że chciał spojrzeć jej w oczy. Nie. Nie mogła. Nie chciała. Nie teraz, gdy łzy same jej spływały po policzkach, a oczy błyszczały od nich.

Mylisz się – powiedziała zimnym tonem szeptem, by następnie mówić już coraz głośniej. - Mylisz się … Mylisz się … Mylisz się! - Ostatnie słowo wypowiedziała załamanym głosem, nie krzykiem. Hades wyczuł załamanie się jego mocy, by następnie zobaczyć dwie niemożliwe sytuacje. Gdy po raz ostatni wypowiedziała ,,Mylisz się" zerwała natychmiast krępujące ją więzy.

Nie mogła tego dłużej znieść. To nie był on. To nie ten Hades, który ją uratował w dzieciństwie, ocalił w Labiryncie Cieni i szkolił ją narażając własne życie. Nie mogła pozwolić, by Hades, którego kochała odszedł.

Trawa była bardzo miękka, a kwiaty pachniały lepiej w chmurach, niż na ziemi. Mama zostawiła ją samą, bo poszła z tatą, na bardzo ważne spotkanie i kazała jej czekać w tym miejscu, dopóki nie przyjdzie. Bała się mamy, gdy była zła i nie przestrzegała jej nakazów. Zamykała ją wtedy na miesiąc w brzydkim worku, w swoim pokoju. Nie bała się ciemności w worku, wręcz przeciwnie, dobrze jej tam było. Cicho, spokojnie, ale nie dostawała ambrozji ani placków pszennych, które tak bardzo lubiła jeść. Usłyszała, że ktoś idzie dziedzińcem. Wyjrzała swoją małą główkę za mury ogrodu i zobaczyła ciemną sylwetkę z płomieniem na głowie.

Tata zawsze jej mówił, by trzymała się z dala od Hadesa. Nigdy nie mówił czemu. Zauważyła, że zawsze wychodził wcześniej. Chciała się z nim przywitać. Zerwała najładniejszy kwiatek jaki znalazła. Lilia. Był taki ładny i przepięknie pachniał. Uznała go za najlepszego na rozweselenie wujka.

Wybiegła szybko w stronę stajni, bo tam zawsze szedł.

Wujku Hadesie! - krzyknęła mała dziewczynka biegnąc w jego stronę. Odwrócił się i uklęknął, rozkładając ramiona. Wbiegła prosto w nie obejmując go mocno.

Czy to nie moja mała Cora? - zapytał obejmując dziewczynkę

Puściła go i uśmiechnęła się szeroko od ucha do ucha. Podniosła kwiat w stronę Hadesa.

To dla ciebie wujku. - Powiedziała zadowolona, ale szybko cofnęła rękę. Jej wyraz miny zmienił się w sekundę na tajemniczy – Ale najpierw muszę ci powiedzieć sekret.

Hades westchnął, ale nie ze zmęczenia. Podniósł rękę podtrzymując podbródek, jakby zastanawiał się. - Ciekawe co to jest.

Najpierw, musisz się uśmiechnąć – Powiedziała znowu się szczerząc.

Dla ciebię wszystko, Wasza Wysokość. - Zgiął plecy w ukłon, by następnie podnieść głowę i uśmiechnąć się.

Mała Cora wpadła w jeszcze większą ekscytację. Zaczęła skakać i krzyczeć z radości. Znowu rzuciła się na szyje Hadesa, który odwzajemnił uścisk.

Noo. Co to za tajemnica? - zapytał przyjaźnie

Cora spojrzała na lewo i na prawo podejrzliwym wzrokiem, by następnie szepnąć mu do ucha. - Widziałam uśmiech Hadesa.

Gdy tylko poczuła, że jej ręce nie są już skrępowane, zrobiła szybki krok do przodu i podskoczyła w stronę Hadesa.

To była chwila. Widział biel i błyski w jej oczach od łez. Ułamek sekundy, gdy jej ciepłe i delikatne ręce chwyciły się jego ramion, by następnie poczuć ciepło w całym jego zimnym ciele. Jej wargi były miękkie i słodkie. Nie umiał powiedzieć jak smakowały. Mimo iż jego oczy były szeroko otwarte, czuł że świat wiruję wokół niego i nie chciał przestać. Na początku coś go niewyobrażalnie mocno kuło, a później, gdy złapał się na tym, że bezwiednie oddał pocałunek, przestało natychmiast. Jego płomień na głowie zmienił barwę z niebieskiej, na czerwony.

Tak zimne i twarde – pomyślała Cora za pierwszym razem. Nie czuła jednak obrzydzenia, czy wstrętu z tego powodu. Nie potrafiła już dłużej trzymać swoich uczuć na wodzy. Wiedziała, że to co mówił Hades nie było prawdą, mimo wszystko bolało ją to. Chciała zapanować nad łzami, ale nie umiała. To właśnie uczucie, tak silne i pielęgnowane cały czas do Hadesa, sprawiło, że zerwała więzy. Ale to co zrobiła później wydawało się nawet jej sprzeczne z logiką, jednak rozsądek już nie pracował, gdy wreszcie zdecydowała się odezwać. Uczucia kazały jej zrobić coś, w co nigdy nie wierzyła, że nadejdzie. Pocałowała go. Myślała, że zaraz ją odepchnie, znikając, bądź naśmiewając się z niej. Nie wierzyła w to co prawda, ale jakiś zakamarek umysłu podał jej taką ewentualność. Jakże się zdziwiła, gdy poczuła, że jego wargi pieczętują jej. Serce miało zaraz eksplodować ze szczęścia i podniecenia. Już nie był zimny. Nie mogła uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.

Czuł jak wiesza ramiona na jego barkach, by następnie ścisnąć w dłoniach jego szatę, przyciskając jej ciało do jego. On natomiast jedną ręką jeździł po jej plecach, a drugą rozpiął warkocz, by móc mierzwić w jej włosach. Czuł, że to zachodzi za daleko. Musiał to natychmiast przerwać inaczej, cały plan spali na panewce. Trzymając ręce na jej ramionach, stanowczo odciągnął ją na odległość swoich ramion by następnie szybko się odwrócić i zniknąć.

Wszechpotężny Zeusie! Co ja zrobiłam! - szepnęła do siebie Cora, zakładając ręce na ramiona, jakby było jej zimno. Upadła na kolana, które i tak jej się trzęsły. Zaczęła gorzko płakać, chodź sama tak naprawdę nie wiedziała czemu. Czuła się zawstydzona całą tą sytuacją, ale nie przez to płakała. Wszystkie emocje, trzymane w jej sercu, strach, smutek, ekscytacja … miłość. Wreszcie wyszły na zewnątrz i nie potrafiły znaleźć innego wyjścia jak przez płacz.

Siedziała tak i płakała jeszcze przez następną godzinę. Potem otarła łzy. Czuła się już lżej na sercu, ale tym razem, jej ręce skierowały się ku wargom. Były miękkie, ale zimne. Tak jakby Hades zostawił na nich swoją pieczęć, ale był to przyjemny chłód. Wstała i spojrzała na niebo. Słońce chyliło się ku zachodowi. Musiała szybko znaleźć Herculesa i go ostrzec, gdyż w nocy, wiedząc z doświadczenia po innych bohaterach, dzieją się rzeczy, których Cora wolała uniknąć w przypadku Herkulesa na ten czas.