Potter spanikował. Chciał coś odpowiedzieć, ale z jego ust wyrywały się tylko pojedyncze sylaby, które nie tworzyły zrozumiałej całości.
- Uspokój się – usłyszał tuż obok.
Podparł się mocniej i próbował zepchnąć z siebie blondyna, ten jednak powstrzymał go, a nawet mocniej złapał.
- Przestań się rzucać – mruknął niezadowolony. – Nie zamierzam cię spetryfikować, ale jeśli będę musiał, to się nie zawaham – dodał dużo ostrzej.
Całowałem Malfoya… Dotykałem Malfoya… Boże, obściskiwałem Malfoya…
Ślizgon za pomocą czaru oświetlił część pokoju.
- ku*** – wyrwało się z ust Draco.
Harry nigdy nie słyszał jak blondyn klnie i zdumiony odkrył, że to nawet do niego dziwnie pasuje.
- Będziesz miał malinkę – usłyszał tuż przy uchu.
ku*** – zgodził się w myślach z Ślizgonem.
- Malfoy, zejdź ze mnie – zaczął powoli i ostrożnie.
Usłyszał, a raczej poczuł westchnienie chłopaka na swojej skórze.
- To nie będzie miła rozmowa – mruknął Draco i nie przesunął się nawet o milimetr. – Co ty o sobie wiesz, Potter – zapytał retorycznie. – Ustalmy fakty: pocałowałeś mnie, ja pocałowałem ciebie, a teraz… - urwał. – No właśnie, co zrobimy teraz, Harry – podkreślił ostatnie słowo.
- Nie pocałowałem cię, ty pocałowałeś mnie pierwszy – zaczął Potter, zamęt w głowie powoli ustępował konkretnym myślom, ale Gryfon wciąż nie mógł się skupić.
- Nie, poprawka. Ja pocałowałem cię w policzek, a ty mnie w usta, lepiej? – zapytał Draco.
Harry nie odpowiedział. Poczuł jak na jego policzki wypływa wielki czerwony rumieniec.
- ku*** – wypadło znowu z ust Malfoya. – Pierwszy raz całowałeś się z chłopakiem, prawda? – zapytał odrobinę spokojniej. A kiedy nie doczekał się odpowiedzi, mruknął: - Harry?
Potter wymruczał coś niezrozumiałego i ledwo powstrzymał się przed tym, by nie zepchnąć Ślizgona z siebie. Czuł się niekomfortowo rozmawiając z nim, gdy blondyn ocierał się o niego całym ciałem.
- Zresztą nie odpowiadaj – mruknął Malfoy i ześlizgnął się na podłogę. – Nieważne – dodał dużo ciszej.
Odwrócił się i podążył w stronę łazienki. Było już dobrze po północy i księżyc zaczynał powoli wschodzić. Właśnie otwierał drzwi, gdy Harry poruszył się niespokojnie.
- Tak – powiedział wyraźnie. – I dziwnie się z tym czuję – dodał niepewnie. – I mam nadzieję, że nie wyjdzie to poza ten pokój… I… – zająknął się i nakrył twarz dłońmi.
- Nie przepadam za całowaniem na korytarzu, Potter – powiedział Malfoy półżartem półserio i usiadł z powrotem na łóżku.
Milczeli przez chwilę, aż w końcu Draco pochylił się w stronę Gryfona i ponownie złączył ich wargi. Potter zamarł na chwilę, ale niepewnie odpowiedział, a Malfoy westchnął cicho i powstrzymał go.
- Było źle? – zapytał spokojnie.
- Nie – mruknął zdezorientowany Potter.
- Chcesz pogadać? – padło kolejne pytanie ze strony Malfoya.
Harry nie odpowiedział. Zaczął wgapiać się w swoje dłonie, które właśnie stały się niezwykle interesujące.
- Wiem, że chcesz powiedzieć, że nie gryziesz… - zaczął Gryfon.
- Nie, Potter, źle się zrozumieliśmy – urwał Malfoy. – Ja gryzę – dodał z kpiącym uśmieszkiem. – Tylko żartowałem – sprostował niemal od razu, widząc minę Harry'ego.
- Jesteś gejem – Potter stwierdził bardziej, niż zapytał.
Malfoy nie odpowiedział. Skinął tylko głową na potwierdzenie. Milczeli znowu przez chwilę. Draco zastanawiał się nad tym jak długo Potter będzie jeszcze panikować. Do tej pory sam być stuprocentowo przekonany, że Harry jest nim zainteresowany, ale teraz nie był pewien. Potter wysyłał sprzeczne sygnały; najpierw wgapiał się w niego, a potem odpychał.
- To nic strasznego, Harry – zaczął znów Malfoy.
Nie bardzo wiedział jak ubrać to w słowa. Nie potrafił rozmawiać na tematy osobiste, to było zbyt trudne, zbyt intymne i zbyt obnażające. W jego rodzinie nigdy nie poruszano takich kwestii. Było to dużo poniżej ich poziomu, jak mawiała często Narcyza, więc teraz tym bardziej czuł się nienaturalnie.
- Wiem – mruknął Gryfon.
- Więc czego nie wiesz? – padło kolejne tego wieczoru pytanie.
- Co z tym zrobić… - urwał Potter i dalej wgapiał się w swoje dłonie.
- A musisz coś z tym zrobić? – Draco zniecierpliwił się trochę. – Potter, otrząśnij się.
Malfoy chwycił Harry'ego mocno i przyciągnął do siebie. Potter zachwiał się odrobinę zaskoczony siłą z jaką zadziałał na niego Draco i próbował się wyrwać, ale blondyn wpił się boleśnie w jego usta. Masował wargi językiem dopóki brunet nie wpuścił go do środka z głośnym jękiem. Ślizgon przerwał na chwilę i przytrzymał Gryfona.
- Panikujesz tylko jak chcę porozmawiać – szepnął mu do ucha Malfoy. – Nie musimy wcale rozmawiać, Harry – mruknął w szyję Pottera.
Gryfon zadrżał i odchylił do tyłu dając blondynowi lepszy dostęp do skóry. Zaraz potem poczuł wilgotny język Draco, a delikatne dreszcze powędrowały w dół ciała i skumulowały się w jednym miejscu.
- Wcale nie musimy rozmawiać – szeptał Malfoy. – Mogę poczekać… - mruczał tuż przy jego skórze.
Znów pocałował go gwałtownie w usta i pozwolił dłoniom Pottera na swobodną wędrówkę wzdłuż ciała. Najpierw nieśmiałą, a potem coraz bardziej zaborczą, gdy Harry przyciągał Malfoya coraz bardziej w swoim kierunku. W końcu Draco leżał na nim tak jak poprzednio, a brunet mruczał coś niezrozumiale i próbował poruszyć się pod blondynem.
- Tylko powiedz czy ci się podobam – wyszeptał Draco wprost do jego ucha i przygryzł płatek.
- Tak – wyrwało się z ust Pottera.
Malfoy zamarł i uniósł się na łokciach, by lepiej spojrzeć na Gryfona.
- Skoro wiem już wszystko, co chciałem wiedzieć… - zaczął próbując opanować drżenie głosu. - …wracasz do swojego łóżka i idziemy spać… - znów urwał. – Porozmawiamy jutro - dodał trochę bardziej stanowczo.
- Myślisz, że sobie poradzi? – zapytał Black Lupina.
Obaj siedzieli nad partyjką szachów i wilkołak nie wiedział, czy Syriusz chce go tylko zdekoncentrować czy faktycznie martwi się o chrześniaka.
- Ma tylko wysłuchać Malfoya i przekazać wszystko któremuś z nas – odparł spokojnie Lupin. – Co się może stać? – zapytał retorycznie.
