- SKUP SIĘ!- krzyknąłem.- Robisz ten sam przykład czwarty raz! Ile razy mam tłumaczyć ci to samo?!
- No staram się! Po prostu nie mogę zapamiętać, że sinus α to b do c! To mi się myli!- żalił się.
- Właśnie zapamiętałeś.- westchnąłem i wziąłem długopis do ręki., by znów mu wszystko wytłumaczyć.- Rozumiesz już?
- Powiedzmy.- załamałem się.
- Mam nadzieję. Teraz zrób przykłady ze strony 3.
Chwila spokoju. Ten chłopak jest naprawdę tępy z matematyki. Nie mam pojęcia czemu go przepuściłem w pierwszej klasie. Nawet biorąc pod uwagę moje ówczesne zauroczenie nim było to nie logiczne. Dzisiaj przez cały dzień o nim myślałem. Nie mogłem się doczekać tych lekcji. Po rozmowie z nim, miałem kolejną z Kakashim. Była to podobna przemowa jak Jiraiyi. Potem poszliśmy w góry oglądać przyrodę. Nie mówiąc o tym, że to kompletna głupota to jeszcze Naruto wśród ostrych skał, z gipsem i jego pechem. Cały czas go pilnowałem. Następnie obiad i kąpiel w jeziorze. Jak przypuszczałem, Kakashi wrobił Kibę w ten zakład. Najgorszy był czas przed kolacją. Trening z Jiraiyą. Nie mogłem nic nadzorować, bo nie miałbym dobrego usprawiedliwienia gdyby mnie ktoś przyłapał. Bałem się, że wróci cały poobijany, albo co gorsza jeszcze bardziej połamany. Dzisiaj tego właśnie odkrycia dokonałem. Uchiha martwi się o kogoś kto nie jest nim samym. Przykre, ale prawdziwe. Kolejne odkrycie – stałem się bardziej samokrytyczny.
- Sasuke?- miękki głos przerwał moje myśli. Należał do chłopaka, który tak bardzo namieszał mi w dotychczasowym życiu.
- Tak, Naruto? Mam nadzieję, że to ważne skoro przerywasz ćwiczenia.
- Chciałem zapytać czy masz coś do jedzenia.- burknął obrażony.
- Jedzenia? Przecież zaledwie pół godziny temu zjadłeś cztery kiełbaski z ogniska! Jeszcze ci mało?
- Nie moja wina, że jestem głodny!
Westchnąłem.
- Mogą być chipsy i żelki?
- Ty jesz chipsy i żelki?! Jak normalny, niestraszny człowiek?!- zdziwił się, a ja zacisnąłem zęby. To zabawne, że ktoś kogo kocham może mnie rozwścieczyć bardziej niż ktokolwiek inny.
- Zabawne, prawda? Zawsze uważałem, że nauczyciele powinni jeść surowe mięso i popijać je krwią.- wycedziłem.
- To nie tak!- chyba się zorientował.- No bo… ja po prostu nie widziałem żeby nauczyciel jadł takie rzeczy. Nawet Kakashi i Jiraiya sobie odpuszczają. A ja bardzo lubię kwaśne żelki i nigdy nie chcą mi ich kupować!
- Tak się składa, że jestem wprost uzależniony od kwaśnych żelków. Jedyne słodycze, które lubię.
- Świetnie! Mogę?- zapytał z nadzieją. Przytaknąłem i podałem mu paczkę. Uśmiechnął się pięknie.- Dzięki!
- Proszę. A teraz wracaj do obliczeń.
Naprawdę byłem pod wrażeniem jego apetytu. Przez niego zaczynam współczuć Kushinie! Gotowanie dla takiego żarłoka musi być męczące. Była dopiero 20.12 i żałowałem, że Naruto musi tu siedzieć ze mną, a nie kąpać się w nagrzanym przez słońce jeziorze pod okiem Kakashiego. Po południu też nie miał okazji z powodu gipsu i robienia zdjęć. Tak, uparł się, by jednak zrobić kilka zdjęć zażenowanemu Kibie. Nie powiem, żeby było mi go żal. Każę blondynkowi rozwiązać jeszcze dwa zadania i kończymy. Ja też chcę jeszcze dzisiaj popływać. Z drugiej strony ja popołudniu przygotowywałem zadania na dzisiejszy wieczór.
- Zrobiłem!- oznajmił radośnie, podtykając mi pod nos swoją kartkę.
- Dobrze. Sprawdzę, a ty w tym czasie rób następne zadanie.
Zacząłem sprawdzać coraz bardziej dziwiąc się poprawności działań. Chłopak szybko łapie. Jak raz coś dobrze zrozumie, to dalej idzie dobrze mimo jego tępoty. Popatrzyłem na przykłady zadań trygonometrycznych na układzie współrzędnych. Wszystko dobrze. Narysowałem wielkie kółko u dołu strony. Odłożyłem kartkę na bok, przy okazji spotykając wzrokiem wielkie, niebieskie oczy. Chłopak patrzył na mnie badawczo szukając jakiejś odpowiedzi, jakiejś emocji. Nie znalazł jej. Mimo mojego zdziwienia i zadowolenia, na twarzy miałem wciąż obojętną maskę. Spojrzałem na niego z przyganą. Zrozumiał o co chodzi i zabrał się do roboty. Po dwudziestu minutach skończył oba zadania. Zadziwiająco dobrze. Znów na mnie patrzył, ale tym razem błagalnym wzrokiem.
- No już mówię.- uspokoiłem go chłodno nie patrząc w te płonące oczy.- Zrobiłeś postępy dzisiejszego wieczora. Ani jednego błędu. Na dzisiaj koniec.
- Naprawdę? YOSH! Dzięki, Sasuke! Jak nie jesteś dupkiem to świetnie tłumaczysz!
Chciałem mu coś odpowiedzieć, ale już wybiegł z namiotu. Przebrałem się w spodenki kąpielowe i ruszyłem w stronę jeziora. Akurat musiałem trafić na te idiotki Jiraiyi. Sakura i Ino. Czemu one piszczą? Wiem, że jestem przystojny i mam świetne ciało, ale bez przesady. Poza tym to Naruto miał się nim zachwycać! Jak raz chcę, by kręcił mi się pod nogami to akurat musiał zniknąć…
Jak wybiegłem z namiotu sensei, od razu skierowałem się w stronę rzeki. Niby nie wolno nam się oddalać od grupy, ale dzisiaj muszę zrobić wyjątek. Cholerny Uchiha! Czy on musi być taki zajebisty? Musi mi patrzeć w oczy? Zaczynam go lubić, co nie wróży dobrze mojemu ciału. Musiał mi oddać paczkę swoich ulubionych żelków? Przez takie gesty jeszcze chwila i się w nim zakocham, a do tego dopuścić nie mogę! Uczeń w nauczycielu?! Absurd! Może z Kakashim i Tenten to przeszło, ale to Kakashi. On lubi nawet tego wkurzającego brata Gaary. W życiu, by to nie przeszło z Sasuke! Wystarczy spojrzeć na Sakurę i Ino…. Poszedłem w górę rzeki. Gdzieś musi prowadzić. Po górach nie będę chodzić, bo jestem cały obolały od treningu z Jiraiyą. Idiota.
- Broń się, Naruto. Nawet gips może być pomocny w prawdziwej walce. Nie będę cię oszczędzał tylko dlatego, że przez własną głupotę zrobiłeś sobie kuku.- przedrzeźniałem go i kopnąłem niedaleko leżący kamień.
Spadł nieopodal. Podniosłem go i spojrzałem w górę. Nade mną wznosił się piękny wodospad. Więc, dotarłem do końca rzeki… Naprawdę magiczne miejsce. Wodospad ukryty w cieniu drze, w środku lasu, w całkowitej głuszy…. Chyba znalazłem ulubione miejsce! Rozebrałem się i wskoczyłem do chłodnej, ale jakże czystej i przejrzystej wody. Cóż za orzeźwienie! Spojrzałem badawczo na potężny strumień wody. Na filmach za wodospadem zawsze jest jaskinia. Czyżby…? Podpłynąłem i zanurkowałem mając nadzieją nie uderzyć głową w litą skałę. Tak się niestety stało. Porzuciłem płonne wyobrażenia o romantycznej, podwodnej jaskini. Jakbym miał ją z kim odwiedzać…. Nie żebym żałował mojej decyzji. Dobrze, że Gaara i ja zerwaliśmy. Już miałem go dosyć i wcześniej czy później do tego by doszło. Wysuszyłem się i wróciłem do obozu. Właśnie chciałem wejść do namiotu, gdy usłyszałem piski dziewczyn. Nie martwiłem się czy coś, ale byłem po prostu ciekawy, więc poszedłem zobaczyć o co tyle krzyku. A było o co. Gdy dotarłem na miejsce, Sasuke właśnie wychodził z wody. Jego kremowe ciało mokre, odziane tylko w opinające go spodenki moro. Włosy luźno spływające na twarz, jeszcze bardziej czarne niż zazwyczaj. I co najważniejsze, jego bezdenne oczy spoglądające z pogardą na tłum fanek. Jeszcze chwila i by się do nich przyłączył. On naprawdę jest idealny! Ciekawe jak wygląda pod tymi spodenkami…. Kuso! Znowu te natrętne myśli! Wróciłem do namiotu zanim moje ciało zaczęło reagować. To nauczyciel, dupek i przyjaciel! Nie powinienem o nim śnić w TEN sposób. Nie powinienem myśleć o nim. Mimo wczesnej pory położyłem spać do ciepłego śpiwora.
