Przed Wami ciąg dalszy Efektu Massakry, najbardziej wyczekiwany powrót roku 2014 w świecie fanfiction.


- Feros -

Shepard: Gdzie jesteśmy?

Przywódca kolonistów: To Kolonia 13. Atakują nas jakieś dziwne pełzające zombie.

Shepard: Tak, jasne, załatwię je…

Przywódca kolonistów: Przy okazji, gdybyś upolowała nam parę warrenów, i znalazła czip od systemu pozyskiwania wody, czy cośtam.

Ashley: Licznik pomiaru zaburzeń fandomoprzestrzeni wskazuje podejrzanie wysoki odczyt.

Kaidan: Williams, to jest RPG.

Ashley: Aleś się wyszczekany zrobił, Alenko. W sumie, z twoją twarzą psa husky nawet ci to pasuje…

Shepard: Ale mu pojechałaś, Ash. Przecież to nie jego wina, że wygląda jak husky.

. . .

Shepard: Dajcie spokój… Dziwne zachowania kolonistów, naukowcy, tajny projekt badawczy? To na kilometr śmierdzi jakimś paskudnym eksperymentem.

Suweren: (BIOWARE, MUSICIE POPRACOWAĆ NAD NOWĄ WERSJA MODUŁU TĘPOTA GŁÓWNEGO BOHATERA.)

Bioware: (Ale logika… Właściwie, chrzanić logikę!)

. . .

Shepard: Jakie zarąbiste widoki!

Kaidan: Ale Shepard, misja? Fabularna? Główny wątek?

Shepard: Odkąd obejrzałam Gwiezdne Wojny zawsze chciałam odwiedzić jakieś miasto w chmurach, a teraz właśnie je odwiedzam, i naprawdę dużo bardziej interesuje mnie, żeby uwiecznić tę chwilę na zdjęciu. Ash, możesz?

Ashley: Pewnie.

Shepard: O, mam lepszy pomysł. Kaidan, cyknij nam fotkę. Na tamte wieże w tle.

Kaidan: Ale misja, fabuła, główny wątek…

Ashley: Alenko, to RPG. Główny wątek zaczeka.

Kaidan: Ale przecież mieliśmy się pospieszyć z tym łapaniem Sarena… Zaraz, w kodzie źródłowym faktycznie jest, że główny wątek zaczeka.

Ashley: Mówiłam. RPG.

Bazylia: (Właśnie. Widać, że nigdy nie grałeś w takie na przykład Baldur's Gate, gdzie porywają twoją siostrę, a ty radośnie biegasz i expisz, a potem odbierają ci duszę, a ty wciąż radośnie biegasz i expisz… Zaraz, chwila, cofnij, pomyliłam parodie.)

. . .

Shepard: Sprawdźmy, co kryje się w tej oto dziurze w ścianie. Z pewnością jest to zupełnie przypadkowa dziura w ścianie, ponieważ jest jedyną dziurą w tej części ściany. Wcale ale to wcale nie wygląda jak wejście. Wcale ale to wcale nie wygląda jak miejsce, gdzie będą wrogowie i itemy.

Ashley: To RPG, szefowo.

Kaidan: To Bioware, Shepard.

Bioware: (I ty, Alenko, przeciwko nam?!)

Kaidan: (Odwalcie się, to przez was ona nie chce ze mną romansować.)

Shepard: Kiedy już skończysz gadać do pustej przestrzeni, Kaidan, bądź tak miły i dołącz do nas tam na dole.

Facet w kapeluszu fedora: Hej, nie widzieliście może… ARGH!

Kaidan: Przepraszam, zagalopowałem się.

Shepard: Spoko. Skoro włóczy się w tym miejscu w tym czasie, był wystarczająco podejrzany, by zginąć. Pewnie rabuś grobów albo szalony naukowiec. Albo jedno i drugie.

Ashley: Hm, na identyfikatorze ma wpisane: „Indiana Jones. Archeolog i poszukiwacz skarbów".

Shepard: A nie mówiłam?

. . .

Naukowiec: Nic ci nie powiemy!

Shepard: Słuchaj, nie byłam na Noverii i nie wycisnęłam jeszcze wystarczająco dużo punktów idealisty, więc lepiej gadaj, bo w przeciwnym razie twoja głowa spotka się z moją lufą.

Naukowiec: Jesteś bardzo przekonywująca, Shepard.

Shepard: Perswazja to moje drugie imię. No więc?

Naukowiec: Cerberus…

Shepard: Zabili mój oddział na Akuze, sukinsyny! Przepraszam, mów dalej.

Naukowiec: Cerbe-… Ee… No, oni robili tu eksperymenty. Na tym wielkim chwaście, który tu znaleźli. Właściwie ten chwast jest świadomy, chyba. A w każdym razie kontroluje kolonistów. To chyba był ten eksperyment. Nie jestem pewien, był tak tajny, że nigdy nie dowiedziałem się, nad czym pracuję.

Shepard: Możesz mi to przełożyć na jakiś ludzki język?

Naukowiec: Musisz zejść pod kolonię i rozwalić wielki, ale to naprawdę wielki chwast, który tam znajdziesz.

Kaidan: Chwasty, kanały… Ach, powrót do dzieciństwa. Czuję się prawie, jakbym grał w Super Mario Bros.

. . .

Shepard: Zombie, wściekłe psojaszczurki. Dzień jak co dzień.

Kaidan: Shepard, spójrz tam!

Shepard: O cholera! Jeśli kiedykolwiek zdecyduję się hodować rosiczkę, przypomnij mi, że to cholernie zły pomysł!

Ashley: Strasznie ten chwast wielki.

Shepard: O właśnie! Czemu nie mamy na składzie jakiejś jednostki specjalnej "Pogromcy Chwastów", czy coś?

Kaidan: Bardzo specjalnej…

Shepard: Spadaj, Alenko, to było pytanie retoryczne.

Ashley: Mam dziwne wrażenie, że to my jesteśmy jednostką specjalną.

Shepard: No tak, jak zwykle wszystko na mojej głowie. Dzień jak co dzień. Ech, zdecydowanie za mało mi płacą…

. . .

Ta Zielona Asari: Mogę przekazać ci to, co Torian przekazał Sarenowi, jeśli tylko pozwolisz mi się podłączyć do twoje móz-… ARGH!

Shepard: Nie dość, że współpracowałaś z tą przerośniętą mięsożerną rosiczką, to teraz chcesz się dobrać do mojego mózgu?! Niedoczekanie!

Kaidan: Ale dodatkowy quest…

Shepard: Nie, chrzanić dodatkowe questy, nie obchodzi mnie, ile punktów renegata dostanę, mam już dość tego, że co drugi NPC próbuje się dobrać do mojego mózgu! Poza tym to asari! Wiesz, co asari robią z mózgami?!

Kaidan: Ekhm… no więc…

Ashley: Och, zamknij się, Alenko.

Shepard: Przypomnij, żebym wpisała ci w akta dodatkową pochwałę za wzorową postawę na polu bitwy, Ash.