Szybciej! Dalej! Pościg nie uznaje zmęczenia.

Biegnij, biegnij, nie zatrzymuj się nawet na chwilę. Jeszcze krok. Jeszcze dwa. Biegnij! Pot zalewa oczy. Stopy tracą rytm. To nic, już niedaleko. Biegnij. Ku jaśniejącej w mroku bramie. Ku wolności.

Wróg nie zrezygnuje tak łatwo. Wkradłeś się do samego serca i boleśnie obnażyłeś jego pychę. Pragnie zadośćuczynienia. Pragnie krwi. Wiesz, że drugiej szansy nie będzie.

Kolana załamują się nagle. Nie usłyszałeś ryku ognistego pocisku, zaskoczył cię. Jakże to? Teraz, kiedy już niemal doprowadziłeś ich do domu? Ktoś jednak spłaca zaciągnięty wcześniej dług. Mocne ręce trzymają cię w objęciach. Już niedaleko. Niebawem wstanie świt.