Świadomość powracała do Kisuke wyjątkowo powoli. Ziewając, spojrzał spod rzęs na Ichigo, który leżał obok przytulony do niego z jedną ręką pod głową, a drugą niedbale przerzuconą przez jego pierś. Nastolatek spał głęboko z na wpół otwartymi ustami, śliniąc się lekko. Kisuke zaśmiał się bezdźwięcznie, bacząc na to, aby przypadkiem go nie obudzić. Było coś niezmiernie cennego i ulotnego w możliwości dzielenia z Ichigo takiej bliskości.

Kurosaki nigdy nie był zwolennikiem półśrodków. Jednakże świadom tego Kisuke nawet w najśmielszych snach nie przypuszczał, że Ichigo przyjmie go tak bezkrytycznie. To, jak w przeciągu tego krótkiego czasu ten chłopiec zdołał przedrzeć się przez jego mury i wkraść się w jego serce, było poza zrozumieniem Urahary.

Omega w nim pławiła się bezkarnie w tym ciepłym uczuciu, jakie rozkwitło w jego piersi.

Zapach Ichigo wyraźnie się zmienił. Po wczorajszej parnej rozpaczy, od której całe powietrze w pomieszczeniu zdawało się zrobić nagle niemożliwie duszne i ciężkie, nie było śladu. Za to czysty i rześki zapach ozonu wypełnił nozdrza Kisuke, kiedy odetchnął głęboko.

Ciekawe, że woń alfy jego zmysły utożsamiały z żywiołem deszczu i burzy.

Zastanawiał się, jak pachnie dla Ichigo. Musiał go kiedyś o to zapytać.

Nastolatek poruszył się, mrucząc coś niezrozumiale w poduszkę, kiedy nadal nieprzytomny, przycisnął głowę do ramienia Kisuke, wypuszczając zadowolone westchnięcie. Leżał tak przez chwilę w spokoju, łapiąc ostatki snu, aby wreszcie przekręcić się na plecy, ziewając szeroko.

- Dzień dobry – przywitał się Kisuke, z ciekawością obserwując, jak Ichigo z lekką konsternacją przygląda się pomieszczeniu, jakby zastanawiał się czemu u licha nie jest w swoim pokoju.

Na dźwięk głosu Urahary nastolatek przekręcił głowę w jego stronę. Początkowe rozkojarzenie powoli przerodziło się w rozbawienie.

- Nie wiedziałem, że możesz mruczeć – stwierdził Ichigo, gdy iskierki humoru rozświetliły jego bursztynowe oczy.

- Ciiiii… tylko nie mów o tym Yoruichi – powiedział konspiracyjnym szeptem Urahara, przykładając palec do ust. - Jak się o tym dowie, będę skończony.

Kisuke czuł się niemal dumny, kiedy Ichigo zaśmiał się krótko, ale serdecznie z jego żartu.

Była jakaś nowa lekkość w sposobie, w jakim nastolatek patrzył na świat.

- Która godzina? – spytał Ichigo.

- Nie mam pojęcia – odparł szczerze.

Kisuke podejrzewał, że na pewno wszyscy byli już po śniadaniu. Doceniał, że okazali wyrozumiałość i pozwolili im spać do oporu. Czasem tylko trochę irytował go fakt, że odkąd pozwolił im poznać się bliżej od strony omegi, okazywana mu mimochodem życzliwość stała się dość nagminna i naprawdę zbyteczna. Może z wyjątkiem dzisiejszego leniwego poranka, który był bardzo potrzebny jego alfie.

Ichigo wstał i podszedł do swoich rzeczy, wyciągając telefon z torby.

- Mam pięć nieodebranych połączeń z domu – oznajmił załamany, grzebiąc palcem w kąciku oka, aby pozbyć się śpiochów. – Będę musiał się wytłumaczyć.

- Po prostu powiedz im, że spałeś u mnie – Kisuke chytrze dostarczył mu najbardziej banalne rozwiązanie. – Chyba, że chcesz to ukrywać?

- Cooo…? Nie. Nie o to chodzi – Ichigo zmarszczył brwi, nie zwracając większej uwagi na dwuznaczności wymówki, jaką zasugerował mu Kisuke. – Po prostu nikt nie wie, że ty i ja… - Wreszcie wyrzucił do góry ręce w frustracji, jakby ten gest wszystko tłumaczył.

- Podejrzewam, że Isshin nie przyjmie tego najlepiej… - Zamyślił się Kisuke, wyobrażając sobie reakcję byłego kapitana na wieść, że jego niepełnoletni syn związał się z takim starym, szemranym typem jak on.

- Tata może się wściekać do woli – burknął Ichigo – po prostu nie chciałem robić sensacji, ale to pewnie nieuniknione. Ishida i Inoue już coś podejrzewają, a Yuzu i Karin już wiedzą, że związałem się z jakąś omegą.

- Cóż, Karin-san masz z głowy, już wie, że to ja.

Ichigo poderwał gwałtownie głowę z niebezpiecznym błyskiem w oczach.

- Powiedziałeś mojej młodszej siostrze! – oskarżył.

- Sama się domyśliła. Często przychodzi do sklepu, aby zaopatrzyć się w moje niezawodne produkty przeciwko natrętnym duchom.

- Od jak dawna? – drążył dalej Ichigo, w myślach pośpiesznie przebiegając wszystkie interakcje, jakie miał w ostatnich dniach ze swoją młodszą siostrą. Nie pamiętał, żeby zauważył jakąś szczególną zmianę w jej zachowaniu.

W sumie, to na Karin mało co robiło wrażenie. Chyba, żeby liczyć dziwne chichoty Yuzu, które urywały się nagle, kiedy wchodził do pokoju, ale wtedy myślał, że chodzi o jakieś babskie sekrety, bo zawsze towarzyszyła jej Karin. Nigdy nie przyszło mu nawet do głowy, że jego związek z Kisuke mógł stanowić materiał do plotek. A już tym bardziej nie przewidział, że Yuzu mogłaby się tym tak bardzo ekscytować.

- Od dwóch tygodni – odparł Urahara, przyglądając mu się ciekawie, jakby tylko czekał, kiedy nastolatek się na niego zezłości.

Spokój, z jakim Kisuke czekał na przewidywany wybuch z jego strony, sprawił, że Ichigo się zawahał. To prawda, że Urahara potrafił być czasem dupkiem, zwłaszcza jeśli chodziło o strojenie sobie z niego żartów, ale w ostatnim czasie okazał mu tyle wyrozumiałości i wsparcia, że nastolatkowi było wstyd, że mężczyzna z taką łatwością i akceptacją oczekiwał na jego oskarżenia. Jakby w jakiś sposób nadal czuł się winny i nie robiło mu żadnej różnicy, za co właściwie był obwiniany.

Ichigo nie rozumiał, jak po tym, z czego zwierzyli się sobie w nocy, Kisuke, choć wyraźnie ciesząc się jego obecnością, nadal do pewnego stopnia mógł wyglądać w jakiś sposób nieszczęśliwie, jakby wciąż czuł potrzebę zachowania czujności. Nawet teraz, choć wyraźnie tym rozbawiony mężczyzna powiedział mu o Karin, Ichigo mógł poczuć budujące się w Kisuke napięcie, kiedy oczekiwał niezadowolonej reakcji z jego strony. Być może była to kolejna rzecz związana z naturą omegi, którą Urahara postanowił na razie się z nim nie dzielić, ale Ichigo miał oczy i widział, że bez względu na to, jaki był ku temu powód, Kisuke wyraźnie nie chciał się go rozczarować.

I w ten oto sposób wszelka początkowa irytacja, jaką poczuł na wieść, że Kisuke wygadał się przed Karin, zupełnie straciła na mocy.

- Kiedy teraz o tym myślę, wydaje się to takie oczywiste, że moje siostry wiedziały o nas już od dłuższego czasu – zauważył spokojnie Ichigo, dodając nieco zażenowany. – I chyba Yuzu mocno to przeżywa. W ogóle obie, zdają się nam kibicować. Poza tym, to dotyczy nas obu i możesz powiedzieć o nas komukolwiek zechcesz – podkreślił Ichigo, próbując uchwycić reakcję mężczyzny. – Tylko, że wolałbym wiedzieć trochę wcześniej, kto no i w ogóle…

- Jasne - pokiwał głową Kisuke, ale nie sposób było odgadnąć, czy poczuł się lepiej po tym ułaskawieniu.

Ichigo stał w miejscu niezdecydowany, nie wiedząc co począć. Jeszcze kilka minut temu po przebudzeniu czuł się tak wspaniale i nierealnie, ale wraz z nieprzeniknionym wyrazem, jaki malował się teraz na twarzy Kisuke, Ichigo czuł, jak nieuchronnie magia tej chwili przemija. Spędzali ze sobą tyle czasu, ale nadal w jakiś sposób wydawało się to być za mało. Niewystarczająco. Ichigo bardzo chciał poznać go bliżej, ale Kisuke bardzo niechętnie i wybiórczo dzielił się z nim osobistymi sprawami. W zasadzie otwierał się przed nim dopiero wtedy, kiedy rzeczy bezpośrednio dotykały ich związku alfy i omegi.

Sposób, w jaki tej nocy Kisuke powiedział mu, że go podziwia, uskrzydliła nastolatka, ale teraz czuł, że powoli, boleśnie powraca na ziemię. Do rzeczywistości, w której dzieląca ich różnica wieku i doświadczenia była zbyt znacząca, aby dało się ją przeskoczyć jedynie fizyczną bliskością. I tak, Urahara wiedział już o nim wszystko, włącznie ze wszystkimi jego lękami, podczas gdy w zamian Ichigo miał tylko mgliste pojęcie o przeszłości Kisuke albo o cierpieniu, które musiał znosić przez tyle lat, kiedy ukrywał swoją naturę omegi.

Ichigo przypuszczał, że gdyby zapytał o to wprost, Kisuke z pewnością udzieliłby mu odpowiedzi. Tylko, że nastolatek nie miał śmiałości, bo jaką pociechę mógł zaoferować on, zaledwie szesnastoletni chłopak, dorosłemu, tak bardzo skomplikowanemu mężczyźnie, który wszak żył na tym świecie znacznie dłużej od niego. Ichigo nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie, ale wiedział jedno, bardzo chciał poznać Kisuke, bo zależało mu na tym, aby kiedyś móc tak zwyczajnie, bez wysiłku zrozumieć wszystkie te niedopowiedzenia i niuanse, które kryły się za nieczytelnymi spojrzeniami i dziwnymi uśmiechami mężczyzny.

Ale zdawał sobie sprawę, że nie nastąpi to ani szybko ani od razu, dlatego postanowił na razie cieszyć się tym, co już udało im się osiągnąć.

Nagłe wtargnięcie do pokoju wyrwało go z zamyślenia.

- Ichigo, przyszły twoje siostry! – głos Yoruichi był jedynym ostrzeżeniem nim Bogini Błysku wmaszerowała do środka. – Nie chciałam ich martwić i powiedziałam im, że tu jesteś. Zaprosiłam je również na obiad, więc z łaski swojej podnieście wreszcie te swoje leniwe tyłki i dołączcie do nas!

- Ajaj, Yoruichi-san, daj nam chwilę, zaraz będziemy gotowi! – Kisuke dziarsko wygramolił się z pościeli, ruszając w stronę szafy.

Kiedy grzebał w niej, kompletując swój zwykły strój, Ichigo miał niecodzienną okazję przyjrzeć się jej zawartości. Prawie trzy czwarte przestrzeni wypełniały ubrania w znanym zielonkawym kolorze.

- Naprawdę masz tego aż tyle? – Ichigo spytał, niedowierzając, ile można było mieć zapasowych ciuchów do jednej kreacji.

- Nienaganny strój dobrze świadczy o sprzedawcy. Muszę dbać o swój image – dobiegł stłumiony głos Kisuke z wnętrza szafy.

Ichigo przewrócił oczami. Poważnie, Urahara praktycznie nurkował po te ubrania.

Kiedy Kisuke wreszcie odwrócił się do nich z naręczem ciuchów pod pachą, wybrał kilka rzeczy z samej góry stosu i rzucił je niespodziewanie w stronę Ichigo. Nastolatek odruchowo złapał, z konsternacją wpatrując się w parę prostych ciemnych jeansów i t-shirt.

- Pomyślałem, że może zechcesz się przebrać – przyszedł mu z pomocą Urahara, kiedy Ichigo nadal wgapiał się bezrozumnym wzrokiem w zaoferowane mu ubrania. – Nie musisz mi dziękować!

Okay. To było coś nowego. Ichigo nie wiedział, że są już na etapie pożyczania sobie ubrań, chociaż biorąc pod uwagę, ile się już wydarzyło między nimi, to w porównaniu z niektórymi wydawało się całkiem normalne.

Ichigo nie potrzebował lustra, aby wiedzieć, że koszulka Kisuke trochę na nim wisi. Naburmuszył się lekko, kiedy Yoruichi, oczywiście, postanowiła to skomentować. Nie był chuderlawy! Po prostu Urahara był od niego nieco szerszy w barkach. Tak samo, jak nic nie dało się zrobić z różnicą wysokości. Przy niemal pokładającej się ze śmiechu Yoruichi i wtórującym jej wcale nie lepszym Kisuke, mógł jedynie schylić się z kamienną twarzą i z godnością podwinąć za długie nogawki pożyczonych spodni.

Aha, i teraz czekało go oficjalne przedstawienie swojej omegi jego młodszym siostrom. Cudownie.