Czy to w ogóle możliwe, żeby słabym punktem Kise była Kuroko?- zastanawiali się prawie wszyscy znajdujący się na sali gimnastycznej. Nic dziwnego. Blondyn wydawał się niepokonany w tej grze. Praktycznie nikt nie mógł mu dorównać... a teraz miało się okazać, że najsłabszy gracz na boisku jest jego słabym punktem? To musiał być jakiś żart.
Każdy czekał na odpowiedź chłopaka. Wszyscy spodziewali się, że Kagami zostanie wyśmiany tymi swoimi insynuacjami. Mijały jednak chwilę, a żadne z nich się nie odezwało. Kuroko zdjęła dłoń Kagami'ego ze swojej głowy. Patrzyła na blondyna w oczekiwaniu. Ona również zastanawiała się jego reakcji, mimo to była prawie pewna, że...
- No i?- odezwał się w końcu Ryota.- To prawda, iż nie mogę skopiować stylu Kurokocchi, ale co to ma niby zmienić?- uśmiechnął się pewny siebie. Nie wiedział, co dokładnie kombinuje Taiga, lecz na chwilę obecną to mu nie groziło. Co z tego, że wie, jaką on ma słabość, jak nie będzie mógł tego wykorzystać? Przez tą szybką grą już niedługo Tetsumi będzie musiała zejść z boiska, a bez niej Seirin może już w ogóle zapomnieć o wygranej.
- Koniec pierwszej kwarty! Dwie minuty przerwy!- ogłoszono. Zawodnicy powoli zmierzali do swoich ławek. Zanim jednak Kise i Kagami się oddalili, czerwonowłosy rzekł:
- A jednak to coś zmienia. Zobaczysz jeszcze w pierwszej połowie.- Uśmiechnął się po swojemu( nie umiałam opisać jego uśmiechu XD) po czym się oddalił.
Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 27-35. Kaijo prowadził. Tylko jak długo jeszcze da radę to utrzymać? Na razie dawali sobie radę. Nie spodziewali się jednak, że nowa drużyna, taka jak Seirin, która istniej dopiero od roku, będzie wstanie im w jakimś stopniu dorównać. Powinni mieć już nad nimi przewagę parunastu punktów, a mają raptem osiem punktów przewagi. Ich trener również nie był tym zachwycony.
- Cholera, czemu tak nisko prowadzicie!? Przyłóżcie się! Ręce wysoko! Zbiórki!
- Tak jest!
- Jesteście od nich wyżsi, macie to wykorzystać!- Cały czas powtarzał. Wszyscy go słuchali... wszyscy z wyjątkiem Kise.
Blondyn cały czas obserwował zachowania drużyny przeciwnej. Nie mógł jednak zgadnąć, o czym oni rozmawiają. Chciał wiedzieć, co oni kombinują. Chciał wiedzieć, co w nich jest takiego, że Kuroko postanowiła się do nich przyłączyć. Nie mógł zrozumieć, po co ona to zrobiła. Dobrze pamiętał, co powiedział im Akashi w dniu zakończenia gimnazjum Teiko. Tamtego dnia ponownie odbyło się spotkanie Kiseki no Sedai... tym razem nie było jednak Tetsumi. Nie mogła być obecna, gdyż Akashi zadecydował, że ma ono być tajemnicą.
Dzień zakończenia gimnazjum, kilka miesięcy wcześniej.
Było już późne popołudnie, gdy pięciu chłopaków i jedna dziewczyna spotkali się w parku. Każdy z nich tworzył zespół zwany Kiseki no Sedai, Pokolenie Cudów. Niestety szósty zawodnik tej drużyny nie był obecny.
- Po co nam kazałeś tu przyjść Akashi?- zapytał Midorima poprawiając swoje okulary. W lewej dłoni trzymał małe okrągłe lusterko, jego szczęśliwy przedmiot na obecny dzień. Tak samo jak większość z obecnych osób nie był zadowolony z tego spotkania. Widzieli się raptem dwie godziny wcześniej i nikt nie spodziewał się, że tak szybko się zobaczą.
- Chciałem wam przekazać, że Tsumi nie zmieniła zdania i nadal planuje uczyć się w tamtym Liceum.- Powiedział spokojnie. Nie mógł nawet wymówić nazwy "Seirin", tak jakby działała na niego jakaś blokada. Nadal nie mógł zrozumieć, dlaczego jego kuzynka chce iść do jakiejś nieznanej szkoły. Próbował wpłynąć na jej decyzję wiele razy, lecz nie udało mu się.
- Co w związku z tym?- dopytywał się zielonowłosy.
- Ci, którzy zostają w okręgu Tokio mają jej pilnować. Dobrze wszyscy wiemy, że są osoby, które nie przepadają za nią i tylko czekają, aby jej zaszkodzić. Nie zawsze będę mógł sprawdzać, co u Tsumi, tym bardziej, że Rakuzan znajduje się w okręgu Kioto.- Mówił spokojnie. Nikt nie miał nawet odwagi by mu przerwać. Wprawdzie nie wszyscy wyglądali, jakby im zależało, lecz każdy z nich na swój sposób przejmował się dziewczyną... tym bardziej po tym co stało się w drugiej klasie.
- Spokojnie Akashi-kun spokojnie dopilnuję, by nic się jej nie stało.- Odezwała się z uśmiechem Momoi. Nie chciała, by inni martwili się o jej przyjaciółkę.- Nawet jak nie będziemy w tej samej szkole to ja i Tetsu-chan nadal jesteśmy przyjaciółkami.
- Doceniam to Satsuki. Obawiam się jednak, że Tsumi nie będzie chciała zbytnio z nami rozmawiać.
- O co dokładnie chodzi Akashi?- zapytał się zniecierpliwiony Aomine.
Czerwonowłosy zmrużył niebezpiecznie oczy. Nikt nie miał prawa mu przerywać. Tym bardziej teraz jak jest wystarczająco zdenerwowany przez zachowanie swojej kuzynki. Dodatkowo fakt, że od niedawna Aomine nie był w najlepszych stosunkach z resztą drużyny, a najbardziej z Kuroko, nie pomagał Seijuro się uspokoić. Postanowił jednak, że ten jeden jedyny raz odpuści mu.
- Obawiam się, że niedługo może znowu pojawić się On.- Starał się mówić spokojnie, lecz wszyscy ci, którzy go znali, mogli wyczuć w jego głosie napięcie.
Nikogo nie zdziwiło zachowanie Akashi'ego. Praktycznie nikt, mimo że się nie przyznawali, nie chciał, aby Kuroko szła do jakiejś szkoły sama. Wystarczyło, że była cały czas wystawiona na niebezpieczeństwo- sama nie była tego świadoma. Po tym co wydarzyło się rok wcześniej, nikt nie chciał zostawiać jej samej, lecz teraz, gdy mieli iść do różnych Liceów... kto mógł przewidzieć co się stanie? Gdyby tylko mieli pewność, że On się nie pojawi w mieście...
- Macie cały czas jej pilnować i upewnić się, że nic jej nie grozi.- Powiedział w końcu. Jego głos był stanowczy. Nikt nie odważył mu się sprzeciwić.- Jeśli coś się jej stanie to wy za to odpowiecie.- Po tych słowach odszedł.
Nie było potrzeby, by ktoś jeszcze coś powiedział. Możliwe, że nie mieli ochoty cały czas obserwować swojej przyjaciółki, lecz nie mieli wyboru. Nikt nigdy nie mógł sprzeciwić się temu, co powie Akashi. Mimo to czuli się za nią odpowiedzialni- jedni w większym stopniu, inni w mniejszym.
Teraźniejszość.
Kise tego dnia przyrzekł sobie, że nikt nigdy nie zrani Kuroko, gdy on będzie w pobliżu. Może nie wiedzieć, dlaczego Kurokocchi poszła do jakieś nowej szkoły, a nie z nim, czy z kimś innym z Kieski no Sedai, ale to nie przeszkodzi mu w ochranianiu jej... nawet jeśli teraz muszą być przeciwnikami.
*8*
Gdy trener Kaijo upominał swoich zawodników, po stronie Seirin panowała zupełnie inna atmosfera. Trener zastanawiała się nad tym jak mają grać jej zawodnicy. Dokładnie analizowała informacje, które zdobyła. Wiedza, co jest słabością najsilniejszego zawodnika niebieskich jest bardzo przydatna, lecz teraz trzeba obmyślić sposób, w jaki można ją wykorzystać. Inni zawodnicy również omawiali swoje pomysły.
- To może się udać...- odezwała się, w końcu Riko.- Widzę, że nareszcie się uspokoiłeś Kagami.
- Ale ja cały czas byłem spokojny.- Starał się siebie usprawiedliwić.
- Nie, nie byłeś!- Odpowiedzieli inni zawodnicy- poza Kuroko.
- Teraz najważniejsza będzie koordynacja między Kagami'm i Kuroko-chan. Dacie radę?- zapytała ich. Ci od razu przytaknęli.
- Powinno się udać...- dodał niepewnie czerwonowłosy. Kuroko popatrzyła na niego zdziwiona, po czym dźgnęła go dłonią między żebra. Chłopak skrzywił się z bólu. Gniewnym spojrzenie patrzył na dziewczynę.- Co to miało znaczyć, Kuroko?
- Na pewno pokonamy Kise, prawda?- zapytała bez wyrazu.
- Pewnie!- odpowiedział nie patrząc w jej stronę. Riko i Hyuuga uśmiechnęli się, jak to zobaczyli. Nareszcie byli pewni, że Kagami zacznie grać, myśląc, a nie tak jak wcześniej wściekając się i pragnąc tylko pokonania blondyna.
- W takim razie liczę na was na boisku!- Krzyknęła Riko. Akurat teraz ogłoszono koniec przerwy. Zawodnicy po raz kolejny weszli na boisko. Druga kwarta właśnie się zaczęła.
Rezerwowi zawodnicy Seirin nie przestawali kibicować swojej drużynie. Piłka cały czas była podawana. Jednakże można było stwierdzić, że Kaijio cały czas gra w tym samym schemacie. Każdy zawodnik cały czas krył któregoś z graczy białych. To tylko pomagało przy strategii obranej przez zawodników gości. Piłka była w posiadaniu Kagami'ego. Przy nim od razu pojawił się Kise. Wydawało się, że po raz kolejny będą się mierzyć ze sobą.
- I co się niby zmieniło, hm?- zapytał Kise. Taiga nie odpowiedział, zamiast tego starał się ominąć obronę blondyna.
Kise był zdziwiony postępowaniem swojego przeciwnika. Zastanawiał się co on teraz kombinuje. Nie widział niczego podejrzanego w jego ruchach. Sądził, że czerwonowłosy zamierza, znowu, spróbować fade-away. Niestety pomylił się. W pewnym momencie Kagami podał piłkę do tyłu. Kise nie zdążył zareagować, przez co piłka przeleciała tuż koło niego. Dodatkowo był jeszcze bardziej zdziwiony, kiedy okazało się, że tuż obok niego znajduje się Kuroko. Dziewczyna od razu podała piłkę do Taigi.
Skoordynował się z Kurokocchi?- pomyślał zaskoczony. Nie mógł uwierzyć, że ktoś był do tego zdolny.
Kagami nie czekał na to, aż Kise zareaguje i natychmiast wykonał wsad. W drugiej kwarcie to Seirin zdobyło pierwsze punkty. Dzięki temu można było usłyszeć okrzyk radości z ławki gości. Nie byli wcześniej do końca przekonani czy ta strategia się uda. Teraz zaś byli pewni, że współpraca między Kuroko a Kagami'm na pewno pomoże im wygrać.
Gdy biali znów byli przy piłce,czerwonowłosy po raz kolejny ominął blondyna podając piłkę do dziewczyny. Myśląc, że poda ona z powrotem do chłopaka, Kise natychmiast przesunął się bliżej własnego kosza, zasłaniając tym Kagami'ego. Dziewczyna nie miała zamiaru jednak podawać do nr 10, lecz do swojego kapitana, który nie był w tej chwili kryty. Ten wykonał natychmiast rzut za trzy punkty. Teraz różnica punktów wynosiła tylko trzy! Zadowolony kapitan poprawił swoje okulary i odwrócił się do swoich zawodników. Ci jednak nie zauważyli tego i wracali już do obrony.
- Ten nr 4 jest niezły... macie na niego uważać.- Powiedział Kasamatsu do swojej drużyny.- Nr 10 również jest niebezpieczny... Te kombinacje, które wykonuje z nr 11...- wydawało się, że jego zawodnicy nie rozumieli, co ma na myśli, dlatego postanowił im wyjaśnić.- Przez całą pierwszą kwartę to nr 10 dostawał podania. Teraz sam zaczął podawać.
- Dużo to zmienia?- zapytał jeden z zawodników.
- Oczywiście, że tak! Dotychczas to Kuroko podawała piłki, a Kagami wykorzystywał swoją siłę, aby przebić się przez naszą obronę w jeden na jeden. Teraz jak zaczęli do siebie podawać mają więcej możliwych ruchów do wykonania.
Riko również zauważyła możliwości płynące z tego, że wszyscy jej zawodnicy podają piłki. Była zadowolona również z tego powodu, że nareszcie mieli sposób na wykorzystanie tego, że Kise nie był wstanie skopiować praktycznie niewidzialnego gracza- Kuroko.
- Kurokocchi!- krzyknął zrezygnowany Kise, kiedy po raz kolejny Taiga i Tetsumi do siebie podawali piłkę.
Dziewczyna przez dłuższą chwilę nie wiedziała jak zareagować. Patrzyła się na blondyna spokojnie, po jakimś czasie postanowiła się jednak odezwać.
- Osobna ani ja, ani Kagami-kun nie jesteśmy wstanie cię pokonać, lecz gdy połączymy siły możemy to zrobić.- Powiedziała spokojnie.- Kise-kun jesteś silny...- nie dokończyła zdania.
- Naprawdę się zmieniłaś.- Kise pochylił głowę tak, że nie było widać jego oczu.- W Teiko nigdy tak nie graliśmy. Ale...- spojrzał prosto w oczy dziewczyny.- To mnie nie powstrzyma. Ja nie przegram! Może to i prawda, że nie jestem wstanie skopiować technik Kurokocchi, ale Kurokocchi nie jest może grać przez całe czterdzieści minut. Dlatego w drugiej połowie to znowu ja będę prowadził.- Kasamatsu podał do niego piłkę.
Kise był przygotowany na to, że przed nim stanie Kagami chcąc go powstrzymać, lecz ku jego zaskoczniu przed nim pojawiła się niebieskowłosa dziewczyna. Nie tylko blondyn był zaskoczony pojawieniem się Tetsumi. Cała drużyna Kaijo nie spodziewała się czegoś takiego. Dotychczas Kuroko cały czas podawała, bądź zabierała piłki, lecz nic poza tym. Kise nie wydawał się jednak tak zaskoczony jak pozostali członkowie jego drużyny. Patrzył cały czas na dziewczynę z nie dowierzaniem.
Tak jak kiedyś...- pomyślał przypominając sobie dni w Teiko.
- Ta dziewczyna przeciwko Kise...?
- Czy ona przypadkiem nie podwalała cały czas piłek?
- Nie pamiętam, aby robiła cokolwiek innego.- Rozmawiali między sobą rezerwowi zawodnicy Kaijo.
- Nie ma szans!- stwierdzili jednocześnie.
Gdy według nich wynik był przesądzony, między Kuroko i Kise można było wyczuć napięcie. Kise uśmiechnął się do Tetsumi.
- Nie sądziłem, że się jeszcze kiedykolwiek zmierzymy.
- Ja również nie...
- Nie wiem co planujecie, ale... Tym mnie nie pokonacie!- powiedział omijając dziewczynę.- Nie masz szans mnie zatrzymać, Kurokocchi!- Natychmiast przed sobą dostrzegł Kagami'ego. Przez chwilę zatrzymał się zaskoczony.
- Mylisz się. Nie chcemy cię zatrzymać...- zaczął Kagami uśmiechając się pewny siebie.
- Chcemy zabrać piłkę!- dokończyła Aida.
Właśnie w tej chwili Kuroko, która stała tuż za Kise zabrała mu piłkę z rąk. Piłka odrazu znalazła się w posiadaniu zawodników Seirin, a ci od razu zdobyli kolejne punkty.
- Co z tego, że jesteś wstanie skopiować wszystko, co zobaczysz, skoro nie pozwolimy ci podejść do kosza?- powiedział Kagami.
Nie marnując czasu, Kise znowu miał w posiadaniu piłkę.
- Kto powiedział, że muszę podejść pod kosz? Nikt mi nie zabroni rzucać.- Wyskoczył do góry, chcąc rzucić piłkę. Kuroko nie spodziewała się, że Ryouta, będzie chciał zrobić coś takiego. Po chwili poczuła jak coś dotyka jej głowy.
Gdy Kise właśnie rzucił piłkę, Kagami wyskoczył i odbił piłkę, gdy ta leciała w kierunku kosza. Aby móc wyskoczyć wystarczająco wysoko chwycił dziewczynę za głowę i użył jej jako podpórki.
- Szybki atak!- wykrzyczał jeden z zawodników.
Kise jakby otrząsając się z szoku przeklnął pod nosem i błyskawicznie się odwrócił. Nie zauważył jednak, że dziewczyna nadal za nim stała i odwracając się uderzył ją w głowę. Siła uderzenia była wystarczająco silna, aby dziewczyna upadła na podłogę. Wszyscy zawodnicy patrzyli na to w przerażeniu. Kagami i kapitan Seirin pobiegli natychmiast do rannej. Aida poprosiła o czas, aby móc sprawdzić w jakim stanie jest Tetsumi. Nad lewym okiem błękitnookiej leciała krew.
- Przynieście apteczkę!- zawołała trener.
- Kuroko wszystko w porządku?- zapytał Hyuuga.
- Ziemia się trochę kręci...- powiedziała nie pewnie.- Dam radę.- Dodała po chwili, lecz sekundę później prawie upadła. Na szczęście w porę chwycił ją Kagami.
Dziewczyna została zabrana z boiska, pomogli jej inni zawodnicy Sierin. Położyli ją na przygotowanej chwilę wcześniej macie tuż za ławką. Riko opatrzyła jej głowę i z niepokojem stwierdziła, że niebieskowłosa nie jest wstanie grać dalej w meczu.
Nie tylko oni przejmowali się stanem dziewczyny. Kise, gdy tylko zrozumiał do czego się przyczynił, cały zbladł. Jak on mógł być tak nie uważny? Co z tego, że Kuroko trudno dostrzec? Powinien bardziej na nią uważać. Nie mógł teraz bać się tylko o jej stan zdrowia. Obawiał się teraz, co zrobi z nim Akashi, jak tylko dowie się co stało się jego kuzynką. Dobrze wiedział, do czego jest zdolny czerwonowłosy, jeżeli ktoś zranił jego kuzynkę. Kise wiedział, że od wydarzeń z drugiej klasy w Teiko nikt nie odważył się nawet zbliżyć do Tetsumi, jeśli wcześniej nie otrzymał pozwolenia od jej kuzyna. Stało się to niepisaną zasadą. Teraz jak sam przyczynił się do tego, że dziewczyna jest ranna mógł tylko się modlić o to, że Akashi dowie się o tym wystarczająco późno, aby mógł się gdzieś ukryć. Bo Akashi na pewno się o tym dowie.
- Drugi rok niech zamie się ofensywą!- powiedziała trener odchodząc od rannej i odwracając się do swoich zawodników.- Może i to dopiero druga kwarta, ale nie możemy zdobyć przewagi. Kise będzie kopiował twoje ruchy Kagami, więc skup się na obronie.
- Czy to na pewno dobry pomysł?- zapytał zdziwiony czerwonowłosy.
- Będzie dobrze.- Uśmiechnął się do niego Hyuuga.- Więcej wiary. Mówię, że będzie dobrze, ty cholerny tępaku. Od czasu do czasu mógłbyś posłuchać starszych kolegów, albo przygotuj się na męczarnię!- Odwrócił się w kierunku boiska zanim Kagami zdążył na niego spojrzeć.- Ach ta młodzież... Macie mnie słuchać i zginać się w pokłonach.- Mówił cały czas tak samo się uśmiechając.
- Kapitan nie wytrzymał i mówi, co myśli.- Powiedział załamany Izuki. Taiga spojrzał na niego zdziwiony.- Spokojnie. Zawsze ma tak w krytycznych momentach gry. Poprawia mu się w takich chwilach celność, dlatego nam zostaw ofensywę, a sam zajmij się obroną kosza.
Mecz wznowiono. Kolejny raz piłka latała między zawodnikami. Może nie działo się to w takim tempie, jak wtedy, gdy grała Kuroko, lecz nadal nadawano szybkie tempo gry. Zawodnicy Seirin nie przestawali nacierać na zawodników gospodarzy. Kiedy tylko nr 4 Seirin był przy piłce najczęściej znajdował się przy linii za trzy punkty, dlatego od razu wykonywał rzuty za trzy.
Trafił.
- Niestety nasi zawodnicy nie potrafią się poddawać.- Zaczęła Riko.- Najlepszy zawodnik w krytycznych momentach- nie zawodny strzelec, Hyuuga Junpei! Zawsze opanowany, nigdy nie panikuje. Uwielbiający gry i żarty słowne- Izuki Shun! Cichy zawodnik, który zawsze wykonuje swoją robotę. Nikt jeszcze nie słyszał jego głosu- Mitobe Rinnnosuke! Potrafiący wszystko a zarazem nic- Koganei Shinji!
Nie przestawali grać. Nikt nie mógł przewidzieć, jaki będzie wynik końcowy. Kto by w ogóle pomyślał, że będą wstanie grać na takim poziomie? Wynik cały czas się zmieniał i nikt nie wiedział jak będzie wyglądał na końcu. Kasamatsu był zaskoczony faktem, że Seirin był wstanie grać w taki sposób nie mając pomocy Kuroko. Mimo to każdy zauważył, że wykorzystają głównie swojego kapitana, który strzelał z trzy punkty. Tylko czy dadzą radę tak grać do końca?
