Witam wszystkich, znów jestem z kolejnym rozdziałem, dziękuję za czytanie i opinie, cóż nie będę dłużej zatrzymywać i życzę wszystkim przyjemnego czytania.


Rozdział 6

Na skraju życia

Po, powoli i delikatnie, wziął Tygrysicę na ręce, następnie ruszył, w stronę koszar, przeszedł ścieżkę i wszedł do budynku, kolejno przeszedł przez korytarz i wszedł do jej pokoju, następnie delikatnie położył ją na łóżku. Zdjął z siebie swoją czarną szatę, oderwał od niej, spory kawał materiału, następnie owinął go wokół brzucha Tygrysicy, jednak rana cały czas nie przestawała krwawić. Po podszedł do strzępków swojej szaty i chciał oderwać kolejny, jednak ręce tak mu się trzęsły, nigdy nie widział takiej ilości krwi, dziwił się Żurawiowi, że mdleje na widok krwi, ale teraz on sam musiał się powstrzymywać by nie zemdleć. Nagle, w pewnym momencie do pokoju wszedł Małpa, na nim, jednak taka ilość krwi, nie robiła żadnego wrażenia, Po pomyślał sobie, że Piątka, nie byli zbyt wrażliwi na widok krwi, z wyjątkiem Żurawia, on w chwili, gdy ktoś doznał takich obrażeń, że zaczęła mu lecieć krew, zaczynał opuszczać pole bitwy, do Po również dotarło, że on jednak, w przeciwieństwie do reszty Piątki, też jest wrażliwy na widok krwi i nie wie jak długo będzie mógł, jeszcze wytrzymać, zanim przybędzie lekarz.

Po, po krótkim zamyśleniu zauważył, że Małpa stoi tuż obok niego, - Po, wszystko w porządku? Wyglądasz trochę na zdenerwowanego. - powiedział Małpa, - Tak, po prostu Tygrysica straciła sporo krwi, a ja powoli zaczynam bać się o nią, ale i również, przez tą krew, czuję lekkie mdłości. - odpowiedział drżącym głosem Po, - Rozumiem, ale przy tym co robimy, nie możemy pozwolić sobie na to byśmy byli wrażliwi na krew. Przez ostatnie kilka lat z każdej walki wychodziliśmy bez otwartych ran. Żuraw przez te wszystkie lata, odkąd tu jest, najwyraźniej nie przyzwyczaił się do widoku krwi, dlatego, gdy wydarzy się coś takiego jak dziś z Tygrysicą, staramy się pilnować go i zająć czymś innym, tak jak teraz, wysłaliśmy go po lekarza. - opowiedział Małpa, - Tak wiem, ale wy jesteście twardymi wojownikami, ja jestem miękki. - powiedział smutnym tonem Po - Po uwierz nie chcesz być twardym wojownikiem, jesteś miękki i to jest to co Cię wyróżnia spośród nas. Dlatego, że jesteś miękki potrafisz pogodzić życie Smoczego Wojownika i zwykłego pandy, który większość swojego wolnego czasu spędza ze swoim tatą i innymi mieszkańcami wioski. Gdybyś stał się taki jak my porzucił byś rodzinę. Wiesz kiedy ostatni raz byłem przy grobie mojej matki, albo kiedy Żmija odwiedziła swojego ojca? - zapytał smutnym tonem Małpa, - Nie wiem, może rok temu. - stwierdził bez przekonania Po, - Mylisz się, ja nawet już nie pamiętam kiedy byłem przy jej grobie, ale to było ponad dziewięć lat temu, Żmija prawie też tyle, Modliszka po raz pierwszy od dziesięciu lat odwiedził swoją wioskę, po wyborze Smoczego Wojownika, a jeśli chodzi o Żurawia to on do czasu, gdy jego mama przybyła do Pałacu, po prostu unikał jej, bo zabraniała mu trenować kung fu. - odpowiedział ze smutkiem w głosie Małpa.

Tak, ale ja przez częste odwiedzanie taty, ciągle opuszczałem treningi, teraz zostałem uznany za Mistrza, ale nie porzucę treningu, bo wiem, że powinienem się jeszcze wiele nauczyć. - stwierdził Po, - Dobrze myślisz, ale nie zmieniaj się i nie wybieraj niczego czasochłonnego, dzięki tobie wszyscy się zmieniliśmy, mimo, że na nikim prócz Tygrysicy nie widać tego, ale ty wprowadziłeś do Pałacu zupełnie inną atmosferę. - stwierdził Małpa, Po cały czas przyciskał tkaninę do rany Tygrysicy, dzięki rozmowie z Małpą przestało robić mu się słabo, następnie powiedział, - Myślałem by zacząć uderzać drzewa żelazne, ale Tygrysica nie chce mnie zaprowadzić do miejsca, gdzie się znajdują. - Małpa otworzył szeroko oczy, wiedział gdzie to jest Shifu kazał mu i Żurawiowi uderzać je by utwardzili ręce i skrzydła, jednak Tygrysica robiła to bez wiedzy Shifu i dobrowolnie i w nie kontrolowany sposób, następnie zaczął mówić, - Po, Tygrysica mówiła nam, że gdy dowiedziałeś się, o jej treningu byłeś wręcz zachwycony, jednak myślała, że odwiodła Cię od tego. Po nie rób tego, gdy usłyszeliśmy o tym, że chciał byś też to robić to byliśmy i nadal jesteśmy tego samego zdania co Tygrysica, nie rób tego, skoro Shifu Ci nie każe i Tygrysica, która robiła to dobrowolnie, też jest przeciwna to znaczy, że to nie jest twój styl. - Cóż widzę, że jesteście przeciwni, ale mnie nic nie powstrzyma, znajdę te drzewa i stanę się twardy, a nawet taki jak Tygrysica i będę już nie czuł niczego. - powiedział ze złością w głosie Po.

Jednak w momencie, gdy to powiedział, poczuł jak krew Tygrysicy, przesiąkła tkaninę. Po prawie zamarł, lekarza jeszcze nie było, kazał szybko Małpie sprawdzić jej puls, gdy Małpa to zrobił, podał ile wynosi jej puls na minutę, - Sześćdziesiąt na minutę. - Po wiedział, że jej puls słabnie i z każdą minutą jest gorzej, dlatego postanowił, użyć swojego Chi by ją uzdrowić i zatamować krwawienie, - Małpo, będę uzdrawiał, ale to inwazyjna i sprawiająca ból metoda, dlatego jeśli Tygrysica odzyska przytomność, musisz się nią zająć i uspokoić bym mógł dalej pracować. - Małpa skinął głową na znak zgody, a Po zaczął szukać źródła swojego Podstawowego Chi, po kilku minutach jego ręce zaczęły emitować jasno niebieską energię, a on powoli zaczął kierować ręce, w stronę rany Tygrysicy.

W tym czasie Żuraw przybył z lekarzem, jednak lekarz na początek poszedł do pokoju Modliszki, fakt, że na obecną chwilę lekarz nie był już tak potrzebny, bo Po panował nad sytuacją. W tym czasie Tygrysica jak zwykle, kiedy traci przytomność zaczyna śnić o różnych rzeczach, zwykle, gdy zasypia i nie jest ranna nigdy o niczym nie śni, dzieje się tak dlatego, że gdy śpi, jest bardzo czujna. Jednak to także wytrenowała, po prostu by w razie ataku była gotowa do walki. Dlatego na łodzi tak szybko się obudziła. Czasami słyszy przez ściany jak Po mówi przez sen, jest również wyczulona na słońce i zawsze budzi się równo z nim, a później słucha co mówi Po i zastanawia się o czym śni, oczywiście czasami jej też się coś przyśni, ale to tylko wtedy, gdy jest naprawdę zmęczona lub traci przytomność i tak było i tym razem.

Sen Tygrysicy:

Tygrysica znalazła się, gdzieś w środku lasu, szła ścieżką, jednak nie wiedziała dokąd zmierza. Szła przez jakieś pół godziny, gdy nagle, ścieżka, którą szła doprowadziła ją do dużej polany. Wszystko było kolorowe od kwiatów, w powietrzu nawet unosił się ich zapach, polanę otaczały przeróżne drzewa, na ich liściach można było zobaczyć krople rosy. Był to niewątpliwie poranek, ale wyglądało to już tak, jakby było południe, słońce świeciło na niebie i było bardzo wyraźnie widoczne. Oświetlało całą polanę, zobaczyć można było nawet najciemniejsze miejsca. W samym środku polany stał duży, drewniany domek, od okien odbijały się promienie słoneczne, drażniąc tym samym oczy Tygrysicy, ale właśnie to zwróciło jej uwagę i sprawiło, że postanowiła do niego podejść. Próbowała otworzyć drzwi, ale były zamknięte, więc postanowiła wykorzystać swoją siłę i je wyważyć. Jednak wtedy cały otaczający ją świat nagle zaczął się zmieniać i po chwili zaczęło do niej docierać, że to jest tylko sen, w oddali udało jej się wyłapać obraz jakiegoś jeziora. Kilka minut później, gdy jej otoczenie się zmieniło, ona również zaczęła czuć się inaczej, jak zupełnie inna osoba.

Podeszła do okna domku, zobaczyła swoje odbicie w szybie i naprawdę nie była już sobą, jej oczy zmieniły kolor z bursztynowego na ciemny czerwony, jej twarz była jakaś zupełnie inna, jakby należała do zupełnie innej osoby, która też jest tygrysem, jednak wszystko co ją otaczało znów zaczęło się zmieniać, widziała jak niebo co sekundę się zmienia, raz było nocne, za chwilę wyglądało jak w środku dnia, te zmiany trwały tak przez jakieś dziesięć minut. Wreszcie wszystko ustało, niebo teraz było pomarańczowe i był to wieczór, słońce nie długo miało znów zajść. Na ścieżce pojawiła się para tygrysów, jednak Tygrysicy wydawali się dość nietypowi, równocześnie przypomniało jej się jak muszę wyglądać ona i Po. Tygrysica zauważyła, że dziewczyna jest południowym chińskim tygrysem, natomiast, prawdopodobnie jej chłopak, był białym tygrysem. Zaczęła im się przyglądać bardzo dokładnie, zauważyła, że dziewczyna ma czerwone oczy, a ona odruchowo spojrzała w szybę i widziała, że znów jest sobą, ale czemu na chwilę stała się tą tygrysicą, kim jest ta dziewczyna. Nagle oboje podeszli do domku, jednak zdawali się, nie zauważyć jej obecności, z łatwością otworzyli drzwi domku i weszli do środka. Tygrysica zaczęła obserwować co robią, patrząc przez szybę w oknie i słyszała też wszystko co mówią, jednak im dłużej na nich patrzyła zaczęła czuć, że ich już kiedyś widziała, że ich zna.

Jednak Tygrysica odrzuciła myśli na bok i zaczęła bacznie obserwować co dzieje się w domku. W domku, w jadalni, przy stole siedziała para zakochanych, Tygrysica słyszała jak mężczyzna mówi swojej dziewczynie, a raczej powtarza, same komplementy, na przykład jaka jest piękna i wiele innych, ona natomiast na każdy jego komplement zaczynała się śmiać i tak przez jakiś czas, później zjedli jakąś zupę, a następnie mężczyzna wyciągnął pierścionek i zaczął oświadczać się tej tygrysicy, ona jednak nie była zachwycona tym pomysłem, mówiła, że nie może jest przecież powierniczką Smoczej Mocy i nie powinna wychodzić za mąż za kogoś, kto nie jest z jej gatunku. Tygrysica zaczęła myśleć, przecież on jest białym tygrysem nie ma w tym jakiejś wielkiej różnicy, nie tak jak ona i Po, ale ta dziewczyna martwiła się o jakąś Smoczą Moc, to faktycznie mogła być zupełnie inna sprawa. W tym czasie ta dziewczyna cały czas próbowała odpowiedzieć na oświadczyny jej chłopaka, zastanawiała się co by na to wszystko powiedział jej ojciec, w końcu zdecydowała nie informować o tym wszystkim nikogo z jej doliny i powiedziała "tak wyjdę za Ciebie". Tygrysica stojąc za szybą, gdy usłyszała, że dziewczyna zgodziła się wyjść za tego tygrysa, w jakiś sposób czuła się szczęśliwa, zastanawiała się jakby to było i jakie to byłoby uczucie, gdyby powiedziała Po "tak".

Jednak, ich historia faktycznie jest inna, Po może stracić tytuł Smoczego Wojownika, to duże poświęcenie, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ona, kiedyś traktowała go paskudnie. Trudno jest jej o tym myśleć, bo ona mimo, iż chce go poślubić, nie chce pozbawiać go tego nowego życia, o którym tak marzył. Sceneria krajobrazu znów zaczęła się zmieniać, Tygrysica, jednak tkwiła w głębokim zamyśleniu. Zastanawiała się jaki tak naprawdę ma stosunek do takich ceremonii, do słów takich jak "ślub" "małżeństwo" "narzeczona" "narzeczony" i wielu innych. Nie spodziewała się, że kiedyś będzie musiała podjąć taką decyzję. Gdy nagle jej rozmyślania zostały przerwane, bo wszystkie zmiany ustały i Tygrysica zauważyła, że teraz ta dziwna polana, wygląda jakby była przygotowana specjalnie na jakąś uroczystość, jakby na ślub. Rozejrzała się, by sprawdzić co się, wokół niej, dzieje. Wszędzie było mnóstwo Białych Tygrysów, byli odświętnie ubrani, byli to najprawdopodobniej znajomi, przyjaciele i rodzina pana młodego, rozglądała się jeszcze za jakąś ewentualną rodziną panny młodej, ale nikogo z nią nie było. Ona przynajmniej, gdyby przyjęła oświadczyny Po, to mimo, iż nie ma biologicznej rodziny, a zastanawiając się nad tym bliżej, bo przecież to tylko sen, wiedziała o tym, że to tylko nic nie znaczący sen, że możliwe nawet, że przedstawiciele jej gatunku po prostu nie żyją, wiedziała, że na jej ślub przybyli by wszyscy Mistrzowie, którzy przyjaźnią się z nimi.

Zajrzała znów do środka domku, a w nim dostrzegła pannę młodą, była ubrana w tradycyjną, chińską, białą suknię. Tygrysica wreszcie zaczęła zwracać uwagę na małe drobne rzeczy, na szczegóły dotyczące wyglądu panny młodej, suknia ewidentnie nie przypadła jej do gustu, widziała niebieskie szafirowe kolczyki w jej uszach, miała jeszcze do kompletu taki naszyjnik, ale na jej szyi było coś jeszcze, czerwony wisior w kształcie serca zawieszony na czarnym rzemieniu, wisior emitował jakiś rodzaj energii. Panna młoda otoczona była białymi tygrysicami, które przygotowywały ją do ślubu, gdy na chwilę wszystkie wreszcie ją opuściły, dziewczyna złapała swój wisior w jedną rękę, zamknęła oczy i nagle wisior zmienił kolor z czerwonego na błękitny, błękit był bardzo intensywny i przypominał kolorem odbicie nieba w wodzie, panna młoda powiedziała jakby smutnym głosem, - Czyli już czas, to już nie należy do mnie i moja moc niedługo nie będzie już tak silna jak teraz. - lekko przymknęła oczy jakby chciała powstrzymać łzy, następnie rozejrzała się po pokoju, by sprawdzić, czy kobiety, które przygotowują ją na tę uroczystość już wracają, jeszcze nie wracały, więc powoli skierowała się ku drzwiom domku. Tygrysica myślała, że dziewczyna postanowiła się wycofać i uciec ze swojego ślubu, ale była w błędzie. Jej senna pobratymczyni, miała na swojej szyi, bardzo ważny przedmiot, który od momentu, gdy zmienił kolor nie był już jej, jednak kolejny właściciel będzie z nią silnie związany, ale miała silnie wyczuloną intuicję i postanowiła na wszelki wypadek ukryć wisior w bezpiecznym miejscu, szła ścieżką w stronę jeziora, podeszła do wielkiej lipy i schowała wisior pod kamieniem, przy tej lipie.

Tygrysica podbiegła do lipy i zajrzała pod kamień, znalazła niebieski przedmiot, wzięła do ręki, nagle zaczęła czuć coś bardzo dziwnego, czuła jakby jej moc miała serce, a ono zaczęło bić jak oszalałe. Nie mogła już dłużej tego wytrzymać i szybko odłożyła wisior tam, gdzie go znalazła. Szybko wróciła na swoje poprzednie obserwatorskie miejsce, jednak gdy tam wróciła było już po ceremonii, para młoda została ogłoszona mężem i żoną i już namiętnie się całowali. I znów sceneria snu zaczęła się zmieniać, tym razem to już nie była ta polana, tylko jakaś wioska, jednak tam było wiele Południowo Chińskich Tygrysów, wszystko otoczone było ogniem, wyglądało na to, że Tygrysica trafiła w sam środek walki, nie mogła jednak w niczym pomóc. Ale ku jej zaskoczeniu wrogami okazały się te same lamparty, które zaatakowały Pałac. Widziała krew, krew tygrysów, przegrywały, widziała podobne chmury do tej, w której znajdowała się zanim trafiła do tego snu, widziała jak w środku tych chmur świeci się jaskrawe światło, widziała tygrysy, które wydostawały się z tych chmur, ale były ledwie żywe. Przypomniało jej się jak Po został pozbawiony Bohaterskiego Chi, wyglądał wtedy tak samo jak oni. Zastanawiała się, o co w tym wszystkim chodzi, czy te tygrysy przeżyły, czy odzyskały swoją energię tak jak Po, czy to wszystko prawda, czy tylko zły sen i czy to dlatego te lamparty miały tak silną moc, bo poodbierały tym tygrysom ich Chi, jak oni to zrobili i czy to może się stać naprawdę i czy ona i Po mogą skończyć w ten sam sposób, a może skoro zaczęła śnić i straciła czujność, to może ona również straciła swoją moc i jej Chi.

Wioska nagle zaczęła wyglądać jak jedno wielkie czarne pole, wszystko było spalone, nic nie zostało, ale rozejrzała się i nagle zobaczyła pewną znajomą jej tygrysicę, to była ta sama dziewczyna, tylko o kilka lat starsza, która wyszła za mąż. Stała sama jedna przeciwko wszystkim czterem lampartom. Była ustawiona w tej samej pozycji, co ona, gdy musi walczyć, i Tygrysica natychmiast domyśliła się, że ta kobieta zna kung fu. Tygrysica chciała coś zrobić, chciała jej pomóc, w końcu ona również zna kung fu, a możliwe, że nawet lepiej od tej kobiety, ale była w tym momencie niewidzialna, mogła tylko stać i przyglądać się, co będzie dalej, wiedziała, że jeśli nawet ta kobieta zna tak dobrze kung fu jak ona, to i tak przeciwko tym czterem lampartom sama jedna, nie ma żadnych szans. Nieznajoma, najpierw coś powiedziała zanim zaczęła walkę, - Chyba już domyślacie się, że to mnie szukacie, oprócz mnie nikogo już nie ma, zabiliście wszystkie Południowo Chińskie Tygrysy, ja jestem ostatnia. - Nie jesteś, twoi pobratymcy żyją, ale są bardzo słabi, jednak ty doskonale wiesz, że Ciebie to także czeka. - odpowiedział Guan, - Bez walki niczego nie oddam, a jeśli chcesz wiedzieć, to jeśli mówisz prawdę i moi pobratymcy żyją, to Chi zregeneruje się i oni kiedyś odzyskają siły i pokonają was. - wykrzyknęła nieznajoma. Tygrysica na moment, mogła nawet usłyszeć jej myśli, a jej moc znów tak dziwnie pulsowała, jak by jej moc miała serce, a ono biło by pompować energię. Czuła tę energię w swojej głowie i dopóki tak było słyszała myśli tej nieznajomej.

Nieznajoma w myślach powtarzała, - Nawet jeśli zginę i pozostali również, to jeszcze nie będzie koniec, nie jestem ostatnia, kiedyś nasz rud dzięki mojej odwadze, znów się odnowi, może nie będzie tak liczny, ale będzie istniał, a to najważniejsze. - w tym momencie jej umiejętności zniknęły, na początku była trochę zszokowana, mogła słyszeć cudze myśli, mogła słyszeć, co myślą Guan, Gongji, Linghuo i Kuai, ale postanowiła skupić się tylko na myślach tej nieznajomej. Po chwili nieznajoma zaczęła walczyć, lamparty zaczęły ją obijać, wkrótce utworzyli barierę, a po chwili cała piątka zniknęła z pola walki. Wszystko otoczyła ciemność, Tygrysica znalazła się w centrum pola, a naprzeciwko niej stanęły cztery lamparty, teraz nie była już tylko obserwatorem, musiała stanąć do walki, jej Ognista Siła pulsowała jej w całym ciele, Tygrysica próbowała walczyć, przez moment, nawet dawała radę w pojedynkę, ale po pewnym czasie zaczęła przegrywać. Poczuła wokół siebie dziwną, ale znajomą, jasno niebieską energię, energia zaczęła ją otaczać ze wszystkich stron, nie wiedziała, co się dzieje, ale było to coś dobrego, energia zaczęła unosić ją w powietrzu, powoli wszystko zaczęło wracać do normy i zaczęła widzieć światło i powoli miała wrażenie, że wraca do realnego świata.

Powrót do rzeczywistości:

Po koncentrował się na źródle swojego Podstawowego Chi, musiał wydobyć go tak dużo jak to tylko możliwe, by przynajmniej zatamować krwawienie, następnie jeśli starczy mu sił, mógł zabrać się do naprawiania narządów, mięśni i tkanek, które mogły zostać uszkodzone podczas walki. W środku w organizmie Tygrysicy, Chi wpływało do jej żył i tętnic, gdyby była przytomna czuła by niewyobrażalny ból. Wytwarzało płytki krwi, które odpowiedzialne są za krzepnięcie krwi i rozmieszczało je, we właściwym miejscu, następnie naprawiało uszkodzone ścianki żył i tętnic, później wytwarzało odpowiednie substancje, odpowiedzialne, za powstawanie tkanek i naprawiał uszkodzony podczas walki narząd. Chi rozlało się po całym jej ciele, dotarło do serca i zaczęło pobudzać je do szybszej pracy. Małpa, który był odpowiedzialny za sprawdzanie jej tętna, natychmiast dał znać, że nastąpiła poprawa, - Przyśpieszyło, siedemdziesiąt na minutę, nie już nie czekaj ... - po minucie podał kolejny wynik, - siedemdziesiąt osiem. - Po westchnął z ulgą. Po kilku kolejnych minutach, Po nadal wprowadzał swoje Chi do organizmu Tygrysicy, uszkodzone narządy były już całe, teraz Chi wytwarzało substancje, które wytwarzają tkanki, mijały kolejne minuty i tkanki były na właściwym miejscu, następnie zaczęła się pojawiać skóra, która zaczęła zamykać otwartą ranę, gdy rana była już zamknięta, Po mógł przestać używać swoje Chi, jednak to Chi, które wpłynęło do organizmu Tygrysicy, nadal pracowało i zaczęło odnawiać jej rudo czarne pasiaste futro. Po kilku minutach jej tętno wróciło do normy, a za kilka kolejnych zaczęła powoli otwierać oczy, ale Chi Po, które wprowadził jej do organizmu nadal pracowało i w środku, zaczęło intensywnie produkować krew, by zredukować ubytek.

W tym czasie, w pokoju Modliszki:

Małpa położył Modliszkę, na jego łóżku i zostawił, w spokoju, by był w dostępnym dla lekarza miejscu. Do Pałacu jak zwykle przybył miejscowy lekarz, który mógł się uważać za ich lekarza rodzinnego, wiedział o wszystkich ich urazach i w ten sposób mógł z względną łatwością interweniować, był też oczywiście jednym z najlepszych przyjaciół Mistrza Shifu. Doktor Xia Ling szybko przystąpił do pracy i zaczął sprawdzać reakcje Modliszki, następnie gdy wiedział już, co zrobić, nacisnął kilka punktów nerwowych na jego niewielkim ciele i po kilku minutach Modliszka nagle się obudził. Lekarz jeszcze przez kilkanaście kolejnych minut badał Modliszkę, sprawdzał jak reaguje, badał kończyny i osłuchiwał. Następnie przekazał Shifu, który stał na korytarzu, że wszystko tutaj jest w porządku, następnie wyszedł i kazał komuś zostać z Modliszką. Lekarz za namową Żurawia kolejno udał się do pokoju Żmii, choć Shifu nalegał by udał się do pokoju Tygrysicy. Lecz Shifu nie wiedział nic o zdolnościach Po, które z biegiem czasu stawały się coraz silniejsze.

Lekarz przeszedł przez korytarz razem z Żurawiem, który prowadził go do pokoju Żmii. Obaj weszli do jej pokoju, Małpa położył Żmiję, w podobny sposób jak Modliszkę i zostawił, w pokoju. Cóż nie chciał ich zostawiać samych, ale nie znał się na pierwszej pomocy, więc jedyne co mógł zrobić, to zanieść ich do pokoi, nie mógł się zdecydować z kim zostać, więc postanowił pójść do Po, który był w pokoju Tygrysicy, w dodatku tam mógł się na coś przydać, bo Po zawsze mógł wydawać mu jakieś polecenia. Doktor Xia Ling podszedł do łóżka Żmii, zaczął sprawdzać różne funkcje życiowe, po kilku minutach wiedział już o co chodzi, rozprostował jej ciało, następnie zaczął jeszcze naciskać jakieś punkty nerwowe i dał Żurawiowi małą paczuszkę, - To, na wszelki wypadek, gdyby ją coś bolało. - powiedział. Miał już wyjść, gdy Żmija podobnie jak Modliszka zaczęła odzyskiwać przytomność. Żuraw szybko zawołał, - Doktorze, Żmija się budzi. - lekarz szybko do niej podszedł, zaczął sprawdzać jej reakcje na bodźce zewnętrzne, wszystko okazało się, że jest w porządku, była tylko trochę obolała. Nagle do jej pokoju wszedł Shifu, który, w tym momencie był już tak przerażony, nie wiedział co jest z Tygrysicą, zaczął pospieszać Xia Ling'a, by natychmiast udał się do pokoju Tygrysicy, - Doktorze, ja wiem, że przerywam, ale tam w pokoju obok, Tygrysica może się wykrwawić, więc może zostaw już Żmiję, widzisz, że z nią wszystko w porządku, ja wiem, że wszyscy pacjenci są ważni, ale otwarte rany powinny być na pierwszym miejscu. - Tak, oczywiście, ale nikt mi nie powiedział, że Tygrysica ma otwartą ranę. - odpowiedział lekarz i natychmiast udał się do pokoju Tygrysicy.

W pokoju Tygrysicy:

Tygrysica otworzyła oczy, na chwilę złapała się ręką za głowę, - Co się stało? - zapytała, rozejrzała się po pokoju, zobaczyła dużą ilość krwi, na jej łóżku i na podłodze. - Spokojnie, wszystko będzie dobrze, to tylko tak strasznie wygląda. - uspokoił ją Po, - Zostałaś ranna podczas walki, straciłaś sporo krwi, ale opanowałem sytuację, możesz przez jakiś czas czuć się słabo, ale to minie. - wyjaśnił Po. Chwilę później do pokoju wszedł lekarz, na początku zobaczył krew koło łóżka i prawie, zbladł ze strachu, że się spóźnił, jednak, gdy zobaczył, że Tygrysica jest przytomna, nie mógł uwierzyć własnym oczom, nigdy w swojej karierze, nie widział osoby, która po tak sporej utracie krwi, była by przytomna. Natychmiast podszedł do łóżka, Tygrysica jako pierwsza go zauważyła i zareagowała, - Witam doktorze Xia Ling. - Witaj Tygrysico, powiedziano mi, że masz otwartą ranę, ale z tego, co widzę to na pierwszy rzut oka wyglądasz jakby Ci nic nie było, jednak widzę, że straciłaś sporo krwi dlatego pozwól, że Cię zbadam. - odparł lekarz, - Oczywiście, chociaż faktycznie nie odczuwam skutków tego ataku, tylko trochę jestem osłabiona, mam nadzieję, że ma pan coś na wzmocnienie i wie jak rozwiązać ten problem. - odpowiedziała Tygrysica, Po słysząc jak odpowiada, był aż zdziwiony, nie wiedział, że potrafi tak manipulować głosem, że potrafi mówić z takim spokojem, miał szeroko otwarte usta i oczy, Tygrysica natychmiast to zauważyła, - Po, czy coś się stało, jeśli coś Cię boli możesz, poprosić doktora Xia Ling, by Cię zbadał. - powiedziała znów z tą samą intonacją głosu, -Nic, po prostu, twój głos, brzmisz jak jakiś anioł, czy jakaś inna nieziemska istota. - odpowiedział z zachwytem Po, Tygrysica uniosła brwi ze zdziwienia.

Małpa przysłuchiwał się tej całej wymianie zdań i wiedział już o co chodzi Po, znał Tygrysicę i wiedział, że czasami, w obecności ważnych osób lub urzędników, potrafi się zachowywać tak przyjaźnie i miło, tak jak stwierdził Po, jak prawdziwy anioł, Małpa zaraz wtrącił, - Później Ci wyjaśnię. - No dobrze. - odpowiedział Po. Lekarz puszczał te krótkie wymiany zdań mimo uszu, skupił się bardziej na badaniu Tygrysicy, kazał jej odpięć kilka zapinek z dołu jej kamizelki, następnie zaczął ją osłuchiwać, nie była to dla niej najprzyjemniejsza część badania, nie przepadała za tym. Gdy skończył stwierdził, że wszystko jest w porządku, sprawdził kończyny, reakcję na bodźce, następnie wyciągnął kartkę papieru i pióro, i zanotował nazwę jakiegoś leku, który będzie mogła brać, by się wzmocnić, zapisał jej nawet, gdzie może znaleźć ten lek.

Tygrysica nie przepadała za lekarstwami, ale wiedziała, że musi je brać by odzyskać siły, bo wkrótce będą musieli stanąć do walki. Doktor Xia Ling powoli zaczął się żegnać i wyszedł z pokoju, jednak postanowił na chwilę udać się do Mistrza Shifu. Po, Małpa i Tygrysica znów zostali sami. - Dobra Małpo, doktor wyszedł, teraz wyjaśnijcie mi, o co chodziło z tym głosem. - powiedział Po, - Oh Po, doktor Xia Ling jest dla nas bardzo ważny, mimo iż Shifu przyjaźni się z nim, my, a konkretnie ja, mamy swoje sekrety. - odpowiedziała Tygrysica, - No tak, ale jakie? - zapytał Po, - Cóż, ty wiesz o moim dwudziesto letnim treningu, wiesz, że w rękach nie czuję bólu i jestem nie wrażliwa na dotyk, nie mówiąc już o słabym krążeniu krwi. - zaczęła - Tak, tego nie da się nie zauważyć, no może na początku, dopóki się z tobą nie trenuje, kiedy się zacznie wtedy wie się, że twoje ręce są jak z kamienia, jak żelazo. Ale później, jak stałem się twoim chłopakiem, odkryłem, że twoje ręce są zimne jak lód. - stwierdził Po, - Tak to prawda, zrobiłam sobie wiele krzywd, jednak Shifu nie wie, co zrobiłam, dlatego staram się, by doktor Xia Ling nic mu nie powiedział. - stwierdziła z wyrzutem Tygrysica.

Oh, to dlatego byłaś taka miła dla doktora. Ale dlaczego na co dzień nie używasz tej dźwięcznej wersji swojego głosu. - zapytał zaciekawiony Po, - Po, dajmy na to, no spójrz mi w oczy. - zaproponowała, Po zrobił jak mu kazała, patrzył w jej bursztynowe oczy, jego usta powoli samoistnie zaczęły się otwierać, wyglądał jak zahipnotyzowany i odpłynął daleko ze swoimi myślami, Tygrysica pomachała mu ręką przed twarzą i się ocknął. - Widzisz, właśnie dlatego tego nie robię, byłbyś zbyt zdekoncentrowany. - odpowiedziała - AH, no trudno. - stwierdził smutno Po. - Dobra, kto chce kluski na kolację? - szybko zreflektował się Po. Nagle do pokoju wszedł Żuraw, ze Żmiją uczepioną do jego szyi, oboje odpowiedzieli chórem na pytanie Po, - Ja, z wielką chęcią je zjemy. - następnie wszedł Modliszka, - Tak, ja też, jestem taki głodny, że mógł bym zjeść Po. - zażartował Modliszka, wszyscy natychmiast wybuchnęli śmiechem, następnie Po pomógł Tygrysicy wstać z łóżka, choć nie było to konieczne i wszyscy udali się do kuchni. Żmija, Żuraw, Małpa i Modliszka zastanawiali się co odpowiedziała Tygrysica, na oświadczyny Po, jednak nie zadawali żadnych pytań dotyczących tego wydarzenia. Doktor Xia Ling po krótkiej i przyjacielskiej pogawędce z Mistrzem Shifu, w końcu opuścił Pałac. Po kolacji wszyscy udali się do swoich pokoi, Tygrysica i Po, którzy nadal nie przenieśli swoich rzeczy do nowych pokoi, zabrali ze starych pokoi jedną parę ubrań na przebranie i razem trzymając się za ręce wrócili do mieszkalnej części Pałacu. Rozstali się przed swoimi pokojami i jak zwykle życzyli sobie udanej nocy.


Cóż, to koniec rozdziału 7. Wiem, że długo nie aktualizowałam, i wszystkie terminy, w których przewidywałam, że może się pojawić kolejny rozdział okazały się nie prawidłowe. Przepraszam za to, w ostatnim czasie miałam mnóstwo zajęć. Nie myślcie, że porzuciłam tę historię, pomysłów też mi nie brakuje, po prostu z miesiąca na miesiąc mam coraz mniej czasu, ale będę starała się aktualizować tak często jak to możliwe. Ale by wynagrodzić wam ten czas bez aktualizacji napisałam również rozdział 8, więc dziś aktualizuję w pewnym sensie tak jak kiedyś. Liczę, że rozdział wam się podobał. Pozdrawiam :) I oczywiście proszę o OPINIE!