- Mm... - odetchnęłam i odwróciłam się w ramionach Edwarda, przeciągnęłam się i starałam się nie ziewnąć mu w twarz. Nawet po roku bycia razem poranny oddech nie był przyjemny. - Dobry.
Pochylił się i pocałował mnie delikatnie.
- Dobry, kochanie.
Kiedy uniósł moją nogę narzuconą na jego i obrócił biodrami, złapałam się jego ramion i jęknęłam, kiedy wślizgnął się we mnie. Kochanie się zaraz po przebudzeniu było wspaniałym początkiem dnia. Rzadko rozmawialiśmy, głównie wsłuchiwaliśmy się w nasze oddechy i dźwięk naszych ciał poruszających się jedno przy drugim.
Przyciągnął mnie bliżej, a ja ukryłam twarz w jego szyi, wbijając paznokcie w jego nagie plecy, gdy wdychałam jego zapach. Jego dłonie poruszały się po mnie, głaszcząc włosy, plecy, krzywiznę mojego tyłka, aż znalazły się pomiędzy nami.
- E-edward - wyjęczałam, nie mogłam złapać tchu, kiedy jego palce dotknęły punktu, w którym byliśmy połączeni.
Dobrze wiedziałam co chciał osiągnąć, ugniatając między palcami moją łechtaczkę. Cicho krzyknęłam, zaciskając się wokół niego i drżąc, kiedy poczułam pulsowanie jego długości, w tym samym czasie ukrył twarz w mojej szyi i jęknął, dochodząc.
Leżeliśmy w ciszy przez kilka minut, tylko się obejmując, aż nie stało się to niewygodne. Po szybkim całusie odsunął się, a ja jęknęłam nienawidząc faktu, że musimy pójść do pracy i posprzątać bałagan, którego narobiliśmy. Kochałam uczucie jego nagiego członka, gdy znajdował się we mnie - dziękuję za to, odkąd zdecydowaliśmy się na tabletki antykoncepcyjne. Wygląda na to, że Edward sięgnął po wiadro, więc muszę wstać, żeby nie mieć do sprzątania kolejnej mokrej plamy. To nasz rytuał i nie chcę go zmieniać.
Edward pozwolił mi pierwszej skorzystać z prysznica, więc pognałam do łazienki, wiedząc, że nie da mi wiele czasu, zanim dołączy do mnie.
Kilka minut później, kiedy wszedł pod strumień wody podałam mu mydło i nałożyłam odżywkę na włosy. Pozwoliłam sobie podróżować wzrokiem po jego ciele, gdy się namydlał. Jest niesamowicie przystojny. Nigdy mi się nie znudzi.
Jak zawsze, kolczyki w sutkach były moją ulubioną częścią, ale uwielbiam lizać go w zagłębieniu szyi i po jego mięśniach brzucha, zanim jego tatuaże mnie pochłoną. Wytłumaczył mi ich znaczenie pierwszej nocy, kiedy się kochaliśmy i nigdy tego nie zapomnę. Zegar na prawym boku, ten nad którym najbardziej się zastanawiałam odkąd go zobaczyłam, przedstawiał dokładną godzinę lądowanie, kiedy wrócił z zagranicy do Stanów. Lubiłam go najbardziej, ponieważ zrobił go po bezpiecznym powrocie do domu.
Po drugiej stronie był kompas, który zrobił tuż przed wstąpieniem do Armii. Miał ciężki czas gdy był nastolatkiem. Był chudym frajerem, chciał się dopasować, ale trafił na złych ludzi. Pewnego razu zdecydował się wstąpić do Armii, co dało mu cel i kierunek - innymi słowy... jak kompas.
- Masz w planach na dziś coś ekscytującego? - spytał, wyrywając mnie z moich myśli i analizy jego ciała. Zamieniliśmy się miejscami, żeby mógł spłukać mydło.
- Nic. Oddałam ostatni artykuł w piątek. Mam kilka pomysłów do następnego numeru, więc rozpocznę badania, ale to wszystko. A ty?
Chrząknął i zaczął spłukiwać pianę, zanim odpowiedział.
- Zaczynamy dziś aktualizację systemów. Podniesienie bezpieczeństwa musi być zrobione do końca tygodnia. Prawdopodobnie zobaczymy się dzisiaj, bo Garett ma ostatnie piętro, biedny Jasper rachunkowość, więc mi przypadnie czwarte piętro.
- Miło. - Uśmiechnęłam się i znowu zamieniliśmy się miejscami, żebym mogła się opłukać.
- Pójdę się ubrać i zrobię kawę - powiedział, pochylając się pod strumień wody i całując mnie słodko. - Bajgiel z truskawkowym serkiem?
- Mm, tak, poproszę.
Kiedy Edward wyszedł z łazienki, skończyłam prysznic. Uwielbiam zostawać tu na noc. Kabina prysznicowa jest znacznie większa od mojej i ma niesamowitą kuchnię z bardzo skomplikowanym, futurystycznym ekspresem do kawy. Zazwyczaj śpię tutaj cztery czy pięć nocy w tygodniu, wracając do siebie jeśli wychodzę z dziewczynami lub jeśli Edward wychodzi gdzieś z kumplami. W przyszły weekend minie rok odkąd się spotykamy i coś czuję, że poprosi mnie o przeprowadzenie się do niego na stałe. Chcieliśmy się nie śpieszyć z niczym, ale oboje jesteśmy gotowi na coś bardziej... stałego.
Wysuszyłam się, szybko ubrałam, lekko podsuszyłam włosy i zrobiłam delikatny makijaż, po czym dołączyłam do niego w kuchni na moje ulubione śniadanie i ogromny kubek kawy z mlekiem i cukrem, czyli tak jak lubię.
Kiedy oboje skończyliśmy jeść, złapałam nasze kubki i schowałam je do zmywarki, po czym dołączyłam do Edwarda w holu. Podał mi moją torebkę, otworzył drzwi i zamknął je na klucz, zanim wziął mnie za dłoń.
- Hej ho, hej ho, do pracy by się szło - śpiewał pod nosem, gdy szliśmy na stację metra oddaloną o kilka bloków.
Zaśmiałam się i przewróciłam oczami, ale po chwili złapałam się na tym, że nucę razem z nim. Z Edwardem pracującym w tej samej firmie i jego częstych wizytach na czwartym piętrze praca nie była taka zła.
Dwie godziny później siedziałam naprzeciw Alice, gdy winda zadzwoniła. Spojrzałam w tamta stronę i zobaczyłam Edwarda wchodzącego przez szklane drzwi. Wyglądał cholernie seksownie w swojej bordowej polówce i spodniach khaki, z bałaganem na głowie i tatuażem wystającym spod rękawka.
Puścił mi oczko, zanim ruszył do biura Jane. Obserwowałam jak puka do jej drzwi i czeka na pozwolenie, by wejść.
Kilka minut później wyszła Jane i przechadzając się przez piętro powiedziała, by wszyscy ją usłyszeli, nie tylko Angela:
- Dział IT uaktualnia mój komputer, więc wychodzę. Wrócę po lunchu. Upewnij się, że notujesz kto do mnie dzwonił.
- Tak, panno Volturi - powiedziała Angela, bardziej spokojnie i cierpliwie niż ja bym to zrobiła.
Pięć minut później, mój telefon oznajmił otrzymanie wiadomości.
Chodź do mnie...
Rozejrzałam się i dostrzegłam Edwarda w drzwiach gabinetu szefowej. Uśmiechnął się i pokazał, żebym przyszła.
- Hej, Rose - wyszeptałam, odwracając się do przyjaciółki. - Napisz do Em'a i poproś go, żeby dał znać jeśli Jędza Jane wróci wcześniej...
Zaśmiała się i od razu podniosła telefon.
- Seks w pracy, dziewczyno? - powiedziała z uśmiechem. - Mam cię!
Wślizgnęłam się do biura Jane, wcześniej kiwając Angeli i zamknęłam za sobą drzwi. Dlaczego się skradam? Nie mam pojęcia. Nikt na tym piętrze, nie interesuje się tym co robię, a tym bardziej nie chciałby na mnie donieść. Mimo to nadal było coś podniecającego w skradaniu się.
- Mam parę minut podczas aktualizacji - powiedział Edward, sięgając po moją dłoń i przyciągając mnie na swoje kolano. - Pomyślałem, że... możemy to wykorzystać.
Śmiejąc się, owinęłam ramiona wokół niego, siadając okrakiem, a moja spódniczka podjechała na tyle, by odsłonić uda i dać mu piękny widok, gdy spojrzy w dół... co zrobił.
- Wykorzystuj jak tylko chcesz - powiedziałam zabawnie. - Mam system wczesnego ostrzegania, gdyby Jan zachciało się wrócić wcześniej.
- Mm, dobrze - powiedział, przesuwając dłonie po moich udach prosto pod spódnicę i pochylając się, by mnie pocałować.
Trzymaliśmy się kategorii +13 czyli tylko lekkie muśnięcia w strategicznych miejscach, bzykanie się przez ubranie jak nastolatki oraz długie i namiętne pocałunki, języki zagłębiające się w usta drugiej osoby.
- Zamieszkaj ze mną - wymamrotał Edward, kiedy oderwaliśmy się od siebie. Chwycił mnie mocniej w talii, a jego palce muskały moją skórę na plecach pod krawędzią swetra. - Chcę z tobą zasypiać każdej nocy, budzić się każdego ranka... I tak już prawie u mnie mieszkasz. Jesteśmy już razem od roku i nie ma sensu, żebyśmy...
Pocałowałam go, żeby przerwać jego chaotyczny monolog.
- Okej - wymamrotałam w jego usta, uśmiechając się, kiedy wziął głęboki oddech. - Jak mogłeś myśleć, że mogłabym się nie zgodzić?
Wzruszył ramionami i złapał luźny kosmyk włosów, po czym wsunął go za moje ucho, kiedy się odsunęłam.
- To duży krok, a my jeszcze o tym nie rozmawialiśmy.
- Wchodzę w to, dziecinko - drażniłam się, otrzymując w zamian uśmiech od ucha do ucha. - Jeśli chcesz, to możemy spakować w ten weekend resztę moich rzeczy?
Kiwnął głową i powiedział:
- Idealnie. Możemy gdzieś wyjść w piątek wieczorem, tylko we dwójkę, żeby to uczcić. A w sobotę poprosimy resztę bandy o pomoc w przeniesieniu mebli i innych ciężkich rzeczy w zamian za pizzę i piwo.
- Dobrze. Brzmi jak plan.
- Przypieczętujemy to pocałunkiem?
Zachichotałam.
- Zawsze.
Przyciągnął mnie do siebie, a ja zdałam sobie sprawę, że nie mogłam sobie wymarzyć lepszego życia. Mam pracę, którą kocham, przyjaciół, którzy są dla mnie wsparciem, mam chłopaka, którego kocham, tak samo jak on mnie i przyszłość zapowiada się jaśniej niż myślałam.
Dzięki Bogu za zaciętą drukarkę i wsparcie techniczne.
