Tytuł: Seria Planów Severusa Snape'a
Autor: Satahe Shetani (Shet)
Beta: Bez bety szybciej.
Ostrzeżenia: Nie będę się powtarzać.
Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).
Jest to sequel do opowiadania Seria Przypadków Severusa Snape'a. Będzie niekanonicznie, zapewniam, i, mam nadzieję, zabawnie.
czytelnik: Moje pisanie wychodzi mi bardzo dobrze, obrażanie innych również. Przykro mi, urodziłam się do bycia zajebistym a nie skromnym.
GabiB190: Ja myślę.
Ta O Zbyt Wielu Nickach: Cieszę się, że możesz sobie odreagować na SPSS2. Właśnie po to piszę ten ff - żeby samej też móc trochę pooddychać, chociaż teraz będę się starała jak najszybciej ukończyć "Czarny Deszcz".
sakaj: Nie wiem, skąd znasz :P. A jeśli chodzi o dręczenie ludzi, mów mi Miszczu.
Lilu f: Trudno, przeżyję. Nigdy nie liczyłam, że trafię do każdego, więc nie muszę spełniać czyich zachcianek. Za swój priorytet uważam dokończenie i wydanie "Egzekutorki", która - jak wielu mówiło - złamie wszelkie konwenanse i normy społeczne. Bo to nie jest książka o czerni i bieli, ale o szarości, jeśli wiesz, co mam na myśli. Przykro mi też, że odniosłaś aż tak mylne wrażenie. Pozdrawiam...
Great Moose: No ktoś musi wybaczyć ;]. Jak ty to robisz, że kilkoma zdaniami podnosisz na duchu? A jeśli chodzi o dwuznaczności... Mówili mi, że mam do tego talent. Do tego i do zawierania uczuć w krótkich słowach - może spowodowałam to tym, że jestem bezpośrednia? Okropnie nie lubię owijać w bawełnę. Pozdrawiam i powodzenia w szkole.
7.1
Święta Bożego Narodzenia postanowili spędzić wspólnie w domu Severusa na Spinner's End. Snape chciał się zapytać Harry'ego o datę, która mu pasuje na ich ślub — skoro już dawno się oświadczył, postanowił poczynić kolejne kroki co do ich wspólnej przyszłości. Dlatego zabrał się za gruntowne czyszczenie domu, wyrzucanie starych sprzętów, wykopywanie pamiątek ze strychu, kupowaniem nowych, lepszych, ale niezbędnych do życia.
Zapomniał (wcale nie zapomniał), że mieli odwiedzić go przyjaciele.
Do ich przyjazdu zostało Severusowi kilka godzin.
Przy porannej kawie, kiedy siedzieli przy stole, zagadnął lekko:
— Zgadzasz się, żeby przyjechali moi przyjaciele?
Potter zamrugał.
— Znajomi od, jak to powiedział Knot, Lorda Jakmutam? — Gdy Severus skinął głową, uśmiechnął się. — Jasne, pewnie dawno się z nimi nie widziałeś.
Mężczyzna nie odpowiedział, uśmiechając się pod nosem.
— Będziesz musiał się przebrać. Mogą mu donieść.
— Jasne, oczywiście.
Wtedy Snape uznał za stosowne poinformować go, kim będzie na Wigilii.
— Poudajesz moją kuzynkę, Venus. Jeszcze jej nie znają.
— A istnieje w ogóle? — zapytał Harry, jednocześnie zastanawiając się, czemu nie może udawać kuzyna.
— Tak. I — uniósł dłoń, kiedy chłopak chciał się odezwać — nie możesz udawać kuzyna, bo nie mam, a oni to wiedzą. Nie powiem im nagle, że się odnalazłeś jako dzieciak z nieprawego łoża, prawda?
Gryfon pokiwał głową, choć wszystko w nim krzyczało: DLACZEGO?
— Venus, podoba ci się w Beauxbatons? — zapytał Lucjusz?
Harry, z wyczarowanymi piersiami, w czarnej sukni do ziemi w gotyckim stylu (w życiu by jej nie założył, gdyby nie upór Snape'a), z cudowną figurą, dziewczęcą twarzą i… wszystkim dziewczęcym, nawet nogami, na których tkwiły szpilki, siedział obok Severusa, po drugiej stronie mając Draco. Rumienił się co jakiś czas, doskonale wiedząc, że ma na sobie babskie ubranie.
Narzeczony musiał go dyskretnie poklepać po udzie, żeby wrócił do rzeczywistości.
— Jest… w porządku. — W porządku? warknął w myślach. I tyle? Ślizgoni wiedzieli, co mówili, kiedy się wypowiadali na temat twojej elokwencji! — Mamy tam wysoki poziom, uczą nas również języków, czego nie robią w Hogwarcie — skłamał szybko.
— Naprawdę? — zapytała Narcyza, będąc pod niemałym wrażeniem. Spojrzała z przyganą na przyjaciela. — Severusie, czemu wcześniej się nie chwaliłeś kuzynką?
— Jakoś tak… — mruknął.
Draco wstał, wyciągnął dłoń do Harry'ego. Uśmiechnął się łobuzersko, widząc uroczy rumieniec zdobiący policzki dziewczyny.
Snape zaśmiał się pod nosem, Lucjusz z Narcyzą wymienili pełne zrozumienia spojrzenia. Najmłodszy Malfoy wymknął się z Venus Prince na górę, podczas gdy jego rodzice doskonale wiedzieli, co zamierzał.
— Byliby piękną parą — westchnęła Narcyza; mąż od zawsze jej wypominał, że jest niepoprawną romantyczką.
Snape chrząknął, zwracając tym samym na siebie uwagę gości.
— Wybaczcie, że was tak oszukałem, ale chodziło mi głównie o Draco… To nie jest Venus, ale Harry Potter. Musiałem zrobić z niego dziewczynę, bo Draco wie, że nie mam kuzynów. A o Venus już mu opowiadałem… — Dokończył historię, a potem on i państwo Malfoy zaczęli się śmiać. Do historii podano Ognistą Whisky.
— Więc mówisz, że…
— Właśnie.
Draco, nie wiedząc niczego, zamknął się z uroczą damą w sypialni.
— D-Draco — wyjąkał Harry, czerwieniąc się. — Nie chcesz tego, wierz mi!
— Ależ co ty mówisz, Venus… Pochodzimy z dwóch mocnych rodów, z pewnością nasze małżeństwo…
Harry upadł na łóżko, patrząc z przerażeniem na Malfoya.
