Musiałam raiting zmienić. Przechodziłam kryzys twórczy dlatego nie się nie ukazywało. Wierze, że udało mi się z tym wygrać. Ostatnia scena jest dedykowana Black i przepraszam za tak marną jakość tego. Może kolejne będą lepsze :p
Swoją drogą nie wiem czy wiecie, ale gejporno przywraca wenę. W sumie rozdział ten jest chyba tak bardziej +16 ^^
Seijuro spał na dachu budynku szkoły.
Był zmęczony. Miał dość ciągłego zainteresowania swoją osobą. Tego dnia postanowił odpuścić sobie trening. Jednak do domu nie wracał. Chciał odpocząć od wszystkiego.
- Sei-chan nie powinieneś uciekać z treningów. Tata będzie zły. W końcu jesteś kapitanem.
Otworzył oczy. Stała nad nim Megumi i uśmiechała się. Końcówki jej długich, czarnych włosów delikatnie muskały jego twarz.
- Dziś poradzą sobie beze mnie. - Stwierdził i przyciągnął dziewczynę do siebie.
Mimo wątłej budowy ciała był silny. Objął ją ramieniem.
- Kocham cię. - Powiedziała i pocałowała go.
- Ja ciebie tez.
Otworzyła oczy i spojrzała na niego zdziwiona. Akashi nigdy otwarcie nie mówił o swoich uczuciach. Wybuchnęła śmiechem.
Spojrzał na nią nic nie rozumiejąc. Ona tylko pokręciła głową.
Patrzyli sobie w oczy.
Lubił chwile kiedy jej spojrzenie było zwrócone tylko na niego.
Lubił jej zielone oczy i te wesoło ogniki jakie w nich widział
Podniosła się i usiadła obok chłopaka. On po chwili oparł głowę na jej udach. Zaczęła bawić się jego włosami.
Wpatrywała siew niebo.
Niewiele było takich chwil, kiedy mogli być tylko we dwoje. Zazwyczaj oboje otoczeni byli hałaśliwym tłumem. Popularność miała więcej wad niż zalet.
Komórka chłopaka za wibrowała. Jednak nie zareagowali na ten dźwięk.
- Chciałabym tak siedzieć z tobą do końca życia - Powiedziała Megumi i uśmiechnęła się.
- Więc zostań moją żoną.
Oczy dziewczyny rozszerzyły się w zdziwieniu.
- Seijuro ty pieprzony romantyku. - Kiedy minął pierwszy szok nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Pocałowała chłopaka w nos. - Zostanę twoją żoną to oczywiste, ale wątpię czy będziemy mogli tak po prostu siedzieć na dachu i nic nie robić. Dorośli mają za dużo obowiązków.
- Ja będę rządził korporacją Akashi, a ty będziesz kopać piłkę - zaczął opowiadać swoją wizję przyszłości. - A wieczorami gdy spotkamy się w domu będziemy tak siedzieć i nic nie robić. Jak chcesz to nawet na dachu jakiegoś budynku. I będzie tak jak teraz. To dobra przyszłość, nie?
- Taaa. Tak mogłoby to wszystko się potoczyć. - Zamknęła oczy. Na jej twarzy zagościł delikatny uśmiech.
Nagle wszystko się rozmyło.
Był w szpitalu. Od razu rozpoznał to miejsce. Gdy Megumi leżała w śpiączce przychodził tu niemal codziennie.
Szedł do jej sali.
Miał złe przeczucie.
Przyspieszył kroku.
Wpadł do jej pokoju.
Megumi spokojnie siedziała na łóżku, a z jej ręki, w miejscu gdzie wbiła sobie długopis sączyła się krew.
- Sei-chan ja nic nie czuje. - Powiedziała i ponownie zaatakowała siebie.
Akashi zerwał się z łóżka.
Nienawidził tych snów Wytrącały go z równowagi.
Zakrył twarz dłońmi. Chciał zapomnieć o tym co zobaczył.
Nigdy nie siedzieli samotnie na dachu, a już na pewno nigdy nie mówił jej tych wszystkich romantycznych bzdur. Z reszta ona tez nigdy tak często nie wybuchała śmiechem.
Przecież oni nigdy otwarcie nie powiedzieli sobie co czują. Nie umieli otwarcie mówić o uczuciach.
- W końcu się obudziłeś.
Gdy usłyszał ten głos gwałtownie wstał z łóżka. Spojrzał w bok. Przy jego biurku siedziała dziewczyna z długimi czerwonymi włosami i niebieskimi oczami, która piłowała paznokcie.
- Co tu robisz Misaki? - Spytał i zacisnął dłonie.
- Wiesz powinieneś być dla mnie milszy. W końcu jesteśmy rodziną. - Dziewczyna uśmiechnęła się wrednie i złożyła ręce na piersi.
Chłopak westchnął. W stosunku do swojej kuzynki emanował tylko negatywnymi uczuciami.
Dziewczyna nigdy się go nie bała. Nie słuchała poleceń i wiecznie szukała powodów do kłótni.
Misaki Akashi była córką brata jego ojca. I odziedziczyła wszystkie negatywne cechy charakteru rodziny.
Ryouta kiedyś stwierdził, ze ona jest żeńską wersja kapitana.
Fakt, ze za to porównanie jego sesje treningowe zwiększyły się kilkukrotnie niczego nie zmieniał. Blondyn uparcie bronił swojego stanowiska.
Niekiedy brali ich za bliźnięta. Tylko oczy mieli inne, on czerwone, a ona niebieskie, niczym Tetsuya. I chłopak nigdy nie patrzył na ludzi z taką nienawiścią, bardziej z politowaniem.
- Chodź na śniadanie. - Powiedziała i opuściła pomieszczenie.
Westchnął. Przejechał palcami po włosach i wstał. Podszedł do lustra. Znów miał wory pod oczami. Megumi go w końcu doprowadzi do śmierci.
Ubrał się i niechętnie zszedł na dół. Miał świadomość, że jeśli sam nie przyjdzie to Misaki mu pomoże.
Kiedy wszedł do jadalni dziewczyna czytała gazetę.
Usiadł na drugim krańcu stołu. Nie mogli przebywać zbyt blisko siebie. Im większa odległość ich dzieliła tym bezpieczniej było dla innych.
Przyglądał się jej. W głownie przewijały się różne możliwości tortur. Chciał ją wykończyć w wymyślny sposób. Ludzie, którzy nie są mu posłuszni muszą zniknąć.
- Nie jesz? - Spytał po chwili.
Na chwile oderwała wzrok od gazety. Kiedy ich oczy się spojrzały Akashi rzucił w dziewczynę widelcem. W porę uskoczyła. Choć sztuc wbił się w jej krzesło.
- Pojebało cię?! - Krzyknęła. Zawsze wiedziała, że on jest nienormalny, a ostatnio co i raz próbował jej coś zrobić.
- Tak jakby. - Stwierdził z sadystycznym uśmiechem na ustach.
- To nie twoja ukochana powinna siedzieć w psychiatryku tylko ty. - Misaki miała wielką chęć go uderzyć, ale wiedziała, że musi zachować odpowiedni dystans by nie trafić do szpitala. Mimo wszystko to on był silniejszy.
- Nie waz się mówić o niej w mojej obecności. - Warknął i rzucił nożem.
Odskoczyła. Czuła jego złowrogą aurę. Wiedziała, że nie powinna była wspominać o Megumi to go zawsze doprowadzało do ostateczności. Jednak nie byłaby sobą jakby przestałą go denerwować.
- Myślisz, że jeszcze o tobie pamięta? - Spytała wrednie. - Pewnie związała się z kimś podobnym do siebie. - Ciągnęła. - Kise kiedyś opowiadał, że ma tam chłopaka, który pomaga jej we wszystkim. Może zostaną małżeństwem, w końcu podobne doświadczenia zbliżają.
Nie wiadomo kiedy chłopak znalazł się przy kuzynce. w ręku trzymał nóż. Złapał ja za szyję.
- Lubisz igrać z ogniem, co Misaki? - Spytał i delikatnie przejechał nożem po jej policzku.
Próbowała się wyrwać. Pierwszy raz widziała u niego takie oczy. Gdyby wiedziała co mu się przyśniło pewnie nie wspomniałaby o Megumi.
- Puść mnie kretynie. - Chciała zabrzmieć groźnie. Jednak rękę na jej krtani trochę jej to uniemożliwiła.
- Naprawdę sądzisz, że całe życie będę znosił twoje nieposłuszeństwo? - Akashi znów przejechał po jej policzku nożem. Tylko tym razem zranił dziewczynę. - Zjedzmy śniadanie, żeby służbie nie było przykro. - Puścił ja i zaczął konsumować posiłek jak gdyby nic się nie stało.
Misaki opadła na kolana. Wytarła rękę policzek. Nie lubiła widoku krwi. Szybko wstała i wzięła serwetkę ze stołu. Po chwili jej dłoń była czysta.
Próbowała się uspokoić i zjeść.
- Jak się miewa Ise? - Spytał po chwili milczenia.
- Bez zmian.
Akashi wiedział, że przyjaciółka Megumi leży w śpiączce.
Kiedyś gdy odwiedzali mamę Misaki ujrzeli Ise w sali obok.
Jednak nie czuł się zobowiązywany poinformować innych o tym odkryciu.
Nienawidził rudowłosej. To ona odebrała mu Megumi.
Misaki za to kochała Ise. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Bywała u niej niemal codziennie. Tylko jej obecność niczego nie zmieniała. Wiedziała, że Ise nie na nią czeka.
- Dlaczego mój syn musi być tak nienormalny. - Do jadalni weszła pani Akashi. Była wysoką kobietą z brązowymi włosami. Patrzyła na ranę Misaki wściekła. - Seijuro masz gościa. - Powiedziała tylko. Pobyt tej dwójki samej w jednym pomieszczeniu zazwyczaj kończył się krwią u któregoś.
Za kobietą do jadalni wszedł Daiki Aomine. Czuł, że były kapitan nie jest w nastroju do rozmowy i próbował się wycofać.
Jedno spojrzenie i zamarł.
Misaki wstała i wyszła z pomieszczenia. Wolała tego nie oglądać. Matka Akashiego podążyła za nią. Nigdy nie interesowały jej sprawy syna.
- Witaj Daiki. - Seijuro uśmiechnął się. Aomine głośno przełknął ślinę.
- Cześć Akashi.
- Co cie do mnie sprowadza? - Interesowało go czemu Daiki zjawił się u niego tak wcześnie rano. Szczególnie, że nie utrzymywali kontaktu.
- Mógłbyś odwiedzić Megumi? - Zapytał ciemnoskóry i po chwili żałował swej bezpośredniości.
Akashi wściekł się. Chciał zapomnieć o niej, a póki co każdy o niej wspominał. Złapał za nóż.
Jednak Daiki był zwinniejszy od Misaki i były kapitan go nie złapał.
- Czemu od razu się wściekasz? - Aomine nie był osobą, która poddawała się bez walki. Chciał wszystkim wynagrodzić swoje zachowanie. A wiedział, że jeśliby Akashi odwiedził Megumi choćby na chwile dziewczyna byłaby szczęśliwsza.
- Nic mnie z nią już nie łączy. - Warknął. - I nie będę jej odwiedzał. Jak dla mnie może zgnić w tym szpitalu.
Takiej odpowiedzi Daiki się nie spodziewał. Wierzył jak inni z resztą, że Akashi czuł coś do dziewczyny. Teraz już takiej wiary w sobie nie miał. Wzrok byłego kapitana był przepełniony nienawiścią. Aomine postanowił się wycofać. Musi znaleźć inny sposób by naprawić swój błąd.
Gdy ciemnoskóry chłopak opuścił jego dom, Seijuro opadł na krzesło. Zakrył oczy dłońmi. Nie chciał by ktokolwiek widział jego łzy. A nie miał siły wrócić do swojego pokoju. Czemu Megumi nie może zostawić go w spokoju?
Kagami siedział na łóżku w swoim pokoju.
Po chwili do pomieszczenia wszedł Aomine w samych bokserkach.
- Co ty tu robisz? - Spytał.
Ciemnoskóry chłopak tylko się uśmiechnął. Podszedł do łóżka. Schylił się i pocałował Taigę. Kagami próbował się opierać jednak Aomine nie zwracał na to uwagi.
Jego pocałunki zaczęły powoli pobudzać czerwonowłosego.
Aomine przerwał na chwile i uśmiechnął się.
Taiga nie chciał już przerywać. Złapał chłopaka za kark i przejął inicjatywę. Ich języki walczyły o dominację.
Rękę Aomine zawędrowała pod koszulkę partnera. Złapał go za sutek. Kagami jęknął. Pierwszy raz czuł taki gorąc w sobie.
Zanim opadł na łózko Daiki pozbawił go koszulki. Całował jego usta, policzki, potem zaczął powoli zjeżdżać w dół.
Kagami czuł się zbyt dobrzy by opierać się w jakikolwiek sposób. Daiki powoli wsunął dłoń w bokserki chłopaka. Jego przyrodzenie było już twarde. Znów się uśmiechnął. Zsunął jego spodnie i bokserki. Kagami zamknął oczy i jęknął gdy Aomine wziął jego penisa do ust. Powoli go ssał. I zainteresowaniem przyglądał się reakcji partnera. Wiedział, że Kagami jest prawiczkiem. Chciałby żeby jego pierwszy raz był wspaniały. By Taiga nigdy nie pomyślał o seksie z kimś innym.
Język Aomine był sprawny. Kagami wił się i jęczał z rozkoszy. Krzyknął kiedy nadeszło spełnienie. Daiki nie spodziewał się, że Taiga tak szybko dojdzie. Wytarł usta.
Uśmiechnął się złośliwie.
- Teraz ty musisz zrobić to samo dla mnie. - Powiedział.
Kagami zsunął jego bokserki i powoli wziął męskość Aomine w dłonie. Opuszkami palców zaczął po niej wodzić. Aomine nie spodziewał się, ze tak deliktany ruch moze dać tyle rozkoszy. Jego penis stwardniał. Kagami zamknął oczy i wziął go do ust. Powoli językiem zaczął pieścić główkę.
Daiki musiał się położyć. Już dawno nie było mu tak dobrze. Zdziwił się, że ktoś tak niedoświadczony może być tak dobry. Kagami ssał i całował jego męskość. Rękoma delikatnie gładził jądra Daikiego.
- Ssij mocniej. - Powiedział cicho Aomine. Takie delikatne pieszczoty podobały mu się, ale wiedział, że tym Kagami nie doprowadzi go do orgazmu.
Taiga stał się brutalniejszy. Tego była potrzeba Daikiemu. Głośno krzyknął gdy w końcu nadeszło spełnienie. Kagami podniósł się i pocałował Aomine. Ciemnoskóry chłopak wiedział, że tego wieczoru Kagami jeszcze nie straci dziewictwa.
- I jak?
- Titi moim skromnym zdaniem powinnaś się leczyć. - Nastumi patrzyła na młodszą koleżankę zszokowana.
Megumi i Ayumi były zawstydzone. Nigdy nie pomyślały, że Ttit ma tak chore sny.
Choć w sumie najbardziej z całego towarzystwa to Taiga był zawstydzony. Titi nie miała oporów by opowiadać swoje sny wszystkim.
Wiem scena trochę słaba, ale kiedyś tam pojawi się lepsza. Mimo wszystko mam nadzieję, że Ci się Black podobało ^^
