Rozdział 6.
~ Karakura ~
- Co? - Ichigo zerknął na Ishidę pytająco. - Co niby?
- Rukia. - Quincy zachęcił zastępczego shinigami do zwierzeń. - Co z nią jest?
- A co miałoby niby być z Rukią? - Mruknął Kurosaki, zerkając na przyjaciela spojrzeniem proszącym, by z łaski swojej jednak tego tematu nie drążył.
Ishida nie mógł się powstrzymać od tego gestu, i po prostu trzasnął się z otwartej dłoni w twarz, rzecz jasna uważając na okulary. Wolał nie mieć szkła w oku, no i nie chciał się tłumaczyć ojcu, który po prostu był przeciwny temu, że łucznik pomaga shinigamim. Nie mniej, Jak Uryu Ichigo lubił, na swój sposób i mimo że jako quincy z shinigami są rywalami, z którego to powodu winni odnosić się do siebie z wyższością i widoczną pogardą, tak takie podejście go po kilkakroć drażniło. Wszak był dorosły, a przynajmniej myślący, i mógł sam o wszystkim decydować, co tyczyło się jego życia i postępowania.
- Kurosaki... - Zniecierpliwiony Ishida pokręcił głową w niedowierzaniu. - Może cios prosto w szczękę naprawi ci mózg..? - Na jego twarzy widać było kolejnego teatralnego focha.
- A może to tobie trzeba policzyć wszystkie klepki!? - Podchwycił hardo zastępczy shinigami.
- Spokój. - Mruknął basem Chad, który właśnie ich rozdzielił, łapiąc ich za bluzki i podnosząc o parę centymetrów nad ziemię.
- Chad! - panowie niemal natychmiast zerknęli w jego kierunku.
Ten ich opuścił, bo uznał to jako przejaw ogarnięcia się i spokoju. Potem pokazał kciuk do góry, jako że wszystko jest w porządku i nie muszą się o nic martwić, że coś się komuś dzieje. Quincy i shinigami zerknęli po sobie i zgodnie westchnęli przeciągle. Jak ich taki gest drażnił, zwłaszcza powtarzany parokroć, jak to Yasutora miał w zwyczaju. Nie wspominając już o dłużącym się milczeniu ze strony Latynosa.
- Co ty tu robisz? - Zapytał Kurosaki.
- Coś się stało? - Dociekał Ishida.
- Słyszałem podniesione głosy. - Sado odpowiedział ze spokojem. - Jak i również jestem ciekawy, co jest z Kuchiki. - Zerknął pytająco na Ichigo.
- Znajdźmy moje ciało - mruknął Kurosaki poddańczo. - Potem znajdźmy jakieś dogodne miejsce. Zadzwonisz po Inoue? - zerknął na przyjaciela, a ten przytaknął i wyciągnął telefon.
- Inoue? Masz chwilę..? - odezwał się do telefonu, kiedy rudowłosa odebrała rozmowę...
