Dziękuję za zainteresowanie moim opowiadaniem. Mam nadzieję, że ten rozdział przypadnie Wam do gustu.

()()()

Ostrzeżenie: Produkt zawiera duże ilości tak zwanego slashu.

()()()

Rozdział siódmy feniksa piórem napisany.

W elegancko urządzonym pokoju panował półmrok. Jedynym źródłem światła były zapachowe świeczki umieszczone na stolikach i podłodze w całym pomieszczeniu, rzucające dookoła delikatną poświatę. Centralnym elementem komnaty było ogromne łoże z kolumnami wykonane z ciemnego wiśniowego drewna. Posłane było jedwabną, nieprzyzwoicie czerwoną pościelą. U wezgłowia leżało kilka poduszek w tym samym kolorze.

Najniezwyklejszą rzeczą w tym obrazie było jednak to, że na łóżku tym znajdował się człowiek. Był to mężczyzna, o śnieżnobiałej skórze, z czarnymi włosami, które rozsypały się w nieładzie na poduszce. Miał na sobie jedynie krótki zielony szlafroczek, który więcej pokazywał niż osłaniał. Po chwili otworzył on oczy, które okazały się tak ciemne jak gdyby były czarne.

- Co ja tu do cholery robię? – zastanawiał się mężczyzna. Po chwili namysłu westchnął z rezygnacją – Potter.

Jak na zawołanie z ciemności wyłonił się młody psycholog. Był ubrany w eleganckie, czarne spodnie i jedwabną czarną koszulę. Jego niesforne włosy dziko okalały twarz, a szmaragdowo - zielone oczy, wyjątkowo pozbawione okularów, lśniły w mroku niczym dwie Avady.

- Witam panie Snape – powiedział niskim, ochrypłym głosem.

Severus przełknął nerwowo ślinę, jednak po chwili opamiętał się i krzyknął:

- Co ty do jasnej cholery wyprawiasz Potter!

Nagle Harry znalazł się tuż przy nim przyciskając mu palec do ust.

- Cii…nie denerwuj się Severusie – szepnął mężczyźnie do ucha. Ten na moment znieruchomiał, jednak po kilku sekundach poderwał się i zaatakował Pottera. On jednakże usiadł na nim okrakiem i unieruchomił go chwytając ręce ślizgona i unosząc je do wezgłowia.

- Miałeś nauczyć się kontrolować Severusie – powiedział z dezaprobatą terapeuta. – Widzę, że jednak chyba muszę ci w tym pomóc – dodał nachylając się nad starszym mężczyzną i muskając lekko ustami jego wargi. Po chwili Snape zauważył, że jego ręce i nogi są przywiązane do łoża.

- Co ty do … - dalszy potok słów przerwała delikatna, acz stanowcza dłoń Pottera.

- Chyba pan nie chcę, abym pana także zakneblował, prawda panie Snape? – zapytał kpiąco młody psycholog unosząc jedną brew identycznie jak miał w zwyczaju profesor eliksirów podczas prowadzenia lekcji.

Severus uznał, że najbezpieczniej jest robić wszystko czego żąda szalony gryfon, a może uda mu się od niego uwolnić. Choć bycie w niewoli bohatera nie musiałoby być w sumie takie złe…
O czym ja na Salazara myślę? – zbeształ się. – Przez tą terapię coraz bardziej wariuję. Z zadumy wyrwał go aksamitny głos przy uchu:

- Możemy przejść do lekcji panie Snape?

Severus kiwnął lekko głową i zamknął oczy bojąc się tego co miało nadejść. Po chwili poczuł delikatny dotyk na swojej łydce. Spróbował się poderwać do góry, ale więzy utrzymywały go na miejscu. Spojrzał na Pottera, który trzymał w dłoni czerwono – złote pióro feniksa i przesuwał je po jego nodze. Szybko jednak znudził się tym miejscem i zaczął łaskotać stopy Severusa. Ten na taką pieszczotę zareagował bardzo gwałtownie i próbując powstrzymać jęki, które wbrew woli wydobywały się z jego ust szarpał się niespokojnie. Powstrzymała go dopiero stanowcza dłoń Pottera.

- Nie ruszaj się – powiedział rozkazującym tonem.

- Jak? – jęknął Severus nie mogąc już się powstrzymać.

- Kontroluj emocję – odparł rozbawiony Harry. Profesor eliksirów westchnął. Pamiętał, że tak samo mówił do Pottera, gdy uczył go oklumencji. Widocznie teraz przyszło mu za płacić naprawdę wysoką cenę.

Po chwili psycholog wrócił do torturowania. Snape próbował się kontrolować. Naprawdę. Jednak nie mógł nic poradzić na reakcję swojego ciała, które widocznie cieszyło się z danej mu uwagi. Tymczasem Potter przesuwał piórko po ciele Severusa coraz wyżej i wyżej…

- Proszę – szepnął mistrz eliksirów, gdy narzędzie tortur znalazło się tuż przy granicy dzielącej jego skórę i szlafroczek.

- Proszę tak czy proszę nie? – zapytał złośliwie Harry.

Severus zdecydował się nie odpowiadać. Po chwili poczuł jak chłodne powietrze owiewa intymne części jego ciała. Jednak Potter ominął to, co najbardziej ucieszyłoby z jego zainteresowania i zaczął piórkiem kręcić koła na piersi mistrza eliksirów. Jednakże po kilku minutach (które dla Snape'a wydawały się wiecznością) Harry znowu zaczął atakować pominięte wcześniej miejsca. Tym razem mistrz eliksirów nie potrafił się już powstrzymać i głośno mamrocząc jakieś bezsensowne słówka szarpał się w więzach. Terapeuta przerwał tortury.

- Panie Snape, co panu mówiłem? – zapytał.

Po chwili ciszy Severus zaczął się uspokajać. Wreszcie oddech ustabilizował mu się na tyle, by wyksztusić z siebie odpowiedź:

- Kazałeś się nie ruszać?

- Owszem, a ty co zrobiłeś?

- Poruszyłem się – mistrz eliksirów odwrócił głowę zawstydzony całą tą krępującą sytuacją.

- Rzeczywiście. A czy wiesz co to oznacza?

- N-nie.

- Musze cię ukarać – wymruczał Harry tuż do ucha swojej ofiary.

Severus spojrzał na niego przerażony. Potter wstał, dwa razy klasnął w ręce i nagle ciemna komnata zamieniła się w gabinet młodego psychologa, który wyglądał jednak mroczniej niż zazwyczaj. Snape nagle spostrzegł, że zamiast kusego szlafroczka ma na sobie uczniowską szatę ze ślizgońskim krawatem, a jego włosy są związane w ciasny kucyk. Spojrzał na Pottera, który ubrany był teraz w lekarski kitel, rogowe okulary i trzymał ręce założone na piersi.

- Podejdź – rozkazał władczo.

Severus nawet nie śmiał się sprzeciwiać i powoli podszedł do biurka.

- Połóż na nim ręce – powiedział Potter wskazując na mebel.

I tym razem Snape posłuchał. Jednak nie był przygotowany na uderzenie, które poczuł na swoim tyłku. Jego oczy rozszerzyły się. Co na świętą Helgę Potter wyprawia? – pomyślał. Odwrócił się i spojrzał w oczy wyraźnie zadowolonego z siebie psychologa.

- Licz – powiedział tylko.

Jakaś nieznana siła zmusiła Severusa do przyjęcia wcześniejszej pozycji. Po chwili poczuł następnego klapsa.

- Jeden.

- Dwa.

- Trzy!

.

.

.

- A-a piętnaście…

Potter wreszcie skończył tortury. A raczej po prostu zmienił metody, bo po chwili jego dłoń zawędrowała w wnętrze spodni Severusa.

- Co ty…

-Ciii… - szepnął tylko Harry i dalej eksplorował poznane właśnie obszary. W końcu Snape nie wytrzymał i jęknął:

-Harry…

Po chwili poczuł jak coś twardego i na pewno niebędącego różdżką ociera się o jego tyłek.

- Severusie – szepnął psycholog.

- Harry.

- Severus.

- Severus – głos stawał się głośniejszy.

- SEVERUS!

- Co do jasnej cholery? – krzyknął zdezorientowany Snape.

- Witaj Śpiąca Królewno. Próbuję cię obudzić już od kilku minut. – powiedział Neville.

- Och – mruknął Severus rumieniąc się na samo przypomnienie swojego snu.

- Martwiłem się o ciebie, tak jakoś dziwnie oddychałeś. O! I teraz jeszcze na dodatek jesteś cały czerwony na twarzy. Może powinienem iść po panią Pomfrey…

- Neville, ile ty masz lat? – zapytał mistrz eliksirów wpatrując się sugestywnie w młodszego nauczyciela.

- Och – tym razem to Longbottom się zarumienił. – Przepraszam.

- Nie ważne. To po co tu przyszedłeś?

- Mieliśmy zrobić spotkanie koła teatralnego, a ty byłeś taki zdenerwowany po odejściu Harry'ego, że pomyślałem, że wpadnę.

- Jasne, będę w sali za pół godziny. Musze iść się przewietrzyć.

Powiedziawszy to Severus ruszył w stronę wieży astronomicznej. Zastanawiał się nad znaczeniem swojego snu. Już od pewnego czasu wiedział, że Potter mu się podoba, choć do tej pory zwalał to na fakt, że bachor wyrósł na bardzo atrakcyjnego mężczyznę. Gdy dotarł na miejsce przegonił z wieży jakąś zakochaną parę siódmoklasistów i wyjrzał na błonia. Na tle zachodzącego słońca dostrzegł jakiś piękny kształt. Po chwili okazało się, że to Fawkes wracający z polowania. Podleciał do Snape'a który zaczął go głaskać. Po kilku minutach ptak odleciał do gabinetu dyrektora. Severus spojrzał na pióro, które feniks pozostawił w jego dłoni. Było duże i w gryfońskich kolorach. Uśmiechnął się.

Uświadomił sobie znaczenie swojego snu. Chciał Pottera i jako ślizgon z krwi i kości zdobędzie go. W końcu Severus Snape zawsze dostaje to czego chce.

….

Tymczasem wiele mil dalej Harry Potter brał zimny prysznic mamrocząc:

- Będziesz moją śmiercią Severusie.

()()()

A w następnym rozdziale okaże się co tak naprawdę zaplanował Harry. Pojawi się też Draco.