Zastrzeżenie: Opowiadanie jest tłumaczeniem „Healing The Broken" autorstwa kizukatana, które istnieje w oryginale w serwisie (s/10718012/1/Healing-the-Broken). Wszelkie prawa autorskie należą do niej, oczywiście prócz tych do mangi „Naruto" Masashi'ego Kishimoto.
Od tłumaczki: Jak zwykle zapraszam do czytania i komentowania. Tym razem konkretna akcja, ale nic więcej nie zdradzę :P
Ostrzeżenie: hard yaoi, język, masturbacja, seks oralny. Nie czytajcie, jeżeli nie skończyliście osiemnastu lat.
Rozdział 6: Prysznic
Naruto częściowo się zrelaksował, kiedy jego oczom ukazały się bramy Konohy. Nie spał, odkąd opuścił wioskę. Tsunade uświadomiła go, że zasięg rady był szeroki i istniało wiele osób, które nie byłyby zadowolone z wydostania się ich sekretów na światło dzienne.
Przez całą misję blondyn miał aktywowany Sage Mode – zarówno po to, by być w stanie wykryć zdrajcę, jak i szybko ostrzec, że ktoś się do nich zbliża. Nawet z ukrytą chakrą.
Każda wyprawa polegająca na tropieniu interesów rady wyglądała w ten sposób. Potem chłopak wracał do domu, by poprzez 24-godzinny sen się zregenerować. Teraz musiał najpierw dostarczyć Tsunade to, co odkrył, ponieważ nareszcie rzeczywiście coś znalazł. Wszystkie dotychczasowe lokalizacje, o których się dowiedzieli, zastali albo zdewastowane, albo spalone, ale ta jedna… pozostała nienaruszona. Naruto nie był pewien, czy to dlatego, że wiedzący o jej istnieniu ludzie nie żyli, czy też uważali, że jest na tyle dobrze strzeżona, by uznać ją za „bezpieczną". Uzumaki spotkał się z Saiem oraz jego drużyną i spędził pierwsze dwadzieścia cztery godziny na usuwaniu eksplodujących notek, pieczęci oraz innych pułapek, które miały zniszczyć zawartość biblioteki oraz plików zanim ktoś się miał do nich dobrać.
Danzou był paranoicznym draniem, ale Sai z kolei posiadał wybitne umiejętności i przykładał uwagę w czasie lat spędzonych w Korzeniu. Dokładnie wiedział, czego szukać. Ekipa napotkała może jedną czy dwie niespodzianki, które mogły skończyć się fatalnie, ale na całe szczęście w pieczęciach zakotwiczona była chakra, którą Naruto potrafił wykryć w swoim Trybie Mędrca.
Sai i jego drużyna spędziłaby kolejny tydzień na przeglądaniu materiałów, ale młody Namikaze chciał od razu powrócić do wioski, by pokazać Godaime, co do tej pory odkryli. W ich rękach znajdowała się czysta dokumentacja, że to Danzou wydał polecenie zniszczenia klanu Uchiha, a rada się na to zgodziła.
Nie można było już zaprzeczyć faktowi, że Itachi podążał za rozkazami.
Tsunade będzie musiała zareagować. Obiecała, że jeżeli odnajdą twarde dowody na to, co zrobił przywódca Korzenia, Itachi zostanie oczyszczony, a jego imię zostanie wyryte na pomniku upamiętniającym poległych bohaterów Konohy. Po tym, jak pomógł im w czasie wojny, uwalniając jutsu Edo Tensei, mężczyzna ten zasługiwał choć na to. Gdyby był żywy i o to poprosił, z pewnością byłby już teraz uniewinniony. Jako że Sasuke odbywał właśnie okres próbny i był wrogo traktowany przez mieszkańców wioski, Naruto wiedział, że nikt inny, tylko on sam będzie odpowiedzialny za oczyszczenie imienia Itachi'ego, a także – z odrobiną szczęścia – zmniejszenie skierowanej w stronę jego młodszego brata złości. Nie było żadnych wątpliwości, że gdyby rada nie wydała rozkazu zmasakrowania rodziny kruczowłosego, Sasuke nigdy nie stałby się kryminalistą. Gdyby Uzumaki'emu udało się skłonić mieszkańców do zaakceptowania faktu, że Itachi podążał tylko za rozkazami, musieliby wtedy także przyjąć do wiadomości, że wina za większość czynów Sasuke także leży w działaniach rady.
Blondyn skinął głową na znajdujących się przy bramie Raidou oraz Genmę, tym razem nie zatrzymując się na krótką pogawędkę.
Młody mężczyzna podekscytowany był faktem, że w jego zasięgu znajdowały się dowody, które rozpoczną wyżej wspomniany proces. To inny stos dokumentów będzie stanowił dla niego problem. Dokumentów, które stanowiły wierzchołek góry lodowej, do której dokopywał się właśnie Sai. Dokumentów, które wyjawiały głównych popleczników rady, a także inne ich działania pod przykrywką „zapewnienia pokoju". Jeżeli Tsunade już wcześniej sądziła, że wpływy rady były szerokie, piekielnie się zdziwi, gdy odkryje ich głębię.
Zmęczony Sasuke leżał nago na swoim łóżku, splątany w brudnej, karmazynowej pościeli. Ostatnie kilka dni stanowiły dla niego jedną wielką, zamazaną plamę. Odkrycie uśpionych seksualnych żądz było dla niego prawie przytłaczające. Intensywność, z jaką przeszywały go te uczucia sprawiała, że czuł się – można powiedzieć – słaby.
Z jakiejś przyczyny pożądanie, które odczuwał, intensyfikowane było przez wściekłość, która pojawiła się, gdy dowiedział się o wspólnej misji Naruto i Saia.
Pożądanie zaczął powoli rozumieć, zaś złość była tym, co bardziej go przejmowało. Jakąś jej część rozpoznał jako jego własną dumę. Fakt, że Tsunade w dalszym ciągu dysponowała misjami rangi S, do których potrzebowała umiejętności wysoko wyszkolonych dwóch shinobi – nie żeby Sai znajdował się w jego czy Naruto lidze, ale trzeba było przyznać, że chłopak miał talent do pieczęci i tym podobnych – ale w dalszym ciągu odmawiała nawet wzięcia go pod uwagę…
Nie żeby nie rozumiał jej powodów. W końcu przez lata był zdrajcą wioski. W dalszym ciągu jednak go to irytowało.
Ale było coś jeszcze.
Sasuke nie był najlepszy w introspekcji, ale nawet on mógł się przyznać, że znacznie większą część jego złości napędzał sposób, w jaki Naruto wypowiedział imię Saia. W jego głosie słyszał zaufanie i respekt.
Naruto lubił chodzić na misje z Saiem.
Uchiha powrócił myślami do misji, które wykonywali razem jeszcze jako dzieci. Do intensywnego tworzenia więzi, które działo się samoistnie w trakcie walki ze śmiertelnymi zagrożeniami, w sytuacjach życia i śmierci. Do sposobu, w jaki siebie nawzajem poznawali, podróżując razem przez tyle godzin. Jedząc razem. Śpiąc.
Dłoń bruneta zacisnęła się w pięść.
Spanie razem w tym wieku mogło oznaczać inne rzeczy, niż kiedyś znaczyły dla niego oraz Naruto w młodym wieku. Sasuke nigdy wcześniej nie interesował się seksem. Był zbyt skupiony na wymazywaniu koszmarów ze swojego umysłu, które zaimplantował mu Itachi, zabiciu najpierw Orochimaru, potem starszego brata, a na końcu Danzou, próbując zarazem uniknąć własnej śmierci.
Nic innego się dla niego nie liczyło.
Ale teraz… Uchiha oparł się o poduszki i wziął kolejnego łyka z butelki sake, która znajdowała się na szafce nocnej. Jego myśli zostały przerwane, gdy zarejestrował lekki strumień znajomej mu chakry w pewnej odległości od niego.
Naruto był z powrotem w wiosce.
Miał nadzieję, że blondyn w dalszym ciągu był shinobi honoru, który zawsze dotrzymywał danego słowa. Obiecał, że wróci do domu bruneta jak tylko ukończy powierzone mu zadanie.
Po opuszczeniu biura Piątej przez brak snu Naruto czuł się prawie delirycznie. Oczy Hokage szeroko się otworzyły, a jej spojrzenie stało się zimne, kiedy przeczytała zawartość przyniesionych dokumentów. Uzumaki miał ze sobą te najbardziej pogrążające, ale zapewnił ją, że Sai przybędzie niebawem z resztą.
Akta zostały schowane w najbardziej strzeżonej krypcie Konohy. Nikt prócz samego Hokage nie był w stanie jej otworzyć.
Godaime obiecała, że rozpocznie teraz proces oczyszczania imienia Itachi'ego. Będzie komplikował się on jednak przez fakt, że ludzie będący zamieszani w działania rady oraz Danzou zdadzą sobie sprawę, że wszystko to wyjdzie wtedy na jaw. Naruto więc ostrożnie zgodził się, by zaczekać z nim do momentu, aż Sai oraz jego ekipa oczyszczą ostatnią kryjówkę – żeby upewnić się, że sprzymierzeńcy rady nie zaatakują ich w próbie zlikwidowania reszty dowodów. Tsunade powiedziała, że – biorąc pod uwagę powagę sytuacji – być może będą musieli poczekać nawet do aresztowania kluczowych osób, które w przeciwnym razie mogłyby się ulotnić. Większość z nich miała wystarczająco pieniędzy oraz wtyczek, żeby to zrobić.
Syn Czwartego przytaknął ze zmęczeniem głową. Nienawidził tego, ale rozumiał stojące za tym przyczyny. Zdobył to, co chciał, mimo że skutek końcowy będzie musiał być rozłożony w czasie.
Kiedy zapytał się, czy może o tym powiedzieć Sasuke, Tsunade zawahała się, by w końcu mu odmówić. Uchiha był po prostu zbyt niestabilny. Kto wie, co mógłby powiedzieć czy zrobić gdyby będąc pijanym stracił nad sobą kontrolę?
Blondyn nie zgodził się. Nic nie odpowiedział. Tsunade zauważyła to, ale na niego nie naciskała. Stwierdziła, że zaufa osądowi jinchuuriki'ego. To on będzie kolejnym Hokage. I nikt nie znał Uchihy lepiej, niż stojący przed nią młody mężczyzna.
Odwołała go mówiąc, że powinien pójść do domu i zażyć snu, by następnie zjawić się kolejnego ranka i dokładniej przedyskutować całą sprawę.
Naruto wyrwał się z myśli, kiedy dotarł do pustkowia, jakimi były ziemie klanu Uchiha.
Obiecał, że przed spaniem pójdzie odwiedzić Sasuke. Była jedenasta rano, ale nie miał pojęcia, czy brunet znajdował się na nogach. Prawdopodobnie zależało to od tego, czy noc wcześniej pił. Na tę myśl Namikaze nerwowo się poruszył.
Widok pijanego Sasuke był…
Wypuścił powietrze z płuc. Nie wykorzysta tej sytuacji. Fakt, że jego uczucia względem kruczowłosego zmieniły się nie upoważniał go do żadnych kroków, dopóki Sasuke znajdował się w tej kondycji.
Naruto zapukał do drzwi, ale nie usłyszał żadnej odpowiedzi. Sprawdził drzwi, ale nie odnalazł nowych notek czy pieczęci. Powoli je otworzył i wszedł do środka.
Kuchnia wyglądała dosyć czysto, ale w miarę zagłębiania się odnalazł puste butelki po sake oraz dziwnie odłożony słoik z jakąś wonną pastą, której nie rozpoznał.
- Sasuke, ty draniu! Nie jestem twoją pierdoloną pokojówką. Rusz dupę i pomóż mi posprzątać!
Z sypialni kruczowłosego dobiegł go lekki śmiech. Nie wyglądało na to, że Uchiha miał zamiar przyjść mu pomóc. Zbyt zmęczony na zajmowanie się tym burdelem Naruto od razu skierował kroki do pokoju użytkownika Sharingana.
Zapach seksu uderzył go mocno i niespodziewanie. Jinchuuriki od zawsze miał mocno rozwinięty zmysł węchu, aczkolwiek nie aż tak, jak przedstawiciele klanu Inuzuka. Nie był pewien, czy to dzięki Kyuubi'emu, czy też odziedziczonym genom. W tym momencie jednak nie pragnął nic innego, jak nie wiedzieć, co ewidentnie robił Sasuke podczas gdy on zajmował się sprawą uniewinnienia Itachi'ego.
Nawet bez zapachu łatwo można było zauważyć stan, w jakim właśnie znajdował się brunet, czy znamienne plamy na jego pościeli. Naruto poczuł, jak przechodzi przez niego fala zazdrości. Zamknął oczy i wziął głęboki wdech, próbując powstrzymać mentalne obrazy wywołane przez otaczającą go woń. Puste butelki po sake wyjaśniały, dlaczego kruczowłosy po prostu leżał na poduszkach z lekko zarumienionymi policzkami i lekko rozbawionym spojrzeniem.
Młody Namikaze zmusił się, żeby nie myśleć o Sasuke pijącym i pieprzącym się z kimś na tym łóżku. I próbował nie zastanawiać się, kto to był. Wbił paznokcie w swoje dłonie wiedząc, że nie miał prawa czuć złości czy zazdrości. Brunet mógł uprawiać seks z kimkolwiek chciał. Nie istniała między nimi żadna relacja… ledwo można było mówić o przyjaźni. Poza tym Tsunade wspomniała w pewnej chwili, że seks mógłby dobrze wpłynąć na Uchihę, ale do tej pory brunet nie wydawał się tym zainteresowany. Ewidentnie zmieniło się to. Na tę myśl Naruto zżerała zazdrość.
Czerwona kołdra ledwo pokrywała uda i pachwiny Sasuke, za to jego tors i dolna część nóg były odkryte, co utwierdziło blondyna, że użytkownik Sharingana leżał na łóżku nago.
- Śmierdzi tu. Idź się wymyć. Ja zajmę się pościelą – Naruto po prostu o niczym innym nie marzył, jak o wymazaniu dowodów obecności osoby, która dzieliła łóżko kruczowłosego. Chciał je spalić, a nie tylko wyprać.
Sasuke parsknął śmiechem. Jinchuuriki zdał sobie sprawę, że jego przyjaciel w dalszym ciągu był pijany.
- A już myślałem, że podróżowanie z Jiraiyą przez tak długi czas zrobiło z ciebie mniejszego świętoszka, dobe – Uchiha zadrwił.
Blondyn poczuł prawie niekontrolowaną chęć złapania go za ramiona i potrząśnięcia. Sasuke powinien być nietykalny. Dowód, że ktoś go dotykał zdawał się wyżerać go od środka.
Obrócił się na pięcie i ruszył w stronę łazienki zanim zrobił coś, czego będzie żałował.
- Włączę prysznic. Albo ruszysz tyłek z łóżka i się tam wpakujesz, albo – tak mi dopomóż Kami – zaciągnę cię tam nagiego i siłą wrzucę. Chcę ogarnąć teraz ten pokój.
Uchiha oparł się o poduszkę czując, jak otaczający go świat przyjemnie wiruje. Naruto był naprawdę zły. Sasuke nie był pewien, dlaczego wywoływało to u niego takie szczęście. Usłyszał dźwięk swojego prysznica.
Prawdę mówiąc nie miał nic przeciwko kąpieli. Bycie pokrytym wydzielinami własnego ciała nie należało do najprzyjemniejszych doświadczeń. Rozciągnął ramiona nad swoją głową, przyciskając je lekko do ściany i lekko wyginając plecy, by złagodzić ból mięśni.
Otworzył oczy, by odnaleźć na sobie przyćmiony wzrok Naruto. Było w nim coś gniewnego, coś, co kruczowłosy dostrzegł już w trakcie ich sparingu. Poczuł, jak przepływa przez niego ta sama fala oczekiwania, co przed walką. Podekscytował się.
Pomysł walki i pieprzenia się zdawał się przynosić ze sobą ten sam gorąc ciała oraz skupienie umysłu. Sasuke nie pozwolił, by jego umysł deliberował nad tym, że te myśli powinny być dla niego niepokojące.
Złączył swój wzrok z blondynem. Intensywność błękitnych tęczówek sprawiła, że temperatura pomiędzy nimi błyskawicznie wzrosła. Chcąc ujrzeć więcej, Uchiha jak gdyby nigdy nic zrzucił z siebie kołdrę i wstał, afiszując się swoją nagością. Jego ruchy – pomimo wirowania pokoju – były nadzwyczaj płynne.
Ujrzał, jak wzrok przyszłego Hokage błyskawicznie wędruje na jego wpół twardego członka. Lekki rumieniec, który wykwitł na wysokości kości policzkowych blondyna wywołał odpowiedź w postaci kolejnego przypływu ciepła. Jego umysł, przyćmiony przez alkohol, rozkoszował się wściekłością i głodem, który błyszczał w spojrzeniu drugiego mężczyzny. Brunet pragnął więcej.
Była to pierwsza rzecz od miesięcy, którą Sasuke naprawdę chciał. Nie widział żadnego powodu, aby do jej osiągnięcia nie dążyć.
- Idź się umyć – rzekł Uzumaki odrywając od przyjaciela spojrzenie, zwracając się z powrotem w stronę korytarza.
Uchiha poczuł, jak jego usta drgają. Pozwolił, by jego wzrok powędrował w dół, na pokryty brudnym mundurem ANBU tyłek Naruto.
Podążył za jinchuurikim, tylko lekko się kołysząc. Nie chciał, by już wyszedł. Na szczęście zawsze był dobry w odnajdywaniu właściwych przycisków do naciśnięcia, by zmusić blondyna do rzucenia mu wyzwania.
- Od kiedy stałeś się ANBU? Nawet nie wiedziałem, że awansowali cię na coś wyżej od genina.
Tak jak oczekiwał, młody mężczyzna odwrócił się, by pospiesznie na niego spojrzeć, po czym skierować wzrok gdzieś indziej. Brunet wszedł do łazienki i wszedł pod strumień wody. Nie zawrócił sobie głowy zamknięciem kabiny, nie przejmując się ochlapaniem podłogi.
- Więc? – nacisnął krótko i zwięźle.
Namikaze parsknął, ale wszedł do pomieszczenia na tyle, by być w stanie rozmawiać. Uchiha ukrył swój uśmieszek przez lekkie pochylenie się do przodu i pozwolenie, by woda przemieściła włosy na jego twarz.
- Noszę umundurowanie ANBU tylko wtedy, gdy wymaga tego misja. Technicznie nie jestem częścią oddziału, ale baa-chan zdecydowała, że moje osiągi podczas wojny znacznie przewyższyły jakiekolwiek testy, jakim mogła mnie poddać. Nie wiem, jaka jest moja oficjalna ranga. W przeciągu kilku następnych lat i tak to nie będzie miało znaczenia.
- Ponieważ zostaniesz Hokage – dodał Sasuke, sięgając po mydło i wyciskając odpowiednią jego ilość na gąbkę, którą wcześniej położył na półce blondyn, kiedy uruchamiał prysznic. W głowie dalej lekko mu wirowało, ale nie na tyle, by mógł stracić równowagę. Po wszystkich latach treningu odkrył, że mogłoby się to stać tylko wtedy, gdyby znalazł się na granicy utracenia przytomności.
Kruczowłosy odłożył pojemnik z płynem i zaczął wykonywać ruchy spienioną gąbką. Sposób, w jaki wzrok blondyna podążał za przedmiotem wzdłuż jego szyi i obojczyka posłał przez niego falę ciepła. Sasuke poczuł, jak pokój lekko się kołysze. Alkohol w jego krwi zdawał się pulsować wraz z gorącem spojrzenia Uzumaki'ego.
Oparł się o kąt kabiny prysznicowej, rozszerzając lekko nogi, by zyskać lepsze oparcie, kiedy zajmował się swoimi ABS'ami, dolną częścią ciała, zmywając z siebie dowody swojej pierwszej eksploracji własnej seksualności.
Kiedy jego dłoń powędrowała niżej, zdał sobie sprawę, że seks stawał się definitywnie intensywniejszy, gdy przeradzał się w sport dwuosobowy, nawet jeśli jedna z nich tylko patrzyła. Sasuke poczuł, jak pod wpływem spojrzenia Naruto jego męskość twardnieje. Owinął gąbkę miękką stroną wokół swojego członka, nie przejmując się ukrywaniem dwuznacznego działania.
Jinchuuriki, wydając z siebie zduszony dźwięk, pospiesznie odwrócił wzrok i stanął tyłem do kruczowłosego.
- Kurwa, teme! Nie rób tego gówna przede mną. Wiem, że przez długi czas żyłeś sam, ale kurwa!
Uchiha zamknął oczy i oparł głowę o ścianę, lekko się śmiejąc na paniczną nutę w głosie blondyna. Pochodząca z gorącej wody para wypełniała całą łazienkę, sprawiając, że jego oddech stał się nierówny.
Sasuke usłyszał cichy jęk, po czym zdał sobie sprawę, że pochodzi z jego własnego gardła. Wystarczająco otworzył oczy, by dostrzec napiętą pozę swojego dawnego członka z drużyny. Wizualne stymulowanie dodało jeszcze więcej napięcia do jego i tak już bolącego penisa.
Chciał więcej… w jakiś sposób sama gąbka nie dawała mu tego, czego potrzebował.
- Więc kto… - przyszły Hokage przerwał, nie będąc w stanie zadać pytania, kogo brunet nareszcie wpuścił do łóżka. Zdecydował, że prawdopodobnie nie chciał tego wiedzieć. Dźwięk przerywanego oddechu Sasuke sprawiał, że powoli tracił nad sobą kontrolę. Był tak blisko. Jedyne, co musiał zrobić, to poczynić dwa kroki do przodu i będzie w stanie…
Wynoś się, wynoś się, wynoś się, wynoś się. Przez jego umysł przewijało się ostrzeżenie. Nie mógł tego znieść. W każdej sekundzie może w nim coś pęknąć i… wziął oddech.
- Ty… kończysz tutaj. Idę zmienić twoją pościel.
- Yhn, Naruto – głos Sasuke stał się lekko ochrypły. Pozwolił, by gąbka z pluśnięciem opadła na mokrą podłogę, po czym dłonią kontynuował to, co zaczął.
Głowa blondyna odwróciła się, by spojrzeć na Uchihę w momencie, gdy mężczyzna wypowiedział jego imię. Uzumaki nigdy nie spodziewał się, że jego członek może w mgnieniu oka stać się twardy, ale intensywny ucisk w spodniach zapewnił go, że w jakiś sposób to osiągnął. I jeżeli nie przestanie obserwować, to był całkiem pewien, że sam za niedługo dojdzie. Widok dłoni Sasuke na jego nabrzmiałej męskości, sposób, w jaki na niego patrzył z przymrużonymi oczami był najbardziej erotyczną rzeczą, jaką w życiu widział. Biorąc pod uwagę liczbę lat, którą Naruto spędził na podróżach z Jiraiyą, to naprawdę wiele mówiło.
Młody Namikaze potknął się, cofając, nie będąc w stanie przestać patrzeć i jednocześnie wiedząc, że musi jak najszybciej stąd uciec. Gdyby brunet był trzeźwy, nic takiego nigdy by się nie wydarzyło. Uzumaki pospieszne zrobił klona, by udał się wymienić pościel, podczas gdy on sam zajmie się wyrzuceniem z salonu pustych butelek po sake, które do tego doprowadziło.
- Czekaj… - wydyszał Sasuke. – Zostań…
Naruto mógł dosłyszeć delikatne plątanie się języka – kolejne przypomnienie, dokładnie dlaczego powinien stąd wypierdalać.
- Naruto…
Błagalny ton, którego przyszły Hokage w życiu nie spodziewał się usłyszeć z ust Uchihy sprawił, że mężczyzna zamarł. Poczuł, jak jego ciało obraca się, by spojrzeć, mimo że jego umysł wrzeszczał, by tego nie robił. Sasuke z zamkniętymi oczami, odchyloną głową opierał się o ścianę, ciągle próbując sobie ulżyć. Widok ten był dla Naruto niczym cios w brzuch. Z pośpiechem wypuścił z siebie powietrze, a jego kolana prawie ugięły się pod ciężarem pożądania, które w nim zapłonęło.
Brunet otworzył oczy, wbijając w blondyna przyćmiony wzrok, prosząc o coś, o czym on wiedział, że nie powinien robić.
Jinchuuriki, nie będąc w stanie się powstrzymać, poczynił krok do łazienki.
- Sasuke – Naruto wiedział, że jego głos brzmiał prawie jak jęk, ale nie potrafił zyskać kontroli nad swoimi strunami głosowymi. – Nie chcesz tego. Jesteś po prostu…
Na twarzy kruczowłosego pojawił się uśmieszek. Znacząco zwolnił ruch ręki, kiedy uniósł swojego członka, lekko przeczesując palcami po jego głowie.
- Myślę, że to bardziej, niż wyraźne, że tego chcę, usuratonkachi. To nie po to na pierwszym miejscu tu przyszedłeś?
Namikaze zamrugał.
- Co?
- To właśnie Tsunade kazała ci zrobić. To właśnie powiedziała Sakura, kiedy próbowała.
Naruto ledwo był w stanie dosłyszeć te słowa, kiedy śledził leniwe ruchy bladej dłoni na wściekłym, zaczerwienionym członku. Podstępny głos w jego głowie mówił mu, że Sasuke ma rację… to absolutnie będzie tym, o co prosiła go Godaime. Tak długo, jak oni nie…
Uzumaki nawet nie zdał sobie sprawy, że już zdążył zmniejszyć między nimi dystans przez podejście do kabiny prysznicowej. Ręka Uchihy błyskawicznie złapała go za włosy, wciągając całkowicie ubranego pod strumień gorącej wody, podczas gdy druga objęła go wokół talii, zwierając ze sobą ich ciała.
Jawna agresja i fala bólu spowodowana brutalnością Sasuke spowodowała, że mózg Naruto całkowicie się wyłączył. Przyszły Hokage uniósł dłonie, wsuwając je we włosy przyjaciela, wbijając się w jego usta. Żaden z nich, poza ich przypadkowymi pocałunkami kilka lat temu, nie miał doświadczenia w całowaniu, ale obydwaj za to mieli całkiem sporo praktyki w agresji i koordynowaniu ruchów ich ciał. Nie minęło sporo czasu, aż ich języki rozpoczęły taniec, przeczesywały zęby, aż usta ssały i wzajemnie się przygryzały.
Kruczowłosy pchnął biodrami o biodra blondyna, zdesperowany, by uwolnić się od nieznośnego napięcia, które budowało się między jego udami.
- Sasuke, pozwól mi… - Naruto, ignorując dźwięk protestu, przerwał ich pocałunek, osuwając się przy nagim ciele przyjaciela na kolana. Jego twarz znajdowała się dokładnie naprzeciwko ociekającego członka Uchihy.
W tym momencie jinchuuriki pragnął pozbyć się ubrań i wbić w kruczowłosego bardziej, niż czegokolwiek innego w życiu. Wiedział jednak, że nie jest tu dla jego własnej przyjemności. Użytkownik Sharingana potrzebował kontaktu, potrzebował uwolnienia. I to właśnie Naruto postanowił mu dać. Wystarczająco dużo czytał i widział podstawowy akt oralnego seksu, by wiedzieć, że przyniesie to więcej przyjemności, niż kiedykolwiek byłaby w stanie przynieść jego ręka.
Ignorując nieprzyjemną sensację ograniczania jego ruchów przez przemoczone ciuchy, blondyn zacisnął palce wokół dłoni Sasuke, całkowicie oplatając jego przyrodzenie, zwalniając rozszalałe ruchy bruneta.
- Shhh… - powiedział, gdy kruczowłosy wydał z siebie kolejny dźwięk pragnienia. Zacisnął dłoń wokół podstawy jego członka, pochylając twarz do przodu i delikatnie, prawie czule, wziął głęboki wdech, zapamiętując unikalny zapach Uchihy. Z prawie przerażeniem czuł, jak odciska się on w jego pamięci.
- Ngh – Sasuke wygiął do przodu biodra, gwałtownie przyciskając członka o twarz blondyna.
Uzumaki chciał rozpiąć zamek od spodni i uwolnić swoją boleśnie twardą erekcję, ale zmusił się do skupienia uwagi tylko i wyłącznie na stojącym przed nim mężczyźnie.
Prysznic zdążył już zmoczyć całe ich ciała, więc młody Namikaze nie miał żadnego problemu z włożeniem do ust śliskiej męskości kruczowłosego.
- O Kami, kurwa! – jęknął Uchiha.
Naruto zadrżał na dźwięk, który wyrwał się z gardła bruneta. Świadomość, że to on stał za straceniem kontroli przez Sasuke w sposób, w jaki sobie nigdy nie wyobrażał…
Na nieznajome uczucie kogoś dotykającego jego męskości Sasuke dyszał, przeklinał… a wiedza, że to Naruto klęczał pomiędzy jego nogami i to on za tym wszystkim stał… jego wcześniejsze zabawy bladły w porównaniu do tego, co teraz się z nim działo. Mgliście rozumiał teraz, o czym wszyscy gadali, kiedy rozwijali się w temacie seksu oralnego. Dalsze rozważania poszły jednak w siną dal, kiedy blondyn zaczął ssać.
Przyszły Hokage wykorzystywał wszystko, o czym kiedykolwiek czytał czy słyszał jako uczeń Jiraiyi. Jeżeli już miał to robić, to posługując się wszelkimi umiejętnościami. Uzumaki Naruto nigdy nie robił niczego połowicznie. Ręką pracował nad podstawą erekcji Sasuke, językiem zaś wędrował wokół jej głowy. Gwałtowne syknięcie Uchihy, kiedy dotarł do wybitnie czułego punktu na samym szczycie sprawiło, że zaczął się lekko śmiać. Wywołane tym wibracje powędrowały w górę penisa bruneta sprawiając, że z większą siłą pchnął biodrami do przodu.
Dłonie jinchuuriki'ego szybko chwyciły kruczowłosego za biodra, by zwolnić ich ruch. Zmusił swoje gardło do zrelaksowania się, dziękując swojej żarłoczności – przez lata pochłanianiu w zawrotnym tempie ogromnych ilości ramenu - za osłabienie odruchu wymiotnego.
Całe ciało Uchihy trzęsło się. Jego ręce wbijały się teraz w ścianę, powstrzymując go od osunięcia się na ziemię.
Przypominając sobie jedną z rzeczy, którą przeczytał, a która zawsze wydawała mu się dość niewiarygodnym źródłem przyjemności, Namikaze zdjął jedną z dłoni z bioder mężczyzny. Nogi Sasuke były pomocnie szeroko rozstawione, pozwalając mu na lekkie odgarnięcie jego jąder tak, by móc za pomocą dwóch palców rozpocząć delikatny masaż wrażliwego miejsca, jakim była położona za nimi skóra. Już myślał o dalszych poczynaniach, gdy położenie rąk Uchihy ponownie się zmieniło. Jedną z nich chwycił blondyna za włosy.
- Aghn, Naruto! – brunet dochodził. Nogi miał szeroko rozpostarte, głowę odchyloną do tyłu, zaś całe ciało wygięte z przyjemności. Naruto lekko się zachłysnął na nieoczekiwany napływ nasienia do jego gardła, ale kontynuował swoje aż do końca. Kolana odmówiły Sasuke posłuszeństwa. Oszołomiony osunął się na podłogę.
Namikaze spojrzał na dyszącego Uchihę, którego czarne oczy błyszczały zaspokojoną żądzą. Ręka blondyna trzęsła się, gdy skupił całą swoją siłę woli, by wykonać prostą czynność zakręcenia strumienia wody i rzucenia ręcznika do byłego członka drużyny. I wycofania się.
Sasuke leniwie uniósł na niego brew.
- W dalszym ciągu jesteś twardy.
Oczywiście, że to zauważył.
- Taa. A ty w dalszym ciągu jesteś pijany. Nie spałem od trzech dni. Idę do domu wziąć prysznic i się położyć.
- To samo mógłbyś zrobić u mnie.
Naruto zastanawiał się, czy brunet naprawdę nie miał zielonego pojęcia, ile wysiłku wkładał w to, by się teraz powstrzymywać. Jego całe ciało dosłownie trzęsło się z odpychanej na bok żądzy.
- Nie. Naprawdę nie mógłbym.
Z tym blondyn obrócił się i, dalej ociekając wodą, wyruszył w stronę swojego mieszkania. Odwołał swojego klona, zadowolony z faktu, że jego przyjaciel miał przynajmniej świeżą pościel. Nie istniał żaden sposób, by był teraz w stanie zawrócić i dokończyć sprzątanie.
Od autorki: Jako że część z Was może się nad tym zastanawiać, Naruto potrafi wyczuć zapach seksu, ale nie w taki sposób jak Kiba, który potrafiłby rozpoznać, do kogo dokładnie należy. Tak jak… dwoje normalnych ludzi wyczuje seks, ale w życiu nie będzie wiedzieć, kto się ze sobą pieprzył :P Nasz bohater ma po prostu bardziej wyczulony węch.
