Disclaimer: I don't own Harry Potter.
Autor oryginału: Jpena
Link do oryginału: s/9129473/1/Green–Eyes–Alternative–Universe
Zgoda na tłumaczenie: jest
Paring: Główny: brak; Poboczny: RW/HG, DM/GW
NOTKA WSTĘPNA: I stało się – ostatni rozdział alternatywy i tym samym koniec „Zielonych Oczu". Jak już wcześniej pisałam AU napisane było o wiele lepiej, tak więc tłumaczenie tego było czystą przyjemnością : )
Harmonogram dalszej pracy bez zmian. Dziś wyszedł pierwszy chapter piątego tomu Sagi Vekina : )
Rozdział 8
Po sześciu spokojnych miesiącach w końcu doszło do konfrontacji, której naprawdę potrzebowali. Przez ten czas oboje trochę dojrzeli i bliżej się poznali. Gdy stali się przyjaciółmi, odkryli, że mają ze sobą wiele wspólnego. Dzielili pasję do zaklęć, magii i pojedynków. Po „spotkaniach bitewnych" siadali na kanapie i wcinali słodycze, dobrze się bawiąc przy mugolskich filmach. Severus, zapewne nieświadomie, bardzo się odsłonił przy tych „rozmowach o Lily".
Gdy Ron, Hermiona, Draco i Ginny byli w Norze, Harry z Severusem był na Grimmuald Place. Malfoy, podczas jednej z pogawędek niechętnie wyznał mu, że spotyka się z Ginny. Mając świadomość spalonego mostu, jedynie wzruszył ramionami i oświadczył, że była dziewczyna jest dla niego tylko siostrą. Słysząc to, Draco odetchnął głęboko i klepiąc go po ramieniu, obiecał zeswatać z jakąś młodszą koleżanką o imieniu Astoria.
Artur niemal dostał udaru, kiedy Ginny przedstawiła Weasleyom swojego nowego chłopaka. Harry był akurat wtedy w Norze i widział całe to zdarzenie na własne oczy. Ojciec rodziny był bardzo wzburzony i posunął się nawet do grożenia Malfoyowi śmiercią. Bill i Charlie też byli wściekli, więc nie trzeba mówić, jak kiepsko poszło to spotkanie.
– To Śmierciożerca. Fred zginął z powodu takich jak on! – Charlie rzucił się do przodu, ale George go złapał.
– Draco jest moim przyjacielem. Wojna nie jest jego winą. – Oczy wszystkich zgromadzonych skupiły się na Ronie. Nikt nie spodziewał się, że to akurat on stanie w obronie blondwłosego Ślizgona. – Myślałem, że moja rodzina jest ponad tym całym stygmatyzowaniem i uprzedzeniami, ale wygląda na to, że byłem w błędzie. Na serio wam się wydaje, że nie przeszkadzałby mi ten związek, gdyby ten gościu się nie zmienił? – Rzucił czerwonemu tacie wściekłe spojrzenie. – Idziemy, stary. – Odwrócił się do Draco. – Lunch zjemy u Harry'ego.
Ginny spojrzała błagalnie na mamę, która pokręciła smutno głową. Kiedy młodzi już się ubrali, Malfoy pierwszy raz zabrał głos.
– Przepraszam za ból, który przeszliście, ale to Rookwood zabił Freda, nie ja. Waszym zdaniem nie mam żadnych praw do Ginny, ale kocham ją i nie poddam się. Dzięki niej znowu się śmieję i mam ochotę budzić się z rana. Weźmiemy ślub z waszym błogosławieństwem lub bez niego. – Wyprostował dumnie klatkę piersiową, patrząc hardo na Artura Weasleya.
Skóra zdjęta z ojca. Jeszcze nigdy nie przypominał tak Lucjusza, przemknęło Harry'emu przez myśl.
– Oszalał? – wyszeptał do przyjaciela, kiedy Draco uniósł różdżkę.
– Drogi Merlinie. – Ron wytrzeszczył oczy. Był blady jak ściana. – Malfoy się oświadcza.
Harry tak szybko odwrócił głowę, że usłyszał, jak coś nieprzyjemnie mu trzaska w szyi. Otworzył komicznie usta i wbił wzrok w Ginny, która miała oczy pełne łez.
– Ginewro Weasley, czy wyjdziesz za mnie? – spytał poważnie Draco, na co Gryfonka zapiszczała radośnie, po czym prawie że na niego wskoczyła.
Artur wyglądał, jakby naprawdę niewiele mu brakowało do własnoręcznego uduszenia przyszłego zięcia, Bill był zbyt zszokowany, by cokolwiek zrobić, a Charlie wciąż szarpał się z George'em.
Pogodzili się dopiero wieczorem, kiedy to Molly przekonała Artura, że jeśli nie chce stracić córki, musi zaakceptować jej narzeczonego. Ginny buszowała w skarbcu Malfoyów, szukając wiążącej biżuterii, ponieważ tej weasleyowskiej nie mogła uzyskać bez zgody patriarchy rodu.
Przypominając sobie to wszystko, Harry niemal przypalił bekon.
– Jak to się stało, że jesteś tak zręcznym kucharzem? – spytał Severus, przywracając go do rzeczywistości. – Ron i Draco mają dwie lewe ręce do gotowania, a i ja w twoim wieku byłem mniej doświadczony.
– To chyba jedyna pożyteczna umiejętność, jaką nabyłem u Dursleyów. – Uśmiechnął się dumnie Harry. – Ciotka Petunia zawsze groziła mi patelnią i obrywałem nią, kiedy coś przypaliłem. Odkąd skończyłem dziesięć lat nic nie zmaściłem.
– Co masz na myśli, mówiąc „obrywałem nią"? – Severus zbladł.
– Myślałem, że wiesz. – Chłopak wzruszył ramionami. – Dursleyowie nigdy się o mnie nie troszczyli. Głodzili mnie i zaniedbywali, odkąd Dumbledore zostawił mnie na wycieraczce.
– Słucham? Albus zawsze powtarzał, że krewni chętnie przyjęli cię pod swój dach; że traktowali cię jak syna.
Harry wybuchnął histerycznym śmiechem.
– Co takiego? Nienawidzili mnie! Nie wiedziałem nawet, jak mam na imię, dopóki nie poszedłem do szkoły podstawowej. Nazywali mnie po prostu „dziwakiem".
Severus zacisnął usta.
– Pokaż mi wspomnienia – zażądał niebezpiecznie niskim głosem i złapał nastolatka za ramiona. Ten westchnął ciężko i spojrzał wprost w czarne tęczówki biologicznego ojca. Po tym, co wydawało się wiecznością, mężczyzna przerwał kontakt wzrokowy. – Zamorduję ich. – Odwrócił się na pięcie, ale w momencie deportacji, Harry złapał go za rękę.
– Nie rób tego, tato – poprosił przerażony, kiedy wylądowali przed domem Dursleyów.
Severus przez chwilę mu się przyglądał, po czym niechętnie skinął głową.
Gdy wrócili na Grimmauld Place, zatopili się w kanapie.
– Nazwałeś mnie „tatą" – stwierdził cicho Mistrz Eliksirów.
– Przepraszam. – Harry błędnie zinterpretował ton głosu i aluzję starszego czarodzieja. – Wydawało mi się, że tak będzie w porządku. Więcej tego nie zrobię…
– Nie, tak będzie dobrze… – Uniósł głowę i spojrzał wprost w te zielone oczy Lily. – …synu. – Brakowało mu tchu. Nie ma już odwrotu. Widząc szeroki uśmiech chłopca, odetchnął z ulgi. Potem pozwolił się objąć. – Wybacz mi, Harry. Powinienem był wiedzieć lepiej i przykładać więcej wagi do twojej ochrony. Powinienem był wziąć cię pod swoje skrzydła. Znałem Petunię od małego i wiedziałem, jaką jest kobietą. Na mnie spadają konsekwencje tego, czego się dopuściła. I Dumbledore… Nie powinienem był mu wierzyć, gdy zapewniał, że dobrze ci u tych mugoli.
Gryfon uśmiechnął się rozbrajająco – ojciec w końcu go zaakceptował i okazywał mu prawdziwą troskę; naprawdę go kochał – prezentował to swoimi słowami i postawą. Dziś był szczęśliwy dzień.
– Przykro mi, Harry, że tak cię traktowałem i próbowałem się od ciebie odgrodzić – kontynuował Severus. Legilimencja nie tylko pokazywała wspomnienia, ale także towarzyszące im uczucia. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak jego syn cierpiał przez ten cały czas.
– Nie przejmuj się tym, tato. Mamy czas na nadrobienie zaległości.
– Tak właśnie zrobimy. – Uśmiechnęli się obaj.
NOTKA NA ZAKOŃCZENIE: Nie lubię Drinny i bolały mnie te oświadczyny. Niemniej jednak, jeden moment mogę przeboleć.
Dziękuję wszystkim komentującym! :* Szczególne podziękowania dla Zaczarowanej!
Do zobaczenia w następnym tłumaczeniu!
