Rozdział 6. Kochane chłopaki.
Hermiona późnym wieczorem wróciła do mieszkania, mocno wymęczona podróżą, w której ostatnią godzinę spędziła w toalecie, czekając aż zniknie czar zmieniający. Szczęśliwie chłopcy planowo jeszcze kilka dni spędzą na szkoleniu sprawnościowym w tajnym centrum aurorów. Właściwie, to niezwłocznie powinna udać się do szpitala, dowiedzieć co u chorego. - pomyślała - A pojutrze egzamin. Przeliczyła szybko czas do najblizszego swojego dyżuru, po czym wysłała sowę do Nory, zapowiadając się na rano do szpitala. Uspokojona poszła spać.
-.-
- Dobrze się sprawdziłaś – powiedział Percy, kończąc czytać list.
- Tak jest tam napisane?
- Jest aluzja, że możesz kontynuować rolę czasowego zastępcy. Pytanie czy chcesz?
- Mam dużo zajęć. Musiałabym zrezygnować z udziałach w akcjach.
- To zrozumiale. Już dawno sugerowałem ojcu, że można lepiej wykorzystać twoje umiejętności. Ale będziesz musiała poznać nowe techniki. - Percy przyłożył dłoń do czoła - Sam się tym zajmę.
Poczekał na pytanie z jej strony, ale go nie było.
- Z uwagi na mój stan zdrowia, czeka cię dużo pracy własnej. Dostarczę ci podstaw teoretycznych i będę sprawdzał jak ci idzie.
Hermiona miała wrażenie deja vu. Czeka ją bardzo dużo pracy własnej. Więc musi zmniejszyć ilość dyżurów w szpitalu, bo niewyspana nic nie zdziała. Ale wewnętrznie czuła, że chce to zrobić, że dotychczasowy rytm dnia był monotonny.
- Percy, zanim się zgodzę, muszę znać wszystkie warunki.
- Dobrze, uczysz się. Twoją „opiekę" nade mną skrócę do 4 godzin, podczas których będziemy testować twoje postępy. Jak wyjdę ze szpitala wrócisz do normalnych zajęć, a my się będziemy spotykać jak będzie potrzeba, u mnie. Zakres nauki: magia bezróżdżkowa, klątwy charakterystyczne dla starych rodów, magomanipulacje, stara magia nie uznana za nielegalną (czarną), czarodziejskie zachowania i zwyczaje, w sytuacjach formalnych i nieformalnych. Okulmencji cię nie nauczę, ale tu z pomocą przyjdą artefakty. Jesteś moim pośrednikiem w kontaktach z wiadomą osobą, nie przekazujesz informacji ustnie, jedynie listownie. Za swoją pracę otrzymujesz wynagrodzenie, zależne od trudności oraz czasu trwania zadania plus zwrot wszystkich poniesionych kosztów. Będziesz musiała wykazać się dużą odpowiedzialnością, za każdym razem twoje życie będzie mogło być narażone.
- Jeśli będę musiała wyjechać na dłużej, to co z moimi studiami?
- Przewiduję wyjazdy krótkoterminowe, co możemy usprawiedliwić zwykłymi zwolnieniami, jeśli sytuacja się rozwinie w kierunku dłuższych nieobecności będziesz zmuszona wystąpić o eksternistyczny tryb organizacji studiów. Hermiono, jesteś na ostatnim roku, nie masz codziennie zajęć.
- Masz rację. Będę się kontaktować jedynie z tobą?
- Albo z moim ojcem. Obowiązuje nas duży stopień tajności. Oficjalnie zostaniesz odsunięta od akcji, by rozwiązywać niektóre aspekty teoretyczne. Wyjazdy będziemy kamuflować zdobywaniem wiedzy. W materiałach od naszego drogiego kolegi są informacje o klątwie, która mnie trafiła. Na najbliższym spotkaniu przypiszę to dokonanie tobie i zasugeruję wykorzystanie twoich talentów w przyszłości.
- Muszę wiedzieć, coś więcej o klątwie.
Percy zaznaczył na liście tylko wybrany akapit, reszta pozostała niewidoczna. Hermiona wstrzymała oddech.
- Obiecał wysłać ci coś łagodzącego skutki.
- Dziękuję, już dostałem.
-.-
Samoobrona cztery razy w tygodniu to bardzo zły pomysł. Była poobijana, przemęczona i pewna, że nienawidzi ruchu fizycznego w każdym wymiarze. Ledwo się dowlekła do mieszkania i zamknęła drzwi. Ziewnęła głęboko. Nagle ktoś ją chwycił za nadgarstek, odruchowo wykonała dwa kopnięcia, lecz przytrzymały ją ręce z drugiej strony. Ugryzła
- Aaaaaaa
- Ron?
- Cześć - odpowiedzieli chłopcy chórem.
- Czy wyście zgłupieli?
- Chcieliśmy się przekonać, czy bez nas sobie poradzisz – wesoło odparł Ron
- I nawet dobrze zaczęłaś – dodał Harry – ale wszystko robisz za głośno i za wolno.
- Cześć chłopcy, czy mam rozumieć, że postanowiliście mnie podszkolić z technik walki?
- Już dawno mieliśmy taki pomysł, przecież wiesz – powiedział Ron
- Więc zamiast imprez, możecie zadbać o moje szanse na przeżycie.
- Eeeee - Ron miał poczucie winy wypisane na twarzy
- Ona ma rację. Mamy wolne do poniedziałku, no chyba że będzie akcja. Dziś spędzimy wieczór przy herbacie, by jutro rano zacząć trening. - drugi z młodych mężczyzn podjął temat - Zabierzemy też Lunę.
- Harry, przecież mieliśmy plany na dziś!
- Ron, to jest ważniejsze. Hermiono, wiesz, gdzie w okolicy można wynająć salę?
- Porozmawiam w szkole, gdzie mam zajęcia z samoobrony.
- Czy my czegoś nie wiemy? Ktoś cię zaatakował? - wystraszył się Harry
Dziewczyna roześmiała się.
- Chciałabym móc bezpiecznie wyjść na nocny spacer.
- Wybij sobie z głowy samotne spacery! – wykrzyknął Ron – A jak znajdziesz sobie absztyfikanta, to najpierw my go prześwietlimy. Gdybyś wiedziała, z jakimi sytuacjami mamy do czynienia, wybiłabyś sobie z głowy takie pomysły! Nocne spacery, też coś!
- Ja też uwielbiam nocne spacery, ale muszę się zgodzić z Ronem. To jest bardzo zły pomysł. Hermiono, w zeszły weekend Luna próbowała się do ciebie wprosić, ale cię nie było, czy z tym absztyfikantem, to jest coś na rzeczy?
- Nie. Przygotowywałam się do egzaminu, a w międzyczasie zdobywałam informacje na prośbę Percego. I padałam ze zmęczenia.
- Właśnie, jak Percy? Miałem częste relacje od matki, ale powiedz jak to wygląda twoim okiem? Wyjdzie z tego?
- Tak. Nie wiadomo czy wszystkie organy będą w pełni funkcjonować, bo długo był pod działaniem klątwy. Najważniejsze, że serce dobrze funkcjonuje. Zgnieciona miednica spowodowała częściowe niedokrwienie w kończynach dolnych oraz zaniki w połączeniach nerwowych. Trochę potrwa zanim zacznie chodzić.
- Zawsze był najnudniejszym i najbardziej upierdliwym z moich braci. A teraz jest jednym z najważniejszych członków zakonu, nie wiem jak to się stało, ale ludzie gratulują mi mądrego brata.
- On zawsze był mądry. I przewidujący. A woleliście się pakować w kłopoty. Za to też was kocham, ale cieszę się, że zmądrzeliście.
Po tych słowach Hermiona objeła przyjaciół.
-.-
Ćwiczenia pięć razy w tygodniu, czyż to nie szczyt marzeń? Pozwoliła sobie na małą złośliwość. Chłopcy chcieli zająć salę jeszcze na niedzielę, szczęśliwie dla Hermiony nie było to możliwe. Jej umiejętności ocenili jako „nie wystarczające", Luny jeszcze gorzej. Harry bardzo się tym przejął i zadeklarował, ze zakazuje swojej dziewczynie, uczestniczenia w jakichkolwiek akcjach, póki sam nie uzna jej umiejętności za „wystarczające".
- Harry, to nigdy nie nastąpi – zaprotestowała Hermiona
- W takim razie wystąpię, by Lunę skierowano do pomocy w rozwiązywaniu teoretycznych aspektów! Nie mogą wysyłać was na rzeź! To jest szaleństwo!
- Harry, może zaczniemy szkolić sami, coś jak GD w szkole? - włączył się w rozmowę Ron
- Jak zorganizujemy kilku adeptów akademii aurorów, to może się udać. - widać było intensywne myślenie na twarzy młodego Pottera - Będziemy prowadzić zajęcia w grupach i na zmianę. Ron kogo byś wytypował do nauki?
-.-
Studentka Granger czytała po raz kolejny zaproszenie do Utrechtu na konferencję „Farmakognozja – nie tylko zioła". Ma występować pod przybranym nazwiskiem Marianne Szott – Aston . Jako asystentka przedstawiciela suszu i mieszanek ziołowych "Wzgórza Szkocji", Frederika Attenbrow. Wylot ma sobie zarezerwować na środowe popołudnie, zaś czwartek-sobota asystować przy prezentacji.
Niewiele więcej informacji zawierała, aktywowana zaklęciem notatka na odwrocie. Strój do ćwiczeń, ciepła bielizna, ciepłe, nie rzucające się w oczy ubranie i szczegółowo opisany wygląd, jaki ma przybrać po wyjściu z lotniska w Amsterdamie. Tyle. I, miejsce, w którym zostanie odebrana. Oraz zakaz szukania informacji po internecie. Wprost cudownie.
