Rodzial 6

MPOW:

- Gdzie oni są? – spytałam Aleca.

- Nie wiem, ale na pewno nie tu. Wyczułbym ich, a nic nie czuje.

Spojrzał na mnie i uśmiechną się próbując dodać mi otuchy. Myślałam intensywnie gdzie oni mogliby być, lecz nic nie przychodziło do głowy. Wysiadłam z auta, a zaraz na mną Alec. Weszliśmy do domu i zaczęliśmy się rozglądać czy niczego nie zostawili. Po przewertowaniu całego domu nic nie znaleźliśmy. Alec widząc jak coraz bardziej się denerwuję podszedł mi przytulił mocno do siebie. Sprawdziliśmy wszystko. Dom, skrzynkę, e-maila, komórkę….. Kurwa komórka! Szybko wyspo wodziłam się z objęć Aleca i podbiegłam do torby. Zaczęłam w niej grzebać, aż znalazłam to, czego szukałam. Odpaliłam ją i czekałam aż się włączy w między czasie usiadłam na sofie. Kiedy tylko telefon uruchomił się wyskoczyła na ekraniku wiadomość bez zastanowienia ją odczytałam.

Kochanie razem z Emmettem pojechaliśmy do Belli i Edwarda w odwiedziny:) Jeżeli nas nie zastaniesz w domu to nie martw się nic nam nie jest. Wrócimy w środę:) Zaproś do siebie Aleca, żebyś nie siedziała sama. Teraz daję komórkę twojemu ojcu, bo chce coś napisać, ale sam :| Kocham cię:***

Mel tu teraz Emm^^ Jak gadałem o tym z twoją matka to się nie zgodziła dla tego ja uważam, że jest sztywna :D Jeśli nie chcecie nie musicie chodzić do szkoły tylko pamiętajcie Rose ma się o niczym nie dowiedzieć, bo jak nie to śmierć na miejscu;] Jak wrócimy to napisze wam obojgu usprawiedliwienia i będzie git :D

Trzymajcie się dzieciaki tam i nie rozrabiajcie za dużo Emm:**

- Hmm… Czyli nasz cudowny weekend się jeszcze nie skończył – wyszeptał przy moim uchu Alec i pocałował mnie w niego.

- Najwidoczniej jeszcze nie – uśmiechnęłam się. – Jedź po rzeczy i przyjeżdżaj szybko

Pocałował mnie przelotnie i wybiegł z domu. Rozejrzałam się po salonie i nie wiedząc, co ze sobą zrobić podreptałam na górę. Postanowiłam wziąć prysznic. Złapałam za piżamy, bieliznę i poszłam do łazienki. Nie siedziałam dzisiaj w łazience długo.

Weszłam do ciemnego pokoju już miałam zapalić światło, kiedy ktoś mnie wyprzedził. Spojrzałam w tamtym kierunku i aż mnie wmurowało w ziemie przede mną stała Renesmee. Założyłam ręce na klatce piersiowej i popatrzyłam na nią z niedowierzaniem i złością.

- Czego chcesz? – spytałam hardo.

- Co ty taka nieuprzejma przyszłam pogadać – powiedziała śmiejąc się.

- Ta już mów zdrów, bo ci uwierzę – zadrwiłam.

- Chciałam być miła, ale jednak miałam rację, że moja nienawiść do twojej osoby jest odwzajemniona to mojej

- Odkryłaś Amerykę gratuluje. A teraz, czego chcesz?

- Ostrzec cię

- Przed czym? Przed sobą, żebym nie miała koszmarów w nocy? Sorry, ale za późno

- Ja nie żartuję – wysyczała. – Lepiej nie przywiązuj się do Aleca, bo on będzie mój!

- Coś mi się nie wydaje, żeby był twój

- Zobaczysz niedługo zrozumie, że nie opłaca się tracić czasu na taką istotę jak ty. Nic nieznaczącego człowieka. Kiedy to zrozumie zostawi cię i będzie ze mną. Ty jesteś tylko nic nieznaczącą zabawką.

- Naprawdę jesteś, aż tak głupia? Właśnie jakbyś nie zauważyła nie było mnie przez calutki weekend, a gdzie go spędziłam? U Aleca w domu spaliśmy w jednym łóżku i jakoś mu i mi to nie przeszkadzało. A właśnie teraz pojechał po swoje rzeczy, bo do przyjazdu Rose i Emma zostaje tutaj! Ze mną! A nie z tobą – powiedziałam dobitnie, akcentując ostatnie słowa.

Fuknęła coś jeszcze i wybiegła, a raczej chciała wybiec, bo gdy otworzyła drzwi spotkała za nimi rozwścieczone oczy Aleca.

- Jak ty do jasnej cholery możesz wygadywać takie bzdury? – zapytał wzburzony. – Myślałaś, że Mel jest tylko zabawką? Nic nieznaczącym człowiekiem? Grubo się myliłaś! Ona jest najwspanialszą dziewczyną świata. Jest piękna, kochająca, inteligenta… Mógłbym wymieniać jej zalety godzinami i wiem, a wręcz jestem pewny, że nie miałbym dość. Jest najlepszą rzeczą, jaka mnie w życiu spotkała! A ty? Jesteś jej przeciwieństwem! Jesteś najgorszą rzeczą, osobą w moim życiu. Nie mogę pojąć Bella i Edward są zajebistymi wampirami, kochają siebie nawzajem i ciebie, choć nie wiem czy ty na to zasługujesz wygadując takie brednie! Zapamiętaj sobie raz na zawsze nie zostawię jej choćby nie wiem, co i nie wmawiaj jej i sobie, że są jakieś szanse między nami, bo ich nie ma, a teraz wynocha z tego domu, bo inaczej ci pomogę!

Patrzyła na niego wystraszona, po czym wybiegła nie oglądając się za siebie. Spojrzałam na Aleca trząsł się na całym ciele wiedziałam, że to nie jest dobry znak, bo może zrobić coś, czego później będzie żałował, albo i nie. Podeszłam do niego powoli nie wiedząc jak zareaguje, kiedy wiedziałam, że nic nie zrobi objęłam go w pasie. Wspięłam się na palce, przykładając dłoń do jego policzka i spojrzałam mu w oczy.

- Kocham cię – wyszeptałam i pocałowałam go tak jak nigdy dotąd.

Czułam jak się uspokaja pod moim dotykiem. Pomimo okoliczności byłam z siebie dumna, że tak na niego działam. Muszę się przyznać, że Renesmee zasiała we mnie ziarenko niepewności, które zaraz po tym w trakcie, kiedy mówił Alec zostało doszczętnie zniszczone. Nie zostało z niego nic.

Wziął mnie na ręce i pomaszerował w stronę łóżka. Położył mnie na sobie i przykrył nas kołdrą nadal nie przerywając naszego pocałunku. Kiedy oderwałam się od niego żeby zaczerpnąć powietrza uśmiechną się do mnie ciepło, co odwzajemniłam. Ułożyłam głowę pod jego szyją, a palcem wskazującym jeździłam po klacie. Pocałował mnie w czubek głowy i zaczął jeździć swoją ręką po moich włosach, a drugą dalej otaczał mnie w tali. Leżeliśmy w ciszy, kiedy zaczęła oddziaływać na mnie presja wieczoru. Zrobiłam się strasznie senna, aż w końcu zasnęłam.

2