Witam, oto i obiecany kolejny rozdział. Nie macie pojęcia, jak cieszy mnie każdy komentarz czy też prywatna wiadomość jaką otrzymuję. Dziękuję za wszystkie.

Jeśli chodzi o to co napisałam wcześniej na temat tego, że jest szansa na Klaroline w The Originals. Chodziło mi o to co Julie Plec powiedziała na Comic Conie, a mianowicie, że Klaus i Caroline mają "niezakończone sprawy". To brzmi zupełnie inaczej niż wywiad JP po 5x11 czyli po Klarosex gdzie mówiła, że to zamknięcie wątku Klaroline.

Mam nadzieję, że ten rozdział, też się Wam spodoba

xoxo

P.S. Macie jakieś wyobrażenia odnośnie sukni ślubnej dla Caroline? Albo pierścionka zaręczynowego? Jeśli tak to proszę o podpowiedzi ;) Przydadzą się za parę rozdziałów.


- Witaj w naszym domu, Caroline – wyszeptał Klaus do ucha blondynki, kiedy pomagał jej pozbyć się płaszcza

- To nie jest „nasz dom" – odpowiedziała kobieta – ta sytuacja jest tylko chwilowa. Dopóki nie zrozumiesz, że wcale tego nie chcesz.

Klaus obrócił delikatnie blondynkę w swoją stronę i pogładził jej policzek, co spowodowało, że Caroline zamknęła oczy. Jego dotyk powodował, że po jej ciele rozchodziły się dreszcze. Kobieta uwielbiała to uczucie, które pojawiało się za każdym razem, kiedy ich ciała się stykały. Choć rozum kazał jej się cofnąć, ciało domagało się więcej. Nim zdążyła zastanowić się nad tym, co robi, otworzyła oczy i owinęła ręce wokół szyi mężczyzny zmuszając Klausa do pochylenia się, po czym go pocałowała. Nie minęła nawet sekunda, gdy mężczyzna odpowiedział na pocałunek i zmienił go z delikatnego w pełen pasji. Następnie Klaus podniósł kobietę do góry nie przerywając przy tym pocałunku, na co ona instynktownie owinęła nogi wokół jego pasa. Uznając to za zgodę na kontynuowanie, Klaus skierował się w stronę sypialni.


Klaus niczego nie pragnął bardziej niż ponownie kochać się z Caroline. Jednak zanim do tego dojdzie, musiał przeprowadzić swój plan do końca. A mężczyzna dobrze wiedział, że nie było lepszego sposobu na „wymuszenie" zgody u kobiety – w jakiejkolwiek sprawie, niż odwlekanie momentu kulminacyjnego. Dlatego po tym jak już pozbyli się ubrań, zaczął składać na jej ciele delikatne pocałunki, zaczynając od jej twarzy i szyi, by następnie zejść w dół do jej biustu. Kiedy wziął w usta prawy sutek a lewy zaczął ściskać przy pomocy kciuka i palca wskazującego, z gardła Caroline wydobył się jęk sugerujący, iż była ona już na granicy. W odpowiedzi Klaus uwolnił jej biust i kontynuował swoją wędrówkę kierując się w niższe rejony, usadawiając się między jej nogami.

- Klaus proszę… - błagalny ton Caroline spowodował uśmiech na twarzy Klausa. Teraz był czas by wymóc na kobiecie obietnicę.

- Powiedz to – powiedział ochrypłym z pożądania głosem Klaus, po czym okrążył językiem łechtaczkę Caroline wsuwając palec do jej wejścia, cały czas wpatrując się w jej oczy. Była gotowa.

- Co? – zdołała tylko powiedzieć kobieta, zamykając oczy by oddać się bez reszty przetaczającym się przez jej ciało doznaniom

- Że jesteś Moja. Że tu jest NASZ dom. Że NIGDY nie odejdziesz – odpowiedział Klaus, po czym zanurzył swój język w jej wnętrzu, a kciukiem zaczął zataczać wolne kółka na jej łechtaczce.

- Klaus!... – Caroline ponownie była na granicy, jednak nim zdołała osiągnąć orgazm, Klaus wycofał swój język. Kobieta otworzyła oczy i popatrzała na mężczyznę – Klaus błagam…

- Mówiłem Ci już, jaka jesteś piękna – powiedział Klaus, kiedy kładł się delikatnie na blondynce – Po prostu oszałamiająco. Twoje włosy… Twoje oczy… Twoje usta… Twoje ciało… gotowe na mnie… - po tych słowach Klaus wsunął się delikatnie w ciało kobiety – Jesteś Moja… powiedz to Caroline…

W odpowiedzi mężczyzna usłyszał tylko dzięki rozkoszy, więc postanowił kontynuować swój plan. Wysunął się z ciała kobiety, co u Caroline wywołało jęk zawodu, po czym jednym mocnym pchnięciem ponownie znalazł się w niej.

- Powiedz to Caroline – powtórzył mężczyzna niecierpliwym tonem

- Klaus ja nie mogę… - zaczęła kobieta, jednak okrężne ruchy bioder mężczyzny odebrały jej zdolność mówienia

- Czego się boisz? – zapytał przestając się poruszać Klaus bezbłędnie odczytując mowę jej ciała, gdyż napięcie mięśni kobiety nie było związane jedynie z tym co obecnie robili – Odpowiedz Caroline – domagał się mężczyzna

- Masz zamiar rozmawiać o tym teraz? Kiedy jesteś w…-

- W Tobie? – dokończył uśmiechając się Klaus, a po tym jak włożył włosy za ucho kobiety kontynuował – To moje ulubione miejsce na świecie, więc czemu nie? Odpowiedz mi, czego…

- Ciebie! – krzyknęła nie wytrzymując już napięcia kobieta – Boję się Ciebie!

- Caroline, przecież wiesz, że nigdy bym Cię nie skrzywdził – odpowiedział Klaus – Bądź szczera, kochanie. Boisz się siebie.

- Siebie? – powtórzyła kobieta

- Swoich najgłębiej ukrytych pragnień. Chcesz być kochana, ale uważasz, że skoro Twój ojciec Cię nie chciał, to nikt również nie zechce.

- Klaus przestań… - błagała kobieta

- Nie, Caroline. Musisz zrozumieć, że nie jestem Twoim ojcem i nigdy nie pozwolę by coś nas rozdzieliło. Będziemy mieli dziecko i to połączy nas już na zawsze.

- No właśnie, dziecko. Nie chcę, żeby ono cierpiało za moje błędy – wyszeptała kobieta

- Uważasz, że związek zemną to błąd?- zapytał mężczyzna

- Bądźmy szczerzy Klaus. Nie możesz mi obiecać, że będziemy razem zawsze i na zawsze – odpowiedziała słabym głosem blondynka

- Mogę Caroline – odparł mężczyzna patrząc kobiecie prosto w oczy - Zamierzam być Twoją ostatnią miłością i utwierdzić Cię w przekonaniu, że Ty jesteś moją. Niezależnie od tego, jak długo to zajmie.

Po tych słowach Klaus pocałował namiętnie Caroline, by następnie kontynuować to co przerwali.


Klaus nadal leżał w łóżku, choć nie spał już od kilku godzin. Nawet cała noc trzymania Caroline w ramionach, to za mało, więc postanowił przeciągać ten stan jak długo się da. Był w raju.

- Dzień dobry, kochanie – powiedział Klaus, gdy spostrzegł, że kobieta się obudziła

- Dzień dobry – odpowiedziała blondynka – dlaczego się uśmiechasz? Coś się stało?

- Oprócz tego, że najpiękniejsza kobieta na świecie spędziła noc w moim łóżku? – odpowiedział Klaus na co Caroline przewróciła oczami i dodała:

- Oprócz

- Cóż, powiedzmy, że kobieta ta jest baaaardzo rozmowna kiedy śpi – odparł Klaus składając delikatny pocałunek na jej czole.

Na to stwierdzenie kobieta zrobiła wielkie oczy. Wiedziała, że kiedyś gadanie przez sen sprowadzi na nią kłopoty.

- Co powiedziałam? – zapytała Caroline, a otrzymawszy w odpowiedzi od Klausa jedynie uśmiech, nie myśląc za wiele usiadła na nim okrakiem i złapała go za ręce umieszczając je po obu stronach jego głowy – Co powiedziałam?

- Wyglądasz ślicznie w mojej podkoszulce, Caroline – powiedział Klaus, po czym bez najmniejszego wysiłku zamienił ich miejscami – ale jeszcze lepiej bez niej – dokończył po czym powolutku pozbawił kobietę jedynego okrycia.

Zachwyt w oczach Klausa mówił więcej niż słowa. Po trwających zdawałoby się wieczność pocałunkach i pieszczotach doszli do ekstazy w tym samym momencie.

- Powiedziałaś, że jestem Twoim ideałem – odpowiedział wreszcie na pytanie Caroline Klaus

- Coś jeszcze? – dopytywała blondynka

- Że chcesz aby nasza bajka trwała wiecznie – odparł po chwili wahania Klaus po czym dodał patrząc kobiecie prosto w oczy– I tak będzie Caroline

Kiedy jednak kobieta nie odpowiedział, mężczyzna postanowił rozładować atmosferę zmieniając temat.

- Kochanie, dzisiaj jest cotygodniowa rodzinna kolacja u moich rodziców – powiedział Klaus

- Oh, w porządku. Znajdę sobie coś do… - odparła blondynka, po czym zaczęła bawić się kosmykiem swoich włosów

- Nie zrozumiałaś, kochanie. Chcę, żebyś poszła tam ze mną – wyjaśnił mężczyzna, co spowodowało, że kobieta zamarła, by chwilę później powiedzieć:

- Klaus, to nie jest najlepszy pomysł…

- Niby dlaczego? – dopytywał mężczyzna

- I powiesz, że kim jestem? Zresztą, nieważne co powiesz, bo kiedy dowiedzą się, że jestem w ciąży i tak pomyślą, że jestem zimną i wyrachowaną łowczynią fortun, albo nawet jeszcze gorzej – wykrzyczała blondynka wstając z łóżka, ale po tym jak spostrzegła, że jest naga wróciła, by okryć się kołdrą, co spowodowało uśmiech na twarzy Klausa.

- Caroline – zaczął Klaus po czym objął kobietę i kontynuował – Nikt tak o Tobie nie pomyśli. Ani teraz, ani kiedy dowiedzą się o dziecku. Co więcej moi rodzice będą szalenie szczęśliwi, że wreszcie zostaną dziadkami. Zaufaj mi.

- Nie wiem czy… - zaczęła blondynka

- Ale ja wiem – powiedział Klaus – będzie wspaniale.

- Nie mam się w co ubrać – próbowała ostatniej deski ratunku Caroline

- Nie martw się kochanie. Już się tym zająłem – zbił jej ostatni argument Klaus. Po czym wstał, nie przejmując się swoją nagością, i wyciągną z garderoby najpiękniejszą sukienkę jaką Caroline widziała w swoim życiu – Niebyło za wiele czasu więc nie jest…

- Jest przepiękna – weszła w słowo Klausa blondynka, po czym wstała zakrywając się szczelnie prześcieradłem i dotknęła zdobień umiejscowionych w talii – ale nie mogę jej przyjąć

- Możesz. Musisz. Nie mogę się doczekać, aby Cię w niej zobaczyć. Błękit to zdecydowanie Twój kolor-przekonywał ją Klaus

- Ja naprawdę nie mogę…- próbowała wyjaśnić blondynka

- Porozmawiamy o tym po śniadaniu – uciął temat Klaus


- Nie mogę uwierzyć, że dałam się na to namówić – powiedziała Caroline, gdy Klaus podjeżdżał swoim czarnym mercedesem pod dom rodziców

- Cóż mogę powiedzieć. Mam dar przekonywania – odparł uśmiechając się mężczyzna

- Ta kolacja to będzie katastrofa. Zobaczysz. Lepiej zawróćmy, albo przynajmniej pozwól mi zostać w samochodzie – błagała kobieta

- Nie ma takiej opcji Kochanie – odparł Klaus po czym wysiadł i okrążywszy z tyłu samochód otworzył drzwi od strony Caroline podał jej rękę by pomóc jej wysiąść.

Kobieta uzmysłowiwszy sobie, że nie ma wyboru, podała mężczyźnie dłoń.

- Ta sukienka jest za krótka. Twoja matka uzna, że…

- Caroline sukienka jest kilka centymetrów za kolanami.

- Dekolt jest za duży. Pokazuje….

- Dekolt jest w łódkę. Gdyby nie jedwab, zdobienia i to, że pokazuje jak wąską masz talię, można by uznać, że to sukienka dla mniszki. Chodźmy już – niecierpliwił się Klaus łapiąc Caroline za rękę i prowadząc ją w stronę w stronę rezydencji.

- Widzisz, sam powiedziałeś, że jest za ciasna!

- Nic takiego nie powiedziałem – odparł Klaus po czym złapał za klamkę, otworzył drzwi do holu i wprowadził blondynkę do środka

- Nie powinieneś zadzwonić albo przynajmniej zapukać, zanim wszedłeś? – zganiła Klausa Caroline

Mężczyzna uśmiechnął się do blondynki, jednak nim zdołał coś odpowiedzieć usłyszeli kobiecy głos:

- Niklaus! Jesteś nareszcie! – po czym kobieta objęła Klausa, a następnie zwróciła się w stronę blondynki.

- Mamo, pozwól, że przedstawię Ci Caroline Forbes. Caroline jest moją…

- O Mój Boże – wyszeptała piskliwym głosem Esther Mikaelson wpatrując się w oczy blondynki, zupełnie zapominając, że Klaus coś do niej mówił i przytulając mocno Caroline dodała– Będę miała wnuka!

Klaus wpatrywał się z uśmiechem w scenę, która się przed nim rozgrywała. Właśnie takiej reakcji spodziewał się po matce, dla Caroline jednak to był szok.

- Mamo, puść Caroline. Jeśli ją udusisz to z wnuka nici – powiedział po chwili mężczyzna

- Przepraszam – odparła Esther po czym łapiąc blondynkę za ręce dodała – nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę, że zostanę babcią

- Ale jak… skąd Pani..

- Mów mi Esther słonko

- Skąd wiesz, że… Klaus miał nie… - wyjąkała Caroline

- Moja matka to wiedźma – wyszeptał do ucha blondynki mężczyzna, wystarczająco głośno by i druga kobieta usłyszała

- Niklaus Mikaelson! – droczyła się z synem kobieta, uderzając go delikatnie w ramię – Jak możesz tak mówić o własnej matce! – po czym odwracając się do drugiej kobiety powiedziała – Ten błysk w oczach Cię zdradził kochanie.

- Mamo chcemy by to na razie była tajemnica – wyjaśnił matce mężczyzna – Nie mów nikomu dobrze?

- Niby dlaczego chcesz ukrywać… - jednak, gdy Klaus wskazał wzrokiem Caroline kobieta zrozumiała – W porządku. Jednak powiedzcie ojcu. Jedno spojrzenie na Caroline i będzie wiedział. Jest w kuchni. Gotuje – wyjaśniła przewracając oczami kobieta – A i najważniejsze. Witaj w rodzinie Caroline.