Rozdział VII
„Plan."
Od dłuższego czasu, ukradkiem patrzył na jej zmęczoną twarz, zastanawiając się, czy nie zaprosić jej na lunch i nie spróbować dowiedzieć się, co ją martwi. Była blada, milcząca i skupiona jeszcze bardziej, niż zwykle, a duszę Crasha ogarniał niepokój. W pewnej chwili, wzięła swój kubek i wstała, zamierzając nalać sobie kawy z ich starego ekspresu, ale na jedną, małą sekundę się zachwiała i Bobby struchlał myśląc, że zaraz upadnie. Chciał już wstać i do niej pobiec, ale ona szybko rozejrzała się po biurze, upewniając się, czy nikt nie zauważył i niemal siłą zmusiła się, by iść. Na szczęście dla niego, nie złapała jego spojrzenia i mógł przyjrzeć się jej uważniej. Najwyraźniej, była bardziej przemęczona, niż wskazywały na to pierwsze objawy. Jej wzrok znów był przygaszony, a ruchy jakby otępiałe. To nie wyglądało dobrze, jednak Tippy wzięła głęboki oddech i chwilę potem, znów siedziała przed monitorem.
Crash spojrzał na zegarek. Dochodziła druga- pora lunchu i postanowił, że musi działać. Z Tarą działo się coś niedobrego i musiał dowiedzieć się, co…
- Cześć, luv!- zaczął, podchodząc do jej biurka.
- O, hej, Bobby. Potrzebujesz czegoś?- zapytała.
- Właściwie, to… jestem głodny.- odparł z tym swoim chłopięcym wdziękiem, prezentując cudowne dołeczki w policzkach.
- To nic nowego!- roześmiała się.- Ty zawsze jesteś głodny!
- No dobra, przyznaję się. Winny!- odparł z szerokim uśmiechem, który zawsze doprowadzał ją do palpitacji serca.- Ukarz mnie i chodź ze mną na lunch. Ja stawiam, oczywiście…- dodał.
- Mam sporo roboty…- zaczęła.-… ale może inni z tobą pójdą?- zasugerowała.
- Oj, luv! Ale ja chcę iść z tobą. Dawno razem nie jedliśmy i brakuje mi tego. Nie daj się prosić, Tippy…- mówił, robiąc maślane oczy. Wiedział, jak ją zmiękczyć. W końcu, byli przyjaciółmi od lat…
Spojrzała na niego i uśmiechnęła się, prawie tak samo, jak dawniej, tyle tylko, że zmęczenie zrobiło swoje.
- No dobrze.- odparła wreszcie zrezygnowana i zapisawszy pliki, zabezpieczyła komputer. Potem wstała i sięgnęła po torebkę.- Ale tylko dlatego, że ty płacisz!- mrugnęła.
- Masz to, jak w banku!- powiedział zadowolony i w myślach dodał:- Dzięki Bogu!
TBC
