Brudne myśli Anonimowych Arrowholików
Kawusia, Chris i Magdalena siedzieli w salonie na ich puszystych kanapach i rozmawiali. Reszta ich arrowowej paczki albo była w pracy, albo załatwiała jakieś swoje sprawy. Tydzień po emisji finału mid sezonu cała grupa w końcu się uspokoiła i snuła teorie spiskowe na temat serialu. Nie mieli tego dość. Teraz robili dokładnie to samo. I wszystko szło spokojnie dopóki Bzyczek nie wpadła do mieszkania jak burza.
- Jestem – zawołała od wejścia – I jestem też w szoku, że tu taka cisza. Widzieliście, że Amell dodał nowe zdjęcie, które potwierdza Lazarus Pit? - zapytał ściągając buty i kierując się w stronę kuchni po coś do picia - Oj oj i z tej okazji zmieniłam avka na Olivera pod wpływem Lazarus Pit. Świetne zdjęcie, koniec sweetaśnego Arrowa, pora na zmiany – zaśmiała się siadając na kanapie obok Kawusi.
- Pokaż – powiedziała Kawusia. Bzyczek wyciągnęła telefon i pokazała o co jej chodziło.
- Lazarus Pit tak? Lenka co ty na to, tak chciałaś te zioła – zapytał Chris patrząc na Magdalenę.
- Ja nadal chcę te ziółka – wystawiła język w jego stronę - póki Lazarus Pit nie jest potwierdzona mam dalej nadzieje
- A teraz spojrzałem i to jest ten fan art co był już, - Chris przyglądnął się zdjęciu w telefonie - wciąż istnieje twoja nadzieja – uśmiechnął się do niej
- A no widzisz nadzieja jest – odwzajemniła jego uśmiech - a Ty co wolisz Lazarus Pit czy jakieś inne opcje?
- Lazarus Pit, chcę zobaczyć nieobliczalnego Oliviera – stwierdził Chris
- Eeee – walnęła go poduszką. Jednak po chwili zastanowienia powiedziała - Oki to mogło by być ciekawe. Ale ja się boję co ta Jama Łazarza by jeszcze z naszym Oliverem zrobiła- aż strach pomyśleć – wzdrygnęła się na tę myśl
- Hmm miał by dłuższe życie? - zapytał Chris stukając się palcem w brodę - Ps jeszcze niech tam się Felicity wykąpie. Dwoje długowiecznych nieobliczalnych kochanków
- A z Felka i Oliverem razem – przytaknęła Magdalena - to mi się podoba. Ale Felka najpierw musiała by być bliska śmierci albo poważnie ranna a to mi się już średnio podoba
- Mogła by być ranna jak Oli by ją dopadł po Lazrus Pit "Emocje go poniosły" – nakreślił cudzysłów w powietrzu
- Ha ha – zaśmiała się - Oli jak wróci po Lazarus Pit, to Ona będzie biedna
- Biedna biedna, ale jaka szczęśliwa... – zwrócił uwagę.
A Kawusia siedziała i przysłuchiwała się rozmowie dopóki własne myśli nie pochłonęły jej całkowicie...
Oliver z werwą zbiegał po schodach do Foundry. Od dawna tak dobrze się nie czuł. Może nawet nigdy. Czuł się silniejszy. Mocniejszy. Lepszy. Jak pan świata. I nic nie stało mu na drodze do jego celu. Jednego, który nie cierpi zwłoki. Felicity. Miasto może poczekać, ale ona nie. Była dla niego za ważna, za cenna by wstrzymywać się z jej zobaczeniem.
Stanął na ostatnim schodku. Spojrzał w kierunku jej stacji. Siedziała tam klikając w swoją klawiaturę. Była zwrócona do niego plecami, ale to nie przeszkodziło mu w oglądaniu jej. Miała na sobie czarne szpilki zapinane na kostce, dalej ciągnęły się jej długie nogi, które prowadziły do wąskiej ołówkowej spódnicy do połowy uda. Oliver miał nadzieje, że zaraz te nogi będą owinięte wokół niego. Powędrował wzrokiem wyżej. Miała na sobie ciemną, zwiewną koszulę z wcięciem na przedzie. I kucyk. Nie mógł się doczekać aż pociągnie za ten kucyk i będzie mógł włożyć ręce w jej włosy.
Ruszył szybkim krokiem w jej stronę nie zważając na to, że się zdradzi. Potrzeba dotknięcia jej była silniejsza. Felicity na dźwięk jego kroków odwróciła się w jego stronę. Cała jej postawa się zmieniła. Rozplotła nogi, wyprostowała się. Zacisnęła dłonie na oparciu fotela, a jej usta otworzyły się i utworzyły małą literkę „O". Oliver wiedział, że jest w szoku i nie może zrozumieć tego, że stoi tuż przed nią skoro jest martwy. Jednak nie miał na to czasu. Podbiegł do niej, chwycił za ręce i podniósł ją z jej fotela. Nie miała czasu na jakąkolwiek reakcję ponieważ zaraz mocno wpił się w jej usta. Boże, jak on tęsknił za uczuciem jej ciepłych, miękkich warg na jego. Minęło tak dużo czasu odkąd miał ją w swoich ramionach całując ją. Jednak to dla niego było za mało. Czuł w sobie mocną potrzebę pogłębienia tego. Dlatego po zassaniu jej dolnej wargi w swoje przygryzł ją mocno. Wywołało to u Felicity głośny jęk, który go pobudził. Był głęboki i w pewien sposób podniecający, co go nakręcało. Chciał usłyszeć go jeszcze raz. I jeszcze jeden. I tak w kółko.
- Oliver? - zapytała miękko po tym jak oderwała się od jego gorących ust by zaczerpnąć trochę powietrza.
- Tak, wiem. Wszystko ci wyjaśnię. Ale nie teraz. Teraz chce ciebie. Nagiej. Tutaj. - wysapał po czym mocno chwycił za jej głowę i przyciągnął do kolejnego pocałunku. Tym razem nie hamował się i od razu poprosił o dostęp. Felicity bez najmniejszego zawahania udzieliła mu go. Naparł swoim językiem na jej, co spowodowało kolejny głęboki jęk Felicity. Na ten dźwięk kutas Olivera drgnął w jego spodniach. Ta mała kobietka miała nad nim wielką władzę.
Pogłębił pocałunek, a ich języki zaczęły prowadzić walkę o dominację. Oliver przesunął swoje ręce na tył jej głowy i pociągnął za gumkę, która trzymała jej włosy razem. Blond kaskada spłynęła po jej plecach, pozwalając Oliverowi przeczesać ją jego długimi palcami.
- Mhmm... - zamruczała Felicity. Z każdą sekundą co raz bardziej podobał jej się ten drapieżny Oliver.
- Podoba ci się to? - zapytał ponownie bawiąc się jej włosami.
- Yhm... - wydała z siebie dźwięk. To co robił sprawiało, że czuła się niesamowicie, a wszystko dopiero się zaczynało.
- Chcę to usłyszeć – warknął, ciągnąc ją za blond włosy. To jak to powiedział jednocześnie, używając przemocy wywołało u niej wyciek wilgoci. Jeszcze żaden mężczyzna nie doprowadził jej do takiego stanu samymi pocałunkami i słowami.
Oliver zjechał rękoma z jej włosów na tył jej pleców i zaczął zataczać powolne kręgi. W tym samym czasie przeniósł swoje usta na jej gładką szyję. Jeździł ustami od obojczyka aż do zagłębienia za uchem, mocno drapiąc ją swoją brodą. Każde jego muśnięcie wywoływało u niej większe podniecenie.
- Czekam – powiedział Oliver i mocno złapał ją za dupę. Felicity nie spodziewając się tego zająknęła się. Przez chwilę stała i cieszyła się jego rękami na niej. Jednak zaraz sobie przypomniała o co mu chodziło.
- Tak - odpowiedziała
- Co tak? - zapytał ją. Ścisnął mocno jej krągły tyłek, czym całkowicie ją rozproszył.
- Tak, bardzo mi się podoba. - powiedziała to takim głosem, który sprawił że cierpliwość Olivera się skończyła.
- Muszę cię mieć! - warknął i ugryzł ją mocno w szyję.
-OH! Ohmm...tak! - zakwiczała Felicity. Nic nie podniecało jej bardziej niż jego zęby szarpiące za jej skórę.
Oliver nie mógł się powstrzymać. Odsunął się od niej, odrywając swoje dłonie i usta od jej apetycznego ciała. Ale zaraz jego ręce skierowały się w jej stronę. Złapał za brzegi jej koszuli i pociągnął. Guzik rozsypały się na wszystkie strony, a koszula wisiała na jej ramionach. Szybko ją zrzuciła i stanęła przed nim. Miała teraz na sobie tylko ciemnoniebieski, prześwitujący, koronkowy stanik, który uwypuklał jej piersi.
- Rozbierz się – rozkazał Oliver.
- Co? - zapytała zszokowana. Nie spodziewała się takich rzeczy po nim. Poza tym trochę się denerwowała pomimo swojego podniecenia.
- ROZBIERZ. SIĘ. - zaakcentował każde słowo podchodząc do jej fotela i siadając na nim. Felicity odwróciła się do niego przodem. Stała tak przez chwilę nie pewna co ma zrobić. On mówił na serio? - zastanawiała się. Spojrzała na jego twarz. Głodne, ciemne spojrzenie niebieskich oczu potwierdziły to co już wiedziała. Dlatego sięgnęła za siebie i pociągnęła za suwak spódnicy. Ta miękko spłynęła po jej nogach i wylądowała na podłodze. Spojrzała na niego. Siedział teraz z rozpiętą koszulą i do połowy rozpiętymi jeansami.
- Wszystko. - powiedział.
Szybko pozbyła się reszty ubrań, które teraz zdobiły podłogę kryjówki. Oliver ruszył do stołu naprzeciwko jego szklanej gabloty ze strzałami i jednym pociągnięciem. Rzeczy rozsypały się po podłodze, sprawiając że Felicity podskoczyła.
- Oprzyj się o blat i wypnij tę piękną dupę w moją stronę. - rozkazał po raz kolejny.
Wykonała jego polecenie bez wahania i czekała na niego. Usłyszała tylko szelest i zaraz poczuła jego ręce na swoich piersiach.
- Czeka cię teraz niezła zabawa – powiedział tajemniczo. Zaczął szczypać jej sutki, jednocześnie napierając swoim długim kutasem na jej mokre fałdki. Przejechał nosem od zagłębienia za jej uchem aż do ramienia, gdzie złożył pocałunek. Rozgrzewał ją i przygotowywał jej ciało na to co miało zaraz ją spotkać.
- Przestań się ze mną drażnić, tylko mnie pieprz! - powiedziała lekko zirytowana Felicity. Podniecało ją to co jej robił, ale chciała żeby coś zrobił. Pieprzył ją. Mocno.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. - mruknął i szybko wsunął się do jej wnętrza.
- O Kurwa! - zajęczał. Była taka ciasna. Mokra. Ciepła. Jeśli dalej będzie się tak czuć to skończy jak piętnastolatek, a tego nie chciał.
- O jak dobrze jest czuć ciebie w sobie. Ommm – zajęczała Felicity. Ruszyła biodrami by wytworzyć trochę tarcia, co doprowadziło ją do kolejnego jęku.
Oliver zaczął powoli wyciągać swojego penisa na zewnątrz i wkładać do środka. Cała jej wilgoć powodowała niezwykłe tarcie i oboje jęczeli z przyjemności. W międzyczasie jak ją pieprzył, zabawiał jej się piersiami i ciągnął za sutki.
- Yghr... Jeszcze – jęczała Felicity. Oliver przystał na jej propozycję. Zwiększył częstotliwość swoich
ruchów i mocno pociągnął ją za włosy. Wygięła plecy w łuk, co sprawiło, że kutas Olivera wchodził pod lepszym dla nich kątem.
- O taaaaaaaaaak! O tu! Jeszcze! Mocniej! - jęczła Felicity. Jej jęki sprawiały, że Oliver powoli znajdował się na krawędzi. Wiedział, że nie długo mu zajmie dojście.
- Mocniej! Szybciej! - krzyknęła. Ich biodra zaczęły spotykać się w połowie drogi. Oliver pchał w nią mocniej i szybciej. Myślał tylko o tym jak niesamowicie go otacza.
- Zaraz dojdę – wydyszał jej do ucha. - Potrzebuję, żebyś doszła przede mną.
Zajęczała i pokiwała głową. Oliver oderwał jedną rękę od jej biodra i zanurzył między ich nogi. Dotarł palcami do miejsca gdzie jego kutas spotykał się z jej wilgotną cipką. Zabrał na palcach trochę jej wilgoci i przeniósł rękę na jej tyłek. Tam rozsunął jej pośladki, ciągle w nią pompując. Rozsmarował jej wilgoć wokół jej drugiej dziurki i masował. Felicity trochę zesztywniała pod tym dotykiem.
- Cii nie bój się! Rozluźnij się! - wydyszał między pchnięciami. Znów zajął się masowaniem jej otworu, a ona rozluźniła się i dała prowadzić. Gdy Oliver poczuł, że już nie dużo mu zostało, pociągnął ją za włosy i wyszeptał
- Przygotuj się.
Wrócił rękami na jej biodra. Teraz pchał w nią z całej siły, wydobywając z niej niesamowite dźwięki. Czuł, że jej ścianki się powoli zaciskają, ale dla niego było to za wolno. Dlatego powiedział
- Dojdź ze mną! Teraz! - w tym czasie mocno w nią pchnął i jednocześnie wepchnął kciuka w jej drugą dziurkę.
- O KURWA! JA PIERDOLĘ! TAAAAAAAAAAK! KURWA! O BOŻE! JAK MI DOBRZE – wykrzyczała.
Oliver jej zawtórował gdy oboje osiągali orgazm w tym samym czasie. Gdy fala orgazmu przez nich przeszła, opadli na stół przed nimi, ciężko dysząc.
- Warto było czekać? - zapytała Felicity. Jeszcze nigdy chyba jej tak dobrze nie wypieprzył. Czuła się jak pierdolona królowa świata.
- Zdecydowanie – zaśmiał się Oliver i namiętnie pocałował ją w usta.
- Albo...
Felicity siedziała za swoim biurkiem w Foundy i oglądała filmik z Oliverem w roli głównej. Jak kiedyś wspomniała, wszystko co było w internecie, mogła bez problemów znaleźć. Dlatego nie zdziwiło jej, kiedy znalazła filmik z Oliverem podczas jego studenckich lat. Wolała go nie puszczać ponieważ nie chciała naruszać jego prywatności. Ale mimo wszystko chciała wiedzieć co się tam dzieje. I chciała zobaczyć Olivera sprzed wyspy. Wyprostowała się na krześle i zaczęła obgryzać paznokcie. Miała poważny dylemat. Zrobić to czy nie? - zapytała siebie. Odwróciła się bokiem do jej maleństw ciągle myśląc. Po chwili na ramieniu usiadł jej mentalny aniołek. W jej głowie przybrał on postać Digga z aureolą i skrzydełkami. Co ciekawe nie miał na sobie tej tandetnej kiecki jak mają anioły w filmach.
- Felicity, nie rób tego! - przemówił głębokim głosem. - nie chcesz naruszać jego prywatności.
- Felicity zrób to! - powiedział Roy w diabelskim przebraniu. - chcesz wiedzieć co tam robi. Chcesz poznać jego małe brudne sekreciki!
- Nie rób tego! Jak mu później spojrzysz w oczy? - zawołał Digg
- Zrób to! Kto zabroni ci przez chwilę popatrzeć na gorącego faceta! To tylko w celach naukowych. - zaśmiał się Roy
- Ale...
- To tylko małe luknięcie. Przecież nikt nie będzie wiedział, że to widziałam – mruknęła Felicity i zwróciła się komputerów.
Wcisnęła przycisk startu i film zaczął lecieć. Na samym początku zobaczyła dziewczynę leżącą na łóżku. Była bardzo ładna, prawie jak modelka. Usłyszała jej chichot i zaraz obok niej pojawił się Oliver. Wyglądał całkiem inaczej, bardzo różni się od tego którego zna. A jej wyobrażenia o nim sprzed wysypy nie były nawet zbliżone do tego co miała teraz na ekranie. Nadal był wysoki i miał niebieskie oczy ale był zdecydowanie młodszy i... weselszy. Wyglądał młodo i świeżo. Miał dłuższe włosy i zauważyła brak brody. Nie potrafiła sobie teraz wyobrazić Olivera bez jego brody. Tak jak nie mogła sobie go wyobrazić bez jego blizn. A teraz miała ten obraz przed oczami i tak nie mogła uwierzyć. Jej rozmyślania przerwał jednak ruch na filmie i zauważyła, że Oliver zaczął rozbierać dziewczynę z jej ubrań. Ta zachichotała na jego poczynania i rozluźniła się. To nie jest chyba to o czym myślę – powiedziała do siebie Felicity. Nie oglądam właśnie pornosa, który został nagrany przez mojego przyjaciela w jego latach studenckich. Felicity nie wiedziała co ma robić. Przygryzła wargę i spojrzała na ekran. Akcja w filmie coraz bardziej się rozkręcała. Dziewczyna była już bez ubrań, a jej ciało było pieszczone przez duże dłonie Olivera. Felicity zaschło na ten widok w ustach. Obraz przed nią bardzo jej się podobał, mimo tego, że nie chciała się do tego przyznać. Wstała żwawo ze swojego miejsca i ruszyła do ściany gdzie był umieszczony termostat. Podkręciła temperaturę tak by było tu tak ciepło jak jest latem na dworze. Szybko wróciła i rozebrała się aż do bielizny. Wygodnie usiadła na fotelu i zaczęła robić dokładnie to samo ze swoim ciałem, co robił Oliver z ciałem dziewczyny. Oliver wycałował sobie ścieżkę do sutka dziewczyny i zassał. Felicity odpięła swój stanik i sięgnęła do swojego sutka by skręcić go między palcami. Wzdłuż jej ciała przeszedł rozkoszny dreszcz przyjemności, który sprawił że bardziej zwilgotniała. Zgodnie powtarzała każdy ruch rąk Olivera. Gdy doszedł do samego dołu swojej partnerki, Felicity ściągnęła swoje majteczki i rzuciła je na podłogę. Nie miała głowy by martwić się gdzie wylądują.
- Ow! Ommmmm... - zajęczała przeciągając ręką po swoich mokrych fałdkach. Była taka mokra. I podniecona.
- Co sobie życzysz kotku? - zapytał Oliver na filmie.
- Byś włożył we mnie palec – odpowiedziała Felicity.
- O tak? - zapytał. Felicity wsadziła w siebie palec i zakręciła nim.
- Oooo taaaaaaaak... - jęknęła. Każde doznanie powoli doprowadzało ją na krawędź.
- A może jeszcze jeden? - zapytał niewinnie.
- Yhymmm...- wsadziła kolejne dwa palce do swojej gorącej cipki. Zaczęła nimi pompować siebie, co wywołało kolejne jęki. Nie spodziewała się takich doznań. Ten głos i jej palce doprowadzały ją do szaleństwa.
- Mocniej? - zapytał
- Taaaaak! Wypieprz mnie nimi porządnie! - krzyknęła do ekranu zwiększając intensywność swoich ruchów. Mokry dźwięk, który wydawała jej cipka rozchodził się po foundry. Jej jęki z każdą chwilą były głośniejsze i głośniejsze.
- Dojdź dla mnie! - powiedział.
- KURWA! O taaaaaaak! O boże! Kurwa! Kurwa! Kurwa! - krzyknęła Felicity po tym jak intensywnie doszła. Przez chwilę bawiła się jeszcze swoją cipką, aż opadła z sił. Leżała teraz naga i zadowolona na krześle. Dyszała wykończona ale szczęśliwa. Dawno już nie miała takiego orgazmu. Powoli na jej twarz wypełznął zadowolony uśmiech. Była z siebie dumna.
- Ktoś tu jest niegrzeczny – zauważył głos za nią. Szybko odwróciła się w jego stronę. Przed nią stał Oliver z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Nie wiedziała co zrobić. Przecież siedziała przed nim naga na litość boską! I przed chwilą miała jeden z lepszych orgazmów w swoim życiu. I to po części za jego sprawą.
- Wstań, odsuń krzesło i oprzyj się rękami o biurko. - rozkazał.
Nie wiedząc co robić i ciągle będąc trochę zakręconą po orgazmie, zrobiła to co kazał. Stała tam niepewna czekając na jego ruch. Usłyszała szelest za sobą, po czym poczuła ciepłą rękę na swoim pośladku.
- Zostaniesz ukarana za taką samowolkę – wyszeptał jej do ucha, delikatnie przejeżdżając pomiędzy jej nogami.
Odsunął się od niej i ruszył na tył kryjówki. Przesunął coś , przewrócił, a potem usłyszała jak coś przecina powietrze. Wrócił do niej, opierając tę rzecz na jej plecach.
- Dam ci 10 klapsów. Za każde odezwanie się dostaniesz dodatkowego klapsa. Gotowa? - zapytał.
Felicity spojrzała za siebie. Trzymał on w ręku nie gotową strzałę. Bez grotu. Tym zamierza dawać mi klapsy? - zastanawiała się.
Złapał ją za brodę i skierował jej spojrzenie na swoją twarz. Jego oczy były ciemne i głębokie. Widziała w nich wielką żądze i nie mogła się powstrzymać od oblizania ust.
- Pytałem o coś – warknął.
Powiedział to tak głębokim głosem, bardzo zbliżonym do tego gdy mówi jako Arrow.
- Tak – zająknęła się.
- Dobrze. Rozstaw nogi, oprzyj się o twoje biurko i wypnij tyłek. - zrobiła tak jak kazał.
Znów od niej odszedł, ale szybko wrócił. Wyciągnął rękę przed nią. Miał w niej swoją strzałę. Ta tym razem miała grot i Felicity zaczęła się bać tego co chce z nią zrobić.
- Otwórz usta. - wykonała polecenie – To tak na wszelki wypadek jakby cię kusiło się odezwać. - powiedział.
Wrócił na swoje miejsce z tyłu i oparł jedną rękę na jej biodrze. Felicity czekała niecierpliwie na pierwsze uderzenie i dostała je kiedy najmniej się tego spodziewała. Na początku nie poczuła nic, jednak po chwili poczuła lekki ból. Oliver nie uderzył jej mocno. Tylko tak żeby coś poczuła. Każdy kolejny klaps był mocniejszy, ale ona zamiast czuć ból czuła tylko przyjemność. Rozkoszowała się dotykiem strzały na jej pośladkach. Sprawiała, że coraz więcej jej soków wyciekało z niej i spływało po jej nogach. Gdy Oliver doszedł do ostatniego klapsa, rozmasował jej teraz różowe pośladki swoimi dłońmi. Nachylił się do niej i zapytał:
- Chcesz dojść?
Pokiwała głową na tak. Nie mogłaby wytrzymać gdyby nie pozwolił je dojść. Cofnął się za nią i przejechał strzałą między jej nogami. Nie miała pojęcia co chce zrobić dopóki tego nie poczuła. Uderzył dość mocno strzałą w jej cipkę, trafiając w punkt, który wywołał u niej orgazm. Wypuściła strzałę z ust i puściła się blatu.
- OOOOOOO KURWA! KURWA! KURWA! JA PIERDOLĘ! O BOŻE! KURWA! TAAAAAAAAAAK! OOOOO TAK! - krzyczała przeżywając swój orgazm. Gdyby jej nie złapał, pewnie teraz leżała by na podłodze jęcząc z przyjemności. Ten orgazm był jak żaden inny. Intensywny. Mocny. Zwalając z nóg. Niesamowity. Takiego jeszcze nigdy nie przeżyła. A to wszystko za sprawą jednego mężczyzny, który teraz całował jej szyję i głaskał ciało.
- Warto było? - zapytał.
- A żebyś wiedział – wydyszała.
- Albo...
- Kawusia wszystko w porządku? - zapytała Bzyczek
- Tak, a coś się dzieje? - zapytała
- Zadaliśmy ci pytanie, a ty tylko gapiłaś się w ścianę. Zaczęliśmy się martwić o ciebie – powiedziała Magdalena ze zmartwieniem wypisanym na twarzy.
- Nie, wszystko okej. To o czym rozmawiamy... - uśmiechnęła się do reszty.
A/N: Zawsze chciałam napisać coś takiego i w końcu miałam okazję :)
