Draco Mortis, kwatery mieszkalne
Gdy budzik zadzwonił o 7:00 Jenna już nie spała. Wstała z łóżka i ubrała się w swoje zaimprowizowane ubranie z munduru oficera ORB. O godzinie 7:20 zadzwonił dzwonek do drzwi.
"To ja, Nataly Trent" rozległ się dziewczęcy głos
"Wejdź, proszę" odpowiedziała Jenna odblokowując drzwi
Dziewczyna weszła do pokoju niosąc tackę ze śniadaniem, którą położyła na stoliku koło łóżka.
"Dzięki, nie musiałaś..."
"Daj spokój, trzeba coś zrobić dla zabicia czasu" powiedziała Nataly z uśmiechem
"Długo już nie śpisz?" zapytała
"Niektórzy na tym statku zaczynają dzień o wpół do szóstej" odpowiedziała "Między innymi ja..."
"Współczuję"
"...przy czym czas do 8:30 wypełnia nam sala gimnastyczna. Chłopacy pewnie jeszcze ćwiczą"
"Zaprowadzisz mnie tam?" zapytała, zabierając się za śniadanie
"Oczywiście" odpowiedziała Nataly
Pięć minut później Jenna skończyła śniadanie i razem z Nataly udała się w stronę sali gimnastycznej.
-
Draco Mortis, sala gimnastyczna
"Jesteśmy prawie na miejscu" powiedziała dziewczyna
Zza zamkniętych drzwi dobiegł dźwięk uderzenia metalu o metal. Gdy Nataly otworzyła drzwi, Jenna zobaczyła Luke'a i Adama. Mieli na sobie tylko spodenki sportowe. Dziewczyny uśmiechnęły się na widok ich wysportowanych ciał. Wzmocnieni stali naprzeciwko siebie w postawach bojowych. Adam trzymał nóż wojskowy w prawej ręce, a Luke w lewej. Krążyli wokół siebie niczym lwy, czekając na okazję do ataku.
"Chłopaki, mamy gościa" powiedziała Nataly
"O, cześć Vixen!" zawołał Luke
"Czy to nasz gość?" zapytał Adam
"Jesteśmy tu tylko przelotem, nie przeszkadzajcie sobie" powiedziała Jenna, uśmiechając się
Luke ponownie przyjął postawę bojową i podniósł nóż nieco wyżej. Adam ruszył do ataku, ale przeciwnik uniknął ciosu i wyprowadził cięcie na wysokości jego karku. Adam zablokował atak i podłożył nogę przeciwnikowi. Luke upadł na ziemię, ale błyskawicznie podciął przeciwnika. Wykonali przewrót w tył i obaj stanęli na nogi. Przyjaciele ruszyli na siebie. Cios, blokada, finta i kolejny cios. Noże przecinały powietrze z dużą prędkością. Jenna zauważyła tatuaż na ich ramionach.
"Nataly, dlaczego ten chłopak z półdługimi włosami ma wytatuowaną '1' na prawej łopatce i kod kreskowy pod nią?" zapytała
"To Luke, z nim wczoraj przyleciałaś na statek. Numer '4' to Adam" zaczęła tłumaczyć "Numery odzwierciedlają pozycję w naszej grupie. Ja mam na łopatce numer '3'
"A numer '2'? " zapytała
"Nazywa się John. Pułkownik posłał go z jakąś sprawą do laboratorium"
Adam wykonał kopnięcie z półobrotu, lecz Luke uchylił się, przerzucił nóż do drugiej ręki, po czym kopnął przeciwnika w kolano, doskoczył do niego podczas upadku i przystawił mu nóż do gardła.
"Dość!" wykrzyknął Adam, patrząc na ostrze. Luke podał mu rękę i pomógł wstać
"Wspaniale walczyliście!" pochwaliła ich Jenna
"To jeszcze nie jest szczyt naszych możliwości, ciągle ćwiczymy..." zaczął Luke
"Nie bądź taki skromny, to była mistrzowska walka"
"Dzięki" odpowiedzieli równocześnie Adam i Luke
Jenna spojrzała Luke'owi w oczy i chwilę się w nie wpatrywała bez słowa. Następnie podeszła do niego.
"Byłeś w kolonii L-4, prawda?" zapytała
"O co ci chodzi?" odpowiedział
"O to, co zaszło" powiedziała poważnym tonem głosu "Widzę to w twoich oczach, masz morderstwo na sumieniu"
"Wykonywałem rozkaz" stwierdził Luke, czując pustkę w głowie i ssanie w żołądku
"Służba wojskowa sprawia ci satysfakcję, prawda?" zapytała patrząc mu w oczy
"Tak" odpowiedział krótko
"Zatem zamordowanie bezbronnej dziewczyny, również cię satysfakcjonuje, nieprawdaż?" powiedziała bez emocji
Luke wziął głęboki oddech i podszedł krok bliżej. Jenna nie cofnęła się.
"Nie mieszaj w to Arii!" wycedził przez zęby
"Arii?" udała zdziwioną "A więc ją znałeś? I to nie powstrzymało cię przed zastrzeleniem jej? Musisz przyznać, że nic cię już nie tłumaczy"
Luke zrobił kolejny krok naprzód. Teraz stali tylko dwa kroki od siebie. Adam i Nataly patrzyli w milczeniu na tę wymianę zdań.
"A najgorsze, że miała tylko dziewiętnaście lat" kontynuowała "Była taka pełna życia..."
Luke zacisnął rękę na rękojeści noża i patrzył Jennie w oczy lodowatym wzrokiem. Dziewczyna się nie cofnęła.
"Luke, nie" szepnęła Nataly
"...i bardzo chciała znaleźć jakiegoś fajnego chłopaka. Upatrzyła sobie jednego, ale do niczego nie doszło, bo mieli się spotkać po wyprawie na kolonię L-4..."
W oczach Luke'a pojawiła się rządza mordu.
"...i wtedy wtrąciłeś się ty. Nigdy już do niego nie przyjdzie, a on nigdy już jej nie zobaczy. Smutne"
Wszystko rozegrało się błyskawicznie. Luke zrobił krok naprzód, zamachnął się nożem, po czym rzucił nim we wschodnią ścianę. Jenna spojrzała w tamtą stronę i zobaczyła go wbitego w dziesiątkę na tarczy. Poczuła jak kropla potu spływa jej po skroni. Gdy odwróciła wzrok, by ponownie spojrzeć na chłopaka, zobaczyła jak wychodzi z pomieszczenia, z ręcznikiem na ramieniu. Nataly i Adam odetchnęli z ulgą. Adam wrócił do ćwiczeń. Dziewczyna podeszła do Jenny i położyła dłoń na jej ramieniu. Wyszły z sali gimnastycznej.
"To nie było mądre" powiedziała Nataly poważnym tonem głosu
"Chciałam wybadać, jaki jest" odpowiedziała Jenna
"Mogłaś zginąć!" krzyknęła
"Nie, widziałam w jego oczach, że nie zamierza tego zrobić" stwierdziła
"Nie igraj z ogniem, teraz ci się poszczęściło, nie wiem jak zareaguje następnym razem" Nataly wzięła głęboki oddech "Jeżeli wydaje ci się, że to pozbawiony uczuć rzeźnik, to jesteś w błędzie"
"Jednak popełnił morderstwo i nic tego nie zmieni"
"Może Luke tego nie okazuje, ale jest wrażliwym chłopakiem. Nawet nie wiesz jak bardzo przeżył tamtą tragedię" zmierzyła ją zimnym wzrokiem "Zwłaszcza, że twoja przyjaciółka była dla niego kimś bliskim, chociaż ona nigdy tego nie odwzajemniła"
Jenna nie odzywała się. Nie wiedziała co powiedzieć.
"To nasz sektor szpitalny" Nataly kontynuowała oprowadzanie
-
Draco Mortis, mostek
"Kapitanie, mały obiekt został właśnie wystrzelony z Lancer'a" zakomunikował oficer "Rzucam zbliżenie na ekran"
Na głównym monitorze pojawił się obraz metalowej trumny.
"Przeskanować" rozkazał Steiner, poprawiając swoje przyciemniane okulary
Chwilę później wynik skanu pojawił się na jego palmtopie. Pułkownik uśmiechnął się, gdy zobaczył numer identyfikacyjny znajomego kontradmirała.
"Coś takiego..." powiedział do siebie "Wygląda na to, że załoga Lancer'a w końcu wzięła sprawy w swoje ręce. Interesujące..."
Załoga patrzyła w konsternacji na trumnę ściąganą ziemskim polem grawitacyjnym. Dowódca wstał z miejsca i ruszył w kierunku drzwi. Zamierzał osobiście poinformować o tym profesora Roybee, który zazwyczaj przesiadywał w skrzydle szpitalnym.
-
Draco Mortis, skrzydło szpitalne
Po drodze minął Luke'a, już w mundurze, który zasalutował, po czym skierował się w stronę hangaru. Po kilku minutach dotarł do sektora szpitalnego. Nataly gdy go spostrzegła, stanęła na baczność i zasalutowała.
"Dzień dobry, pułkowniku" powiedziała Jenna
"Spocznij, podporuczniku Trent" powiedział, po czym zwrócił się do Jenny "Dzień dobry"
"Oprowadzam naszego gościa po statku" zameldowała Nataly "Teraz zahaczyliśmy o szpital"
"Gdzie jest profesor Roybee?" zapytał
"Jest teraz w swoim gabinecie. Czyta jakiś raport" odpowiedziała Nataly
Steiner podszedł do drzwi i otworzył je swoją kartą magnetyczną. Naukowiec siedział za biurkiem i pisał na komputerze. Podniósł wzrok i zobaczył dowódcę.
"Jakieś wieści?" zapytał Roybee
"Najlepsze" odpowiedział pułkownik "Wygląda na to, że załoga Lancer'a zlinczowała kontradmirała Tsume"
"Jak bardzo?"
"Jego zwłoki pewnie w tej chwili płoną w atmosferze" uśmiechnął się, poprawiając przyciemniane okulary
"Druga dobra wiadomość" pomyślał profesor "A pomyśleć, że dziesięć minut temu wystarczyła mi wiadomość o gotowości startu projektu Werewolf. W Tokio przechwycono kolejną część danych. Brakuje tylko ostatniej"
"Jak daleko znajduje się stąd port Deimos?" zapytał wracając myślami do gabinetu
"Jeszcze tylko dwa dni drogi" odpowiedział Steiner "Po uzupełnieniu zapasów zamierzamy pozbyć się Lancer'a i jego załogi"
"Bardzo dobrze" odparł Roybee "Cieszę się, że wszytko przebiega zgodnie z planem. Napije się pan whisky?"
"Trzyma pan alkohol na pokładzie?" zapytał pułkownik służbowym tonem, patrząc jak profesor wyciąga butelkę ze schowka.
"Niech pan da spokój, jedna lampka na jakiś czas jest bardzo zdrowa" odpowiedział nalewając trunek do dwóch lampek, po czym wręczył jedną Steinerowi "Zdrówko"
-
Draco Mortis, korytarz
Od spięcia na sali gimnastycznej atmosfera wycieczki była napięta.
"Mam prośbę" powiedziała Jenna. Nataly odwróciła się do niej
"Tak?" zapytała
"Zaprowadzisz mnie do Luke'a? Chciałabym go przeprosić"
"Zobaczmy" powiedziała, włączając komunikator "Luke, jesteś tam?"
"Tak, Vixen, o co chodzi?" rozległ się głos z komunikatora
"Gdzie teraz jesteś?"
"W hangarze, robię przegląd Strike Noir'a" odpowiedział "A czemu pytasz?"
"Zaraz tam będę, nie ruszaj się stamtąd" powiedziała Nataly wyłączając komunikator "Jenna, idziemy"
Draco Mortis, hangar
"Obijacie się" Luke powiedział do mechaników "Amunicja do CIWS nie jest jeszcze załadowana?
"Pracujemy tak szybko, jak tylko się da" tłumaczył się szef mechaników
"Luke!" usłyszał wołanie w oddali
Odwrócił się i zobaczył Nataly w towarzystwie Jenny. Spojrzał na nią i momentalnie przeniósł wzrok na Strike Noir'a. Kontynuował przegląd. Chwilę później poczuł dłoń na ramieniu. Odwrócił się i dostrzegł przyjaciółkę.
"Posłuchaj mnie przez chwilę, nie odwracaj się" powiedziała Nataly
"Jeżeli ta Jenna przychodzi dalej mnie oskarżać, to podziękuję za jej towarzystwo" powiedział zimnym tonem głosu, patrząc jak dźwig przenosi zasobnik z amunicją do karabinków
"Przeholowała, przyznaję, ale wcale nie chciała cię urazić" odpowiedziała przechodząc z nim pomiędzy dwoma kontenerami
"Nie zamierzam mieć z nią nic wspólnego!" krzyknął tak głośno, że prawie cała obsługa hangaru zwróciła wzrok w jego kierunku. Jenna patrzyła ze smutkiem górnego pokładu.
Nagle usłyszeli z góry zgrzyt metalu. Luke spojrzał w górę i zobaczył jak zasobnik z amunicją zahaczył o wystający fragment rusztowania i jego zawartość wypadła lecąc prosto na głowy jego i Nataly. Zareagował szybko. Błyskawicznie odepchnął przyjaciółkę. Nataly upadła na podłogę i zobaczyła jak kilka pocisków kalibru 22 mm spadło na Luke'a. Jeden uderzył go w głowę. Wzmocniony upadł na podłogę. Spod jego zranionej głowy pociekła krew.
"Kur..." szepnął, po czym zapanowała ciemność
-
Draco Mortis, pokój w skrzydle szpitalnym
"Ała..." stwierdził otwierając oczy i czując ogromny ból głowy. Dotknął jej i poczuł, że ma ją owiniętą bandażem.
"Obudziłeś się?" usłyszał znajomy głos. Spojrzał w lewo i dostrzegł Nataly siedzącą przy łóżku
"Co mi jest?" zapytał
"Niegroźny wstrząs mózgu" odpowiedziała "Szybko doszedłeś do siebie, ale musisz tu leżeć do jutra"
"Co z tą całą Jenną?" przypomniał sobie o tym, że jego przyjaciółka nie była w hangarze sama
"Jest teraz w swojej kwaterze. A tak między nami: nie spodziewała się, że mi pomożesz, zwłaszcza że miałeś szansę na ucieczkę, a ja nie"
"To drobiazg" odparł
"Nie" zaprzeczyła "Gdyby nie ty, to ja bym tu leżała"
Luke dostrzegł dziwną determinację w jej oczach. Nataly uśmiechnęła się.
"Dziękuję" powiedziała siadając koło niego na krawędzi łóżka
"Naprawdę, nie ma za co" odwzajemnił uśmiech "Do portu Deimos dotrzemy i tak pojutrze. Co potem?"
"No więc, Jenna zamierza zaaranżować spotkanie z jednym z pilotów" odpowiedziała "Ktoś z nas będzie jej towarzyszył jako ochrona"
"Tym pomartwimy się pojutrze" stwierdził
"Naprawdę, dziękuję ci za dzisiaj" uśmiechnęła się, po czym położyła dłoń na jego policzku "Luke, jeszcze jedna sprawa..."
Zamknęła oczy, po czym powoli nachyliła głowę i pocałowała go w usta. Luke poczuł jak ból głowy odlatuje, po czym powoli zamknął oczy. Po kilku sekundach Nataly przerwała pocałunek. Wpatrywali się w siebie zarumienieni.
"Jak się czujesz po tym uderzeniu w głowę?" zapytała
"Całkiem nieźle..." uśmiechnął się lekko "...ale poczuję się lepiej, jak zrobisz tak jeszcze raz"
Nataly uśmiechnęła się i pocałowała go jeszcze raz. Podniosła głowę i powoli wstała. Zarumieniła się nieco bardziej
"No to... trzymaj się" pomachała mu na pożegnanie, po czym wybiegła z sali
Luke uśmiechnął się, położył się i podłożył ręce pod głowę. Patrzył w sufit.
-
Draco Mortis, kwatera kapitana
"Kto ma pojawić się na tym spotkaniu?" zapytał Jennę pułkownik Steiner
"Pilot Murasame 3, sierżant Daniel Fallow" odpowiedziała "Możliwe, że zabierze ze sobą jeszcze jedną osobę"
"Kogo?"
"Tego nie wiem dokładnie" zawahała się "Może kogoś z zespołu albo dowódcę, kapitana Leo Frosta"
"Leo Frost?!" wykrzyknął Steiner "Dlaczego nie powiedziałaś o nim wcześniej?"
"Nie pytał pan" odpowiedziała krótko
"Więc za sterami kombinezonu typu Gundam siedział słynny Żelazny Lew..." pomyślał "14 Dagger'ów L i ciężki transportowiec w Arabii Saudyjskiej"
"Panie pułkowniku?" zapytała Jenna
"Tak?" odpowiedział, wracając na ziemię
"Wspominał pan o jakiejś ochronie..."
"Zgadza się. Pójdzie z tobą podporucznik Nataly Trent" powiedział pułkownik "W razie problemów poradzi sobie. Zna sztuki walki i dobrze strzela z broni krótkiej"
"Dziękuję" odpowiedziała z uśmiechem "To wszystko, o co proszę"
"Proszę cię teraz o odejście, muszę zaaranżować kilka spraw" poprosił
Gdy za Jenną zamknęły się drzwi, Steiner podszedł do drzwi od łazienki i otworzył je. Stał za nimi John Axel.
"Słyszałeś wszystko?" zapytał
"Tak" odpowiedział Wzmocniony
"Jestem bardzo ciekaw, o czym będą tam dyskutować" zaczął "Znasz rozkazy"
"Tak jest" opowiedział "Jutro o 9:00 w kawiarni 'Herbal' "
-
Lancer, stołówka
"Nie zapomnij broni osobistej" wtrącił Martin "Kto wie, w co się to obróci"
"To tylko zwykłe spotkanie, wątpię by trzeba było strzelać" odpowiedział "Port Deimos jest neutralny. Tamtejsza policja szybko tłumi zamieszki"
"Problem polega na NEUTRALNOŚCI" zaznaczył Rafael "Jak w jednym miejscu skupi się banda z ORB, ZAFT'u i Sojuszu Ziemskiego, to coś może nie zagrać i to nie raz"
"Do tego dodam możliwych członków Błękitnego Kosmosu" wtrącił się Martin "Nie afiszuj się zbytnio ze swoim pochodzeniem"
"Daniel, powiedz mi, o czym Jenna zamierza z tobą dyskutować?" zapytał Rafael
"Prosiła by zachować to w tajemnicy" odpowiedział Koordynator "Więc nie mogę powiedzieć, przepraszam"
"Sierżant sztabowy Martin Dusky proszony jest o niezwłoczne stawienie się w biurze kapitana" rozległo się z głośników
"Idę" odpowiedział krótko i wyszedł
Gdy Martin wyszedł, Rafael podszedł do Daniela.
"Idziesz sam?" zapytał
"Tak, czemu pytasz?"
"Gdy dotrzemy na stację, będziemy mieli dzień wolny, aż do uzupełnienia zapasów" odpowiedział poważnym tonem głosu "Gdyby coś się działo, ja i Nadia przybędziemy tak szybko, jak to będzie możliwe"
-
Lancer, kwatera kapitana
"Spocznij" odpowiedział Frost "Słuchaj mnie uważnie, bo sprawa jest bardzo delikatna"
Kapitan wstał, podszedł do drzwi i zaryglował je. Powolnym krokiem usiadł za biurkiem, po czym wziął głęboki oddech.
"Jak zapewne wiesz, jutro panna Montgomery zamierza się spotkać z Danielem, aby omówić parę spraw. Ciekawi mnie, jakie to będą sprawy, dlatego powierzam ci zadanie szpiegowania ich"
"Mam szpiegować przyjaciela?" zapytał zaskoczony
"Nie traktuj tego jak szpiegowanie" odpowiedział Frost "Pamiętaj, że nadal nie rozwiązaliśmy kwestii dyskietki, którą ma przy sobie. Jestem ciekaw, co zrobi z tymi danymi"
"Tak jest" zasalutował
-
Draco Mortis, kwatery mieszkalne
"Wszystko jest gotowe do jutrzejszej wyprawy" oświadczyła Nataly "Pójdę z tobą jako ochrona"
"Dziękuję" odpowiedziała Jenna "Nie sprawi to żadnego kłopotu?"
"Nie, przecież i tak będziemy mieć dzień wolny" uśmiechnęła się "Zakładam, że wypad nie skończy się na kawiarni"
"Oczywiście, że nie!" odpowiedziała Jenna "Nataly, tak przy okazji, jak się czuje Luke?"
"Głowa w bandażach" powiedziała "Przejdzie mu do jutra. Możliwe, że pójdzie z Adamem do salonu arcade"
"A John?" zapytała
"Nie wiem, Wolf to odludek. Zawsze trzyma się na uboczu" tłumaczyła "Trochę mnie przeraża, zwłaszcza że nie może pogodzić się z tym, że jest drugi w zespole"
-
12.11 C.E.77
Lancer, mostek. Godzina 7:50
"Kapitanie, zbliżamy się do celu" zakomunikował pilot
"Nadio, połącz mnie z kontrolą lotów" rozkazał, po czym podniósł słuchawkę "Okręt wojenny Lancer prosi o pozwolenie na dokowanie"
"Tu stacja Deimos, Lancer, prześlij kod identyfikacyjny" podła odpowiedź
Nadia wystukała na klawiaturze odpowiednią sekwencję, po czym wysłała ją do kontroli lotów. Po minucie oczekiwania, na konsoli pojawiła się informacja.
"Kod identyfikacyjny potwierdzony. Kierujcie się do hangaru numer 34. Życzymy miłego pobytu"
Nadia spojrzała przez szybę na okręt Draco Mortis, który skierował się w inną stronę. Odetchnęła z ulgą. Jego obecność była stresująca dla załogi. Kapitan Frost wydał rozkaz lotu wzdłuż lamp nawigacyjnych i redukcji ciągu. Okręt wykonał zwrot w tył i powoli kierował się na wstecznym do hangaru. W połowie drogi podleciały wahadłowce holownicze i przyczepiły do statku grube, metalowe liny holownicze. Teraz Lancer był prowadzony na swoje miejsce. Chwilę po wlocie do hangaru podleciała obsługa techniczna by przymocować przewody zasilające i zbiorniki paliwa. Frost rozejrzał się po mostku, po czym wstał i powiedział:
"Wszyscy, który skończą wachtę mogą opuścić statek i wyjść na miasto"
-
Draco Mortis, kwatery mieszkalne
"Jesteś gotowa do wyjścia?" zapytała Nataly, trzymając przycisk intercomu.
"Moment" padła odpowiedź
Nataly czekała pod drzwiami. Miała na sobie niebieskie jeansy i ciemnozieloną, rozpinaną bluzę. Rozpięła ją i wyciągnęła pistolet z kabury pod ramieniem. Wyciągnęła magazynek i sprawdziła ilość naboi. Przeładowała broń, po czym włożyła do magazynka kolejny pocisk. Teraz stan amunicji wynosił 18+1. Zabezpieczyła pistolet i wsadziła go z powrotem do kabury. Następnie podwinęła rękaw i sprawdziła, czy nóż wojskowy jest gotowy do szybkiego wyciągnięcia. Po sprawdzeniu wszystkiego zapięła bluzę, wyprostowała rękaw i spokojnie czekała. Po dwóch minutach otworzyły się drzwi od kwatery Jenny. Była ubrana w niebieską bluzę i spodnie jeansowe.
"Wiedziałam, że będą na ciebie pasowały" stwierdziła Nataly
W tym samym czasie w innym pokoju Luke szykował się do wyjścia. Wyciągnął z szafki czarną rozpinaną bluzę z kapturem i czarne spodnie. Przezornie sprawdził stan amunicji w pistolecie, po czym włożył go do kabury. Nóż wojskowy zawędrował do pokrowca na prawym ramieniu. Stanął w postawie bojowej i szybko wyciągnął nóż, po czym wykonał kilka machnięć, a całość zakończył kopnięciem z wyskoku. Uśmiechnął się i schował nóż do pokrowca. Wyszedł z kajuty i skierował się do hangaru. Tam czekało na niego podpisanie karty zmian, po czym wyszedł ze statku. Jak na zwykły port kosmiczny, Deimos zrobił na nim duże wrażenie. Główna hala miała jedną, wielką szybę w kształcie kopuły, przez którą widać było Ziemię.
"No to do arcade! Biedni gracze!" pomyślał kierując się w losową stronę
-
Port kosmiczny Deimos, hala główna
"No to trzymaj się Daniel!" wykrzyknął Martin
"Nie idziecie?" zapytał
"Kończymy wachtę za godzinę, potem może się spotkamy" odpowiedział Rafael "Ciekawe, czy zabrał broń osobistą?" pomyślał
Daniel wyszedł z hangaru i skierował się w stronę wejścia. Trafił do innej kondygnacji w sali z kopułą. Sięgnął do kieszeni munduru i wyciągnął kartkę z zapisanym adresem. Po upewnieniu się, co do lokalizacji kawiarni, skierował się w swoją stronę. Po drodze widział wielu żołnierzy, zarówno w barwach Sojuszu Ziemskiego, jak i paru oficerów ORB oraz kilka Czerwonych Płaszczy z ZAFT'u. Zastanawiało, go dlaczego nie dochodzi do żadnych rozruchów w tym miejscu. Nagle dostrzegł sprzeczkę, która przerodziła się w rękoczyny pomiędzy żołnierzem ORB i ZAFT'u. Niecałą minutę później przybiegł oddział policji i wypałował obydwu, po czym skuli ich kajdankami i odprowadzili.
"Doskonała policja, lepsza niż u mnie w Australii" pomyślał, po czym spojrzał na zegarek "Mało czasu..."
Ruszył pospiesznym krokiem.
-
W tym samym czasie Adam opuścił Draco Mortis'a i skierował się w stronę pierwszego lepszego lokalu karaoke. Musiał przebyć całą szerokość hali, półtora kilometra, zanim znalazł rzeczony lokal. W drzwiach wejściowych minął pilota ZAFT'u. Wzmocniony odwrócił się i zastanowił, czy już przypadkiem gdzieś go nie widział.
-
John umiejscowił się na dachu lokalu położonego naprzeciwko kawiarni 'Herbal'. Rozłożył zaawansowany mikrofon kierunkowy i założył słuchawki na uszy. Wyciągnął z plecaka lornetkę i spoglądał na pusty jeszcze lokal.
C.D.N.
Oba okręty dotarły do miejsca przeznaczenia. Jak dalej potoczą się losy bohaterów? Ciąg dalszy w następnym rozdziale pod tytułem "Brakująca część"
Zdarzyło wam się kiedyś, że mieliście zaplanowane następne trzy rozdziały, a nie umieliście dopchnąć obecnego do końca:) Drugą połowę tego rozdziału musiałem pisać na siłę...
