Odgarnęłaś włosy z twarzy i położyłaś dłoń na jego ramieniu. Twój oddech przyśpieszał w miarę jak Loki wbijał się w ciebie coraz mocniej. Odchyliłaś głowę do tyłu pozwalając mu złożyć ciepłe pocałunki na twojej szyi.
- Loki... - szepnęłaś czując przyjemne dreszcze przesuwające się wzdłuż twoich lędźwi - Jestem blisko...
Rozwarłaś szerzej nogi pozwalając mu wejść w ciebie głębiej. Loki zwolnił swoje ruchy przysuwając twarz blisko twojego ucha. Usłyszałaś jego wibrujący szept w środku swojej głowy. Przyznasz, że jest o wiele łatwiej, kiedy współpracujemy.
Obudziłaś się otwierając szeroko oczy. Ktoś zapukał do drzwi wyrywając cię ze snu. Pokojówka, która przyszła posprzątać twoją komnatę stanęła w drzwiach trzymając świeżą pościel i rzeczy do sprzątania.
- Przepraszam najmocniej za pobudkę, myślałam, że panienka już nie śpi - powiedziała zakłopotana spuszczając głowę.
Przetarłaś oczy z resztek snu starając się wrócić szybko do rzeczywistości - Nie szkodzi... - usiadłaś na łóżku i zerknęłaś na promienie słońca wpadające do sypialni - Hyda?
Pokojówka kiwnęła głową unikając kontaktu wzrokowego.
- Hyda, możesz powiedzieć która godzina? Nie jestem pewna, ale chyba zaspałam.
- Jest już po porze śniadaniowej proszę pani.
Przygryzłaś wargę. Spałaś o wiele dłużej niż ci się wydawało. Wprawdzie nikt w Asgardzie nie wstaje zbyt wcześnie a śniadania zwyczajowo jedzą tuż przed południem, ale i tak przebywając w Złotym Mieście nie zdarzyło ci się jeszcze wstać popołudniu.
- Panienko? - nieśmiałe zapytanie dotarło do twoich uszu.
- Tak, Hyda? - z roztargnieniem potrząsnęłaś głową - Ach tak, wybacz, już schodzę.
Odrzuciłaś kołdrę i wstałaś nieporadnie z łóżka, nogi bolały cię tak, jakbyś miała zakwasy po bieganiu. Zanim podeszłaś do pufy po ubrania chwyciłaś się za stopę, rozciągając jedną potem drugą nogę. Kątem oka spostrzegłaś jak Hyda szura nerwowo stopą po dywanie. Nie zwróciłaś na to zbytniej uwagi. Przyzwyczaiłaś się już do jej dziwnego i pasywnego zachowania. Od kiedy została przydzielona do zajmowania się twoją komnatą nigdy nie odzywała się do ciebie niepytana, a każda twoja próba nawiązania zwykłej rozmowy kończyła się z jej strony wstydliwym milczeniem.
- Czy jest coś, o co chciałaś się mnie spytać Hyda? - spytałaś przyjaźnie będąc przygotowaną na kolejny opór z jej strony.
Hyda otworzyła usta a jej warga zadrżała. Było widać, że jest coś, co potrzebuje z siebie wyrzucić.
- Nie spytać, tylko o czymś powiedzieć, jeśli mogę.
- Możesz swobodnie mówić Hyda - zabrałaś swoje ciuchy i usiadłaś na podłużnej pufie czekając aż dziewczyna wykrztusi z siebie to, co chciała ci przekazać.
- Bo... - zaczęła - książę Loki...
Na dźwięk jego imienia wytężyłaś słuch czując nagły ucisk w gardle - Co z nim? Powiedz - spytałaś łagodnie próbując zamaskować napięcie w głosie.
- Nie ma go w celi - odparła pokojówka przyciskając do siebie pościel.
Wstrzymałaś oddech. Czyżby uciekł? Nie, to niemożliwe. Przełknęłaś ślinę, czułaś suchość w ustach - Ktoś wie, gdzie on się teraz znajduje?
Hyda nie odpowiedziała, milcząc uparcie wpatrywała się w podłogę.
- Hyda?! - prawie krzyknęłaś zniecierpliwiona - Gdzie on jest?
Dziewczyna zatrzęsła się przestraszona - W komnacie uzdrowicieli - odpowiedziała szybko.
Zmarszczyłaś brwi z niedowierzaniem - W komnacie uzdrowicieli? - powtórzyłaś - Co on tam robi?
Hyda powoli podniosła swój wzrok na ciebie. Ze strachem w oczach i z drżącym głosem powiedziała cicho - Nie jestem pewna, ale z tego co słyszałam, książę Loki chyba umiera.
