Kiedy Tyson, Kai, Max, Ray, Daichi, Kenny i Hilary przybyli na plażę rozejrzeli się w zdziwieniu. Ani śladu nikogo.
-Hm? Co jest?-zdziwił się Tyson.-Gdzie wszyscy?
-Kirara nie wspominała nic o zmianie planów?-zwrócił się Ray do Hilary.
-Nie.-dziewczyna pokręciła głową.
-To nawet lepiej!-rzucił Daichi-Nikt wreszcie nie będzie nami drygował!
-O czym ty gadasz? Ona jest naszym terenerem i to z jej pomocą mamy sznasę stać się niepokonani!-rzucił mu z wyrzutem Tyson.
-Hej!-rzucił im Shiro zachodząc ich od tyłu razem ze swoim towarzyszem.-Zmiana planów.
-I dopiero teraz nam o tym mówicie?!
-Daj spokój Tyson, tu nie chodzi o to.-rzucił mu Shiro.-Dzisiaj organizujemy sobie dzień odpoczynku.
-Dzień odpoczynku?-zdziwił się Ray.
-Zgadza się.-przyznał Lasaro.-Wam też się przyda trochę odpoczynku, chociaż...
-Chodzi o to, że jeżeli za bardzo zmęczycie swój organizm, nie poradzicie sobie z trzecim ćwiczeniem, a ono jest najważniejsze.-dodał Shiro.-Dlatego korzystając z nieobecności rodziców Annabell, mamy zamiar spędzić czas na terenie jej posiadłości.
-Wy też jesteście zaproszeni.-zakończył Lasaro.
-Skoro tak...-zacząl Ray.
-Jeżeli jesteśmy zaproszeni, no to w porządku!-rzucił Tyson-Idziemy! Chyba nie stanie się nic złego jak odpuścimy sobie jeden dzień treningu, co Szefie?
-Myślę, że odpoczynek faktycznie dobrze wam zrobi.-stwierdził Kenny.
-Więc... chodźmy!-zadecydował Tyson, po czym ruszyli za Shiro.
-Zaproszenie dotyczy wszystkich.-podkreślił Lasaro spoglądając na kierującego się w stronę plaży Kai'a.
-Nie muszę z niego korzystać.-odpowiedział chłopak nawet nie odwracając się ku nim.
-Daj mu spokój, przyjdzie jak znudzi mu się ten trening.-rzucił Tyson.
Zatrzymali się przed ogromną, bogato zdobioną rezdencją. Willa przypominała staroświecki, arystokrytyczny dom otoczony wspaniałym ogrodem. Sam mur wokół niej sprawiał niesamowite wrażenie. Wyciosany z grubych cegieł wydawał się nie do przebicia. Dalej, pod drzwi budynku prowadziła skrupulatnie wykonana ścieżka, a po jej prawej stronie rozciągał się basen w kształcie kropli łzy. Całą przestrzeń wypełniały drzewa i krzewy obsypane kwiatami.
-Tu mieszka... Ana?-zdziwił się Max spoglądając ze zdumieniem podobnie jak inni na willę.
-Jej tata prowadzi wiele dochodowych interesów na całym świecie.-wyjaśnił Shiro.-Dlatego, gdy tylko go nie ma w domu, korzystamy z gościnności Any i spędzamy czas u niej.-odparł przekraczając pierwszy bramę.-To najlepsze miejsce na odpoczynek w tej okolicy.
-Dlaczego tylko wtedy kiedy nie ma jej taty?-spytała Hilary.
-Jej ojciec próbuje z niej zrobić przyszłą arystokratkę i raczej nie byłby zadowolony z takiego towarzystwa dla jego córki jak my.
-Rozumiem... -kiwnęła głową, ale nie powiedziała nic więcej.
Kirara i Ana już wylegiwały się przed basenem. W pewnej odległości, za drzewami były ukryte trzy areny do Beybladingu. Nie brakowało stoliczka wypełnionego po brzegi jedzeniem i piciem, ani wolnej przestrzeni do gry w siatkówkę. Ana zeskoczyła z leżaka na ich widok i pomachała im wesoło.
-Hej!-zawołała-Chodźcie tutaj!
-To naprawdę... twój dom?-zdziwił się Ray.
-Witajcie u mnie.-odpowiedziała z uśmiechem.-Rozgośćcie się, tu jest mnóstwo miejsca!
-Mnóstwo... to ogromna posiadłość!-zauważył ze zdumieniem Kenny.
-W tej dzielnicy nie spotkacie żadnego normalnego domu.-odparł Shiro.-Wszystkie to albo staroświeckie rezdencje, albo potężne wille.
-A zaledwie kilka posiadłości dalej mieszka Xero.-dodał Lasaro.
-O krok od wroga... -podsumował Tyson.-Ten gość pewnie też jest tak strasznie bogaty...
-Tyson!-zgromiła go Hilarty.-Trochę kultury...
-Jedzenie!-Daichi rzucił się w stronę talerzy.-I to wszystko dla mnie!
-Daichi...-westchnęła Hilary.
-Jedzenie? Daichi, zostaw coś dla mnie! Czekaj! Nie zjedz wszystkiego!-do stolika doskoczył też Tyson.
-Straczy dla wszystkich.-zapewniła Ana.-Możecie tu robić co tylko wam się podoba.
-Co za wstyd... -mruknęła tylko Hilary.
-Hm? A gdzie Kai?-zdziwiła się jego nieobecnością Kirara.
-Pewnie trenuje na plaży.-odpowiedział Kenny.-Nie chciał iść z nami.
-Co za uparty typ...-westchnęła zrezygnowana.
-To co?-zagadnęła Ana podrzucając w powietrze piłkę siatkową.-Gramy?
-Pewnie!-rzucił Max spoglądając na Ray'a, a ten skinął głową.
-Ja też chcę!-dołączyła się do nich Hilary.
-Czekajcie na nas!-zawołali Tyson i Daichi biegnąc w ich kierunku jeszcze z kawałkami jedzenia w rękach.
Shiro, Lasaro, Max i Ana stanęli po jednej stronie siatki, a Tyson, Daichi, Ray i Hilary po drugiej. Właścicielka posiadłości rozpoczęła grę. Z leżakow wszystko obserwowali Kirara i Kenny. Chłopak otworzył swojego laptopa.
-Siatkówka? To już nie moja działka, Szefie.-odezwała się Dizzy.
-Spokojnie, Dizzy. Nie chodzi mi wcale o siatkówkę.-odpowiedział Kenny.
-Ufff... już się martwiłam, że zostanę przeprogramowana...
-A ty, Kirara nie grasz?-spytał chłopak.
-Ktoś musi pilnować, żeby grali fair.-dziewczyna lekko uśmiechnęła się.
-Jeden dla nas!-zawołała Ana po sukcesywnie przeprowadzonej akcji.
-Mówiłem ci już, żebyś pilnował swojej strony!-rzucił Tyson z wyrzutem do młodszego kolegi.
-Ja?! To ty uważaj gdzie leci piłka!-zbuntował się Daichi.
-Chcesz powiedzieć, że to moja wina?!
W tej chwili nagle na chodniku wylądowały dwa dyski, które błyskawicznie wirowały.
-Hm? Widzisz to, Kirara?-spytał Kenny uważnie lustrując dwa dyski.
-Xero.-mruknęła dziewczyna, a na murku pojawiły się dwie postacie, byli to Xero i Sasuke.
-Kogo mu tu mamy... -rzekł wyższy z chłopaków z podstępną nutką w głosie.
-To ci nieudacznicy!-prychnął młodszy.-Bah! Wystarczy na nich spojrzeć...
-To nie twój teren, Xero.-odpowiedziała ostro Kirara.-Nie powinno cię tu być.
-Ależ ja chciałem tylko odwiedzić sąsiadkę.-rzucił okiem w stronę Any.-Nie sądzę, żeby jej rodzice byli zadowoleni z takiego towarzystwa dla córki.
-Odczep się! To moi przyjaciele!-zdenerwowała się Ana.
-Bardzo ciekawie dobierasz sobie przyjaciół, sąsiadko...
-Nie jesteś tu mile widziany, Xero.-podkreśliła Kirara.-Lepiej się stąd zmywaj.
-Szukam kogoś godnego do pojedynku ze mną, ale tutaj... nie sądzę, żebym kogoś takiego znalazł.
-Pewnie, że nie!-poparł go Sasuke.-Nawet ja nie mam ochoty zniżać się do ich poziomu...-zachichotał.
-Zamknij się, Sasuke!-warknął Shiro.-Albo zaraz z tobą skończymy!
-Khe! Potraficie tylko gadać!-prychnął Tyson.-Tak naprawdę boicie się stanąć z nami do walki!
-A ty się nie boisz?-spytał ze złośliwym uśmieszkiem Xero.
-Ja? Skąd! Chętnie wam dam niezły wycisk!-już zakasywał rękawy.
-Tyson... -szepnęła Hilary.
-Czy on wie w co się pakuje?-mruknęła niezadowolona z takiego obrotu sprawy Kirara.
-Nie ma mowy! Teraz moja kolej!-Daichi ostro wypuścił swój dysk na arenę.-Udowodnię wam, że jestesmy prawowitymi Mistrzami Świata!
-Daichi!-zawołali zaskoczeni tą akcją Tyson, Hilary i Kenny.
-Genialnie...-dysk Xero wylądował na arenie, a sam chłopak zeskoczył na dół razem z towarzyszem.-Zagramy o bestię!
-Jasne!-zgodził się chłopak.-Już się nie mogę doczekać kiedy zdobędę twoją bestię!
-Daichi... - wydusił tylko Max.
-Hej! To ja miałem się z nim mierzyć!-zdenerwował sie Tyson.-Daichi!
-Za późno... -odpowiedział Xero.
-Daichi... Kirara, powiedz coś.-zwrócił się do dziewczyny Kenny.
-Co za idiotyzm... -mruknęła Kirara.-Nie ma żadnych szans z Xero...
Dyski odskoczyły od siebie, po czym ostro ruszyły po torze. Sasuke zręcznie złapał swój dysk. Cała grupa uważnie obserwowała sytuację. Dyski krążyły wokół siebie, co chwila się piłując, ale nie prowadziły jeszcze żadnych poważnych działań.
-Trzymaj się Daichi!-rzuciła Hilary.
-Dizzy, nie spuszczaj z nich oka.-polecił Kenny.
-Tak jest, Szefie.-odpowiedział komputerowy głos.
-Co możesz powiedzieć o dysku Xero?
-Narazie trudno coś stwierdzić, ale... jego porusza się bardzo szybko.-stwierdziła Dizzy.-Wygląda na to, że potrafi jeszcze dużo więcej.
Dyski pędziły coraz szybciej. Dysk Daichi'ego próbowwał bezskutecznie zaatakować.
-No dalej... -mruknął Daichi.-Hej, przestań mi uciekać!
Xero tylko uśmiechnął się pod nosem. Dysk młodego chłopaka mknął coraz szybciej, ale pomimo tego dysk przeciwnika zawsze mu się wyślizgiwał.
-Niech to... Ruszaj! Jeszcze szybciej!-zawołał Daichi, a jego dysk w końcu dopadł dysk przeciwnika pchając go od tyłu i jednocześnie piłując krawędziami.-Tak!
-Heh... co za naiwność!-prychnął Sasuke.-Xero zaraz rozniesie go na kawałeczki.
-Jak na smarkacza nieźle sobie radzisz.-odparł Xero, ale nie wyglądał na przejętego wynikiem dotychczasowego starcia.
-Smarkacza?! Bah! Ten smarkacz już za chwilę zetrze cię na proch!-zawołał pewnie Daichi.
-Chętnie się o tym przekonam.
Dysk Xero bez problemu odbił od dysku rywala, po czym mało nie strącił go z areny. Był zwinny i wirował wyjątkowo płynnie. Bez problemu skoczył i przyhamował dysk Daichi'ego, po czym mocno go uderzył. Dysk chłopaka o mały włos nie stracił równowagi.
-Szlag!-warknął Daichi.-Khe... mogę pokazać jeszcze dużo więcej. Nie dam się tak łatwo pokonać.
-Dasz radę, Daichi!-rzucił Tyson.-Pokaż mu co to znaczy być Mistrzem Świata!
-Młody będzie miał spore kłopoty.-Shiro tylko pokręcił głową.
-Huh? Będzie aż tak źle?-zdziwił się Kenny.
-Będzie dużo gorzej.-wyjaśniła krótko Kirara.
-Ruszaj! Strata Dragoon!-zawołał Daichi, a jego dysk zdecydowanie ruszył do ataku.-Bierz go! Teraz!
-Nie mogę... Co za błazen!-Sasuke parsknął śmiechem.-Jak długo będziesz się z nim bawił Xero?
-Wystarczająco.-odpowiedział Xero.-Strara Dragoon będzie jednym z klejnotów w mojej kolekcji. To jedna z części negatywnego odbicia mojej bestii.
-Co takiego?!-zdziwił się Daichi.
-Nie wiecie, mam rację? Czarne bestie to negatywne odbicia bestii stanowiących ich pierwowzór. Moja czarna bestia powstała z połączenia negatywnych odbić bestii dwóch smoków. To właśnie czyni ją tak potężną.-wyjaśnił Xero, a jego dysk ostro skoczył zderzając się z dyskiem przeciwnika.
-Nie ma mowy! Mój dysk nie dołączy do żadnej kolekcji!-zdenerwował się, a dyski zaczęły skakać ku sobie zderzając się z impetem.
Oba emanowały niesamowitą aurą, dysk Daichi'ego-żołtą, a dysk Xero-czarną. Arena zaczęła pękać nie wytrzymując tak wielkiego natężenia.
-Strata Dragoon!-zawołał Daichi, a na niebie pojawiła się bestia żółtego smoka.-Atakuj!-jego dysk nabrał prędkości i zaczął spychać dysk rywala.
-Świetnie, Daichi!-rzucił mu Max-Tak trzymaj!
-Żartujesz? Jego bestia już należy do nas!-odparł pewnym tonem Sasuke.
-Jest zbyt cenna, abyśmy mogli ją zignorować.-przyznał Xero.-Szkoda, że nie potrafisz jej odpowiednio wykorzystać.
-Co ty mówisz?!-warknął Daichi-Agrrrr... porachuje ci twój dysk za to!
-Zobaczymy... Drakan!-zawołał Xero, a w powietrzu pojawiła się druga bestia o postaci skrzydlatego smoka o czarnych łuskach.
-Jest... wielki...-zdumiał się Kenny.
-Kłopociki, Szefie... -oznajmiła Dizzy.-Ta bestia to twardy orzech do zgryzienia. Jej moc jest naprawdę destrukcyjna.
-Strata Dragoon!-zawołał Daichi, a jego dysk zaczął nacierać z jeszcze większym zawzięciem.
-Śmieszne.-prychnął Xero.-Drakan! Ta bestia należy do ciebie...
Czarna bestia dopadła żółtego smoka. Dysk Xero raz po raz obijał dysk rywala i zadawał coraz silniejsze ciosy.
-Daichi... - zmartwiła się Hilary.
-Dalej Daichi!-zawołał Tyson.-Pokonasz go!
-Co on wyprawia?-zdziwił się Kai dołączając do nich.
-Kai?-Kirara zerknęła na niego.
-Żałosne.-mruknął-Wystawia się mu jak przynęta. Jeżeli się nie skoncentruje, będzie po nim.
-Zamknij się!-syknął Daichi.-Ja jeszcze nie skończyłem! Strata Dragoon! Wielkie Cięcie!
Dysk chłopaka agresywnie ruszył do ataku. Jego bestia zdawała się zdobywać przewagę. Xero jednak tylko uśmiechnął się pod nosem.
-To koniec.-rzekła Kirara zrezygnowanym głosem.
-Otchłań Mroku!-zawołał Xero, a jego dysk zaczął wirować w błyskawicznym tempie wokół dysku przeciwnika coraz bardziej zacieśniając swój krąg.
-Och nie... Daichi!-rzucił Ray.
Czarna bestia zaczęła roztaczać wokół siebie mroczną aurę, a przy tym z zaskoczenia podeszła Strata Dragoona.
-Nie!-warknął Daichi-Strata Dragoon! Nie poddawaj się!
Arena pękała już w szwach. Dysk Xero był prawie niewidoczny. Ciemność wypełniła wolną przestrzeń, a gdy tylko jego dysk wchłonął ją na powrót, dysk Daichi'ego już leżał nieruchomo na arenie. Wszyscy spoglądali na graczy zaskoczeni tą sceną.
-Daichi... -wydusił Tyson.
-To było zbyt proste.-mruknął zadowolony z wyniku Sasuke.
-Zgodnie z umową... twoja bestia należy do mnie!-rzucił dumnie Xero, a światło bestii przeniknęło z dysku Daichi'ego do dysku przeciwnika.
-Nie! Strata Dragoon!-Daichi padł na kolana.-Strata Dragoon...
-Odebrał mu bestię... -rzekł ze zdumieniem Ray.
-Heh... cieszę się, że mogłem w takim gronie stoczyć taki pojedynek.-odparł Xero mierząc po kolei wszystkich wzrokiem.-Teraz wiecie co już wkrótce czeka wasze bestie. Zamierzam zdobyć panowanie nad wszytkimi bestiami i stać się niepokonany.- w jego oczach zabłysły złowrogie iskierki.
-Po moim trupie Xero!-zdenerwowała się Kirara.-Nie pozwolę ci na to!
-Czekam na kolejnych zawodników.-odpowiedział tylko chłopak.-Do zobaczenia.-razem z Sasuke znikł przeskakując murek.
-Daichi!-rzucił Tyosn podbiegając z Hilary, Kenny'm, Max'em i Ray'em do zrozpaczonego gracza.
-Nie potrzebnie się pakował do gry.-odparł Shiro.-Od początku było wiadomo, że nie da mu rady.
-Xero to za trudny przeciwnik.-przyznała Kirara.-Nie musiał aż tak ryzykować.
-Ale my się jeszcze na nim odegramy, prawda?-spytała Ana.
-Tak.-dziewczyna kiwnęła głową.-Musimy z nim wygrać.
