Rozdział 7 – „ Zaręczyny "
Gaara siedział oparty o pień drzewa rozkoszując się widokiem, jaki posiadał przed sobą. Śliczny, mały koinu (szczeniak) leżał z głową na jego kolanach pozwalając się głaskać po głowie mrucząc przy tym cichutko. Każdy dźwięk, jaki wydobywał się z kuszących ust Lee doprowadzał go do szaleństwa popychając do myśli, które chciał zamienić w czyny.
Zatapiając dłoń w jedwabiście czarnych włosach Lee, Gaara powoli zaczął pochylać się nad zaróżowionym licem Inu. Czując nad sobą ciepły oddech owiewający jego ucho, Lee powoli wręcz leniwie obrócił się w stronę ciepła i znalazł się patrząc w morską głębię oczu młodego Sabaku. Czując coraz większy rumieniec zakradający się na jego twarz Inu próbował schować się przed uważnym spojrzeniem Tanuki, ale Gaara chwycił go za policzki nie pozwalając mu na jakikolwiek ruch.
Myśli kłębiły się w główce Inu, który powoli rozluźniał się w nowej pozycji, w jakiej się znajdował. W ciepłych ramionach Gaary. Żar i namiętność w morskich tęczówkach odbijały się w czarnych oczach małego szczeniaka, który poddał się całkowicie władzy, jaką roztaczał wokół siebie Tanuki. Ciche sapnięcie i szeroko rozszerzone oczy Inu zwiększyły niespokojne bicie serca Gaary. Ciepłe, miękkie usta Lee były słodkie i smakowały wiśnią. Dłonie Gaary powoli puściły policzki Lee, który przycisnął swoje spragnione usta do coraz bardziej natarczywych warg Tanuki. Język Gaary przejechał po wardze Lee prosząc o dostęp do jego gorącego wnętrza.
- Achhh… - Jęknął przeciągle Lee pozwalając Tanuki na więcej. Jego niewinny z początku pocałunek zmienił się szybko w eksplorację i chęć zaspokojenia ciekawości na nowe doświadczenia i doznania płynące z pocałunku.
Doświadczony język Gaary drażnił delikatnie słodkie podniebienie Lee, który zaczął ciężko oddychać. Z podniebienia zszedł na nieruchomy język Inu, który z małą ingerencją Tanuki niepewnie zaczął poruszać się razem z nim, łącząc się w namiętnym tańcu.
- Mhmm… - Tłumione jęki Lee doprowadzały Gaare do obłędu. Jego ręka przesunęła się po Inu zakradając się pod jego czerwoną koszulkę. - … Mmm…. Hnmm… - Całe ciało Lee płonęło pod gorącym dotykiem Tanuki, a kiedy paznokciem przejechał po jego stwardniałym sutku, Lee wygiął się w łuk odrywając usta od warg Gaary. Łapiąc ciężko powietrze Inu usiadł naprzeciwko Tanuki, który patrzył na niego z lekkim zawodem.
- Nie… możemy… - Dyszał ciężko Lee, czując jak po całym jego ciele krążą jeszcze fale rozkoszy do dotyku rudzielca.
- Do:shite? (Dlaczego?) – Żal i smutek dominował w głosie Gaary.
- … Bo … boję się bó-lu … - Jąkając się Lee próbował usprawiedliwić się w oczach Tanuki, którego bardzo polubił, już od chwili kiedy się po raz pierwszy spotkali.
- Nie skrzywdzę cię malutki … - Powiedział pieszczotliwie, Gaara przyciągając do siebie, Inu, który ufnie oddał się w silne ręce czerwono-włosego Tanuki.
***
- Jak Oro-chan mógł zabrać mi Kabuto? – Żalił się Itachi idąc za Naruto i Sasuke, który władczo obejmował liska w pasie. – Przecież i tak wszyscy mieszkańcy mają być zebrani na placu przed wieżą Hokage. – Marudził nadal Itachi doprowadzając ich tym do szaleństwa. – Więc dlaczego?
- Urusai Itachi! (Zamknij się Itachi) – Krzyknął Sasuke obracając się do brata. – Mam już dość twojego biadolenia!
- Demo (ale) Sasu-chan … - Zaskamlał załamany Itachi próbując wyglądać jak zbity pies.
- Ph… - Niewyraźny dźwięk wyrwał się z ust liska przyciągając uwagę kłócących się braci. - … Aha ha ha ha … Itachi-niichan … - Śmiał się szaleńczo Naruto. - … Próbując wyglądać słodko i niewinnie … ha ha ha ha… zupełnie do ciebie nie pasuje. – Kitsune leżał na ziemi zwijając się ze śmiechu, na co Itachi zareagował urażoną dumą. Bo przecież jak może Uchiha coś nie wyjść? Sasuke widząc komizm całego zamieszania usiadł obok Naruto wtórując mu śmiechem.
- Wiesz aniki (bracie) – Sasuke uśmiechnął się kpiąco. – Muszę liskowi przyznać rację. Wyglądasz idiotycznie.
- Ranicie moje uczucia … - Odezwał się Itachi siadając między Sasuke i Naruto na ziemi oparł głowę o ramię Kitsune udając złamane serce.
- Już … już Itachi-chan … - Uśmiechnął się Naruto gładząc szlochającego neko po głowie. - … Ja i Sasu-chan zajmiemy się tobą… - Lazurowe oczka spojrzały ostrzegawczo na Sasuke, który miał zamiar odciągnąć natręta od swojego liska. - … Prawda Sasu-chan?
Kitsune czekał, aż Sasuke zacznie głaskać ogon Itachi`ego, który się znalazł na jego kolanach, niby przypadkiem.
Sasuke czuł jak jego brew zaczyna drgać nerwowo, ale nie chcąc zasmucać Naruto, a raczej doprowadzić do abstynencji seksualnej zaczął pocieszać swojego cholernego brata zgrzytając przy tym zębami.
- Sasu-chan delikatniej proszę … - Itachi zwrócił swoją twarz z triumfalnym uśmieszkiem w stronę młodszego neko, a diabelskie ogniki pulsowały w onyksowych tęczówkach.
- Za-bi-ję. – Wysyczał przez zaciśnięte zęby Sasuke delikatniej głaszcząc ogon.
- Co to było? – Dopytywał się Itachi denerwując brata coraz bardziej, a głowę wtulając w jedwabistą szyjkę liska, który zachichotał uroczo.
- Hn! – Odfuknął Sasuke.
***
- Gdzie oni się podziewają? – Zastanawiał się Kyuubi poprawiając płaszcz męża.
- Na pewno są w drodze. – Uspokajał czerwono-włosego Minato. – A skoro mamy chwilę dla siebie… - Usiadł na fotelu ciągnąc Kyuubi`ego na kolana. - … to zajmijmy się sobą.
- Mhmm … z przyjemnością… - Wymruczał zmysłowo rudzielec oplatając jego biodra swoimi długimi nogami i pocierając swoim kroczem o krocze Minato.
- Igrasz z ogniem. – Spragnione dłonie blondyna zaczęły wędrować po drżącym ciele ukochanego. – A ugasisz ten ogień na czas? – Cichy jęk wyrwał się z ust Kyuubi`ego, który przycisnął mocniej swoje ciało do ciała Minato.
- Hm … hym… - Chrząknął zawstydzony Sasuke, który nie wiedział czy ma wyjść czy zostać.
- Sasu-chan! – Wyskoczył Kyuubi z kolan blondyna łapiąc, Sasuke w uścisku odbierającym oddech. – A gdzie Naru-chan? – Rozejrzał się za synem, którego wyraźnie brakowało.
Sasuke próbując wyswobodzić się mocnego uchwytu ramion Kyuubi`ego potknął się i upadł na ziemię ciągnąc za sobą rudzielca, który wylądował na nim. Minato wybuchnął śmiechem na niezręczność chłopaka i jego zażenowanie, w końcu jak często można zobaczyć coś takiego w wykonaniu Uchihy. Wyraźnie było widać, że jeszcze się nie przystosował do zwyczajów panujących w rodzinie Namikaze.
- Hahaue! – Krzyknął Naruto skacząc na Kyuubi`ego leżącego na Sasuke, którego nie było widać pod Kyuubi`m. Rozejrzał się po pokoju, a widząc tylko ojca siedzącego na fotelu zmarszczył brwi i szepnął cicho.
- A gdzie Sasuke?
Nagle mały Kitsune poczuł coś włochatego przy twarzy machnął ręką próbując odgonić nachalne coś kićkające go po policzku. Minato próbował powstrzymać cisnące się do oczu łzy rozbawienia, ale nic to nie dało. Następna akcja blondynka powaliła go na łopatki.
Naruto chwycił ze złością miziające go coś po twarzy i nadal patrząc na rozbawionego ojca, który trzymając się pod boki śmiał się do rozpuku. Kitsune przejechał kciukiem po miękkiej rzeczy w ręce wyżej wdrapując się na swojego rodziciela wtulił się w jego szyję. 'Włochate, jedwabiste w dotyku… - spojrzał zaciekawiony na rękę. - … i czarne, zupełnie jak ogon Sasuke'. Krew odpłynęła mu z twarzy.
- Ogon …? Sasuke! – Kitsune szybko spojrzał nad ramieniem hahaue, a tam leżał Sasuke, który z braku powietrza zrobił się zielony. Jak oparzony zeskoczył z Kyuubi`ego .
- Hahaue złaś z mojego osuneko (kocura)! – Naruto zaczął ciągnąc starszego lisa za ogon, który z zadowoloną miną zszedł z czarnego neko i usiadł znowu na kolanach śmiejącego się męża.
- Sasu-chan! – Naruto szarpał Sasuke wstrząsając nim mocno sprawiając, że neko zaczął widzieć gwiazdki. – Nie umieraj! – Krzyczał rozpaczliwie lisek. – Kto mnie będzie molestować?! – Mimo swojego stanu na ustach Sasuke pojawił się lubieżny uśmieszek, którego Naruto nie zauważył.
- Jestem pewny, że chętnych znajdzie się i to sporo. – Zauważył wesoło Minato, który zarobił przez to w głowę do Kyuubi`ego.
- Ale ja nie chcę innego zięcia… - Zakwilił Kyuubi patrząc na Naruto, który zaczął całować Sasuke po twarzy i szyi i szyi… i znowu szyi… - Unosząc w zainteresowaniu brwi Kyuubi wyplątał się z ramion męża masującego obolałą głowę i podszedł po cichu do Naruto.
- Naru-chan co robisz? – Lazurowe oczka spojrzały na rudzielca.
- Całuję Sasu-chan? – Kyuubi poczuł się lekko skołowany.
- Tak długo? – Zdziwił się demon próbując zaglądnąć na umęczoną szyję Sasuke. – Och! – Sapnął cicho jak tylko zobaczył dzieło liska.
- Ładna prawda? – Zapytał z dumą w głosie. – Teraz już każdy będzie wiedział, że jest mój!
- Co jest ładne? – Zapytał, Sasuke lekko skrzypiącym głosem podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Nic! – Zawołali równocześnie Kyuubi i Naruto patrząc na siebie porozumiewawczo.
- Moi drodzy … - Odezwał się Sarutobi wchodząc do pokoju. - … Już czas.
***
W czasie przemowy Sandaime Naruto nerwowo zerkał na stojącego obok Sasuke. Wychodząc na podium miał wrażenie, że Sasuke zawahał się, ale może mylił się. 'Czy to na pewno jest właściwe tak szybko postępować… - zastanawiał się Naruto przykładając rękę do brody opierając ją na drugiej ręce. - … a co jeśli Sasuke nie chce być ze mną i robi to tylko dlatego, że mój tata mu kazał?'
Smutny wyraz twarzy Naruto nie umknął uwadze Sasuke, który skrycie go obserwował. 'Czyżby Naru-chan miał wątpliwości? A może on wcale nie chce być ze mną… - Między brwiami neko pojawiła się pionowa zmarszczka, a usta zacisnęły się w wąską linię. - … Nie, Naruto na pewno chce być ze mną. Jestem pewien jego uczuć do mnie, ale może lisek nie jest moich? Trzeba to zmienić.'
Naruto odczuł niepokój ogarniający całe jego ciało. Obejrzał się nerwowo, a kiedy jego spojrzenie zatrzymało się na twarzy koibito (ukochanego) zadrżał dobrze znając to spojrzenie. Spojrzenie pełne miłości i… Kitsune zadrżał ponownie i nieświadomie przysunął się bliżej do neko … rządzy. Sasuke instynktownie objął drżące ciałko Naruto całując go w czubek głowy i rozkoszując się jego unikalnym zapachem. Zapominając o miejscu i ludziach obserwujących ich uważnie osuneko zniżył się do lekko rozchylonych czerwonych usteczek Kitsune i złożył na nich czuły delikatny pocałunek.
Z chwilą spotkania swoich ust z wargami Sasuke, wszelkie troski i obawy Naruto zniknęły jak ręką odjął. Nie odrywając ust od Sasuke stanął na palcach, przeklinając w myślach swój mały wzrost, zarzucił ręce na jego szyję pogłębiając ich pocałunek zapominając o całym świecie.
Cichy i spokojny tłum ludzi słuchający przemowy Sandaime Hokage wiedziony cichymi jękami spojrzał w kierunku skąd dochodziły, ale nic nie zobaczyli poza złotą czupryną, w której zatopiona była ręka drapiąca lisie uszy.
Sandaime spojrzał do tyłu przez ramię i napotkał rozbawione spojrzenie Minato i Kyuubi`ego, który ostatkiem sił powstrzymywał się przed wybuchem śmiechu.
- Sądzę moi drodzy… - Hokage skierował swoją uwagę na tłum oczekujący wieści, kim będzie nowy Hokage. - … że czas przedstawić wam nowego Hokage.
Sarutobi odsunął się na bok robiąc miejsce dla, Minato, który stał w cieniu razem z Kyuubi`m. podchodząc do centrum podium mieszkańcom ukazały się blond włosy i oczy o barwie lazuru w połączeniu z zadziornym uśmiechem, który zawsze widniał na jego twarzy.
Tłum ludzi zdrętwiał w szoku spoglądając na osobę stojącą przed nimi. Minato Namikaze. Jedna myśl krążyła w myślach zaskoczonych ludzi.
- Witajcie. – Uśmiech nie schodził z twarzy blondyna. – Od dzisiaj jestem waszym Yondaime Hokage…
Z chwilą jak jego ostatnie słowa zapadły w umysły słuchaczy, po tłumie rozeszły się wiwaty i czysta radość bijąca od mieszkańców Konoha na wieść, że ich ukochany Namikaze powrócił i został czwartym Hokage. Nadzieja w sercach wielu kobiet na szansę usidlenia przystojnego blondyna zapłonęła mocno.
Minato uniósł dłoń w geście uciszenia mieszkańców.
- Chciałbym przedstawić wam moją rodzinę. – Tłum zamarł, a kobiety ze złamanym sercem spojrzały na swojego nowego Hokage, który wyciągnął dłoń oczekująco. Po chwili jego dłoń została wypełniona drobną ręką czerwono-włosego mężczyzny stającego teraz obok niego. Mieszkańcy Konoha zamarli w zachwycie spoglądając na Kitsune z pomarańczowo żółtymi uszami i ogonem delikatnie się unoszącym, jego czerwone włosy i oczy radośnie błyszczące niepewnie na nich spoglądające ujęły ich serca.
- Mój mąż Kyuubi… - Ręka Minato dumnie oplotła wąską talię ukochanego. - … i syn … - Wszyscy mieszkańcy zaczęli uważnie patrzeć na podium w poszukiwaniu tajemniczego syna, ale nic nie widzieli poza całującą się parą w cieniu i … nagle do nich dotarło. Gwałtowne wciągnięcie powietrza i szok malujący się na licznych twarzach mówił za siebie. - … Naruto!
Minato zrezygnowany pokręcił głową. Jak młodzi zaczęli się całować on i Kyuubi stanęli przed nimi dając im chwilę dla siebie, ale tego już było za wiele. Naruto praktycznie nie zmienił pozycji z wyjątkiem jego dłoni, które z szyi przeniosły się na włosy młodego Uchiha, ale Sasuke w pełni wykorzystał ofiarowaną możliwość molestowania anata-no Kitsune (swojego liska). Duże dłonie Sasuke mocno ściskały pośladki liska, który wydawał z siebie ciche jęki i kwilenia zadowolenia na powolne i zmysłowe pocieranie swoich ciał o siebie. Jednak słysząc, jak jego imię jest krzyczane, Naruto oderwał się od zmysłowych ust Sasuke, który wydał z siebie wyraźny pomruk nie zadowolenia, że ktoś ośmielił się im przeszkodzić. Nie wypuścił liska ze swoich ramion, tylko przytulił go mocno do swojej piersi przykładając jego głowę do serca, które biło jeszcze jak oszalałe. Swoim ogonem owinął się wokół puszystego ogonu Kitsune, który wtulił się w niego jeszcze mocniej i zaczął muskać go ustami po szyi mrucząc przy tym słodko.
- Skończyliście? – Zapytał zniecierpliwiony Minato ściągając uwagę anata-no enzeru (swojego aniołka), który leniwie podniósł głowę i spojrzał na blondyna.
- A musimy? – Szczere pytanie Naruto rozbawiło Sasuke, który zmierzwił mu włosy całując w czoło.
- Hai, Naru-chan… - Nadal uśmiechnięty neko przyłożył czoło do czoła Kitsune rumieniącego się słodko. - … Musimy ogłosić nasze zaręczyny.
- Zaręczyny? – Naruto powoli zaczął uświadamiać sobie gdzie są. – O Boże … - Jęknął chowając się szybko za Sasuke.
- Ha ha ha … - Kyuubi i Minato śmiejąc się z późnej realizacji syna, w jakim miejscu się znajduje i jego słodkiej reakcji, przesunęli się na bok robiąc miejsce zadowolonemu z siebie osuneko. - … Aiu kawaii (taki słodki) …
Mieszkańcy Konoha zaczęli się śmiać, jak tylko Kyuubi uniósł drobnego blondynka, chowającego się za plecami neko, w ramionach i zaczął ściskać go i pocierać policzkiem o policzek liska próbującego wyswobodzić się z ramion hahaue, który dodatkowo zaczął go lizać po twarzy.
- Hy hymm… - Ciężka dłoń Sarutobi`ego spoczęła na ramieniu Kyuubi`ego. - … Oddaj Naruto, Sasuke, czas zakończyć nasze spotkanie.
Zawiedziony demon wypuścił syna z ramion stawiając go obok Sasuke i podszedł do Minato przytulając się do niego. Neko obejmując liska zaborczo w pasie pociągnął go w stronę tłumu czekającego z niecierpliwością na wyjaśnienia, dlaczego młody Uchiha całuje publicznie syna ich ukochanego Namikaze.
- Ogłaszam, że za miesiąc w posiadłości Uchiha odbędzie się nasz ślub – Na potwierdzenie swojej długiej przemowy złożył pocałunek na ustach zawstydzonego i lekko skołowanego Naruto.
Wśród mieszkańców zapanowała wrzawa. Gdzieś w oddali dało się słyszeć piskliwy krzyk i lament Sakury 'Sasuke-kun! Nie!!!'. Ciężkie westchnienia i zawód na stratę kolejnego osobnika na męża rozszedł się wśród żeńskiej części mieszkańców, a natomiast ze strony męskiej dało się słyszeć warknięcia skierowane na młodego Uchihe.
***
Na uboczu z dala od tłumu stał Gaara i Lee wtulony w klatkę, Tanuki z jego dłońmi wędrującymi po brzuchu koinu, który wyginał swoje ciało w miarę kolejnych dotknięć czułych dłoni
rudzielca.
- Cieszę się ze szczęścia Naru-chan i Sasu-kun. – Uśmiechnął się Lee, który powoli oswajał się z uwagą jaką dostawał od Gaary.
Czułe słówka szeptane do ucha Lee otumaniały jego umysł i serce spragnione miłości, której tak bardzo pragnął, a nie dostawał jej. Miesiąc wcześniej poznał Gaare i od tej pory czerwono-włosy Tanuki w jakiś dziwny sposób zawsze go znalazł i próbował przekonać o swojej miłości i chęci spędzenia z nim całego życia, a nawet wieczności.
Bał się.
Najbardziej obawiał się, że jak się nim znudzi to go zostawi i znajdzie sobie nową osobę do kochania, a tego by nie zniósł.
- Lee… watashi-no chikai koinu (mój malutki szczeniaczku) – Szeptał czułe słówka Gaara zakradając dłoń pod skąpą koszulkę Lee, a drugą powoli położył na jego kroczu i delikatnie zaczął po masować.
- Achhh… - Jęknął Inu łapiąc Gaare za włosy, aby w następnej chwili puścić je i zacząć delikatnie wręcz nieśmiało drapać go za uchem.
---
Wściekły Neji przedzierał się przez tłum przeklinając Uchihe za skradzenie małego liska, ale to nie oznaczało jeszcze koniec. Miesiąc. W ciągu miesiąca może się wiele wydarzyć! Na przykład Naru-chan może stracić zainteresowanie Sasuke, na jego rzecz. Uspakajając się nieco zwolnił krok i przeszedł pod ścianę sklepu obserwując rumieniącego się Naruto w ramionach Sasuke, który był klepany po ramieniu przez nowego Hokage uśmiechającego się szeroko i z dumą przemawiając do tłumu.
- Achhh… - Usłyszał cichy jęk bardzo znajomego głosu.
- Co do…?! – Neji zaglądnął w zaułek za sklepem.
- G-Gaara … achhh…. – Wzrok Neji`ego rozszerzył się spoczywając na ciele Lee, który wtulony w klatkę Tanuki poruszał rytmicznie biodrami w każdy ruch jego ręki na swoim kroczu.
- Shhh Lee-koi … - Gaara przyłożył usta do odsłoniętej szyi psiaka ssąc go mocno pozostawiając po sobie czerwony ślad. Krew w Neji`m zawrzała na słowa Gaary skierowane do Lee, które przesączone były miłością. - … Bo ktoś nas usłyszy.
- Za późno. – Zimny głos Neji`ego przywrócił Lee do rzeczywistości. Przerażony patrzył na długowłosego chłopaka patrzącego na niego z pogardą. Łzy spłynęły po zaróżowionych policzkach, a jego serce pękło na pół słysząc kolejne słowa Hyuugi. – Nie wiedziałem, że jesteś aż tak bardzo spragnioną mężczyzny dziwką, żeby zadawać się z nim. – Ruchem głowy wskazał na Gaare, który z chęcią mordu patrzył na idiotę stojącego przed nimi. – Trzeba było przyjść do mnie i powiedzieć od razu, że potrzebujesz mocnego rżnięcia, chętnie bym ci pomógł. A teraz … - Zlustrował uważnie wygląd roztrzęsionego Inu. - … Jeszcze chętniej.
- Zabiję! – Mordercze warknięcie Gaary ostudziło zapędy długowłosego sięgającego po rękę Lee.
Ciche łzy bólu zamieniły się w szloch rozpaczy. Koinu odwrócił się przodem do Gaary powstrzymując go przed zrobieniem czegoś głupiego, wtulając się w niego szepnął.
- Zabierz mnie stąd. Nie … nie chcę … już nie chcę… zgadzam się … - Szlochał Lee w koszule Tanuki biorącego go w ramiona. - … Chcę dać nam … szansę… mam dość cierpienia i upokorzeń…
- Miałeś kogoś tak wspaniałego u boku… - Gaara przystanął przy Neji`m patrząc na niego z czystą nienawiścią. - … A straciłeś go zanim zdołałeś zauważyć.
Jak tylko sens słów Gaary i jego słowa, które przed chwilą powiedział do Lee, dotarły do niego uderzył z całej siły ręką o ścianę.
- Jestem skończonym idiotą.
***
Naruto z otwartą buzią i szeroko rozszerzonymi oczami patrzył, nie gapił się na Sasuke.
- CO? Miesiąc…? Ślub?
Sasuke widząc zdezorientowaną minę i szok na twarzy liska uśmiechnął się czule.
- Nie chcesz? – Zapytał z udawanym strachem potęgując efekt załamanym spojrzeniem.
- Co? – Naruto niepewnie spojrzał na ukochanego.
- Nie chcesz być ze mną? – Zapytał ponownie Sasuke tym razem przyciągając drobne ciałko do siebie.
- Nie chcę? – Oczy Sasuke stałe się szklane i Naruto szybko oprzytomniał. – Tak! Nie! Tak … nie … - Naruto zaczął się gubić w swoich myślach. – To znaczy tak, chcę być z tobą i … - Zawahał się na chwilę spuszczając głowę na dół bawiąc się brzegiem koszulki Sasuke. - … i możemy nawet jutro się pobrać…
- Naru-chan … - Sasuke ujął liska pod brodę unosząc jego głowę do góry. - … Spójrz na mnie. – Wielkie lazurowe oczka zamrugały kilka razy patrząc na lekki uśmiech na twarzy neko.
- Sasu-chan? – Niepewność w głosie liska rozgrzała serce neko powodując pojawienie się na jego twarzy szczerego uśmiechu rozjaśniając jego mroczną twarz blaskiem, którego nikt nigdy nie widział.
Kitsune rozpromienił się cały rzucając się na szyję neko.
- Sasu-chan się uśmiecha … - Radował się lisek machając energicznie ogonem. - … Uśmiecha się do mnie…
- Za miesiąc oficjalnie będziecie małżeństwem… - Yondaime położył dłoń dumnie na ramieniu Uchihy, który zaskoczył go całkowicie terminem małżeństwa. Spodziewał się ogłoszenia, że Uchiha jest zajęty przez jego synka, a nie, że za miesiąc odbędzie się ślub, o którym nic nie wie. - … A jak na razie jestem pod wrażeniem twojej determinacji i zapału Sasuke.
Neko dumnie uniósł głowę z triumfującym uśmieszkiem łapiąc Naruto za pośladek całkowicie ignorując wiwatujący tłum i pisk protestu Kitsune.
- Naruto jest mój i nie zamierzam go oddać nikomu. – Twardy głos i zaborczość osuneko rozbawiła Minato, ale Kyuubi poważnie się zmartwił.
- Hikisaru watakushi-ni watashi-no Naru-chan? (Zabierasz mi mojego Naru-chan?) – Kyuubi załamany spojrzał błagalnie na osuneko. – Nie zabieraj mi synka.
Przerażony neko nagłą zmianą nastroju swojej przyszłej teściowej wolną ręką zaczął głaskać puszysty ogon starszego Kitsune, który głowę położył na jego ramieniu.
- Nie tracisz Naru-chan… - Uśmiechnął się uspakajająco. - … Ale… ale zyskujesz syna.
***
Schodząc z podium wszyscy gratulowali Sasuke sukcesu schwytania najlepszej partii w Konoha zanim ktokolwiek miał szansę ją poznać.
- Jest mój, więc ani się ważcie go dotykać! – Powiedział groźnie patrząc na otaczających go ludzi.
- Sasu-chan … - Szepnął nieśmiało lisek próbując schować się za Sasuke. - … Chodźmy już.
- Co się stało Naru-chan? – Zaniepokoił się neko głaskając malca po złotej czuprynie.
- Tyłek mnie już boli od tych ciągłych klapsów i uszczypnięć. – Zakwilił obolały Kitsune.
Wokół Sasuke pojawiła się czarna aura, a przerażeni ludzie zaczęli się szybko rozchodzić tłumacząc się koniecznością załatwienia ważnych rzeczy bliżej nie sprecyzowanych. Kitsune zachichotał radośnie na zazdrość neko, stanął na paluszkach całując go w policzek wywołując u niego delikatny rumieniec.
- Aiu kawaii! (Taki słodki!) – Zapiszczał Naruto wtulając złotą główkę w pierś osuneko.
- Usuratonkachi – Uśmiechnął się kocur mierzwiąc włosy anata-no koibito (swojego ukochanego).
- Teme! – Oburzył się Kitsune bijąc ogonem neko po nogach. – Nie mów tak do mnie!
- Usuratonkachi … - Przyłożył usta do warg liska widząc, jak malec otwiera usta w proteście. Poddając się całkowicie Sasuke, Naruto zacisnął ręce na koszulce osuneko i zaczął rozkosznie mruczeć do pocałunku. - … Ty jesteś słodki i tylko ty koibito. – Zaczerwieniony Kitsune patrzył na Sasuke, który pociągnął go za rękę prowadząc go w jakieś miejsce.
- Dokąd idziemy?
- Uczcić nasze oficjalne zaręczyny. – Serduszko liska zabiło szybciej. – A jutro dostaniesz ode mnie pierścionek zaręczynowy, trochę spóźniony, ale szczery.
- Teme! Dlaczego ja mam nosić pierścionek zaręczynowy?! – Burzył się Naruto tupiąc przy tym nogą ze złości.
- Ponieważ – Twarz Sasuke znalazła się o milimetry od Naruto. – Ty jesteś kobietą w tym związku i tak pozostanie.
Słynny uśmieszek Uchiha wypłynął na usta neko.
- CO?! – Krzyknął i niespodziewanie, Naruto zamilkł myśląc nad czymś mocno. Uniósł głowę patrząc w rozbawione onyksowe tęczówki osuneko, którego kochał ponad wszystko. – M-masz Ra-rację … - Jąkał się Naruto zupełnie jakby te słowa nie chciały mu przejść przez gardło. - … Ale pierścionek...?
- … Coś wykombinujemy. – Uśmiechnął się Sasuke wiedząc już, co zrobi.
- Arigato! (dziękuję)
***
- Kabuto? – Orochimaru rozglądał się po rozchodzącym się tłumie w poszukiwaniu białowłosego asystenta, który zniknął niespodziewanie w czasie, kiedy rozmawiał z jednym z pacjentów.
- Gdzie on mógł się podziać?
- Kto? – Mężczyzna z białymi długimi włosami i szepnął zmysłowo do ucha Orochimaru, który poskoczył wystraszony łapiąc się za serce.
- Jiraiya ero-baka! (Jiraiya zboczony idioto!) – Wściekły złotooki patrzył na męża mierząc go ostro. – Chcesz żebym zawału dostał?!
- Nie słonko… - Lubieżnie spojrzał na gibkie ciało mocno gestykulującego rękami Orochimaru.
- I nie słonkuj mi tu! – Zły obrócił się na pięcie zostawiając za sobą podnieconego Jiraiye.
- Czas zacząć zabawę.
Zakradł się za długowłosą pięknością o czarnych włosach i jak tylko zbliżył się do ciemnego zaułku rzucił się na niego wciągając Orochimaru w niego.
- Co do… mhmm… - Spragnione usta Sannin`a wpiły się w usta zaskoczonego Oro.
Jiraiya nie tracąc czasu na zbędną grę wstępną ściągnął gwałtownie ubranie z Orochimaru, który jak tylko został uniesiony do góry odruchowo objął go w pasie nogami. Przyciskając go mocno do ściany białowłosy wszedł w niego bez ostrzeżenia i nie zatrzymując się ani na chwilę zaczął się w nim poruszać szybko, dziko i gwałtownie.
- Achh… Jira… mocniej … - Jęczał rozgorączkowany Oro wychodząc biodrami na każde spotkanie wepchnięć masywnej męskości mężczyzny.
- Tak … mmm… przygotowałeś się … - Zauważył Jiraiya jak tylko zagłębił się w ciało męża.
- Będąc … achhh… twoim mężem… - Ciężki oddech Oro ogrzewał szyję białowłosego. - … Muszę być … achh … w każdej chwili.
Jiraiya chwycił nabrzmiałą męskość czarnowłosego pocierając ją w tym samym tempie, co zagłębienia w jego ciało. - … Krzycz dla mnie… chcę… uhh! Chcę cię słyszeć głośno i wyraźnie.
- Jira… Jira … jeszcze! Achhh!
Mocniej przyciągając do siebie ciało Jiraiyi, Orochimaru zachłannie wpił się w jego usta tłumiąc jęki, które stawały się coraz głośniejsze w miarę zbliżającego się spełnienia.
- Jira … iya … mocniej! – Długie nogi zwiększyły uścisk na ciele męża, który bardzo chętnie spełnił żądaną prośbę dodatkowo zwiększając tempo.
- Oro… chi… maru… uhhh! – Jiraiya położył czoło na ramieniu ukochanego ogrzewając go swoim gorącym oddechem.
- Jira! Tak… ochh … tak… - Orochimaru odrzucił głowę do tyłu opierając ją na ścianie i a chwilę później wygiął całe ciało, kiedy owładnął nim orgazm tak intensywny, że zapomniał na chwilę oddychać. - … Aghhh!!!
Po kilku kolejnych pchnięciach Jiraiya doszedł w ciele męża pozostając w nim jeszcze przez chwilę.
- Po tym, co zobaczyłem… - Odezwał się znajomy głos z głębi zaułka. - … Na dotyku się nie skończy … Ka-bu-to…
- N-nie … - Jęknął przerażony chłopak próbujący wyrwać się z mocnego uchwytu czarnego osuneko.
- Itachi pilny z ciebie uczeń jak widzę. – Uśmiechnął się dumnie Jiraiya, który powoli wyszedł z ciała męża.
- Uczę się od najlepszych. – Osuneko zaczął rozpinać spodnie szarpiącemu się Kabuto.
- Zostaw go! – Krzyknął Orochimaru dochodząc do siebie po przebytym orgazmie. Odwrócił się od Sannin`a próbując sięgnąć po Kabuto.
- A dokąd to się wybierasz? – Ponownie nabrzmiała męskość Jiraiyi zaczęła się powoli i dręcząco zagłębiać w Orochimaru od tyłu. Łapiąc go za nadgarstki unieruchomił go w miejscu. – Jeszcze nie skończyliśmy.
- Nie! – Krzyknął Kabuto z Orochimaru próbującym się wyrwać mężowi. – Wyciąg go ze mnie! – Szarpał się Oro popychając męża na ścianę.
- Kontynuujemy? – Zapytał niewinnie Itachi całując chłopaka w szyję.
- Jak najbardziej. – Z plecami nadal na ścianie Jiraiya chwycił nogi czarnowłosego pod kolanami przyciskając je do jego klatki uderzając go za każdym razem w prostatę dostarczając niesamowitej przyjemności.
- Arch! Jira mocniej…!
9
