Severus Snape był znudzony, poirytowany i cierpiał na ból głowy. Chciałby być w swoim laboratorium albo w łóżku, ale zamiast tego tkwił w ciasnej kuchni na Grimmauld Place, na spotkaniu Zakonu Feniksa.
Właśnie najwyraźniej omawiali owoce mango... Dlaczego?
Szpieg potarł brew w rozdrażnieniu, nie mając pojęcia, w jaki sposób mango miałyby się przydać do czegokolwiek. Miał nadzieję, że to spotkanie wkrótce się skończy. Co więcej, miał nadzieję, że Czarny Pan go wezwie, dzięki czemu wszyscy przypomną sobie, z jakiego powodu przede wszystkim się tutaj spotkali.
Severus nigdy się nie dowiedział, czy są dobre, czy złe, ponieważ w tej samej chwili przez otwarte okno do pomieszczenia wleciała jasno upierzona sowa.
– Hedwiga! – krzyknęli unisono bliźniacy Weasley, zrywając się na równe nogi.
Każda para oczu w kuchni podążała za ptakiem, chcąc zobaczyć, gdzie wyląduje. Było jasne, że ma list, ale dla kogo?
Hedwiga kołowała nad ich głowami jeszcze przez chwilę, niemal tak, jakby się z nimi droczyła. W końcu wylądowała tuż przed Albusem Dumbledore'em, który właśnie wsunął sobie do ust kolejnego cytrynowego dropsa.
Starzec zamrugał, a potem zachichotał, wyciągając rękę, by przyjąć list.
Kiedy go czytał, wszyscy przyglądali się w zaciekawieniu. Jednak kiedy odwrócił wiadomość na drugą stronę, jego uśmiech zniknął, a on sam wyciągnął rękę, aby złapać się za gardło, ponieważ dławił się cytrynowym dropsem.
Porażeni zaniepokojeniem nie byli w stanie zareagować. Zaciekawiony i nonszalancki Severus strzepnął nadgarstkiem, używając zaklęcia udrażniającego gardło, dzięki któremu usunął cukierek. Starzec z trudem łapał oddech.
– Albusie! Co się stało!? – zapytała Minerwa.
– Czy coś się stało Harry'emu!? – zażądał odpowiedzi Lupin.
Dumbledore nic nie powiedział. Przekazał jedynie list Głowie Domu Gryffindora, która sapnęła przeraźliwie. Następnie wręczyła go Molly, która zemdlała. List przechodził z ręki do ręki, a każdy reagował inaczej. Niektórzy gapili się na niego oniemiali, inni chichotali z uznaniem, inni wyglądali na przerażonych, a Lupin i bliźniacy zaczęli wyć ze śmiechu.
Wreszcie wiadomość dotarła do Severusa, który zastanawiał się, co takiego mógł napisać Potter, by spowodować tak dziwne reakcje.
Dyrektorze!
Zanim zaczniesz myśleć inaczej, nie, nie wybaczyłem ci i tak, nadal jestem wkurzony. Nie zadam sobie nawet trudu, by zapytać, kiedy opuszczę Privet Drive, ponieważ już wiem, jaka będzie odpowiedź. Napisałem tylko dlatego, że mam ci coś do pokazania.
Widzisz, to miejsce jest naprawdę nudne i w moim znudzeniu wpadłem na dobry pomysł, żeby przekupić mojego kuzyna Dudleya. By stworzył rysunek Voldemorta jako klauna.
… Mówiłem ci, nudzi mi się. W każdym razie, oto on!
Ach, tak... wysłałem też kopię do rezydencji Czarnego Pana!
Harry Potter
Początkowo Severus myślał, że chłopak żartował, ale wtedy zobaczył prymitywny rysunek i zbladł, modląc się do każdego, kto mógł go teraz słuchać, żeby to jednak był żart. Jeśli Czarny Pan zobaczył ten obrazek, będzie skłonny zabić na miejscu każdego, kogo zobaczy.
Obaj bliźniacy wystawili ręce po list, ale Dumbledore zabrał go, zanim zdążyli go pochwycić i z uśmiechem wsadził do kieszeni, wracając do ich dyskusji o mango.
Severus zaczął słuchać bez narzekania, nie pragnąc już zostania wezwanym, tak jakby mógł tego uniknąć. Nie miał ochoty znaleźć się w pobliżu Czarnego Pana, gdy dotrze do niego ten rysunek.
Natomiast bliźniacy przestali zwracać uwagę na wymianę zdań i nachylili się do siebie, spiskując, jak ukraść rysunek dyrektorowi albo odtworzyć go do masowej produkcji i dodać go do oferty swojego sklepu z dowcipami.
A Remus, rozdarty pomiędzy dumą a troską, miał nadzieję, że Voldemort nie skrzywdzi Harry'ego za to, co ten właśnie zrobił – za ten straszliwy, komiczny pomysł.
Niedługo potem, podczas gdy Voldemort przeczytał list od Harry'ego i po raz pierwszy zobaczył rysunek siebie samego jako klauna, Dumbledore stał w gabinecie dyrektora w Hogwarcie.
Nucąc do siebie radośnie, użył zaklęcia, by przypiąć zabawny, ale czarujący rysunek Voldeklauna na jednej ze ścian. Tak, bardzo mu się podobał. Dobrze tu pasował. Zawsze uwielbiał klaunów. To takie wspaniałe stworzenia!
Tymczasem Phineas Nigellus westchnął. Miał wiadomości do przekazania i wydawało się, że wisi swojemu martwemu krewnemu pięć namalowanych galeonów.
… Syriusz nigdy nie dałby mu o tym zapomnieć.
