Usagi spojrzała zaskoczona na Endymiona, ten tylko kiwnął głową ze zrozumieniem.
-„Luno, zostań z Prity" powiedziała podając śpiące dziecko mauiance.
-„Zaraz!" krzyknęła zielonooka wstając z butelką, która złapała w ostatniej chwili „ A wy to dokąd niby" spytała niedorzecznie Usagi i Endo.
Blondynka spojrzała się bezradnie na króla. Ten szybko spojrzał na ziemię, nie chciał wymyślać nowych kłamstw.
-„Prity-chan" powiedział łapiąc ją za dłonie. Kobieta się zarumieniła. „ Wybacz nie możemy ci nic powiedzieć, ale zaufaj mi dobrze, idź z Luną. Dla Mamoru.... i dla mnie, zrób to" dodał delikatnie czym wywołał zdziwienie na twarzach Usagi i Luny, i jeszcze większe rozkojarzenie u Prity. Ta ostatnia pokiwała lekko głową.
Endo ujął jej twarz dłonią.
-„Uważaj na siebie, proszę". Prity poczuła się tak dziwnie. Jakby znów była bezpieczna i ...kochana ' Tak jak kiedyś' pomyślała bezwolnie. Ale równie niespodziewanie jak uczucie się pojawiło, to znikło i mężczyzna z jawy biegł z Usagi w przeciwnym kierunku.
-„Chodź Prity-san, zabierzmy wózek i chodźmy do Cafe Crown"
Kobieta zapakowała szybko wszystko do wózka i podążyła za niebieskooką, zaufaną towarzyszką.
***
Usagi i Endo biegli przez 2 minuty i kiedy zobaczyli uciekający ludzi wiedzieli, że są na miejscu. Kiedy skręcili i stanęli w cieniu wielkiego drzewa, zobaczyli, że w parku stoi, a raczej wisi w powietrzu mężczyzna o ognistych włosach, wydzielający jakąś niewidzialną siłę, która uderza w kobietę, ledwo już trzyma się na nogach.
-„ Nie wierze, nowi wrogowie..."Wymamrotała Usagi z przerażeniem.
Endo też nie mógł uwierzyć, nie kojarzył żadnych przeciwników po Galaxy. Szybko się jednak otrząsną.
-„Usa zmień się, ja zawiadomię pozostałych" rozkazał blondynce.
-„Ale..." Usagi zaczęła jednak przerwał jej rozpaczliwy krzyk atakowanej. Zacisnęła piąstki i krzyknęła frazę, którą miała nadzieję nigdy nie powtarzać.
-„ Moon Ethernal make up!" nagle poczuła, jak napełnia ją niesamowita fala energii, jak by powitała dawną przyjaciółkę. Poczuła się chroniona, jakby była pod skrzydłami matki. I kiedy już była gotowa, przyłożyła dłoń do płaskiego brzucha, proszą w duchu Kryształ by czuwał nad jej nienarodzonym dzieckiem.
-„Jestem gotowa" powiedziała dla pewności i pobiegła.
Wiszący w powietrzu mężczyzna zaczął wymachiwać dziwnie dłońmi, kobieta, która dostała ataku duszności nawet nie zauważył, że w jej stronę zmierza dziwna czarna kula.
-„Stój!" krzyknęła i mężczyzna zaprzestał swych akcji i spojrzał w kierunku głosu.
-„Jak śmiesz torturować tą biedną istotę. Nie będę tego tolerować!" przybysz przekręcił lekko głowę.
-„Jesteś Senshi" stwierdził przerywając Eternal Sailor Moon i zbijając ją z pantałyku.
„Którą z nich jesteś?" spytał
-„Nie twój interes!"odpyskowała mu „ Kim jesteś i czemu zakłócasz pokój" zażądał od przybysza wojowniczka.
Ognistowłosy wylądował bezdźwięcznie na ziemi. Przyglądał się Eternal Sailor Moon po czym się uśmiechnął,
-„ Jesteś ich liderką, prawda." Kontynuował nie zważając na pytanie Usagi. „ Bije od ciebie potęga" stwierdził na koniec.
Blond wojowniczka zmrużyła oczy.
-„ Kim jesteś powtórzyła?" w jej głosie było słychać jednak mniejszą determinacje.
-„ Jestem Athotes, wysłannik Ciemności" przedstawił się jakby to było coś oczywistego.
-'Athotes' pomyślał Endymion, który czuwał w pobliskim buszu, 'Skądś znam to imię'
-„Wybacz wysłanniku, ale pierwsze słyszę" powiedziała znudzonym tonem ąc z swego przeciwnika.
-„Oj oj Sailorko nigdy nie, nie doceniaj swego przeciwnika"pouczył ją poczym rzucił w stronę Usagi czymś w rodzaju sieci, która stała się dopiero widoczna jak oplotła ciało kobiety.
Całkowicie zaskoczona takim obrotem akcji, wpadła w pułapkę i opadła splątana na kolana, nie mogąc utrzymać tego dziwnego ciężaru. A jedyna myśl jaką miała w głowie to 'Boże moje dziecko!'
Endymion patrzył z przerażeniem jak jego ukochana wpadła w ręce w wroga.'Gdzie są Senshi' pomyślał rozłoszczony.
Wróg nic sobie robią z obecności Sailorki, zaczął kontynuować to co zaczął.
Endymion i Eternal Sailor Moon patrzyli jak układa ręce po kolei w różne pozy, po czym pomiędzy dwoma kciukami zaczęła się tworzyć znów czarna kula. Z sekudy na sekundę robiła się większa, aż w końcu osiągnęła satysfakcjonujący Athotesa rozmiar i mocnym pchnięciem, przypominającym odbicie piłki do siatki, posłał ją w ciało kobiety. Ta przez cały czas nieprzytomna zaczęła znów krzyczeć, kiedy kula znikła w jej ciele uspokoiła się.
-„No to teraz możemy spokojnie porozmawiać" zwrócił się do wojowniczki z Księżyca. Obrócił się w jej stronę, a jego czerwono-czarna tunika wraz znim.
Usa zagryzła wargę od środka. Była bezbronna, bała się użyć Ginzuishou, nie wiedziała jaki on będzie miał efekt na jej maleństwo.
Endymion, który temu wszystkiem się tylko przyglądał był już gotów zaryzykowac i ujawnić się.
-„Nie waż się zrobi ani jednego kroku dalej" krzyknął rozwścieczały męski głos. I nagle fale czerwonych, płatków róż uderzyła mężczyznę i był zmuszony się cofnąć.
-'Nareszcie' pomyśleli już obecni
Tuxedo Kamen wylądował koło Sailor Moon i próbował ją jakoś osowobodzić „W porządku? Nic ci nie jest? Nie tknął cię?" zasypał ją lawiną pytań.
-„Nie, nie, tylko trochę mi nie wygodnie" odpowiedziała żartobliwie jemu żona, pokazując głową, ściśnięte do ciała ręce.
-„Ty...jak śmiesz!" krzyknął rozwścieczony Athotes otrzepując płatki, które w jakiś sposób przyczepiły się do jego ciała i parzyły.
-„ A co masz problem z tym jak ktoś dokopie ci w tyłek" spytał kolejny nowy głos. Przed parę wskoczyła grupa 7 Senshi, bardzo wkurzonych Senshi.
-„ Sailor Moon w porządku" zapytała Super Sailor Uran, nie odwracając głowy.
-„Minna" powiedziała jedynie 'Wszystkie tu przybyły' pomyślała radośnie.
Czerwonowłosy wojownik Ciemności, zauważając, że pojawili się nowi bohaterowi, zignorował pozostałe elementy obce na jego ciele.
-„ No proszę, cóż za zaszczyt mnie kopnął" zakpił „ Cała grupka Senshi" podniół brew w geście pożałowania. „ Myślałam, że będziecie wyglądać..."
-„Zamknij się" rzuciła Super Sailor Jowisz. Była nader wkurzona. Ten cham zmusił ją do zostawienia Suri w przedszkolu, za co szła niezłą kara finansowa.
-„Nie uczył cię ktoś, że nie wolno przerywać" powiedział do Jowisza zmanieryzowanym tonem. Kobiety spojrzały się na niego dziwnie. „ Jak mówiłem, sądziłem, że będziecie bardzie profesjonalne, w takich strojach..." powiedział mierząc je wzrokiem. „Raczej nie wzbudzacie przerażenia."
-„Słuchaj dziwolągu sam wyglądasz jak z klasztory" zripostowała Rei, która miała wysoki poziom adrenaliny po wcześniejszej kłótni z mężem. „ Zamiast bawić się w krytyka mody stań do walki" wyzwała.
Ognistowłosy spojrzał na nią dziwnie. Zawiązał mocnie pas oplatający jego talię i odpowiedział:
-„Ja nie mam ochoty z wami walczyć..." uśmiechnął się złowrogo" Ale sądzę, że demon o tu, tak" i pstryknął w palce a zmiejsca, w którym w ciało kobiety weszła czarna kula, zaczęły emitować ciemne promienie, które szybko oplotły całe jej ciało i zanim się ktokolwiek spostzregł przez Senshi stał czarny demon o krwisto czerwonych oczach.
-„No to miłej zabawy" skwitował Athotes i znikł, a wraz z tym sieć oplatająca Eternal Sailor Moon.
-„ Mercury, przeanalizuj jak mamy z nim walczyć" polecił Tuxedo, który automatycznie przytulił oswobodzoną żonę.
-„Już się robi!" krzyknęła niebieskowłosa wojowniczka i wyjęła swój mini komputer.
-„Oooooo" mówił w tym czasie demon, który patrzył na w stronę wojowników, nagle podskoczył w powietrze i zaczął ciskać w nie małymi czarnymi kulami.
Grupa rozproszyła się w różne kierunki.
-„ Chodźcie zajmiemy to. Mercury?" oznajmiała wojowniczka z Urana, która wylądowała najbliżej Super Sailor Mercury.
-„Jeszcze chwila" odpowiedziałą, cały czas uderzając w klawisze urządzenia.
-„Ooooooo"krzyknął znów demon i próbował podskoczyć w górę, jednak Super Sailor Wenus go powstrzymała.
-„O nie, nie damy się drugi raz nabrać na tą sztuczkę"
-„Ooooooooo"odpowiedziała istota gryząc łańcuch i posyłając po nim zła energię.
-„Ała!!!" krzynełą blond wojowniczka i odrzuciła oręż jak poparzona.
Sytuacja robiła się coraz bardziej patowa, wojownicy wiedzieli, że walczą z demonem w ciele kobiety i jeśli użyją swojego ataku, to najprawdopodobniej zabiją tą niczemu winną ofiarę.
-'Co robić?' pomyslała zdesperowana Usagi, która nadal siedziała na ziemi, załonięta z każdej strony wojownikami.
-„MAM!!!" krzyknęła nagle merurianka. „Wystarczy połączony atak Eternal Sailor Moon i której Senshi" odrzekła patrząc na swe towrzyszki.
Super Sailor Mars kiwnęła jedynie głową i spojrzała do tyłu na swa księżniczkę.
-„ No dalej Eternal Sailor Moon, działamy!" blondynka spojrzała się na nią z nie zrozumieniem po czym pokiwała lekko głową. Z pomocą Tuxedo Kamen wstała i podeszła do marsjanki.
-„Gotowa?" spytała, choć bardziej kierowała to do siebie. Brunetka spojrzała na nią i się uśmiechnęła,
-„Rozgrzejmy zastałe kości" po czym machneła w bok ręką „Mars...."
-„Moon....."
-"Fire..."
-" Therapy
-" "
-"... Kiss"
I w ten oto sposób w stronę demona podążyły pióra w otoczeniu ognia. Demon tylko spojrzał się na nie i po chwili, bez żadnego dźwięku jaki był zanany z ozdrowienia, na ziemie opadła zaatakowana kobieta.
Usagi opuściła lekko różdżkę, do wysokości oczu.
-'Co tu robisz, przecież Galaxia cię zniszczyła' zapytała w duchu patrząc w biało-czerowną taflę, jakby oczekiwała odpowiedzi.
Grupa postanowiła się zebrać jeszcze tego samego wieczoru w Shrine.
-„Wiecie, gdyby nie okoliczności to bym powiedziała radośnie 'Jak za dawnych czasów'"podjęła próbę żartu Minako, starając się rozluźnić atmosferę.
Dwanaście par oczu spojrzało się na nią dziwnie.
-„Minako..."skarcił swą dawną podopieczną Artemis(który od dłuższego czasu z Luną przebywał w ludzkich postaci)
-„No co"obyżyła się wenusjanka „ Mamy nowych wrogów. Musimy ich pokonać, jak wszystkich poprzednich!" powiedziała podnosząc głos. „To co, że każdy ma poukładane życie" zaczął się załamywać „To po prostu kolejna przeszkoda...."rzekła i jednocześnie po polikach spłynęły jej łzy.
-„Mina-chan..."odrzekła ChibiUsa, która nie była przyzwyczajona do takiej postawy. Minako Aino jaką pamiętała była wesoła i nieodpowiedzialna ;Sailor Venus z przyszłości była nie zwykle poważna, nie okazywała słabości.
-„Masz racje Minako, pokonamy ich" powiedziała Rei obejmując ramię przyjaciółki i przytulając ją do siebie.
Przez chwilę w pokoju panowała cisza. Każdy kontemplował nad zaistniałą sytuacją i jak ona wpłynie na jego życie.
Haruka i Michiru doskonale wiedziały, że znów będą musiały osiedlić się w Tokyo, ochrona księżniczki to był dla nich priorytet.
Minako myślała podobnie, nie wiedziała jednak jak poinformować pozostałe Senshi, że w jej życiu nastąpiła pewna, istotna zmiana.
Ami zastanawiała się jak pogodzić znikanie ze szpitala, np. z operacjami.
Z jej myślami zbiegały się rozważania Mamoru.
Makoto po prostu nie widziała opcji pozostawiania w przedszkolu Suri, tak jak dziś, no i był jeszcze Tamahome...jak mu to wyjaśni
Rei w sumie myślała jak pokonać nowych przeciwników, mąż dawał jej znaczną swobodę.
Hotaru przyjmowała zaistniałą sytuację jako coś normalnego. Jako wojowniczka zniszczenia, doskonale zdawała sobie sprawę, że aby istniało dobro musi też istnieć zło.
Usagi natomiast siedziała i się zastanawiała, co ona ma począć. Rosło w niej nowe życie, które nie zasługiwało na to by wystawiać je na niebezpieczeństwo. Spojrzała się na ChibiUsę, -'Przecież tu chodzi o jej życie' pomyślała. Dziewczyna czując spojrzenie swojej przyszłej matki podniosła wzrok i uśmiechnęła się słabo.
-„Mnie martwi co innego" odezwał się nagle Endo. Wszyscy spojrzeli się na niego. Król siedział w zamyślonej pozie, jedną rękę trzymając na podbródku.
-„Wasza Wysokość?" zwróciła się do niego mauinka. Endymion podniósł poważną twarz i objął spojrzeniem cały pokój. Wyglądał w tej chwili jak prawdziwy władca, który już od lat boryka się z problemami swojego państwa, który dokładnie analizuje sytuację.
-'Jest zupełnie inny niż Mamo-chan' zauważyła po raz pierwszy Usagi.
-„ Ja nie przypominam sobie, abyśmy w XXI wieku walczyli z takimi przeciwnikami..."zaczął „Choć imię tego osobnika wydaje mi się znajome" oświadczył zaskoczonej grupie.
Pierwsza, która odzyskała głos to była Haruka, mocno szarpnęła głowę do tyłu.
-„Ale zaraz, przecież walczyliście z wszystkimi naszymi przeciwnikami" stwierdziła coś co było oczywiste. Endymion spojrzał się centralnie na blondynkę, ubraną w czarną koszulę i dżinsy. Zmrużył lekko oczy i spojrzał w dół. Tkwił w tej pozie przez chwilę po czym podniósł wzrok na ChibiUsę.
-„Nie wszystkie walki przeżyłem" zaczął nie odrywając wzroku od córki. „Pamiętam Królestwo Ciemności, Ali i Ann, Bractwo Śmierci, Cyrk Martwego Księżyca i nawet Galaxię" wymienił po kolei dawnych wrogów.
Niebiesko włosa kobieta, siedząca na łóżku skrzywiła lekko głowę, otworzyła lekko buzię, po czym ją zamknęła, znów otworzyła i znów zamknęła. Analizowała wszystko co usłyszała.
-'Pięciu, z sześciu, pięciu z sześciu' powtarzała sobie w głowie. I nagle ją oświeciło.
-„Endo-san, kiedy ty byłeś Mamoru, nigdy nie walczyłeś z Królestwem Czarnego Księżyca i Mędrcem." Oświadczyła. Teraz wszystkie oczy przeniosły się na nią. Król się uśmiechnął.
-„Na twój szybką ekspertyzę zawsze można liczyć Ami" pochwalił „ I tak, masz rację. Kiedy ja byłem Mamoru, a Serenity..."zamilkł na chwilę 'Serenity, była moją Usako' „ A Serenity miała 14 lat, my nigdy nie spotkaliśmy naszej córki, nie walczyła u naszego boku też nigdy Sailor Chibi Moon, a Usagi" I tu skinął znów w stronę różowo włosem nastolatki
"Zobaczyłem po raz pierwszy w momencie, gdy ją moja żona urodziła" dokończył spokojnie.
Księżniczka przyszłości siedziała w osłupieniu. Nigdy nie brała nawet pod uwagę, że kiedy jej rodzice byli Usagi i Mamoru, ona, to znaczy jej przyszła forma nigdy nie odwiedziła przeszłości.
-„Otuu-san?" skierowała do ojca. „ Ja nie wiedziałam..." urwała.
-„Twoja matka i jak chcieliśmy, dla ciebie, jak normalnego życia, dlatego nigdy nie mieliśmy nic przeciw twym podróżom..."odpowiedział na jej milczące pytanie „Chcieliśmy dać ci tą szansę co i nam oferował los."
Przez chwilę milczał, dając możliwość minna by przyjęli ten nowy kawałek informacji.
-„ Zaraz czy ja dobrze rozumiem" to była Usagi. „ Podróż ChibiUsy do naszych czasów zmieniła twoją przeszłość, naszą przyszłość" zaczęła po czym zagryzła dolną wargę i podrapała się po nosie. „ I uważasz jak rozumiem, że teraz przekroczenie czasoprzestrzeni przez Serenity, wywołało ten sam efekt" stwierdziła coś dla niej oczywistego.
Grupka spojrzała się na swoją liderkę zaskoczona, a Rei nie mogła się nie powstrzymać od komentarza.
-„Usa gi, gi?" spytała potrząsając ją lekko „To ty prawda, boże czy ten atak taki miał na ciebie straszny wpływ" pytała poważnie.
-„Rei!" skarcił ją wyjątkowo Mamoru, widząc, że jego żona nie zamierza zareagować. Brunetka spojrzała na niego z niezrozumieniem.
-„ No co! Ona przecież nie brzmi jak Usagi" wyjaśniała.
-„Minna, proszę" odezwał się nagle król. „Mamy chyba ważniejsze sprawy niż takie spekulacje" zasugerował. Kiedy grupa przyznała mu rację, Endo spojrzał w stronę Usagi 'Jednak Rei ma rację, coś jest z nią nie tak'
Po spotkaniu na którym w sumie nic nie ustalono poza tym, że Ami ma wrzucić wszystkie dane do komputera i stworzyć bazę nowych wrogów i wyciągnąć wszelkie info na ich temat przy pomocy Luny i Artemisa.
Kiedy wszyscy się rozchodzili, Endo zaproponował, że odprowadzi Usę, zamiast Mamoru, który musiał iść na nocą zmianę.
-„Ale naprawdę nie trzeba" upierała się blondynka „Poza tym jest Chibiusa.." próbowała się wywinąć .
-„Oj ja jestem już duża, a ty użyłaś dziś trochę mocy, poza tym" dodała „I tu bez urazy nie wyglądasz za dobrze" Na tą uwagę kobieta zrobiła skwaszoną minę „ A poza tym idę w inną stronę, bo do Momoko"
-„Usako, proszę" powiedział mąż i zrobił rozbrajające oczy. Z tym nie mogła walczyć.
BY MISAKO
