Ohayou minna !
A ja znów zamiast uczyć się na kolokwium, piszę kolejną notke... Eh... Niektórzy są niereformowalni, prawda ? ^^
Przyznaję, że jest to najdłuższa część, którą najtrudniej było mi napisać. Zmieniana była sto tysięcy razy, a i tak nie do końca jest taka jaka być powinna.
Kolejny raz proszę was o komentarze. Krótkie, długie, krytyczne, zabawne, z radami, skargami czy pochwałami... Jakiekolwiek... Są one dla mnie naprawdę cenne. Potrzebuję waszych szczerych opinii, aby mój blog i styl pisania były coraz lepsze... Dlatego proszę, pomóżcie i napiszcie cokolwiek myślicie ! Serio się nie obrażam, nie usuwam niewygodnych uwag, ani tym bardziej nie gryzę ! ;)
Szczególe podziękowania składam Siruwi, która uratowała Naruciaka przed gwałtem XD Ona tam wie, o co mi chodzi ;)
Rozdział piąty - ,,Delikatny dotyk" - część druga
Odetchnął głęboko, czując jak wraz z rozchodzącą się po ciele substancją ogarnia go spokój, a ból i dreszcze całego ciała stają się jedynie niewyraźnym wspomnieniem. Stał tak chwilę z przymkniętymi oczami, rozkoszując się uczuciem błogości, poczym wyrzucił zużytą strzykawkę wychodząc z ciemnej uliczki. Dla pewności rozejrzał się jeszcze, lecz droga o tak późnej porze wydawała się całkowicie opustoszała. Szybkim krokiem ruszył w kierunku miejsca spotkania. Zdawał sobie sprawę, że nie powinien robić iniekcji tak blisko domu, jednak potrzeba była silniejsza od rozsądku.
Pomimo końcówki czerwca, wieczorami wciąż panował chłód. Naruto schował dłonie do kieszeni rozsuwanej bluzy, zaciskając w ręku aparat ,,pożyczony" od Itachiego. Chłopak wolał się nie zastanawiać dlaczego mężczyzna wybrał akutat Polaroida (chodzi o model , w którym po naciśnięciu guzika od razu wysuwa się zdjęcie dop. autorki). Z pewnością było to o tyle praktyczne, że żadna niepowołana osoba nie oglądała zdjęć np. przy wywoływaniu filmu. A jeśli to był powód dla którego zakupiono ten sprzęt, to blondyn, aż bał się pomyśleć, co za fotografie mógłby odnaleźć schowane w sypialni swojego opiekuna i jego kochanka...
Gdy zobaczył czekająego na niego chłopaka, szeroko się uśmiechnął i ostatni odcinek drogi przebył biegiem.
- Chodź ze mną. Chce ci coś pokazać. - bez powitania powiedział Gaara chwytając zaskoczonego blondyna za rękę i ciągnąc go w kierunku starego bloku. Jego dłoń była zimna, ale dotykanie jej nie było nieprzyjemne. Jednak, ku rozczarowaniu niebieskookiego tamten zaraz go puścił. Naruto nie wiedział co o tym wszystkim myśleć, ale bez sprzeciwu podążył za chłopakiem. Po schodach weszli na dach, gdzie znajdowało się coś na kształt tarasu widokowego z prowizoryczną ławką. Tej nocy niebo było bezchmurne. Obaj w milczeniu usiedli na ławce i patrzyli przez chwile migoczące gwiazdy.
- Posłuchaj, ja nigdy do tej pory nie miałem przyjaciela, więc... Więc mam do ciebie prośbę.
Gaara popatrzył na skrępowanego blondyna , który niezrażony ciągnął:
- Zabrałem z domu aparat, więc czy moglibyśmy sobie zrobić razem zdjęcie ?
- Nie lubię zdjęć.
- No proszę, zgódź się ! Nie bądź taki ! Jedno zdjęcie i dam ci spokój ! Proszę !!!
- Niech ci będzie, tylko przestań w końcu tak jazgotać.
-Juuppi ! - zawołał rozradowany Naruto wyciągając aparat i przysuwając się do rudego. Mignęła lampa błyskowa i po chwili wysunęły się dwa identyczne zdjęcia.
- Ej, miało być tylko jedno !
- Drugie jest dla ciebie - mówiąc to wsunął mu je w dłoń, a drugie schował razem z aparatem. Uśmiechnął się szeroko, po raz pierwszy widząc zakłopotanie na twarzy tego zazwyczaj aroganckiego nastolatka.
- Nie musisz mi dziękować - zachichotał, na co Gaara zirytował się i rzucił jakieś krótkie ,,dzięki" pod nosem, ale blondyn i tak dostrzegł, że chłopak jest szczęśliwy. Przez dłuższą chwilę siedzieli w ciszy podziwiając nocne niebo, aż w pewnym momencie Gaara wyciągnął jakieś białe tabletki, które bez słowa połknął. Naruto nie skomentował tego, ale wyraźnie sposępniał, ze smutkiem w oczach obserwując kolegę.
- Co jest ? - rzucił Sabaku, dostrzegając to spojrzenie.
Uzumaki dłuższą chwilę nie odpowiadał, jakby zastanawiając się czy ma w ogóle prawo zadać takie pytanie.
- Dlaczego zacząłeś brać?
- A co ci k*rwa do tego ?! Zajmij się lepiej swoim życiem. Słyszałem, że niedługo wraca do szkoły ,,przystojniaczek" z którym mieszkasz.
- Masz na myśli Sasuke ?
- A niby kogo innego ? ,, Lodowy książe " szybko dowie się co porabia jego wzorowy ,,braciszek". I jak myślisz, co wtedy zrobi ?
- Po pierwsze to nie jesteśmy braćmi, a po drugie to... ja i tak nic go nie obchodzę. Od samego początku tak było... Nie żeby mnie interesowało co on o mnie myśli. Co ktokolwiek o mnie myśli ! Zawsze byłem sam. Aż poznałem ciebie, Kibę i całą ekipę. Pierwszy raz w życiu czuję przynależność do jakiejś grupy. I nie chcę stracić tego uczucia. Jeszce nie teraz... No dobra, dość o mnie. To teraz powiesz mi w końcu coś o sobie ?
Rudy nawet na niego nie spojrzał i Naruto już myślał, że tamten mu nie odpowie, gdy rozległ się cichy, spokojny głos:
- Moja matka umarła pięć lat temu i od tego czasu mieszkam sam z ojcem. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że przed śmiercią, matka przyznała się ojcu, że tak na prawdę wcale nim nie jest. Chciała odejść z czystym sumieniem, przy okazji rujnując życie nieświadomemu dziecku. Od tamtego czasu na każdym kroku, stary udowadnia mi, że z każdym dniem nienawidzi mnie coraz bardziej. Jednak, na jego nieszczęście nic nie może z tym zrobić, gdyż to jego nazwisko widnieje w moim akcie urodzenia. To on jest moim prawnym opiekunem, pomimo, że obu nam się to nie podoba... Dlatego zacząłem brać. Aby zapomnieć i nie zastanawiać się kogo nienawidzę bardziej, czy egoistycznej matki, czy skur*wiałego ojczyma - zakończył.
- Przykro mi. Ktoś, kogo kochałeś i uważałeś za swojego tatę nagle zaczął się zachowywać wobec ciebie chłodno. A przecież byłeś tylko niewinnym dzieckiem. Musiało być ci naprawdę ciężko...-mówiąc to przysunął się bliżej chłopaka i otoczył jego ramiona swoimi. Ten niespodziewając się tego, zamarł, lecz po chwili rozluźnił się i zamiast odtrącić ten gest, mocniej wtulił się w ciepłe ciało. Naruto mocniej przygarnął go do siebie. Trwali tak jakiś czas po czym rudowłosy spojrzał na niebieskookiego i dotknął jego ust swoimi najpierw delikatnie, nieśmiało, potem coraz bardziej pogłębiając pocaunek. W pierwszej chwili Naruto nie wiedział co się dzieje, lecz gdy tylko jego mózg zaczął przetwarzać informacje, odepchnął lekko od siebie chłopaka i cały zarumieniony wstał, nerwowo się tłumacząc:
- Wiesz, późno już jest... Bardzo późno... Ja muszę już iść, bo... późno jest... Dobranoc ! - krzyknął jeszcze znikając w drzwiach.
Rudy chłopak usiadł na zimnym betonie, opierając się plecami o ścianę. Z kieszeni wyjął foliowa torebkę z białym proskiem . Był to specjalny towar załatwiony przez Shino. Czysta hera. Wystarczyłoby tego na kilka działek. Niewidzącym wzrokiem, patrzył na leżące koło niego zdjęcie, po czym wciągnął całą zawartość torebki. Nie musiał długo czekać na efekty. Powoli tracąc świadomość, ostatni raz spojrzał na uśmiechniętą twarz blądyna, a iskierki życia w jego oczach zaczęły gasnąć. Po chwili jego wzrok zasnuła mgła, a po policzku stoczyła się ostatnia łza.
Naruto szedł ciemną ulicą nie zwracając uwagi na wszechogarniające zimno. Wciąż nie mógł otrząsnąć się z szoku. " Co właściwie wydarzyło się na dachu?" Właściwie pytanie powinno brzmieć: "Co by się stało, gdyby nie jego ucieczka?" Na samą myśl chłopaka przeszył dreszcz. Strachu ? Ekscytacji ? Sam nie potrafił powiedzieć. Wszystko działo się zdecydowanie za szybko. Nie zdążył jeszcze dojść do ładu z własnymi uczuciami. Postanowił ukoić swoje zszargane nerwy w najszybszy znany mu sposób. Zatrzymał się w jakiejś opustoszałej uliczce i wyciągnął z kieszeni mały pakunek, który zasze miał ze sobą. Choć było to w pewnym sensie niebezpieczne to jednak podejmował ryzyko złapania, ze względu na silną potrzebę wzięcia kolejnej działki, gdy tylko miał taką potrzebę. Odetchnął kilka razy uspokajając się w końcu i szybko pozbył się zużytych sprzętów idąc w stronę domu. "Domu?Tak, to naprawdę jest mój , jakiego do tej pory nie miałem. Miejsce, gdzie jestem bezpieczny i kochany. Chce tam wrócić, muszę!" Sam nie potrafił wyjaśnić tego silnego impulsu, który nim zawładnął. Teraz już zaczął biec. Zwolnił dopiero przy furtce."Tylko światła w salonie się palą. Pewnie wszyscy tam są. Oglądają telewizję, albo jedzą kolację śmiejąc sie ze zboczonych żartów Kakashi'ego." Dopiero w tej chwili uderzyła go myśl jak bardzo są oni dla niego ważni. Nawet Sasuke. Wszedł do środka i tak jak się spodziewał wszyscy musieli być w salonie, lecz pomimo tego, żaden dźwięk nie zakłócał przytłaczającej ciszy (Ciszy przed burzą XD dop autorki). Gdy Naruto zamierzał zbadać przyczynę tego dziwnego stanu rzeczy, poczuł jak ktoś podchodzi do niego od tyłu i niemalże siłą zciąga z niego bluzę, pozostawiając go w samym podkoszulku. Kątem oka zdążył jeszcze zauważyć dwóch braci siedzących na fotelach i intensywnie go obserwujących. Wzrok Itachi'ego był pełen bólu i jakby niedowierzania, a Sasuke całą swoją postawą próbował wyrazić obojętność, jednak niebieskooki znał go już na tyle dobrze, aby zorientować się, że chłopak tylko siłą woli powstrzymuje się przed pobiciem go. Nie wiedział tylko za co. Nagle go oświeciłą, która za nim stała był Kakashi, lecz na jego twarzy nie było widać zwykłego uśmiechu, lecz chłód... I jakby złość? Starszy chwycił go za nadgarstki tak, że dokadnie było widać poranione ręce blądyna. Zgięcie łokcia było jedną, wielką, siną plamą z wieloma czerwonymi śladami biegnącymi wzdłuż żył. Nie można było mieć wątpliwości, co je spowodowało.
- Dlaczego? - tak lodowtego tonu Naruto jeszcze nie słyszał z ust szarowłosego.
- Ty kretynie! - Sasuke nie mogąc się dłużej powstrzymać, zerwał się z miejsca podbiegając do blondyna i wymierzając mu precyzyjny cios w szczękę. Siła uderzenia była tak duża, że chłopak wpadł na wciąż stojącego za nim Kakashi'ego.
- Sasuke! - ostro krzyknął Itachi, przywołując brata do porządku. Naruto, przy pomocy opiekuna, wstał i trzymając się za obolałe miejsce spytał nieprzyjemnym tonem:
- Czego ode mnie chcecie?!
- Uspokuj się! Chcemy tylko porozmawiać! - zapewnił zdenerwowany Itachi.
- Daj sobie spokój! Nie widzisz, że jest naćpany?! - wściekle twierdził Sasuke patrząc z odrazą na blondyna.
Naruto nie wiedział dlaczego te słowa zabolały go bardziej niż uderzenie. Przecież były prawdziwe. Po jego policzkach popłynęły łzy...
C.D.N.
Uwagi autorki
Postanowiłam nie rozpisywać się nad przeżyciami i myślami Gaary. Sami musicie wczuć się w jego sytuację i zrozumieć jego postępowanie. Każda moja (liczna) próba nakreślenia jego uczuć wychodziła mi cholernie sztucznie i patetycznie. Czy dobrze zrobiłam oceńcie sami. Pozdrawiam i myślę, że nowa notka pojawi się w święta lub zaraz po nich.
