Ten rozdział dedykuje tym którzy mieli obawy o elementy romansu ( ͡° ͜ʖ ͡°)


-Och hej Czechy!- przywitał się Feliks uprzejmie -Miło mi, że jednak się do mnie przyznajesz!- Czechy tylko przewaliła oczyma i westchnęła ciężko

-Dlaczego miałabym się do ciebie nie przyznawać? Fakt, jesteś bezczelnym, aroganckim, bezmyślnym egoistą i czasami naprawdę żałuję, że to ja dałam ci chrzest, ale mimo wszystko jesteśmy spokrewnieni… no i może to zabrzmi niewiarygodnie ale masz też swoje dobre strony-

-Jestem taki szczęśliwy!- powiedział Polska wzruszonym głosem -Czechy się do mnie przyznaje~-

-Wiesz co? Odwołuje to co powiedziałam, kim ty w ogóle jesteś?- powiedziała poirytowana brunetka

-No wiesz co siostra? To było nie miłe- mruknął Feliks wydymając policzki

-Podałbyś chociaż rękę albo coś- Czechy wstała z krzesła które zajmowała i podeszła bliżej blondyna

-Och faktycznie! Poczekaj chwilę…- powiedział Polska odwracając się do niej tyłem

-Co ty…- dziewczyna w końcu dostrzegła sznury na przegubach brata -Och rozumiem, daj mi chwilkę zaraz się tym zajmę- po kilku minutach uporała się z więzami i wrzuciła zakrwawioną linę do kosza na śmieci

-Dzięki!- jęknął z ulgą Feliks rozcierając ostrożnie nadgarstki, odwrócił się i uścisnął dłoń Czech -Cześć siostra!- przywitał się ponownie z szerokim uśmiechem

-Jesteś idiotą- stwierdziła Czechy ale uśmiechnęła się i odwzajemniła uścisk

-Zapytałbym co tu robisz, ale to pytanie jest bez sensu, więc zapytam raczej gdzie masz Słowację?- spytał Polska

-Gdzieś się szwenda i wykonuje obowiązki domowe, miałam mu pomagać ale nakazano mi… zająć się nowym gościem, rozumiem, że chodzi o ciebie- odparła Czechy lustrując blondyna wzrokiem -Wyglądasz okropnie- skrzywiła się na widok ran i całej tej zakrzepłej krwi

-No dzięki, to zasługa Niemiec… i Rosji- mruknął Feliks

-Rosji? Czyli wielki brat też brał w tym udział? Chodź doprowadzimy cię odrobinę do porządku, a potem wyjaśnię ci zasady tu panujące- westchnęła Czechy

-Prędzej przepłynę nago Ocean Spokojny, śpiewając przy tym ''Rządź Brytanio, morzami świata rządź!'' niż przyznam się do jakiegokolwiek pokrewieństwa z tym psychopatą- warknął Polska idąc za siostrą

-Chcesz czy nie on też należy do Słowian- mruknęła brunetka -Nawet jeśli ma sojusz z Niemcami, wciąż jest dla niego Untermensch- uśmiechnęła się gorzko

-Och czyli rozumiem, że nie tylko w stosunku do mnie Ludwig używa tego przemiłego określenia- Feliks przewalił oczyma

-No nie tylko… w jego oczach każdy lud niegermański to rasa podludzi- odparła Czechy

-Milutko… wiesz w związku z tą wiadomością mam wrażenie, że w którymś momencie Ivan pożałuje jakichkolwiek układów z Ludwigiem- stwierdził Polska

-Być może- mruknęła Czechy w zamyśleniu -Chcesz coś do przebrania czy będziesz paradował uwalany krwią?-

-Jeśli mam dostać takie samo wdzianko jak ty, to wolę zostać z tym co mam dziękuję- stwierdził Feliks patrząc na niemiecki mundur w który odziana była jego siostra

-To nie tak, że chcę w tym chodzić… nie mam wyboru- powiedziała Czechy z irytacją -No dobra w takim razie skoro nie chcesz to idziemy do łazienki, trzeba cie chociaż odrobinę wyczyścić, nie wiem czy wiesz ale prawie całą twarz masz pokrytą krwią-

-Domyślam się- mruknął Feliks -Mój nos miał pechowe bliskie spotkanie trzeciego stopnia z butem Niemiec…-

-Chyba wolę nie wnikać w szczegóły- stwierdziła Czechy po chwili milczenia -Czym go tak wkurzyłeś, że tak cie sponiewierał?-

-Mówiłaś, że nie chcesz znać szczegółów- powiedział Polska unosząc brwi

-Nooo… może troszeczkę- mruknęła brunetka, w drodze do łazienki spotkali Słowację który akurat roznosił czyste ręczniki

-Cześć brat!- krzyknął Feliks machając do niego

-Dobry Jezu Polska! Wyglądasz okropnie!- krzyknął szatyn z przerażeniem o mało co nie upuszczając ręczników

-Taa… też się cieszę, że cie widzę- westchnął blondyn przewalając oczyma

-Przepraszam! To nie tak, że się nie cieszę tylko… chociaż w sumie chyba wolałbym żeby cie tu nie było…- mruknął zakłopotany Słowacja

-Spoko… też jakby wolałbym być gdzie indziej, ale w sumie cieszę się, że macie się w miarę dobrze- powiedział Feliks

-No fajnie ale teraz nie mamy czasu na pogaduchy… chodź Polska, a ty Slovakia wracaj do pracy, zanim Austria cię przyłapie- powiedziała Czechy rozglądając się, Słowacja tylko kiwnął głową i pożegnał się z nimi szybko, wracając do swoich spraw

-Och to Austria robi tu za dozorcę?- zapytał Feliks kiedy weszli do łazienki

-Kiedy Niemiec nie ma w domu to owszem… czyli przez większość czasu, wiesz on zalicza się do tej ''lepszej rasy'' więc ma swoje przywileje… przynajmniej traktuje nas minimalnie lepiej niż Ludwig- odparła brunetka rozglądając się za czymś czym mogli wyczyścić uniform Feliksa

-Ciekawe co na to Lizzie- mruknął Polska odkręcając kran żeby zrobić porządek ze swoją twarzą

-Nie jest zadowolona tyle ci mogę powiedzieć- powiedziała Czechy -No co?- zapytała widząc zdziwione spojrzenie Feliksa -Węgry też tu jest, przyjechała niedawno, parę dni przed tobą-

-Ją też zaatakowali?- zapytał Polska

-Och nie, przyjechała bo… zresztą sama ci to wytłumaczy jak ją zobaczysz- mruknęła Czechy -Czekaj pomogę ci z tym… na litość boską nie wierć się tak!-

-Ale to łaskocze- wymamrotał Feliks starając się nie ruszać

-Bądź mężczyzną i znieś to po męsku!- fuknęła Czechy -No dobra… to był kiepski dowcip- mruknęła przepraszająco napotykając spojrzenie Polski, jakby nie patrzeć ostatnio zniósł o wiele więcej, w odpowiedzi mruknął tylko coś niewyraźnie. Powoli Czechy usuwała z twarzy brata zakrzepłą krew, przy okazji opatrując pomniejsze ranki

-Co z twoim okiem?- zapytała unosząc brew oglądając paskudną szramę przecinającą twarz Feliksa

-Nie wiem, nie jestem lekarzem…- mruknął blondyn -Mam problemy z otwieraniem go od kiedy Ivan poharatał mnie moją własną szablą-

-Czy to też część tych szczegółów o których wolałabym nie słyszeć, ale jestem ich ciekawa?- zapytała Czechy ostrożnie badając oko Polski -Chyba nie jest uszkodzone… ale podejrzewam, że poszedł któryś z nerwów w powiece dlatego nie możesz go swobodnie otwierać, może na razie lepiej będzie jak nie będziesz próbował to być może się poprawi-

-Taa to część tych szczegółów, później ci opowiem… och faktycznie teraz lepiej, jakby poznaje tego przystojniaka- stwierdził Feliks oglądając swoje odbicie w lustrze, jego twarz wyglądała znacznie lepiej bez warstwy zakrzepłej krwi

-Przystojniaka… no dobra nie będę się kłócić- powiedziała brunetka przewalając oczyma

-No co? Litwa poleciał na moją urodę- zażartował Polska mrugając zdrowym okiem, jednocześnie poczuł bolesne ukłucie w piersi na wspomnienie ostatniej rozmowy z Torisem

-Ja ciągle jestem zdania, że poleciał na ciebie bo obaj jesteście emocjonalnymi idiotami- stwierdziła brutalnie Czechy -Dobra teraz spróbujemy zrobić coś z twoim mundurem… cudów się nie spodziewaj, krew strasznie ciężko schodzi z ubrań-

-Może go zdejmę? Będzie łatwiej- zasugerował Feliks puszczając mimo uszu uwagę o byciu idiotą

-Całkiem dobry pomysł… wiesz co? Póki Niemiec nie ma w domu, a Austria jeszcze o tobie nie wie, to sugeruje ci wziąć prysznic- powiedziała Czechy wskazując na kabinę -Ty się ogarniesz, ja ogarnę twoje ciuchy i będzie okej-

-Prysznic to aż tak rzadki luksus tutaj?- zapytał Polska zdziwiony

-Owszem, więc lepiej decyduj się szybko- odparła brunetka -Jak jesteś grzeczny i posłuszny, to masz możliwość wzięcia prysznica raz w tygodniu, ale znając ciebie, to znajdziesz się w tej grupie która będzie mogła się wykąpać raz na miesiąc w ciepłej wodzie-

-W takim układzie chyba skorzystam- mruknął Feliks krzywiąc się -Ale w takim razie musisz na chwilę wyjść-

-Niby dlaczego?- zapytała podejrzliwie Czechy

-Aż tak jesteś zdesperowana żeby zobaczyć mnie nago?- Polska wyszczerzył zęby poruszając brwiami -Wiesz jesteś moją siostrą to brzmi co najmniej niewłaściwie~-

-Idiota!- krzyknęła Czechy robiąc się czerwona na twarzy i wychodząc z łazienki, trzasnęła ze złością drzwiami słysząc śmiech brata i jego komentarz ''Siostra twoja twarz zrobiła się taaaaka czerwona~''. Oparła się plecami o drzwi czekając aż będzie mogła wejść i zająć się mundurem blondyna.

-Jakim cudem po tym wszystkim masz w sobie jeszcze siłę żeby się wydurniać?- mruknęła do siebie Czechy, zachowanie Feliksa wytrącało ją z równowagi, nawet bardziej niż dotychczas. Od czasu aneksji jej i Słowacji, rzadko kiedy udawało jej się uśmiechnąć, a on po dostaniu generalnego łomotu i praktycznym rozwiązaniu jego państwa, zachował w sobie jeszcze tyle optymizmu żeby sobie żartować. Do łazienki weszła dopiero kiedy usłyszała szum wody pod prysznicem, wzięła do rąk mundur i zaczęła się mu przyglądać, przesuwała materiał przez palce wyszukując czegoś więcej niż plam krwi. Polska mógł ją oszukać swoim beztroskim zachowaniem, mógł nie okazywać jak bardzo został poturbowany podczas inwazji, ich ciała może goiły się szybko, ale dobrze wiedziała, że ból pozostawał jeszcze długo.

Prawdę widziała też w jego oczach, nie były takie same jak zapamiętała, jasne i pełne radości, dostrzegła w nich strach, ból i niepewność.

-Rana postrzałowa barku, łydki i dłoni…- mruknęła pod nosem badając dziury i rozdarcia w materiale munduru i rękawic -Dłoń przeszyta na wylot… złamany nos… prawdopodobnie rozległe obrażenia wewnętrzne… rana cięta na twarzy… liczne sińce i otarcia, nadgarstki zdarte więzami niemal do kości...- westchnęła ciężko biorąc się za czyszczenie

-Ty przeklęty idioto- powiedziała cicho mrugając żeby pozbyć się łez, wiedziała co działo się podczas inwazji, jej właśni ludzie brali w tym udział, co sprawiało, że nie mogła patrzeć na Feliksa i nie czuć bolesnego poczucia winy… chociaż w tym temacie Słowacja musiał czuć się jeszcze gorzej, jego własna armia otwarcie zaatakowała Polskę, jej ludzie zostali włączeni do oddziałów Niemiec. Feliks pewnie też zdawał sobie sprawę z ich udziału, a mimo to traktował ich przyjaźnie.

-Siostra skończyłaś już z tym mundurem?- zawołał Polska

-''Co ze mnie za siostra, skoro zaatakowałam własnego brata?''- pomyślała gorzko Czechy -Taaa… zrobiłam co mogłam…-

-To mogę już wyjść i się wysuszyć?- zapytał Feliks wychylając głowę z kabiny

-Tak tak… już wychodzę, tylko się pośpiesz, musisz jeszcze poznać zasady- mruknęła brunetka ponownie wychodząc z łazienki żeby zaczekać aż jej brat się ubierze. Czekała kilka minut pogrążona we własnych ponurych rozmyślaniach, nim Polska wynurzył się z łazienki, prysznic sprawił mu widoczną ulgę.

-Uff… znacznie lepiej- westchnął przeczesując palcami wilgotne jeszcze włosy -To co teraz?-

-Teraz idziemy do salonu, po drodze wyjaśnię ci podstawowe kwestie- oznajmiła Czechy ruszając przed siebie i nakazując mu podążać za sobą

-Po pierwsze, zero rozmawiania w ojczystym języku… w ogóle w języku innym niż niemiecki- powiedziała brunetka

-Umm… ale teraz…- zaczął niepewnie Feliks

-Oczywiście wszyscy mają w dupie tą zasadę, stosujemy się do niej tylko wtedy kiedy w pobliżu są Austria lub Niemcy- dodała w ramach wyjaśnień

-A Prusy?- zapytał zdziwiony Polska

-Gilbert nie zaglądnął tu ani razu odkąd tu jestem, nie wiem czy to była jego decyzja czy Ludwig nie pozwala mu tu wchodzić- Czechy wzruszyła ramionami -Zresztą to bez znaczenia pewnie jest nie lepszy od tej dwójki-

-Druga zasada, to masz się słuchać rozkazów, jak każą ci szorować kible, to idziesz szorować kible i nie komentujesz tego w żaden sposób- powiedziała z naciskiem brunetka, wiedziała, że Polska ma bardzo niewyparzony język

-A trzecia zasada to ogólne niepyskowanie do ''lepszych od ciebie''- wycedziła przez zęby Czechy

-I czwarta zasada, jak wyjdziesz poza dom to cię zastrzelą- dorzucił Feliks

-Kto ci to powiedział?- zapytała zaskoczona Czechy

-Ludwig po tym jak mnie tu przyprowadził- odparł blondyn

-Cóż… generalnie to tak… znaczy możemy wyjść do ogrodu, tam też trzeba pracować, ale…- powiedziała brunetka

-To ja chyba jestem ''gościem'' specjalnym, bo mnie powiedziano, że zostanę podziurawiony jak sito, jak tylko przekroczę próg posiadłości- powiedział Feliks

-Może… w sumie jesteś pierwszą osobą tutaj która jest tak poturbowana…- zaczęła Czechy wprowadzając go do salonu, gdzie została zmuszona do przerwania swojej wypowiedzi bo rozległ się krzyk

-O Boże Feliks!- krzyknęła długowłosa brunetka zrywając się z kanapy

-Yo Lizzie!- przywitał się Polska szczerząc zęby i unosząc rękę w geście powitania, parę sekund później wydał z siebie głośne ''Ouff!'', kiedy Węgry rzuciła się na niego żeby go wyściskać, po drugiej stronie salonu Austria nie wyglądał na zachwyconego jej zachowaniem

-Lizzie…- jęknął Feliks czując jak jego niedawno zrośnięte żebra trzeszczą niebezpiecznie, Węgry miała krzepę...

-Dobry Boże tak się martwiłam! Słyszałam, że zostałeś zaatakowany, miałam nadzieje, że jakoś dasz sobie radę i…- mówiła szybko Elizabeta nie dając blondynowi dojść do słowa

-Węgry…- powiedziała Czechy patrząc na zmieniającego kolory na twarzy Polskę

-Lizzie!… Powietrza!- wykrztusił blondyn czując jak Węgry wyciska z niego ostatnie porcje tlenu, jakby tego było mało, to gdyby wzrok Austrii mógł zabijać, już dawno byłby trupem

-Żądał, żebym pozwoliła mu na wkroczenie jego wojsk na moje tereny i zaatakowanie cię też od mojej strony, ale się na to nie zgodziłam!- mówiła dalej Elizabeta nie dając sobie przerwać

-Pomocy!…- wymamrotał Feliks czując jak kręci mu się w głowie, a jego świadomość zaczyna niebezpiecznie odpływać

-WĘGRY!- wrzasnęła Czechy, w końcu skupiając na sobie uwagę długowłosej nacji

-Co?!- zapytała Lizzie zirytowana tym, że ktoś jej przerywa

-Miło, że się troszczysz ale zaraz Królestwo Węgier zmiażdży Rzeczpospolitą Polską- odparła Czechy wskazując na Polskę

-O mój Boże przepraszam!- krzyknęła Elizabeta rozluźniając uścisk -Feliks nic ci nie jest?- zapytała zmartwiona potrząsając silnie, półprzytomnym Feliksem

-Ch-chyba?- wykrztusił Polska -T-też się cieszę, że cię widzę Lizzie, ale nie pamiętam powodu dla którego miałabyś mnie udusić… no i twój mąż nie wygląda na zadowolonego…-

-Roderich nie jest moim mężem już ładnych parę lat, a jego obecne zachowanie za nic mi się nie podoba, więc może się wypchać- oświadczyła Węgry -Mam prawo przytulić swojego przyjaciela o którego się martwię-

-''Prawo może i masz, ale wszyscy wiemy komu się za to oberwie''- pomyślała Czechy patrząc ukradkiem na Austrię, a potem na Polskę

-Tooo… może jakby usiądziemy i pogadamy na spokojnie?- zasugerował Feliks -Chyba, że pan Austria ma coś przeciwko?- rozmawiał z Elizabetą w swoim języku, ale najwyraźniej jej obecność nieco naginała zasady panujące w tym domu

-Nie mam nic przeciwko- powiedział chłodno Austria, było jasne, że myśli zupełnie coś innego -Póki nie dostanę poleceń co z tobą zrobić, możecie sobie porozmawiać-


Toris ślęczał nad papierami zerkając niecierpliwie to na zegarek to za okno, czekając na nadejście nocy, myślał nad tym dziwnym ostatnim snem, był tak realny…

-''Może… może znów uda mi się go spotkać, jeśli zasnę? Może gdybym wrócił tam… na pola...''- potrząsnął głową, ta myśl nawiedzała go niemal od chwili kiedy się obudził.

-Jest środek dnia na litość Boską!- syknął porządkując dokumenty na biurku -Skup się Toris! To pewnie i tak nie wypali…- westchnął cicho i zebrał wszystkie dokumenty z którymi już się wyrobił, musiał zanieść je szefowi i wziąć kolejną partię.

-Przyznaj się po prostu masz obsesję- mruknął zbierając się do wyjścia -Cóż… to było szybkie… jeszcze miesiąc temu byłeś na niego wściekły, a teraz masz szczerą ochotę rzucić wszystko w diabły i ruszyć mu na ratunek-

Nawet o tym nie myśl Liet, zareagujesz ty, zareaguje cały twój naród.

-Gówno prawda- mruknął zmierzając w stronę siedziby rządu -To nie tak, że chcę wypowiedzieć wojnę Niemcom i rzucić się w wir walki… chcę cię tylko znaleźć, pomóc ci… upewnić się, że jesteś bezpieczny…-

Zaciągnąć do łóżka i uczynić swoim niewolnikiem~! Krzyknął radośnie głos Feliksa w jego głowie.

-''Nie… nie nie nie nie...''- nie miał na podorędziu biurka więc musiał się posłużyć ścianą kamienicy obok której przechodził -''Nawet nie próbuj o tym więcej myśleć!''-

-''Za dużo czasu spędzonego z Feliksem...''- ŁUP!

-''Za dużo myślenia o Feliksie...''- ŁUP!

-''Za duża tęsknota za Feliksem...''- ŁUP!

-Co on robi?- usłyszał jakiś wystraszony szept

-Zignoruj go kochanie, to jakiś wariat… normalni ludzie nie próbują przebić głową muru- odparł inny głos równie cicho

Nie miał pojęcia jak to się działo, że potrafił tak płynnie przejść z zamartwiania się o Polskę, do myślenia o nim w zdecydowanie niewłaściwy sposób. I dlaczego ta najbardziej nierozsądna część jego umysłu brzmiała zupełnie jak głos Feliksa?!

-''Miałeś chyba znieść jakieś dokumenty do szefa co nie?''- przypomniał sobie ruszając w dalszą drogę, rozmasowując obolałe czoło.

-Och witaj Toris, lepiej się już czujesz?- zapytał szef kiedy Litwa wszedł do jego gabinetu

-''Nieeeee? Mam dziwne sny, o myślach nie wspominając...''- pomyślał kładąc dokumenty na biurku -Tak… na pewno lepiej niż wczoraj- powiedział z westchnieniem -Przyszedłem po nowe papiery…-

-Hmm… właściwie nie zostało tego zbyt wiele… uwijasz się szybciej niż myślałem, nie mógłbyś posiedzieć tu chwilę i zająć się tymi najświeższymi sprawami?- zapytał szef -To co ci zostało w domu nie jest aż tak istotne, możesz to donieść później- Litwa kiwnął głową i tak nie miał lepszych rzeczy do roboty

-No i… zacznij się pakować, przenosimy się do Wilna skoro je odzyskaliśmy- Toris zacisnął palce na pliku dokumentów który dostał

-Tak jest szefie… zacznę jak tylko wrócę- mruknął -Mogę iść z tym gdzieś indziej?- zapytał pokazując na papiery, nie chciał wracać do gabinetu obok…

-Oczywiście, możesz nawet iść z tym do stołówki, jadłeś dziś śniadanie?- zapytał szef

-Uch… nie?- mruknął zażenowany Toris

-No to leć, tylko niczego nie poplam!- Litwa pokiwał głową i wyszedł z pomieszczenia kierując się do kantyny


-Podsumowując- zaczął Feliks po wysłuchaniu Elizabety -Niemcy chciał żebyś przepuściła przez swój teren jego wojska, żeby mógł mnie zaatakować z chyba każdej strony, ale mu na to nie pozwoliłaś. Ale teraz twój szef żeby uniknąć tego co stało się ze mną, chce podpisać sojusz z Trzecią Rzeszą?-

-Tak- westchnęła Węgry ciężko -Dlatego tu jestem, czekam na decyzję Niemiec, a potem wracam do swojego kraju, naprawdę nie mogę uwierzyć w to co ci zrobili...-

-Hmm… nie powiem żeby mi się to podobało, ale rozumiem powody- stwierdził Polska, żując ostrożnie kanapkę którą dostał od Czech, na którą łaskawie zgodził się Austria, to był chyba jego pierwszy posiłek od dwóch tygodni

-Mnie też się to nie podoba- stwierdziła Węgry -Ale nic na to nie poradzę-

-Niby to lepsze niż zostać najechanym bez ostrzeżenia- Feliks wzruszył ramionami, biorąc kolejnego malutkiego kęsa

-Rany… ale się grzebiesz z tą kanapką, jak ci nie smakuje to oddaj- westchnęła Czechy sprzątając salon

-Smakuje i nie oddam- stwierdził Polska -Stulecia minęły od kiedy ostatnio zrobiłaś mi kanapkę, więc mam zamiar rozkoszować się tą chwilą-

-Ty mały cholerny…- zaczęła Czechy

-No i miałem złamaną szczękę, wolę nie przesadzać z testowaniem czy dobrze się zrosła- dodał Feliks -Rosja- odpowiedział na nieme pytanie siostry -Skurwiel ma chyba łapy ze stali-

-Wyrażaj się- powiedział Austria ostro, Polska już szykował się żeby się odgryźć, ale powstrzymał się widząc ostrzegawcze spojrzenie Czech, ograniczył się tylko do niezbyt przyjaznego spojrzenia

-Czechy zaprowadź go do jego pokoju- powiedział nagle Roderich jakby w reakcji na spojrzenie Feliksa

-Ale… zaraz ma być obiad i…- zaczęła brunetka

-Czy wyraziłem się nie jasno?- zapytał zimno Austria -Ma swoją kanapkę, nie dostałem polecenia żeby go nakarmić-

-Tak jest- powiedziała cicho Czechy -Do którego?-

-Do tego do którego trafiają wszyscy nowi- odparł Roderich -Mam nadzieje, że wyjaśniłaś mu zasady, potem rozmówię się z nim na osobności-

-Rod…- powiedziała cicho Węgry mierząc swojego byłego męża nieprzychylnym spojrzeniem

-Postępuje tylko według narzuconych mi zasad Elizabeto, nie zapominaj, że ty też jesteś tu gościem i tak pozwoliłem wam wszystkim na znaczne ustępstwa- powiedział Austria twardo

-Chodź- powiedziała cicho Czechy podchodząc do Polski -Zaraz pewnie znowu się pokłócą, lepiej być wtedy jak najdalej-

-Uch…- mruknął Feliks wstając z miejsca tak szybko jak zdołał -To zmywajmy się zanim któreś z nas oberwie rykoszet patelnią-

-Często się ze sobą kłócą?- zapytał Polska kiedy były już poza salonem

-Przynajmniej raz dziennie od kiedy Węgry tu jest- odparła Czechy -Radzę ci uważać dziś na Austrię-

-Dlaczego?- zapytał zdziwiony blondyn

-Bo podejrzewam, że tym razem pójdzie o ciebie- odparła brunetka

-A co ja takiego zrobiłem?- Feliks uniósł brwi ze zdumienia

-Ty nic konkretnego, bardziej chodzi o to co zrobiła Węgry- mruknęła Czechy

-Chodzi ci o to jak mnie prawie zmiażdżyła? Ale to nie był mój pomysł!- krzyknął Polska

-Jezu ciszej!- syknęła brunetka rozglądając się wokół -Nawet jeśli ty nic nie zrobiłeś, to wiesz przecież, że Austria jest okropnie zazdrosny o swoją żonę… byłą żonę- poprawiła się

-Ale ja i Lizzie jesteśmy tylko przyjaciółmi!- syknął Feliks

-Wiem ale… po prostu uważaj na siebie dobra? Przyciągasz kłopoty jak magnes- westchnęła Czechy -To twój pokój, przynajmniej na razie- powiedziała otwierając drzwi do małego pokoiku bez okien

-Szczyt luksusów to to nie jest- mruknął Polska, w pokoju znajdowało się tylko rozlatujące się łóżko, taboret i stolik -Przynajmniej wszystko jest czyste…-

-Muszę wracać do swoich obowiązków- powiedziała Czechy cicho -I zamknąć cię na klucz- dodała prawie szeptem

-Och… w sumie czego innego mogłem się spodziewać… w końcu to dom Niemiec…- mruknął Feliks podchodząc do łóżka i wyciągając się na nim -To narazka siostra! Dokończę swoją randkę z kanapką i odpocznę chwilę-

-Trzymaj się- mruknęła Czechy wychodząc i zamykając drzwi, rozległo się ciche kliknięcie kiedy przekręciła klucz w zamku

-Czyli teraz zacznie się piekło co?- westchnął Feliks -Przynajmniej miałem chwilę na złapanie oddechu-


-Co ty i twoja armia robicie na mojej ziemi Rosja?-

Ivan uniósł rękę zatrzymując swoje oddziały i mrużąc oczy, okolica wyglądała na opustoszałą, ale w końcu uśmiechnął się kiedy namierzył osobę która wypowiedziała te słowa,

-Wygląda na to, że się mnie spodziewałeś Finlandia~- zanucił Rosja

-Po twoim ataku na Polskę dotarło do mnie, że traktat o nieagresji który podpisaliśmy jest tyle samo warty co ten który miałeś z Feliksem… a po tym jak ostrzelałeś własną wioskę i stwierdziłeś, że to moja artyleria to zrobiła, nie miałem żadnych wątpliwości… pytam jeszcze raz co tu robisz?- zapytał Tino

-A na co ci to wygląda? Hmm Finlandia?- zapytał wpatrując się w stojący w pewnej odległości od niego, odziany w biały kombinezon kraj skandynawski

-Szczerze? Na inwazję, niczym nie usprawiedliwioną i bezpodstawną- powiedział Tino

-Hmm… czy ja wiem czy bezpodstawną? Jestem tu żeby włączyć ciebie i twoje terytorium do Matki Rosji~ tak jak to było wcześniej- powiedział Ivan

-A skąd pomysł, że się na to zgodzę? Jestem neutralny, nie obchodzą mnie twoje interesy i zamiary- oświadczył Finlandia -Nie jestem twoją marionetką jak kraje bałtyckie, ani nie będę twoją ofiarą jak Polska, wynoś się stąd!-

-Wygląda na to, że będę cie musiał wziąć siłą- stwierdził Rosja udając ubolewanie

-Możesz próbować- powiedział Tino wycofując się powoli -Ale nie myśl, że pójdzie ci łatwo… nie myśl, że inne kraje będą bezczynnie patrzeć…-

-W przypadku Polski patrzyli- uśmiechnął się Ivan -I wiesz co? Jedyne na co się zdobyli to potępienie moich działań… ale dość już gadania!- krzyknął dając swoim oddziałom sygnał do ataku. Finlandia zaklął i rozmył się w otoczeniu dzięki swojemu kombinezonowi maskującemu, dał swoim oddziałom przez radio, rozkaz do mobilizacji

-Wyślijcie komunikat do Ligii Narodów! Niech przyślą wsparcie w ludziach i sprzęcie! A jak chcą to mogą próbować przemówić Rosji do rozumu o ile jakiś ma!-


Feliks westchnął z irytacją krążąc po swoim ''pokoju'', kiedy się upewnił, że Czechy sobie poszła, zsunął się z łóżka żeby zbadać, czy z tego pomieszczenia jest jakieś wyjście, nie zdziwił się zbytnio, kiedy jego poszukiwania okazały się fiaskiem, ale i tak się zirytował.

-No i znowu utknąłem w ciemnej dupie- warknął rzucając się z powrotem na łóżko -Prawie nic nie widzę, bo żarówka jest spalona, nie wiem która godzina bo nie ma tu zegara i nie wiem co mają zamiar ze mną zrobić bo mi nie powiedzieli…-

-Może mnie tu zostawią żebym umarł z nudów? Albo z głodu…- mruknął wpatrując się w półmrok który go otaczał, jedyne źródło światła to była szpara pod drzwiami. Brak zajęcia oznaczał, że w którymś momencie znów zaczną zalewać go obrazy i szepty, nie chciał tego, starał się wytrzymywać, ale ta rozpacz i beznadzieja powoli zaczynały doprowadzać go do szaleństwa, dochodziło do tego jeszcze to uczucie… rozbicia. Jego ciało znajdowało się w Berlinie, ale jego świadomość kiedy się nie pilnował, wędrowała we wszystkich kierunkach gdzie skupiali się jego ludzie, czyli tak na dobrą sprawę po niemal całej Europie i nie tylko. Czuł się… wyrwany z korzeniami z miejsca do którego należał i poszatkowany na kawałki rozrzucone po świecie, jego terytorium zostało przejęte, on sam wywieziony do obcego kraju, gdzie nie czekało go nic przyjemnego, a jego ludzie cierpieli i nie mógł nic z tym zrobić.

-Muszę odpocząć… odciąć się na chwilę od tego wszystkiego- szepnął ukrywając twarz w dłoniach -Ale jak?… Ach… już wiem, po prostu przeniosę się ''tam''…- wziął głęboki wdech i powoli pozwolił swoim myślom odpłynąć, kierował je delikatnie do jedynego miejsca gdzie jego dusza mogła odpocząć.

-''Ostatnio zbierało się na burzę… mam nadzieje, że uprawy mają się dobrze...''-


-Dobra robota Toris, jednak potrafisz się przyłożyć!- pochwalił go szef, kiedy późnym wieczorem uporał się ze wszystkimi obowiązkami które miał do wykonania.

-Dziękuję szefie- mruknął Litwa znużonym głosem

-Nie będę cię już dłużej zatrzymywał, wracaj do domu… a, nie musisz jutro przychodzić i tak będziemy się szykować do przeniesienia naszej siedziby z powrotem do Wilna, będziesz miał czas na pakowanie-

-Rozumiem… w takim razie ja się zbieram- powiedział Toris kłaniając się lekko, wyszedł z gabinetu i szybkim krokiem udał się w drogę powrotną do swojego mieszkania, zatrzymał się tylko po to, żeby kupić sobie coś na jutrzejsze śniadanie, ostatnio nie trzymał zbyt wiele jedzenia u siebie.

Kiedy dotarł na miejsce zaczął się już lekko denerwować, odłożył zakupione produkty do kuchni i poszedł do pokoju

-W sumie to dobrze, że nie rozpakowałem jeszcze walizki… będzie mniej do ogarnięcia- mruknął i zaśmiał się nerwowo, czekał na ten moment cały dzień, a teraz…

-Dievas… jestem taki niezdecydowany- westchnął, postanowił, że najpierw weźmie prysznic, liczył na to, że trochę go to uspokoi

-Okej Toris… weź się w garść… dawno ''tam'' nie byłeś, ale to nie znaczy, że nie jesteś w stanie tam wrócić- powiedział piętnaście minut później, wytarł się do sucha i przebrał w piżamę, po czym położył się i powoli wpełznął pod kołdrę.

-''A co jeśli go tam nie będzie? Może nie powinienem próbować, oszczędzę sobie rozczarowania...''- pomyślał zamykając oczy -Nie dowiem się jeśli nie spróbuję! Muszę przestać szukać sobie wymówek…-

Wziął głęboki wdech i powoli zaczął się rozluźniać, kiedyś dostanie się do ich sanktuarium było tak łatwe i naturalne jak oddychanie, ale teraz po tak długiej przerwie…
Nie! Musiał pozbyć się wątpliwości, potrafił to zrobić, nawet jeśli teraz było trudniej, nie mógł sobie pozwolić na wahanie.

Po prostu wsłuchaj się w głos swojego serca, w końcu zawsze pragnąłeś tam wrócić, nawet jeśli długo nie zdawałeś sobie z tego sprawy. W końcu to nasze miejsce, potrafisz do niego dotrzeć, potrafisz wrócić… nawet jeśli mnie nienawidzisz.

-Nie nienawidzę cię- szepnął Toris otwierając oczy, zamrugał zaskoczony kiedy zamiast sufitu ujrzał błękitne niebo, usiadł powoli i rozejrzał się

-Udało mi się! Tym razem to nie jest sen…- ta świadomość wypełniła go potężnym uczuciem ulgi, zapomniał już jakim spokojem napełniało go to miejsce.

Miejsce, poza czasem i przestrzenią, nie istniejące w realnym świecie, w którym zawsze panował dzień, pola falującego złota, ciągnące się aż po horyzont, z niewielkimi wyspami zieleni, gdzie drzewa dawały schronienie przed słońcem. Jego serce zabiło mocniej, wiedział, że nie był tu sam, czuł obecność osoby z którą dzielił to miejsce, wiedział też w którą stronę musiał się udać. Ruszył w odpowiednim kierunku, ledwie powstrzymując się od puszczenia się biegiem. Dostrzegł go, leżącego pod jednym z drzew, oczy miał zamknięte, ręce założone za głowę…

-Wiedziałem, że cie tu znajdę- powiedział głośno, kiedy zatrzymał się tuż obok, z rękami opartymi na biodrach -Gdzie indziej znalazłbyś trochę spokoju? Feliks...-

Po tych słowach blondyn zerwał się do pozycji siedzącej z taką gwałtownością jakby na niego nawrzeszczał, obrócił głowę żeby spojrzeć na Torisa, z miną taką jakby spotkał ducha

-Toris?- zapytał Polska z niedowierzaniem

-A no ja, kto inny?- odparł Litwa z uśmiechem -O ile dobrze pamiętam to miejsce należy tylko do nas, chyba nikogo tu nie zapraszałeś?- zapytał siadając obok

-No… nie… ale… tyle lat, za każdym razem kiedy tu wracałem byłem sam- powiedział cicho Feliks drżącym głosem

-Ja… przyznaję, przez długi czas nie chciałem tutaj wracać…- powiedział Toris równie cicho

-Bo cię zdradziłem- westchnął blondyn, podciągając kolana i opierając na nich brodę -Oddałem cię Rosji… odebrałem ci Vilnius… zmusiłem cię do nawiązania stosunków dyplomatycznych wbrew twojej woli…-

-To nie byłeś ty- głos bruneta był łagodny -Teraz już wiem, że nie-

-Ale nie jestem całkowicie bez winy- stwierdził Feliks -Nie powstrzymałem swoich ludzi… ani Ivana…-

-Nie… ale ja też nie jestem święty- odparł Toris -Nie dałem ci dojść do słowa… mówiłem rzeczy których tak naprawdę nie chciałem powiedzieć- Polska spojrzał na niego unosząc wysoko brwi

-Teraz skoro w końcu mam okazję, chcę to powiedzieć- Litwa wziął głęboki wdech -To nieprawda, że cię nienawidzę, to co wtedy powiedziałem, kiedy twoi ludzie przejęli Vilnius… nie miałem tego na myśli… kocham cię Feliks- powiedział cicho patrząc blondynowi prosto w oczy -I nigdy nie przestałem, chociaż przez długi czas nie zdawałem sobie z tego sprawy, nie chcę żebyś zniknął, nie zniósłbym tego, nie znowu...-

Oczy Feliksa rozszerzyły się, odwrócił głowę i spojrzał gdzieś w bok

-Mówisz tak żebym poczuł się lepiej- powiedział cicho -Tyle lat się do mnie nie odzywałeś… dopiero teraz kiedy…-

-Dopiero teraz kiedy dotarło do mnie, że mogę cie stracić…- wpadł mu w słowo Toris -Feliks spójrz na mnie- Litwa westchnął kiedy Polska nawet nie drgnął, przysunął się bliżej i ujął twarz blondyna w dłonie, zmuszając go żeby odwrócił głowę w jego stronę.

-Wiesz, że to co teraz mówię jest prawdą… wiesz, że teraz mówię o swoich prawdziwych uczuciach- szepnął patrząc w te jasnozielone tęczówki za którymi tak tęsknił

-Wiem…- powiedział Feliks po długiej chwili milczenia i wpatrywania się w błękitne oczy Litwy.

Toris mógł z bliska przyjrzeć się szramie na twarzy Feliksa, tej o której mówił mu Ivan, ta rana musiała porządnie nim wstrząsnąć, skoro blizna po niej była widoczna nawet w tym świecie, przejechał po niej delikatnie kciukiem, Feliks zadrżał lekko

-To łaskocze…- mruknął blondyn

-Nie było mnie przy tobie kiedy najbardziej tego potrzebowałeś- szepnął brunet z bólem, opierając się czołem o czoło Feliksa

-Nie jest tak źle… tutaj przynajmniej mogę je otworzyć, no i nie jestem taki poobijany- mruknął Polska nieco zdenerwowany tą bliskością -W realnym świecie jest trochę gorzej…- Litwa nie odezwał się słowem, wciąż wpatrywał się w oczy blondyna

-Uch… Liet… twoja twarz jest totalnie za blisko- wydukał Feliks czując jak od tego spojrzenia i tej bliskości pieką go policzki

-Tęskniłem za tobą- szepnął Toris zbliżając się jeszcze odrobinę, przytrzymał Feliksa odrobinę mocniej, nie dając mu się odsunąć

-J-ja za t-tobą też- wymamrotał Feliks zawstydzony, przełknął cicho ślinę, albo mu się wydawało, albo nagle zrobiło się strasznie gorąco, Litwa był zdecydowanie za blisko, ich oddechy mieszały się sprawiając, że drżał lekko, nagły wzrost napięcia był nie do zniesienia -Toris poważnie, jesteś za blis-mmmm!- Polska sapnął zaskoczony kiedy Litwa zamknął mu usta swoimi.

Toris zamruczał cicho zadowolony, usta Feliksa były tak ciepłe i miękkie, jak to zapamiętał, wciąż miały ten sam słodki smak, który tak uwielbiał, rozkoszował się tym pocałunkiem, korzystając z faktu, że jego partner był zbyt zaskoczony żeby mu przerwać, po minucie cofnął się lekko i oblizał wargi z cichym pomrukiem, nie odrywając wzroku od oczu blondyna.

-Liet… czy ty właśnie… czy my właśnie…- wymamrotał oszołomiony Polska, twarz miał czerwoną jak dorodny pomidor

-Tęskniłem za tobą- powtórzył Litwa z roziskrzonym wzrokiem, też był lekko zarumieniony, chociaż z nieco innego powodu niż blondyn

-O Boże… jeśli przyszedłeś tutaj i sprzedałeś mi tą ckliwą historyjkę tylko dlatego, że masz na mnie ochotę…- zaczął Feliks, ale został uciszony kolejnym drobnym pocałunkiem

-Za dużo gadasz Lenkija… w dodatku potwornych głupot- Toris zaśmiał się cicho, jak mógł mieć wątpliwości, że przyjście tutaj było złym pomysłem? Dlaczego tak się wcześniej denerwował? Teraz miał wrażenie, jakby tamte lata niepewności i samotności w ogóle nie istniały, jakby ponura rzeczywistość w ogóle nie istniała, obecnie liczyło się tylko to co było tu i teraz.

-M-może… - wymamrotał Feliks

-Nie może, tylko na pewno… zwłaszcza kiedy jesteś taki zakłopotany… ale uwielbiam to w tobie, a uciszenie cię nie jest wcale takie trudne- zamruczał Toris przesuwając kciukiem po wargach Feliksa

-Doprawdy?- zapytał Polska unosząc brew

-Owszem… co prawda nie zawsze działają, ale mam swoje sposoby- odparł Litwa, Feliks przewalił oczyma nieco odzyskując rezon

-Czy to przypadkiem nie ty wymyśliłeś, po tym jak odzyskaliśmy niepodległość, że będziemy tylko przyjaciółmi?- zapytał blondyn

-Nie przypominam sobie- stwierdził niewinnie brunet

-Czy my naprawdę chwilę temu gadaliśmy o totalnie poważnych rzeczach, a teraz ty dobierasz się do mnie jakby tamtych kilkadziesiąt lat w ogóle nie miało miejsca?- zapytał z lekkim niedowierzaniem

-Może- powiedział Toris z rozbawieniem -To źle?-

-Tak! Znaczy nie… znaczy… to jakby dziwne i totalnie nie w twoim stylu!- stwierdził Polska

-Feliks…- westchnął Litwa

-To ty zawsze byłeś tym poważnym gościem który…- mówił dalej blondyn

-Lenkija... zamknij się- powiedział Toris

-Ale ja tylko mówię, że mmmmmm~!- Litwa po raz kolejny użył najskuteczniejszego sposobu żeby przerwać Polsce, co z tego, że to nie w jego stylu, raz na jakiś czas mógł sobie pozwolić na bycie bardziej swobodnym, zresztą to wcale nie był pierwszy raz , kiedy to on przejmował inicjatywę. Tym razem był bardziej drapieżny, tym razem chciał z pocałunku wydobyć więcej przyjemności, ku jego zadowoleniu, Feliks zaczął oddawać pocałunek, ale kiedy przesunął językiem po jego dolnej wardze prosząc o wstęp, blondyn przekornie odmówił, Toris zmarszczył brwi, skoro tak chciał to rozegrać… . Bez ostrzeżenia popchnął Feliksa posyłając go na plecy, blondyn jęknął zaskoczony, rozchylając nieco usta, co brunet natychmiast wykorzystał wsuwając język do środka, zadrżał czując ten smak i słysząc kolejny jęk Polski, tym razem spowodowany rozkoszą.

-Liet… to jest totalnie porąbane- oświadczył Feliks, kiedy znów przerwali, tym razem dla zaczerpnięcia oddechu, obaj byli zdyszani i zarumienieni -Jeszcze dwa miesiące temu nie chciałeś nawet ze mną rozmawiać-

-Wiem, ale wiesz co? Mam to gdzieś, my zawsze byliśmy totalnie porąbani- stwierdził Toris przesuwając dłońmi po bokach, leżącego pod nim Feliksa.

-Czechy też tak twierdzi- westchnął blondyn przewalając oczyma

-Czechy? Kiedy ty z nią rozmawiałeś?- zapytał zdziwiony brunet, Polska jęknął uświadamiając sobie, że popełnił gafę

-Nieważne… po prostu tak mi powiedziała- mruknął Feliks

-Feliks… kiedy? Gdzie? Przecież Czechy została…- Toris zamilkł na chwilę -Feliks gdzie ty teraz jesteś? Gdzie fizycznie się znajdujesz?-

-Lietuva… już ci mówiłem, przestań o tym myśleć- powiedział Polska poważniejąc

-Chcę ci pomóc Lenkija…- powiedział cicho Litwa -Proszę powiedz mi…- szepnął odgarniając kosmyk złocistych włosów z twarzy swojego partnera

-Nie mogę… doceniam twoje chęci, ale nie mam prawa cię narażać, nie chcę cię narażać- powiedział Feliks z ciężkim westchnieniem, zamykając oczy -Mówiłem ci, że to nie twój koszmar…-

-To jest mój koszmar jeśli ty w nim tkwisz- powiedział Toris z desperacją -Nie chcę plątać swojego narodu w wojnę… tylko chcę cie znaleźć, wyciągnąć z tego miejsca w którym się znajdujesz i zaprowadzić w bezpieczne miejsce… do twoich ludzi, do mnie… gdziekolwiek, gdzie będziesz bezpieczny, gdzie będziesz mógł planować jak się odegrać…-

-Toris ja…- Feliks nagle urwał otwierając szeroko oczy i blednąc -Kurwa...!-

-Co jest? Co się stało Feliks?- zapytał zaniepokojony Litwa

-Austria…- szepnął Polska, czując jak poczucie zagrożenia, wyrywa jego świadomość z ich sanktuarium i sprowadza z powrotem do świata realnego -Mam przejebane…-

-Austria? Feliks co się dzie…- Toris mrugnął a kiedy otworzył oczy uświadomił sobie, że patrzy w sufit swojego mieszkania -Feliks?… Sudas!- zaklął uderzając pięścią w ścianę -Feliks… błagam powiedz mi, że wszystko w porządku…-


Hmm... chyba wyszło trochę przydługo... . Wrzucanie rozdziału około 4 nad ranem to może być zły pomysł... ale chrzanić to.

Sudas! - Kurwa! (lit.)