-Gotowa?- zapytał Sokka zwracając się do przyszłej żony- Za kilka dni dopłyniemy.

-Wiesz, że zawsze jestem gotowa- uśmiechnęła się dziewczyna wsiadając na okręt.

-Wszyscy są już na pokładzie.- ogłosiła Katara- Sokka, czy musiałeś zabierać aż całą wioskę?

-Ci wszyscy ludzie są mi bliscy. Jesteśmy jak jedna rodzina.

-Dobra, niech to się skończy- jęknęła Katara i podeszła do barierki. Okręt ruszył. Dziewczyna spoglądała na kry pływające po lodowatej wodzie. Wyglądała na smutną ale była tylko zamyślona. Powinna czuć radość, po 3 latach zobaczy wszystkich swoich przyjaciół, ale najbardziej bała się jednego spotkania. Co jeżeli to uczucie zgasło?

-Kataro o czym myślisz?- usłyszała za sobą głos Hakody.

-O tym co teraz będzie. W końcu zobaczę wszystkich. Nie widziałam ich kilka lat. Chyba się boję, tato- powiedziała drżącym głosem.

-Czego? Przecież przyjaźń tak szybko nie mija. Nawet jeżeli nie widzielibyście się wiele lat przyjaźń nadal będzie trwać.

-A miłość?

To pytanie lekko zdziwiło dorosłego mężczyznę. Nigdy nie widział żeby jego córka była zakochana, a jednak…

-O kim mówisz?- powiedział trochę ostrzejszym tonem.

-Nie ważne, tato.- odparła i zeszła pod pokład, gdzie przebywali wszyscy.

-Zuko, szybciej!- poganiała mężczyznę Toph.- W kilka godzin nie dolecimy do Wschodniej Świątyni!

-Sokka będzie musiał zaczekać ze ślubem- zaśmiał się Aang leżąc w siodle.

-Jeżeli Zuko na tym zależy, to odbiło mu przez tą władzę- burknęła dziewczyna.- No SZYYYBCIEJJJ!

-Już, już- jęknął Władca Ognia wchodząc na siodło.

-A Mai?- zapytała dziewczyna.

-Idzie- odparł Zuko i pomógł wsiąść żonie na siodło bizona.

-Ohh! A tak miło się leżało- zajęczał Awatar i usiadł z przodu.- Appa, Hop! Hop!- krzyknął i po chwili bizon unosił się w powietrzu.

Minęło kilka dni i w końcu cała piątka dotarła do Wschodniej Świątyni Powietrza.

-Dlaczego Sokka wybrał to miejsce?- zapytał Zuko

-Chciał zrobić dobre wrażenie- zaśmiał się Aang i zeskoczył z bizona.

-Dotarliśmy przed nimi- powiedziała zadowolona Toph stając na gruncie.

-Nigdy nie miałem okazji żeby pobyć tu dłużej niż kilka godzin. W końcu mi się uda.- mówił 16- latek.

-Ej, czy to nie jest okręt Plemienia Wody?- zapytała ożywionym głosem Toph stojąc na brzegu skały.

-Tak, to chyba oni- odparł chłopak.

-Aang, nie cieszysz się? W końcu spotkamy się! Wszyscy!- krzyczała dziewczyna skacząc z radości.

-Uważaj, bo spadniesz- zaśmiał się Aang.

-Wydaje mi się, czy ty nie cieszysz się?

-Co? Nie, cieszę się. Bardzo.

-Kłamiesz. Albo ześwirowałam. Nie, jednak coś przede mną ukrywasz. Tylko co?- zaczęła mówić.

-Toph, ta rozmowa jest skończona.- powiedział stanowczo chłopak i oddalił się.

-Żebyś się nie zdziwił. Wyciągnę to z ciebie- warknęła pod nosem dziewczyna. Gdy poczuła wysiadających przyjaciół, zsunęła się z klifu aby ich przywitać.

-Katara!

-Toph!- krzyczały przyjaciółki.- Jak miło cię znowu widzieć- uśmiechnęła się Katara.

-Chodźcie wszyscy na górę! Podwiozę was!- krzyknęła uradowana. Gdy wszyscy wysiedli dziewczyna stworzyła skalną windę, na której wszyscy pojechali w górę.

Sokka przyglądał się 15- latce. Nie była już typową chłopczycą. Teraz stała się bardziej dziewczęca, nawet miała na sobie sukienkę. Jej długie włosy opuszczone były na ramiona. To nie była Toph, jaką znał wcześniej.