Już chyba wiecie co tu będzie Nie mam praw do świata H P.
Miłego czytania.


Rozdział VII

W nocy Harry'ego obudził krzyk Astorii, wybiegł więc z pokoju i wszedł do pokoju w którym spałą Astoria, zobaczył, że dziewczyna jest blada jak ściana znając to z autopsji zapytał „Koszmar?" ta tylko kiwnęła głową, Harry usiadł obok niej na łóżku i powiedział „Zawsze możesz mi powiedzieć co się stało, uwierz mi to pomaga" „A skąd ty to wiesz?" zapytała.

Harry milczał przez chwile i powiedział cicho „Miałem przez długi czas koszmary o tym jak Voldemort zabijał Cedrika, przestały się pojawiać dopiero wtedy kiedy z kimś o tym porozmawiałem". Astoria popatrzyła się na niego i zaczęła mówić „Śniło mi się, że nie zdążyłeś mnie uratować, że zamiast zaklęć śmierci oni rzucali zwykłe ogłuszacze, porwali mnie, oddali mnie Voldemortowi, ten torturował mnie, nie byłam w stanie tego przerwać… ale… ale najgorsze było to co się później stało… on… on oddał mnie Malfoyowi… a ten… a ten." Astoria wybuchła płaczem Harry objął ją ramieniem mówiąc „Wszystko będzie dobrze, uwierz mi jesteś bezpieczna, nic ci nie grozi".

Harry siedział tylko na łóżku i obejmował ją ramieniem pozwalając się jej wypłakać ze spokojem, kiedy Astoria zaczęła się uspokojać powiedziała przez łzy „Chyba trochę przeszkodziłam ci we śnie" „Nie przejmuj się tym" machnął ręką Harry „I chyba trochę koszulę ci…" Harry spojrzał na swoją koszulkę i zobaczył plamy z łez na to też machnął ręką mówiąc „Chyba jestem czarodziejm co nie? Dam sobie radę z tym, przynajmniej cieszę się że już ci lepiej".

„Harry mam głupią prośbę" powiedziałą zawstydzona Astoria „O co chodzi?" zapytał Harry „Możesz się położyć w tym łóżku obok, będę się czułą lepiej wiedząc, że jakby co to jesteś obok" powiedziała czerwieniąc się. „Nie ma sprawy, naprawdę, i to nie jest głupie" odpowiedział Harry wołając jednocześnie Stworka, kiedy skrzat domowy się pojawił Harry powiedział „Wybacz Stworku, że wołam cię o tak nie ciekawej godzinie, ale czy mógłbyś przyszykować tę łózko do snu, bo naprawdę nie wiem gdzie co się znajduje w tym domu".

„Stworek zrobi jak mu przykazano" powiedział skrzat i jak za sprawą magicznej różdżki łóżko pościeliło się, Harry nie mógł do końca zrozumieć jak działa magia skrzatów, wiedział tylko że różni się od magii czarodziejskiej pod wieloma względami. Położył się więc do łóżka i powiedział do znajdującej się w pokoju Astorii „Dobranoc" „Dobranoc Harry" odpowiedziała Astoria. Harry zasnął dopiero po tym jak usłyszał, że Astoria udała się w objęcia Morfeusza.

Rano Harry wstał pierwszy, był to bowiem nawyk jaki zdobył podczas treningów z Dumbledore, zobaczywszy że Astoria śpi spokojnie udał się dół do kuchni aby zrobić sobie kawę, odkrył bowiem że kawa jest świetnym sposobem na obudzenie się rano. –Stworek naprawdę zrobił niezłą robotę- pochwalił swojego skrzata Harry widząc, że Grimmauld Place przez noc przeszło metamorfozę, zniknął praktycznie cały kurz, w domu rozjaśniło się, głowy skrzatów zostały przeniesione gdzieś w inne miejsce, Harry wiedział bowiem że Stworek ich nie wyrzuci były one bowiem częścią tradycji domu Blacków.

Harry wszedł do kuchni i zobaczył, że w szafkach znajdowało się jedzenie, po chwili szukania Harry znalazł kawę i zaparzył sobie ją. Podczas gdy Harry popijał sobie czarny napój bogów do kuchni wszedł Stworek, widząc że Harry już wstał zapytał się „Co Stworek może przygotować na śniadanie?". „Zwykła jajecznica wystarczy Stworku" odpowiedział z uśmiechem Harry, jedna rzecz a tyle może zmienić w skrzacie domowym. Po wypiciu kawy udał się do swojego pokoju aby przebrać się w jakieś codzienne ubrania a nie chodzić przez cały czas w piżamach. Założył na siebie ciemny T-Shirt oraz granatowe spodenki, zamierzał bowiem nie zaniedbywać treningu i pójść biegać.

Bieg przez Londyn był czymś zupełnie innym niż bieganie po trawie, tutaj trzeba było uważać na ludzi, zwracać uwagę na światła i przy okazji patrzeć czy przypadkiem gdzieś nie ma śmierciożerców, spotkanie ze śmierciożercami dwa dni z rzędu nie widziało mu się bowiem walka w miejscu gdzie było pełno mugoli byłaby mordęgą. Przez to, że Harry nie był przyzwyczajony do biegu w mieście, zrobił tylko 5km i był to jeden z najdłuższych czasów w jakim zrobił te 5km. –Trzeba będzie biegać przy Norze, tam przynajmniej nie będzie tyle ludzi- zanotował Harry wchodząc do domu przy Grimmuald Place, udał się na góre wszedł do pokoju wziął czystę ubrania i udał się pod prysznic w celu zmycia z siebie potu.

Potem zszedł do jadalni i zaczął jeść jajecznice przygotowaną przez Stworka, kiedy był w połowie talerza do jadalni weszła zaspana Astoria widząc, że Harry jest przebudzony zapytała „Jakim cudem ty jesteś o tej porze pobudzony?" „Wstałem już dawno, wyszedłem pobiegać i teraz wróciłem zjeść śniadanie" wytłumaczył Harry, zobaczył wzrok Astorii która po zawieszenia zapytała „Jakim cudem ty to robisz? Ja nie jestem w stanie być obudzona o tej porze" po czym ziewnęła, Harry zaśmiał się i powiedział „Magiczny wynalazek zwany kawą, jakby tylko w Hogwarcie to podawali, w sumie muszę o tym pogadać z Dumbledore'm".

„Jakaś szansa, że dostanę kawę?" zapytała z nadzieją Astoria „Daj mi tylko chwilę" powiedział Harry idąc do kuchni, aby zrobić kawę w międzyczasie Stworek podał Astorii śniadanie. Harry zrobił kawę i przyniósł ją do jadalni podając Astorii mówiąc „Najzwyklejsza czarna kawa, nie wiedziałem czy chcesz coś do niej czy nie" „Zwykła jest najlepsza" powiedziała Astoria biorąc łyk kawy i mówiąc „Musisz o tym porozmawiać z Dumbledore'm, żeby wprowadził kawę do Hogwartu, to pomoże wszystkim podczas uczenia się do egzaminów". Harry przypomniał sobie jak wyglądała jego nauka do SUMów, była to katorga a jeszcze gdyby Zgredek nie dostarczał im kawy, którą do tej pory Harry nie wiedział skąd zdobył, to on Ron a przede wszystkim Hermiona byliby jak zombie podczas egzaminów. „Astoria domyślam się, że będzie ci się dalej to śniło" powiedział poważnie Harry „Jest jakiś sposób, żeby temu zapobiec?" zapytała z nadzieją Astoria „Jest coś co nazywa się ł oklumencją, nie jest to prosta sztuka, a nauka nie jest najprzyjemniejsza" ostrzegł Harry „Dlaczego nie jest najprzyjemniejsza?" zapytała się Astoria chcąc dowiedzieć się czego może się spodziewać jeśli będzie chciała się nauczyć oklumencji. „Ponieważ, żeby nauczyć się oklumencji musi być ktoś kto sprawdzi twoje osłony a to oznacza atak na twój umysł, a co za tym idzie oglądanie twoich wspomnień" wyjaśnił Harry. Astoria nie chciała, żeby ktokolwiek grzebał jej w głowie i zapytała „Kto jest w stanie wejrzeć mi do głowy?" „Z tego co wiem to Voldemort jest jednym z najlepszym legimentów na świecie, jest jeszcze Snape'a, Dumbledore pewnie jacyś śmierciożercy" wyliczył Harry.

„A ktoś kto mnie może nauczyć? Bo ty miałeś zapewne lekcje z Dumbledore'm ale wątpie żeby on miał czas na lekcje ze mną" Astoria drążyła temat chcąc znaleźć osobę która mogłaby jej pomóc „Ja znam legimencje, nie jestem w niej mistrzem, ale naprawdę nie chcę naruszać twojej prywatności" powiedział szczerze Harry „Ale zanim nawet doszlibyśmy do etapu atakowania twojego umysłu musiałabyś przeczytać pewną książkę o oklumencji, którą jak się akurat składa mam w swoim kufrze" dodał Harry.

Astoria nie myśląc wiele podeszła do Harry'ego i go przytuliła, młody czarodziej nie był przyzwyczajony do osób przytulających go, do tej pory Harry był przytulany przez niewielką ilość osób. „Zaraz przyniosę tą książkę, a potem będę musiał się udać się gdzieś". Astoria kiwnęła głową i powiedziała „Przeczytam tą książkę i mam nadzieje, że to trochę pomoże." Harry poszedł do swojego kufra i zaczął szukać książki o oklumencji którą wcześniej dostał od Dumbledore'a na początku swojego treningu, po chwili przeglądania kufra, który teraz był uporządkowany i powiększony wewnątrz za pomocą zaklęć znalazł odpowiednią książkę, wręczył ją Astorii i powiedział „Miłego dnia życzę, bo ja muszę iść" „Miłego dnia Harry" odpowiedziała Astoria.

Harry przeteleportował się przed osłony Nory, przebijanie się przez nie może i nie było skomlikowane, ale zawsze zabierało jakąś cześć jego czasu i mocy magicznej. A nie było przecież nic złego w krótkim spacerku, Harry wyraźnie poczuł kiedy przeszedł przez osłony, przed treningiem z Dumbledore'm normalnie by tego nie zauważył, ale starszy czarodziej uczył go wykrywania osłon znajdujących się w pobliżu oraz sprawdzania co one robię. „Hmm standardowe osłony anty teleportacyjne, anty-świstoklikowe, odwracające uwagę mugoli, zaklęcia ostrzegające przed zagrożeniami, całkiem dobry zestaw tylko nie jest on niezniszczalny" powiedział pod nosem Harry przyglądając się osłonom wokół domu Weasley'ów.

Koło jego nogi przebiegł gnom, nie były to wielki problem żeby zmodyfikować osłony w taki sposób żeby raz wyrzucony gnom nie wrócił, ale to była część uroku Nory, ten gnomy oraz ghoul na strychu. Harry podszedł do drzwi wejściowych Nory i zapukał, tym razem drzwi otworzył mu Ron mówiąc „Wchodź Harry, mama wyszła z domu więc możesz mówić co cię zatrzymało wczoraj".

„Przejdźmy do Ginny i Hermiony i wtedy wszystko wytłumacze, nie chce mi się mówić tych rzeczy 3 razy" odpowiedział Harry po czym razem z Ron'em udali się na górę ponownie do pokoju Rona. Tam po chwili zjawiły się dziewczyny i Harry opowiedział co się stało w dniu wczorajszym. „Czyli mam rozumieć, że nie minęła doba odkąd skończyłeś trening z Dumbledore'm a już odpędziłeś dementorów, pokonałeś grupkę smierciożerców, uratowałeś damę w potrzebie i zniszczyłeś przedmiot dający nieśmiertelność Voldemortowi?" zapytała Hermiona „Jeden z przedmiotów dający nieśmiertelność" poprawił ją Harry „Ale tak masz rację Hermiono".

„Harry ty naprawdę jesteś magnesem na kłopoty" zaśmiała się Ginny „Stary, powiem tak wiesz że nie przepadam za ślizgonami" zaczął Ron „Wiesz co Ron nie zauważyłam przez te wszystkie lata, myślałam, ze uwielbiasz osoby noszące srebro i zieleń" wtrąciła sarkastycznie Ginny, ale cała trójka rzuciła jej karcące spojrzenie, więc urwała „Kontynuując, nie przepadam za ślizgonami ale zdrowy rozsądek mówi, żeby nie ufać jej tak do końca" kontynuował wcześniej przerwaną wypowiedź Ron.

„Tyle to się domyśliłem, tylko nie wiem co mogę zrobić" powiedział Harry wyraźnie w rozterce „Co masz na myśli Harry?" zapytała Hermiona. „Jak już wcześniej powiedziałem, ona ma teraz moją różdżkę, a jak wiecie moja różdżka i różdżka Voldemort mają dość osobliwe zachowania kiedy się spotkają" wytłumaczył „I co to znaczy?" dopytywał się Ron „Astoria uciekła z domu, Malfoy ma na nią chrapkę, zostali za nią wysłani śmierciożercy, była widziana ze mną, coś mi się wydaję, że teraz na liście celów do odstrzału przez śmierciożerców jest dość wysoko" wytłumaczył Harry.

„A kto jest najwyżej?" zapytał Ron który dopiero po tym jak to powiedział zdał sobie sprawę jak te pytanie było głupie więc od razu się poprawił „Racja głupie pytanie ty i Dumbledore" „10 punktów dla Gryffindoru" zażartowała Ginny „A właśnie Ginny co możesz nam powiedzieć o Astorii Greengrass? Jest przecież na twoim roku" zapytałą Hermiona.

„W sumie niewiele, Gryfoni i Ślizgoni się niezbyt dobrze komunikują, ale zauważyłam jedno nie słyszałam z jej ust żeby kiedykolwiek wyszło coś obraźliwego w kierunku osób które nie są czystokrwiste, w sumie w klasie zawsze była cicha i spokojna i zazwyczaj trzymała się sama" powiedziała Ginny wysilając pamięć. „Dobra przejdźmy do innych tematów, mam zamiar kontynuować spotkania Gwardii Dumbledore'a, tylko teraz będę podchodził do tego bardziej poważnie, wszyscy wiedzą że Voldemort powrócił i on nie zwraca uwagę na wiek osób które morduję, więc moim zdaniem wszyscy którzy tylko chcą powinni mieć możliwość jakiekolwiek obrony" wytłumaczył swój pomysł Harry.

„A, że w Hogwarcie o dobrego nauczyciela obrony jest ciężko" dodała Hermiona „Quirrelll opętany przez Voldemorta nie potrafiący normalnie sklecić zdania, Lockhart który okazał się być oszustem wyłudzającym pieniądze i został trafiony własnym zaklęciem zapomnienia, Lupin nauczył nas jak sobie radzić z magicznymi kreaturami które chcą nas zranić, ale to nam niewiele da, Moody znaczy się Crouch nauczył nas jedynie co robią zaklęcia niewybaczalne i, że stała czujność jest ważna, a o Umbridge to nie wspomnę" wyliczył Ron.

„Jeden kompetetny nauczyciel obrony przez pięć lat, lub cztery w wypadku Ginny a teraz gdy Voldemort powrócił to zapewne byłoby ciężko, znacznie gorzej niż podczas poprzedniej wojny" zauważyła Hermiona.

„Dlatego właśnie zamierzam reaktywować Gwardię, tylko tym razem nie będzie to grupa mająca na celu naukę do egzaminów, a grupę która w razie wypadku byłaby w stanie obronić się przed śmierciożercami, oraz nawet walczyć z nimi na jakimś poziomie" zaproponował Harry „Tylko trzeba byłoby pomyśleć o kilku sprawach" zauważył Ron. „Dajesz Ron" zachęcił go do mówienia Harry.

„Otóż, po pierwsze trzeba by było zrobić jakiś próg wiekowy, jestem pewien że wszyscy będą chcieli dołączyć do Gwardii po tym jak się dowiedzą, że prowadzi ją słynny Harry Potter" Harry wzdrygnął się na tą myśl a Ron kontynuował „Po drugie trzeba by było coś zrobić, żeby nikt nie wygadał o istnieniu tej organizacji, bo nie chcemy żeby się o niej dowiedzieli śmierciożercy, bez urazy Hermiono ale twój sposób nie był wystarczająco dobry. Miejsce do ćwiczeń mamy, pokój życzeń jest naprawdę przydatnym pomieszczeniem." Wyliczył Ron.

„Co do limitu wiekowego zgadzam się z Ron'em, uczenie młodszych roczników walki nie jest dobrym pomysłem" zgodziła się ze swoim bratem Ginny „Od czwartego roku wzwyż?" zaproponował Harry, pozostała trójka zgodziła się na te rozwiązanie. „A co tego nie zdradzania, mam pewien pomysł ale będę musiał to skonsultować z Dumbledore'm" powiedział Harry, a widząc że Hermiona koniecznie chce wiedzieć o co chodzi dodał „Hermiono, naprawdę powiem ci jak wszystko wypali ok?".

Hermiona była niezbyt ucieszona tym zwrotem wydarzeń, ale zgodziła się na propozycję Harry'ego „Tylko ostrzegam was ten trening będzie podobny do tego który przechodziłem z Dumbledore'm" ostrzegł Harry, Ron machnął ręką i powiedział „Chyba nie może być aż tak źle Harry" „Ron przez pierwsze kilka tygodni miałem problemy z normalnym chodzeniem, tak mnie bolały mięśnie" powiedział poważnie Harry a Ron zaklął pod nosem „Cholera", niestety jego dziewczyna to usłyszała „Ronald wyrażaj się" upomniała go Hermiona „Sorki Mionko" powiedział Ron posyłając swojej dziewczynie uśmiech.

„Hermiono mam dla ciebie zadanie" powiedział Harry, ta od razu zaciekawiła się i zapytała „O co chodzi Harry" „Jak wiesz jestem tragiczny w planowaniu" powiedział Harry przeczesując włosy ręką „Coś o tym wiem Harry" opowiedziałą Hermiona pamiętając brak zorganizowania Harry'ego podczas tych wszystkich wspólnych lat w Hogwarcie „A więc potrzebuję, żebyś zaplanowała jak będą wyglądać spotkania Gwardii, ja powiem jaki mam ogólny zamysł a ty postarasz się to jakoś poskładać do kupy?". Hermiona zgodziła się na to bez większego namysłu od wieków bowiem próbowała nakłonić i Harry'ego i Rona do używania jej planerów.

Harry wtedy zaczął wyjaśniać co ma zamiar robić podczas treningów GD, na początku wyjaśnił sens treningu fizycznego pozostałej trójce, po przedstawieniu argumentów które wcześniej przedstawił mu Dumbledore wszyscy niechętnie ale zgodzili się, że jest to konieczne żeby zyskać jakąkolwiek przewagę nad śmierciożercami. Unikanie zaklęć w biegu też nie brzmiało jak coś cudownego, ale mogło to zrobić naprawdę wielką różnicę podczas rzeczywistej walki. Harry ominął tą część treningu w której Dumbledore tłumaczył mu teorie, zakładał bowiem, że każdy kto będzie przychodził na treningi będzie musiał znać teorie zaklęć które będą później wykorzystywane. Później miały być pojedynki oczywiście Harry nie przewidywał że będą tak długie i zacięte jak ostatni pojedynek jego z Dumbledore'm, bowiem nie na co dzień mierzy się dwójka tak potężnych czarodziejów dodatkowo jeden z nich dzierżący Czarną Różdżkę.

„Dasz radę to zrobić Hermiono?" dopytał się Harry po zakończeniu tłumaczenia jak by wyglądał trening GD, „Daj mi trochę czasu a wszystko rozplanuję" obiecała Hermiona, obmyślając w głowie jak najlepiej to zrobić. „Stary zabiję cię" powiedział Ron do Harry'ego, ten rzucił mu pytające spojrzenie „Pamiętasz jak Hermiona wyglądała przed SUM'ami?" zapytał Ron, Harry kiwnął głową przypominając sobie Herrmione do której praktycznie nie docierały żadne zewnętrzne bodźce była skupiona tylko i wyłącznie na nauce. „To właśnie weszła w ten stan i nie będę mógł normalnie spędzić czasu ze swoją dziewczyną" . Ron miał rację Hermiona nie zwracała rzeczywiście uwagi na to co się dzieję wokół siebie „Mam na to sposób" powiedział Harry po czym pokazał gestem żeby Ron się do niego zbliżył i powiedział mu coś szeptem na ucho. Rudzielec wyszczerzył się od ucha do ucha a Ginny załamała ręce i powiedziała „Czemu czuję, że to mi się nie spodoba". Ron podszedł do Hermiony i zrobił to samo co dzień wcześniej żeby przerwać jej słowotok, to znaczy po prostu pocałował ją. „Witamy wśród żywych Hermiono" zaśmiał się Harry po tym jak dwójka jego najlepszych przyjaciół skończyła się całować „Hermiono naprawdę podziwiam twój zapał, ale musisz czasami trochę się ograniczyć, wyłączyłaś się od razu jak tylko powiedziałem ci o tym planowaniu" powiedział już poważniej Harry.

„Postaram się, ale robię to automatycznie" odpowiedziała szczerze Hermiona „Na szczęście zawsze mamy mojego braciszka który może wybudzić cię z tego stanu" zaśmiała się Ginny a Harry zbił z nią za to piątkę, natomiast Ron i Hermiona oblali się równocześnie rumieńcem na całej twarzy. Cała czwórka rozmawiała później na luźniejsze tematy opowiadając o śmiesznych sytuacjach z ich życia, starając się unikać tematu wojny która działa się na świecie, na chwilę zapomnieć o tym, że gdzieś właśnie śmierciożercy prowadzą swój rajd i giną niewinni ludzie, podczas gdy ministerstwo tonie w korupcji i zamiast działać, udaje że działa starając się poprawić swój publiczny wizerunek.


Mam nadzieje, że się podobało zapraszam do zostawienia followa i napisania opinii.
Ten krzak się rusza!