Rozdział 8 - Handlarz Ziarnokłódkami!
Disclaimer: Same thing as in a first chapter and other ones.
"Wiem, że czasem sprawy nie idą zgodnie z planem, ale to już przegięcie." mruknął mentalnie Kuroki, starając trzymać swoje nerwy na wodzy. Niedawno wysłał wiadomość do Enshō i jej armii, żeby wszystko przenieśli do nowej bazy w Przełęczy Shisui. Miał zamiar szybko ją przygotować, żeby potem ruszyć na Przełęcz Hulao. Jednakże, jej oraz reszcie armii zajęło to cały dzień, żeby się przeprowadzić. Dzięki temu wróg mógłby ufortyfikować i podwoić obronę w Przełęczy.
Nie marnując czasu, zwołał naradę żeby omówić plan na następną walkę. Na szczęście Sonsaku–dono wysłała zwiadowców do Przełęczy Hulao i po kilku godzinach wrócili z wiadomościami. Teraz Kuroki miał pewność, że nie będą atakować na ślepo.
Wewnątrz namiotu Kurokiego, atmosfera w powietrzu była tak napięta, że mogłaby udusić każdego zwyczajnego człowieka. Powód był taki, że praktycznie wszyscy patrzyli na przyczynę opóźnionego grafiku: Enshō. Egoistyczna watażka kręciła się niespokojnie na swoim miejscu. Starała się wyglądać dumnie i wyniośle, ale to dawało raczej mało oczekiwane skutki.
"Enshō...," powiedział Kuroki, przerywając ciszę i patrząc na blondynkę. "Myślałem, że już zaplanowaliśmy, że po przejęciu Przełęczy Shisui zaatakujemy w tym samym dniu Przełęcz Hulao. Ale dzięki tobie jesteśmy o cały dzień do tyłu. Więc słucham. Masz coś na swoje usprawiedliwienie?"
"Um, nh... cóż..." powiedziała nerwowo Enshō, wiercąc się na swoim miejscu.
"Tak, powiedz nam. Czemu tak długo zwlekałaś?" uśmiechnęła się złośliwie Sousou.
"Zdajesz sobie sprawę, że mamy napięty harmonogram? Im dłużej to odwlekamy, nasi wrogowie stają się silniejsi," stwierdziła Sonsaku ze zmarszczonym czołem. "A jeśli tak się stanie, stracimy też naszych ludzi i ważne zasoby, jakie potrzebujemy żeby obalić Luoyang."
"Ja... cóż, no..." próbowała powiedzieć Enshō, ale żadne słowo nie uciekło z jej ust.
"No, o co chodzi?" zapytał się Kouji.
"Czy to tak ciężko jest odpowiedzieć?" dodał Takuya.
"Tak, to naprawdę nie trwa długo," powiedział Dan.
"Jeśli nam zaraz nie odpowiesz, nie będę miał wyboru. Będę cię musiał aresztować za niesubordynację i zaniedbanie obowiązków." powiedział stanowczo Kuroki.
"Co!? Nie możesz tego zrobić!" sapnęła Enshō.
"Owszem, może. Kazakiri ma tu obecnie najwyższą rangę jako Naczelny Dowódca tego Sojuszu," powiedziała Sousou.
"No to zaczniesz gadać, czy nie?!" dodał Takuya.
"Okej! Okej! Będę mówić!" krzyknęła Enshō.
"Najwyższy czas..." westchnął Dan.
"No to słuchamy. Dlaczego opóźniłaś nasz harmonogram?" zapytał Kouji.
"No..." zastanawiała się Enshō przez chwilę, zanim odpowiedziała, "...kiedy strzegliśmy obozu, to... uhm...,"
"Invesy zaatakowały nasz obóz!" przerwała nagle Ganryou.
"Doprawdy?" powiedział Kuroki z sceptycyzmem.
"Myślisz, że damy się na to nabrać?" zapytał się Dan.
"Nie, poważne! To prawda!" błagała Ganryou.
"Tak, było ich tylko kilka, zabrało nam połowę naszej armii, żeby ich pokonać!" dodała Bunshuu. "Byliśmy zmęczeni, kiedy w końcu się ich pozbyliśmy!"
"A macie jakiś dowód na to, że Invesy faktycznie zaatakowały wasz obóz?" zapytał Kouji.
"D-Dowód? No, chyba... uhm..." zawahała się Ganryou.
"O ile dalej chcemy je przesłuchiwać, na razie mamy inne sprawy." powiedziała Shuyuu. "Takie ja przeformułowanie naszych planów, które nie wypaliły dzięki... niewyjaśnionym okolicznościom. Później podyskutujemy o problemie Enshō i jej armii."
"Racja," przytaknął Kuroki, masując skronie. "Ktoś ma jakiś plan?"
"Uważam, że tak," powiedziała Shuuyu. "Zaatakujemy Przełęcz Hulao w kilku falach."
"Rozwiń myśl, Shuuyu–san."
"Podzielimy naszą armię na kilka fal, żeby atakować jedna po drugiej. Biorąc pod uwagę ilość naszych żołnierzy, jak i prawdopodobieństwo obrony Przełęczy, powinniśmy się podzielić na cztery fale, a każda z nich będzie mieć inne zadanie. Pierwsza fala zadziała jako wabik, żeby zwabić wroga. Druga fala będzie wsparciem dla pierwszej i wspólnie będą utrzymywać swoją pozycję. Trzecia fala dołączy do walki po drugiej i będzie grać rolę wsparcia dalekiego zasięgu na pierwszej i drugiej fali, jak i również jako dodatkowe wzmocnienie. Czwarta i ostatnia fala zada decydujący cios osłabionej Armii Tōtaku." wyjaśniła Shuuyu, po czym spojrzała na Kurokiego, poprawiając okulary. "Co o tym myślisz, Kazakiri–dono?"
"Hmmmmmm..." zastanowił się nastolatek nad pomysłem. "Myślę, że to może się udać."
"Brzmi wiarygodnie." zgodziła się Shuri.
"Funkcjonalne i pozwoli nam zaadaptować się do każdej sytuacji, łącznie do tych nieoczekiwanych," pokiwała głową Sousou.
"Zgodnie z oczekiwaniami Shuu Uczciwej, hmm?" zauważył Dan.
"Dziękuję za twoje miłe słowa, Masato-dono," odpowiedziała Shuuyu z małym uśmiechem.
"Teraz musimy zadecydować, który z nas poprowadzi pierwszą falę," powiedział Kouji z zamyślonym spojrzeniem. "Ale nie możemy wysłać Riderów na pierwszy ogień."
"Wróg zapewne będzie mieć gotową taktykę na to, dzięki pewnej... pomocy," skomentowała Jun'iku, łypiąc wzrokiem Enshō.
"Czy możecie w końcu ze mnie zejść!?" odcięła się Enshō z irytacją.
"Tak czy owak, przedyskutujemy szczegóły rano. Na razie musimy odpocząć." westchnął Kuroki.
"Jak dla mnie bomba," odparł Dan, lekko masując szyję. "Chłopie, nie mogę uwierzyć, że czekanie jest takie wyczerpujące."
"Na stres raczej nie ma lekarstwa," odparł Kouji z uśmiechem.
"Stres jest też wrogiem. Może przesłaniać twój zdrowy rozsądek," poradziła Sonsaku.
"Tak, też się nad tym zastanawiałem. Jeśli to wszystko, przyjaciele, to życzę wam dobrej nocy," powiedział Kuroki, zamykając naradę.
{Cue Theme Song: Busters Ready Go! by Shoko Fujibayashi, modified version}
Legendy Chin mówią o przybyciu czterech Heroldów z Niebios: Smoka, Obrońcy, Drapieżcy i Bestii.
(Pojawiają się cztery magiczne portale, przed którymi stoi czterech zacieniowanych ludzi. Nad każdym z nich pojawia się spektralna forma danej ich formy (Smoka: Odd-Eyes Pendulum Dragon; Obrońcy: Superheavy Samurai Benkei; Drapieżcy: RaidRaptor - Revolution Falcon; Bestii: Masked HERO Blast.)
Ich przeznaczeniem jest zjednoczyć cały kraj w obliczu zła czającego się w wymiarze Helheim.
(Nad Chinami pojawiają się czarne chmury, następnie pośród szalejącego pożaru w wiosce przechodzi armia Żywiołowych Inves.)
Świat Trzech Królestw stanie się polem bitwy między siłami dobra i zła. A ochronić go może tylko czwórka Heroldów. Heroldów znanych jako...!
(Postać Kuroki Kazakiri stoi naprzeciw armii Inves, po czym aktywuje Ziarnokłódkę Wahadłowego Smoka i zmienia się w Kamen Ridera Zarca, Smoczego Rycerza.)
Riders, Ready, Go!
{"Riders, Ready, Go~!"}
(Muzyka się zaczyna z ukazaniem Kurokiego Kazakiri, Dana Masato, Koujiego i Takuyę Kanbra biegnących przez Xizang w towarzystwie dziewczyn. Następna scena pokazuje Kamen Ridera Zarc'a wzbijającego się w przestworza)
"Subette wa ani hi kitto
{"I'm sure it all started on that day...} Scena zmienia się na ujęcie z pałacem w Xizang, przed którym Kuroki Kazakiri spogląda z determinacją na niebo, trzymając w ręku Ziarnokłódkę Różnookiego Wahadłowego Smoka. Kolejna scena pokazuje go jako Kamen Ridera Zarc'a krzyżującego Szablę Musou i Ryuken, a obserwują go Kan'u Unchou i Chouhi Yokutoku.
hajimetteita DESTINY
{...the beginning of our Destiny!} Dan Masato stoi na balkonie, spoglądając na panoramę Sou Gi, ściskając w reku Ziarnokłódkę Samuraja Benkeia. Następnie jako Kamen Rider Benkei, obserwowany przez Sousou Motoku, unosi swoją uzbrojoną prawą rękę i pięścią uderza w ziemię, tworząc szczelinę.
Bokura wa nigetari shinai
{We won't run away} Kouji Kanbra oraz jego młodszy brat Takuya Kanbra siedzą razem na drzewie w ogrodzie pałacu Son Go, spoglądając na leżące w ich rękach Ziarnokłódki Raptora oraz Blast. Kolejna scena ukazuje ich kolejno jako Kamen Rider Farukon w formie Rewolucji Sokoła oraz Kamen Rider Bijon. Takuya, jako Bijon, strzela w tarcze swoim małym Bestio-Rewolwerem jak szaleniec. Przyglądający mu się Kouji w formie Rewolucji Sokoła kręci głową, zażenowany, podczas gdy z ukrycia przyglądają im się Sonsaku Hakufu oraz Sonken.
Tomaru koto naku mirai wo mita
{We can't stop, for we've seen the future} Scena ukazuje żołnierzy z Klanu En, z Ensho, Bunshuu i Ganryou na czele, a potem Tōtaku w towarzystwie Choryou, Kaku i Ryofu, a na końcu Kada spoglądający w nocne niebo z determinacją.
Kokoro ga link shiteru
{Our hearts are linked...} Scena pokazuje Las Heilheim z szalejącymi Inves, a następnie ukazuje stojącego nad nimi z uśmiechem Ukitsu, a za nim trzy zacieniowane postacie, każda emanująca złowrogą aurą.
Tatakau subete no nakama to
{...with all of our comrades in battle!} Kouji leci nad Inves, rzucając na nich grad pocisków, a Takuya strzela w nich ze swojego Bestio-Rewolwera. Kolejna scena pokazuje Dana Masato jako Kamen Ridera Benkeia, który wali pięścią w ziemię, wytrącając z równowagi otaczających go Inves. Następnie Kuroki skacze do góry, krzyżując Szablę Musou oraz Ryuken, wykonując podwójne krzyżowe cięcie.
Unite! 4-2-3-1! Let's go!
{Unite! 4-2-3-1! LET'S GO!} Pojawiają się migawki ukazujące dziewczyny z Xizang, Gi, Go, En oraz Louyang. Natychmiast po tym pojawia się scena, gdzie Kuroki, Dan, Kouji i Takuya stoją, otoczeni przez Inves i Starożytnych Żołnierzy Przekładni na polu walki. Cała czwórka kiwa głowami, po czym wyjmują z kieszeni swoje Ziarnokłódki i krzyczą razem "Let's Go!", a potem transformują się w Kamen Riderów.
Riders, Ready, Go! Kono ketsul unbreakable
{Riders, Ready, Go~! Our determination is unbreakable!} Kuroki jako Kamen Rider Zarc naciera na przeciwników, machając swoim mieczem i w błyskawicznym tempie zmienia się w Formę Skrzydła, Formę Rebelii, a na końcu w Formę Jadu. Za jego plecami Kan'u Unchou i Chouhi Yokutoku odpierają atak przeciwnika swoim Księżycowym Ostrzem Zielonego Smoka oraz Włócznią Żmii. Następnie, w towarzystwie Sousou, Dan jako Kamen Rider Benkei używa uzbrojonych rękawic do obrony, by potem zakręcić nad swoją głową Włócznią Gonga i wbić ją w ziemi, w wyniku czego z ziemi wyłaniają się kolce z energii, które wbijają się w przeciwników.
Ai suru sekai ni fusei na access yurusanai ze
{We won't allow unauthorized access to our beloved world!} Kouji jako Kamen Rider Farukon w formie Rewolucji leci wysoko w górę, po czym zsyła na wrogów grad pocisków ze swoich ukrytych luf na swoich mechanicznych skrzydłach, podczas gdy Takuya, broniąc Sonken jako Kamen Rider Bijon, sięga po swój Bestio-Rewolwer i strzałami wycina w pień tuzin Inves. Następna scena ukazuje Kamen Ridera Zarca, pozującego przed wioską Xizang, a nad nim nagle pojawiają się trzy zacieniowane postacie, najprawdopodobniej jego wzmocnione formy.
Target Lock On~! Ima sugu shutsudou! It's Henshin Time!
{Target Lock On! Moving out now! It's Henshin Time!} Czterech Kamen Riderów i kobiety walczą z otaczającymi ich Inves, kiedy nagle Kuroki zauważa znajdującego się w oddali Saji'ego, sprawcę tego całego zamieszania. Wściekły, rusza na niego, otoczony tajemniczą czarną aurą. Saji się uśmiecha i wyjmuje z płaszcza Ziarnokłódkę, chociaż blask słońca zasłania obraz Ziarnokłódki. Następuje błysk światła i na miejscu Saji'ego stoi tajemniczy Kamen Rider z czerwono-czarną aurą. Tajemniczy Kamen Rider unosi swoją broń i kontruje atak Kurokiego, wyzwalając jasną energię.
Tobikome kiki no saizensen
{Plunge into very midst of danger!} Kuroki, Dan, Kouji i Takuya w towarzystwie Kan'u, Sousou i Sonsaku spoglądają na krajobraz Chin ze szczytu góry, a na niebie pojawiają się migawki ich wspólnych przygód. Spoglądają na siebie i się uśmiechają.
VICTORY kanryou! Kamen Raida Zaaku!
{Victory complete! Kamen Rider Zarc!} Scena zmienia krajobraz Chin na Xizang, gdzie Kuroki, Dan, Kouji i Takuya stoją przed bramą miasta wraz z Kan'u i Chouhi z uśmiechem na twarzach. Wówczas z góry i z dołu sceny pojawiają się części bramy, które po połączeniu tworzą obraz czterech smoków: czerwonego, czarnego, zielono-niebieskiego i fioletowego. Potem na bramie pojawia się tytuł "Kamen Rider Zarc: Destiny of Three Kingdoms", kończąc sekwencję openingu.
Kilkanaście godzin później...
Ranek nadszedł, a słońce wstało. Jego światła przebiły się przez szczeliny wejścia do namiotu, uderzając w oczy Kurokiego i budząc go. Czarnowłosy nastolatek usiadł na prowizorycznym łóżku, wyciągając się i ziewając, aby się rozluźnić. Parę minut później podczas rozgrzewania się pewna osoba przykuła mu uwagę. Tą osobą była Bachou, brązowowłosa dziewczyna, która akurat szczotkowała konie. Nastolatek z uśmiechem postanowił przywitać córkę Batou.
"Dzień dobry, Bachou–san."
Nastolatka przerwała szczotkowanie koni, odwracając się. "Ah, Kazakiri–sama! Dzień dobry!"
"Wygląda na to, że wcześnie wstałaś," powiedział Kuroki.
"Tak, to nawyk, którego nauczył mnie mój ojciec," odpowiedziała Bachou.
Kuroki skinął głową, patrząc na trzy konie, którymi się zajmowała. "Są twoje?"
"Tak, są," uśmiechnęła się Bachou, głaszcząc jednego z koni. "Mój ojciec mi je podarował kilka lat temu."
"Rozumiem," odpowiedział Kuroki, również głaszcząc konia. "Muszą mieć szczęście, że mają taką opiekuńczą osobę jak ty jako swoją panią."
Bachou zarumieniła się i szybko odparła, "Są moimi przyjaciółmi, Kazakiri-sama."
"Wybacz, przyjaciółmi," poprawił się Kuroki.
Bachou uśmiechnęła się, "Więc co cię tu sprowadza?"
"Cóż, jak sama widzisz, dopiero co się obudziłem." powiedział czarnowłosy nastolatek. "A widząc, że na razie nie mam nic do roboty, mógłbym ci pomóc w opiece nad twoimi końmi?"
"Naprawdę?" zapytała się Bachou, zaskoczona.
"Czy to naprawdę zaskakujące, że to mówię?" spojrzał na nią pytająco Kuroki.
"T-Tak, znaczy, jesteś królem," odpowiedziała Bachou. Kuroki zachichotał.
"Ach, to. Wiesz, że zanim to wszystko się wydarzyło, byłem tylko normalnym dzieciakiem?"
"Cóż, po tym co powiedziałeś wczoraj, powiedziałabym, że nie jesteś normalny."
"Może. Ale naprawdę jestem tylko normalnym człowiekiem. Wolę, żeby nasze relacje były swobodne." odparł Kuroki, po czym się zarumienił. "Z-Znaczy profesjonalne relacje, nie relacje tego rodzaju!" poprawił się szybko nastolatek.
"W porządku, Kazakiri–sama," odpowiedziała Bachou, również z rumieńcem na twarzy. "Uhm, znaczy, ty już masz Kan'u–san, prawda?"
Kuroki niemal upadł na ziemię, zaskoczony. "C-Co to ma niby znaczyć?"
"Co? Czy to nie prawda?" zapytała się Bachou, zdezorientowana.
"K–Kan'u–san i ja n-nie mamy takiej relacji! Nasze relacje są ściśle profesjonalne!" jęknął Kuroki.
Bachou przechyliła głowę na bok, kiedy na jej twarzy zagościł złośliwy uśmieszek. "Oh? Czyż nie nazwałeś jej zwykle jej prawdziwym imieniem?"
"T–To...!" jęknął Kuroki, ale nie dane mu było skończyć, kiedy nagle koń ugryzł brzeg spódnicy Bachou.
"Ow..." jęknął Kuroki, przykładając paczkę lodu blisko do swojego opuchniętego oka. Pech chciał, żeby jeden z koni, którymi zajmowała się Bachou, zaczął gryźć brzeg jej spódnicy, odsłaniając przy tym jej uda i majtki. Kuroki od razu się odwrócił, a Bachou szarpała się z koniem. Zwierzę w końcu ją puściło, ale za to jej spódnica była krótsza, niż zwykle. No i oczywiście zdołała zauważyć, że Kuroki patrzył gdzie indziej, co zdradziło Bachou iż widział jej bieliznę, więc lewym prostym przywaliła mu w oko.
Dan zachichotał, "Wow, chłopie, jesteś odważny."
"Zamknij się..." mruknął Kuroki. "Dobrze wiesz, że nie jestem taki..."
"Ty to masz szczęście, kolego," powiedział Dan, klepiąc Kurokiego po ramieniu. "Dobra robota! Teraz jesteś o krok bliżej bycia prawdziwym mężczyzną."
"Spoważniej, durniu!" warknął Kuroki, zirytowany. "Nh... a tak w ogóle, to jakim cudem trafiłeś do Sousou? Nigdy mi o tym nie mówiłeś..."
"Cóż... to długa historia." odparł Dan.
Wspomnienia
"Uuuhhh... spisał ktoś numer tego wozu?" jęknął Dan, lekko potrząsając głową. Zauważył, że był w pokoju. I to w bardzo bogatym pokoju, który ciężko jest zdobyć w starożytnych Chinach. Łóżko, w którym był Dan, było całkiem wygodne i ciepłe. "Hmm... nie przypominam sobie, żebym był w takim pokoju." zauważył Dan, kiedy coś jeszcze przykuło jego uwagę: pusty Napęd Sengoku z Ziarnokłódkami, które nigdy wcześniej nie widział, na stoliku z szufladami koło łóżka.
"Dziwne... nie pamiętam takich Ziarnokłódek..." mruknął Dan, biorąc do ręki Ziarnokłódkę ze żółtą maską i czerwonymi goglami. Wówczas nagle przed oczami Dana ujawniła się przez sekundę wizja. I wtedy nagle zrozumiał, co trzyma w ręce. "Ta Ziarnokłódka... to chyba inna wersja Barona." zauważył Dan, po czym spojrzał na Ziarnokłódkę z czarną maską i niebieskimi goglami i na Ziarnokłódkę wyglądającą jak zmodyfikowana wersja Różanego Napastnika. "Coś... coś się zmieniło..." mruknął nastolatek, kiedy wówczas otworzyły się drzwi. Jedna z wchodzących dziewczyn miała blond włosy, a wokół niej unosiła się woń pewności i obecności, która żądała szacunku od innych. Dziewczyna po lewej miała krótkie, srebrno-niebieskie włosy, a dziewczyna po prawej długie czarne włosy i obydwie patrzyły na Dana z dystansem.
"Widać, że się obudziłeś," powiedziała blondynka.
"Rozumiem, że to wy mnie tu przynieśliście?" zapytał się wstępnie Dan.
"Zgadza się. Znalazłam cię ostatniej nocy w ogrodzie mojego zamku. Byłeś nieprzytomny, wraz z tymi rzeczami koło ciebie."
"Chwila moment, w ogrodzie twojego zamku?"
"Tak jest." rzekła blondynka. "Nazywam się Sousou Motoku, władczyni Gi, a wkrótce władczyni całych Chin."
Zapadła cisza, kiedy Dan podniósł trzęsący się palec na dziewczynę, która nazywała się Sousou Motoku, "T-Ty jesteś S–Sousou Motoku z Sou Gi?" wyjąkał Dan.
"Zgadza się," potwierdziła blondynka skinięciem głowy, po czym spojrzała na niego krytycznym spojrzeniem. "Nigdy nie pomyślałam, że ktoś taki jak ty jest jednym z Heroldów Niebios."
"H-Herold Niebios?" zamrugał Dan, zdezorientowany. "C-Co to dokładnie jest?"
"Posiadasz ten sam sprzęt, co Smoczy Herold Niebios z Zhuo... Zaraz, jak mu było na imię?"
"Kuroki Kazariki, znany też jako Zarc, Karin–sama," odpowiedziała niebieska dziewczyna.
"Łał, łał, łał, wróć no!" powiedział Dan, przerywając im. "Kuroki jest Zarc'em?! Nie Kamen Riderem Gaim?!"
"Ta, słyszałam plotki, jak mówił, że jest jakimś odpowiednikiem Gaima, czymkolwiek on jest," potwierdziła Sousou. "Więc zapytam cię jeszcze raz, jesteś Heroldem Niebios jak on?"
Dan spojrzał na Napęd i Ziarnokłódki w swoich dłoniach. Dla niego to musiał być jakiś pokręcony sen. Najpierw się budzi w luksusowym pokoju, potem widzi loli uważającą się za Sousou Motoku, a teraz dowiaduje się, że jego najlepszy przyjaciel stał się odpowiednikiem Gaima, Kamen Riderem Zarc.
Uszczypnął się w policzek i poczuł kłujący ból. "Nh... więc to nie jest sen," mruknął Dan, zanim wstał z łóżka. "Cóż, nie wiem nic o tobie, ale wiem, jak mogę udowodnić, że jestem tym Heroldem Niebios, za którego mnie uważasz."
"Oh?" uniosła brew do góry blondynka, ale zanim nastolatek mógł odpowiedzieć, do pokoju wpadł żołnierz.
"Sousou–sama! Dziwne kreatury pojawiły się w sali tronowej!" rzucił żołnierz.
"Jakie dziwne kreatury?" zapytała się czarnowłosa kobieta.
"N-Nie wiem, Ma'am! Ale one pojawiły się z dziwnego portalu!"
"Jak wyglądają te stworzenia?" spytał się nagle Dan.
"Takie garbate o szarej skórze, chociaż kolory ich nóg i klatek piersiowych różnią się od siebie!"
"Inves," zmarszczył brwi Dan.
"Wiesz, czym mogą być te stworzenia?" zapytała Sousou.
"I wiem, jak sobie z nimi poradzić," odpowiedział Dan, biorąc do ręki Ziarnokłódki i Napęd Sengoku, "Czy możecie mnie zaprowadzić do sali tronowej?"
"Za mną. Nie mamy czasu do stracenia."
Tak jak powiedział żołnierz, sala tronowa była wypełniona Invesami. Wszystkie były zwykłymi Żywiołowymi Invesami. "O żesz... dużo ich tu," powiedział Dan z grymasem na twarzy.
"Myślisz, że potrafisz z nimi poradzić?" zapytała się Sousou.
"Nawet z zamkniętymi oczami." odparł Dan, po czym spojrzał na Napęd Sengoku. "Pora zobaczyć, czy to prawda!" Miłośnik disco wtedy umieścił na swojej talii Napęd Sengoku, który wygenerował żółty pas wokół niej, a na Napędzie pojawił się Indykator, a w powietrzu przez sekundę rozległa się melodia trąbki. "Kur... ka... wodna..." powiedział do siebie Dan, wyjmując z kieszeni Ziarnokłódkę. "No to jedziemy z tym koksem. Henshin!"
GONGEN!
Nad głową Dana pojawił się trójkątna Szczelina do Lasu Helheim, z której wyłoniła się wielka żółta maska z czerwonymi goglami. Sousou była zaskoczona i zaintrygowana jednocześnie, lecz jej para podwładnych gapiła się otwarcie.
"Co to jest, do licha?!" spytała się czarnowłosa kobieta. Dan, zamiast odpowiedzieć, zakręcił Ziarnokłódkę i zablokował ją w Napędzie.
LOCK ON!
Wtedy z Napędu rozbrzmiały fanfary europejskich trąbek z akompaniamentem klasków kopyt. Dan pozwoli Napędowy grać przez chwilkę, zanim przeciął Ziarnokłódkę Gongen Ostrzem Tnącym.
COME ON! GONGEN ARMS! SAMURAI OF DEFENSE~!
Metaliczna masko-podobna sfera opadła na jego ramiona, formując dla niego kombinezon, by potem stać się pomarańczowo-żółtym pancerzem ze banano-podobnym wzorem na zbroi piersiowej. Całość dopełniała włócznia o pomarańczowo-żółtym kolorze, przypominająca kopię.
"E–Eh?! EH?!" zagapiła się czarnowłosa kobieta, wskazując na zbroję piersiową Dana, "BA–BANANA! BANA–BANANA?!"
"Baron da!" odciął się Dan. Potem spojrzał na siebie, ponownie mając odczucie iż już wiedział, kim się stał. "Albo nie... Benkei da! Heh, więc tak wygląda odpowiednik Barona..."
Blondynka, nazywająca się Sousou, spojrzała na uzbrojonego wojownika szacującym spojrzeniem, "Dasz sobie z nimi radę?"
"Luzik, szefowo!" odparł Dan, zakręcając Włócznią Gong, po czym spojrzał na Invesy. "No dobra, pyskujące indyki! Kamen Rider Benkei wkracza do gry!"
"A kiedy zająłem się Invesami, Sousou zaoferowała mi pozycję w swoim dworze i ją przyjąłem," uśmiechnął się Dan.
"Widać, że miałeś niezłego farta, lądując w jej ogrodzie," odparł Kuroki, wciąż trzymając lodowy okład.
"Tak. A ja zauważyłem, że czujesz się dobrze z dziewczynami. Prawda?" zapytał się Dan z głupawym uśmieszkiem.
"C-Co?"
"Kuroki, stary druhu, nie oszukasz moich oczu." odparł Dan. "Kan'u wpatruje się w ciebie z gwiazdami w oczami, tak samo Chouhi i Koumei. A Sonsaku chce cię zeswatać ze Sonken. Z pewnością stajesz się sławny, co?"
"Mówiłem ci, nie mam haremu!" warknął Kuroki. "Której części zdania nie rozumiesz?"
"Ja tylko żartuję," uśmiechnął się Dan, poklepując Kurokiego po ramieniu. "Chłopie, kto by pomyślał, że spośród wszystkich ludzi to ty będziesz sławny u tutejszych dziewczyn?"
"Skąd mam wiedzieć?" warknął Kuroki na swojego kumpla. "Ponoć to ty jesteś magnesem na kocięta."
"Eh, zgaduję, że moje mojo się stępiło, kiedy przebywam koło Sousou z powodu sam-wiesz-czego," Kuroki skinął głową na jego odpowiedź. "A może po prostu powoli się kształtujesz na króla haremu?"
"Spoważniej. Nie ma mowy, bym skończył w haremowym piekle." odciął się Kuroki.
"Okej, okej, wyluzuj," powiedział pośpiesznie Dan.
"Ngh... a tak na marginesie, jakieś wieści o Przełęczy Hulao albo o Kayuu?"
"Szpiedzy wysłani przez Sonsaku-dono niedługo wrócą, a co do Kayuu... uparta jak muł. Słowem się nie odezwała."
"Innymi słowy milczy..." westchnął Kuroki, na co Dan odpowiedział skinięciem głową. "Myślisz, że warto ją przesłuchać osobiście?"
"Nie zaszkodzi spróbować," wzruszył ramionami Dan, po czym uśmiechnął się, "Jestem pewien, że znajdziesz sposób, aby zmusić ją do 'mówienia',"
"Tylko mi tu nie próbuj sugerować taktyki 24A. Aż tak nisko nie upadnę..." jęknął Kuroki.
"Hej, ja tylko żartuję, weź się wyluzuj!" roześmiał się Dan.
W końcu Kuroki zdecydował się zobaczyć z Kayuu wraz z Aishą i Kouji'm. Po poinformowaniu strażników, czarnowłosy nastolatek wszedł do namiotu, w którym przetrzymywana była srebrnowłosa kobieta z armii Tōtaku. Leżała na łóżku, związana grubymi linami. Jej wyraz twarzy zmienił się z zirytowanej na wkurzoną, kiedy zauważyła, że ma gości.
"Kazakiri..." warknęła ex-generał armii wroga. "Czego chcesz? Przyszedłeś, by się napawać dumą?"
"Masz bujną wyobraźnię," zmarszczył brwi Kuroki.
"Dobrze wiesz, dlaczego tu przyszliśmy," dodał Kouji.
"Musisz nam powiedzieć wszystko, co wiesz," dokończyła Aisha.
"Moje usta milczą, a moja lojalność po stronie Tōtaku–sama. Nie ma mowy, byście cokolwiek ze mnie wyciągnęli," zadrwiła Kayuu.
"Słuchaj, chcemy się tylko dowiedzieć, skąd wzięłaś te Ziarnokłódki. Te przedmioty są wysoce niebezpieczne, a ty już widziałaś ich efekty," próbował wytłumaczyć Kuroki.
"Po co miałabym z wami współpracować?" zapytała Kayuu.
"Ponieważ jeśli nie będziesz, wiele ludzi może zginąć, a te Invesy będą zapewne najmniejszym z twoich zmartwień."
"A to dlatego, że las, z którego pochodzą, szykuje się do inwazji na ten świat, a im częściej będą otwierane Szczeliny, tym więcej tych bestii przybędzie, żeby zasiać zamęt i zniszczenie," dodał surowo Kouji.
"I możemy spotkać się z czymś, co nas przerasta," dodała Aisha, przypominając sobie ruiny cywilizacji w Lesie Helheim.
"Spodziewacie się, że w to uwierzę?" zapytała Kayuu.
"Możesz sobie wierzyć lub nie. Fakty są takie, że jeśli nic nam nie powiesz, twój brak współpracy z nami może kosztować twoje życie, życie niewinnych ludzi, a także życie Tōtaku," skrzywił się Kuroki, sprawiając, że Kayuu się wzdrygnęła. "A dobrze wiem, że nie chciałabyś tego, więc zacznij mówić."
Srebrnowłosa generał wpatrywała się w dół przez chwilę, po czym spojrzała na przywódcę sojuszu. "...Zgoda, powiem wam," powiedziała Kayuu z westchnieniem, nim łypnęła wzrokiem na Kurokiego. "Ale nie myśl, że robię to, żeby wam pomóc. To dlatego, że nienawidzę drani, którzy postawili Yue–sama w tej sytuacji."
Kouji uniósł brew w górę na jej słowa. "Zakładam, że chodzi Tōtaku... ale zaraz. Co masz na myśli 'postawili ją w tej sytuacji'?"
"Yue–sama nie jest i nie będzie tyranem," zadeklarowała Kayuu z pewnością. "Jest zbyt miła, żeby być tyranem, i nienawidzi patrzeć na cierpienia ludzi."
"Jedna chwila. Mówisz, że Tōtaku nie jest tyranem?" zapytał się Kuroki z niedowierzaniem.
"Chyba już widzę ten obraz..." powiedział Kouji, zaciskając zęby ze zdenerwowania. "Wciel się w kogoś innego, jednocześnie kontrolując go. Niech twoje czyny będą czynami owej osoby, a wówczas to ona będzie winna za wszystko."
"Farukon–dono, myślisz że...?" szepnęła Aisha z szeroko otwartymi oczami.
"Ktoś pociąga za sznurki Tōtaku i robi z niej tyrana," warknął Kuroki, zaciskając dłonie w pięści. "Ci tchórze...!"
"Na pewno ci ludzie również przekazali jej Ziarnokłódki, żeby bardziej umocnić wizerunek tyrana," dodał Kouji.
"Ale to i tak nie wyjaśnia, kto dokładnie dał ci Ziarnokłódki, Kayuu." rzekł Kuroki, patrząc na srebrnowłosą dziewczynę.
"Nie znam jego imienia." powiedziała Kayuu. "Wiem tylko, że jednego dnia pojawił się znikąd. Miał czarne ubranie i sprzedał nam Ziarnokłódki. Powiedział, że za 'odpowiednią dopłatą' przekaże nam więcej Ziarnokłódek w przyszłości, cokolwiek to znaczy."
"Za odpowiednią dopłatą?" powtórzyła Aisha.
"Tak. I do tego ilekroć o tym mówił, zawsze w taki sposób poruszał palcami u ręki." dodała Kayuu, wykonując niezręcznie ruch palcami, który składał się z pocierania kciukiem o palec wskazujący.
"Handlarz Ziarnokłódkami," warknął Kouji wściekle. "Tak jak ten drań Sid."
"A ten dziwny ruch palcami... bez wątpienia mi się kojarzy z Broodwingiem." dodał Kuroki. "Ale chyba gdzieś słyszałem te słowa... za odpowiednią dopłatą..."
"Jedyna osobą, którą znam, i zawsze mówiła coś takiego, to–" powiedział Kouji, ale potem przerwał zdanie, kiedy na jego twarzy zagościło uświadomienie sobie czegoś.
"Co? O co chodzi?" zapytał się Kuroki.
"Kuroki–kun, pamiętasz jeszcze Kojiro Misukigiego?"
"Kogo?" zapytała Aisha, zdezorientowana.
"Mówisz o tym Kojiro Misukigi?! Ten handlarz dopalaczami?!" zapytał się Kuroki, rozpoznając imię. W jego głowie echem odbijały się wspomnienia o tym nastolatku, który również był uczniem w St. Francesca. "Sempai, ty chyba nie myślisz, że–"
"Tak. Tak myślę."
"A-Ale to niemożliwie!" rzucił Kuroki. "Jak on mógł trafić do tego świata?!"
"Nie wiem, ale tak czy inaczej, jest teraz dziką kartą, którą nie możemy zignorować," odpowiedział Kouji.
"Niech to..." przeklął Kuroki.
"Zarc–sama, Farukon–sama, kim jest ta osoba, o której mówicie?" zapytała Aisha.
Kuroki westchnął, nim spojrzał na nią, "Kojiro Misukigi. Szedł do tej samej szkoły, co Kouji-sempai i reszta. Ale był delikwentem i do tego sprzedawał dopalacze innym uczniom."
"Marihuana, narkotyki, kokaina, te rzeczy. I to wszystko za odpowiednią zapłatą. Normalnie ludzki odpowiednik Broodwinga." dodał Kouji, niedbale pocierając palce. "Sprzedawał dopalacze w tajemnicy, ale został złapany na gorącym uczynku i wydalony ze szkoły."
"Brzmi jak porządny drań." zmarszczyła czoło Kayuu.
"Tak. Jako sobowtór Broodwinga był wystarczająco irytujący, a teraz jeszcze przejął rolę Sida i sprzedaje Ziarnokłódki. Ale jakim cudem skończył w tym świecie?" zastanawiał się Kuroki.
"Tego nie wiem, ale nie możemy go dłużej ignorować." powiedział Kouji. "Kuroki-kun, idźmy do Dana i Takuyi. Muszą wiedzieć."
"Robi się," pokiwał głową nastolatek, wychodząc z namiotu.
"Żartujesz?!" rzucili Dan i Takuya.
"Chciałbym, gdybym był wami," powiedział Kuroki.
"W takim tempie zło będzie niedoceniane," skomentował Dan, przesuwając dłonią po włosach.
"Kojiro to złe wieści i to z dużych liter," dodał Takuya. "Jako ludzki Broodwing był wyjątkowo wkurzający, a teraz jest jak brat-bliźniak Sida!"
"Wierz mi, też tak myślałem. Sid i Kojiro mogliby się ze sobą dogadywać wręcz perfekcyjnie. A Kojiro do tego robi to dla kasy."
"To co robimy, aibou?" zapytał się Dan.
"Biorąc pod uwagę nowe informacje? Nie jestem pewien." westchnął Kuroki. "Shinji to teraz nasz problem numer jeden w tej wojnie, a więc trzeba zmienić plany. Mam tylko nadzieję, że nie będzie więcej takich niespodzianek."
"Zdajesz sobie sprawę, że tylko sprowadzisz kłopot na siebie, Kuroki-kun?" zauważył Kouji. Kuroki dotknął swojej twarzy, zrozumiawszy.
"Niech licho porwie prawo Murphy'ego..." mruknął Kuroki, trzy razy pukając w pobliską drewnianą belkę. "Muszę to przemyśleć." dodał po chwili, odchodząc.
Dla Kurokiego obecne wydarzenia zaczynały już dobijać. Nie tylko wróg posiada obecnie Ziarnokłódki, to jeszcze Kuroki i reszta dowiedzieli się, że Tōtaku jest kontrolowana przez nieznane osoby z cieni. A jakby było tego mało, Kojiro Misukigi przebywa w tym świecie i zapewne sprzedaje Ziarnokłódki tym, którzy dadzą mu najwięcej. Sprzedawanie narkotyków to jedno, ale Ziarnokłódek to przegięcie.
Kuroki westchnął, przechadzając się po obozie, obserwując jak żołnierze jedli, ostrzyli bronie albo robili sobie sparing. Tak jak Aisha i Rinrin, które akurat walczyły ze sobą.
"Oraoraoraoraoraoraoraora!" krzyczała Rinrin, dziko machając Włócznią Żmii, podczas gdy Aisha blokowała każdy cios rudowłosej dziewczynki.
"Jesteś lekkomyślna!" zdyscyplinowała swoją przyjaciółkę Aisha, kiedy odskoczyła w celu uniknięcia ostatniego ataku Rinrin i od razu wyprowadziła kontratak. "Yaaah!"
*CLANG!*
"Whoa!" Rinrin zablokowała kontrę Aishy i została lekko odepchnięta. Drobna czerwonowłosa szybko odzyskała równowagę, zanim zablokowała deszcz ciosów Aishy.
W końcu oboje odskoczyli od siebie, a Aisha rzuciła zirytowane spojrzenie na Rinrin. "Wystawiasz się na kontratak! Ile razy ci mówiłam, żebyś nie atakowała lekkomyślnie!?"
"Muu~ a gdzie zabawa, jeśli nie można tak atakować?" wydęła wargi Rinrin.
"Wiesz, że Aisha ma rację," powiedział Kuroki, podchodząc do nich.
"Ah! Zarc–sama!" przywitała Aisha. "Obserwowałeś?"
"Tak," odpowiedział nastolatek.
"Czy Rinrin była dobra?" spytała się Rinrin z zapałem.
"No... w tym przypadku będę się musiał zgodzić z Aishą. Mimo że jesteś silna, to było dość lekkomyślne." skomentował Kuroki.
"Muu~" wydęła wargi Rinrin.
"Po prostu pamiętaj, że siła nie zawsze prowadzi do zwycięstwa." powiedział Kuroki. "Musisz być też sprytna, kiedy walczysz ze swoim przeciwnikiem."
"Ma rację. Jeśli dalej będziesz tak lekkomyślnie atakować, w końcu zrobisz błąd i się zabijesz," dodała Aisha.
"Ooh, to co Rinrin powinna zrobić?" jęknęła Rinrin.
"Na początek obserwuj ruchy i gest wroga," powiedział Kuroki, gdy Aisha skinęła głową i kontynuowała po nim.
"Jeden mały gest od wroga może ujawnić, co zamierza zrobić, a ty musisz zaplanować kontrę na to."
"Właśnie. Zobacz, jak ja i Aisha walczymy, a przekonasz się, co mamy na myśli," powiedział Kuroki, zaskakując przy tym Aishę.
"Ty... chcesz ze mną walczyć?" zapytała się czarnowłosa towarzyszka.
"A czemu nie? To dobry trening," uśmiechnął się Kuroki, aktywując Napęd Sengoku. "Co o tym sądzisz, Aisha?"
Aisha spojrzała na swojego przywódcę przez chwilę zanim pokiwała głową, "Skoro sobie życzysz, Zarc-sama, to zgoda."
Po chwili obydwoje stanęli naprzeciw sobie, a Kuroki odblokował swoją główną Ziarnokłódkę, "Henshin!"
ODD-EYES!
W powietrzu otworzyła się Szczelina, z której wyłoniła się sfera z głową smoka. Kuroki umieścił Ziarnokłódkę w Napędzie i przeciął ją.
LOCK ON!
SOIYA! ODD-EYES ARMS! PENDULUM HERALD ON STAGE!
Zamknięta forma Zbroi Różnookiego Smoka wylądowała na ramionach nastolatka, formując dla niego kombinezon, po czym się rozłożyła się, tworząc Zbroję. W ręku Kurokiego pojawił się Ryuken. Nastolatek od razu wyjął z pochwy Szablę Musou, przyjmując postawę bojową. Aisha również przyjęła postawę. Przez chwilę obydwoje patrzyli na siebie, aż w końcu ruszyli na siebie.
"Haaaah!"
"Yaaaah!"
Tymczasem...
Tajemnicza postać szła przez skaliste pustkowie, kiedy jego oczy wychwyciły fortecę znajdującą się w Przełęczy Shisui.
Owa postać miała na sobie czarną wersję uniformu St. Francesca, chociaż marynarka była narzucona na jego ramiona niczym peleryna. Miał też białą zapiętą koszulkę z szarą kamizelką i fedorą na głowie. Jego ciemnoniebieskie rozczochrane włosy były czesane na boki, a w szkarłatnych oczach odbijała się chciwość. Całość dopełniał podróżniczy plecak.
"Hmhmhm... co my tu mamy?" powiedział do siebie mężczyzna, widząc chciwymi oczami Przełęcz Shisui. Zauważył parę żołnierzy strzegących wejścia. "Wychodzi na to, że znalazłem ciekawego klienta," powiedział do siebie mężczyzna z fedorą, uśmiechając się chciwie. "Jestem ciekaw, czy przyjmie mój prezencik... oczywiście za zapłatą..."
"EI! HAH! SORYAH!" rzucił Kuroki, atakując, podczas gdy Aisha blokowała ataki Księżycowym Ostrzem Zielonego Smoka.
Aisha chrząknęła, kiedy potężne cięcie odepchnęło ją do tyłu. Zarc szybko przeszedł do ataku, zalewając jej obronę deszczem ciosów. Kiedy uniósł Szablę Musou do góry, Aisha szybko dźgnęła kolbą swojej broni w zbroję piersiową Zarc'a.
Kamen Rider lekko jęknął, zanim Aisha przystąpiła do ataku, zadając szybkie cięcia ostrzem. Wojownik parował jej uderzenia Szablą Musou, aż w końcu połączył swoją broń z Ryukenem, tworząc Tryb Naginaty.
"HIYAH!" krzyknął Kuroki, Ryukenem-Naginatą odpychając Aishę, po czym zakręcił bronią. Aisha przyjęła postawę obronną, kiedy ostrze Ryukena spotkało się z Ostrzem Zielonego Smoka.
"Musisz się bardziej postarać, Zarc–sama." powiedziała Aisha.
"Ty wiesz co? Masz rację." odparł Kuroki, odskakując do tyłu i zdejmując Ziarnokłódkę Różnookiego.
LOCK OFF
"Właśnie dlatego wykorzystam to!" powiedział Zarc, odblokowując Ziarnokłódkę Niebieskiego Kondora.
GAOKONDORU!
Szczelina otworzyła się nad Zarc'em, ujawniając niebieską metalową sferę, przypominającą głowę kondora ze złotym grzebieniem. Kuroki umieścił Ziarnokłódkę GaoKondoru w Napędzie i przeciął ją Ostrzem Tnącym, ujawniając jej zawartość. Główna połowa pokazywała obraz głowy kondora ze czerwonymi oczami, podczas gdy druga połowa miała obraz dwóch skrzyżowanych bułatów.
LOCK ON!
SOIYA! GAOKONDORU ARMS! SUKAI DE KOUTOU!
Zamknięta forma Zbroi opadła na ramiona i głowę Zarc'a, rozkładając się w domyślną formę. Boki sfery uformowały naramienniki, każdy po trzy pióro-podobne kolce, podczas gdy tył sfery uformował ciemnoniebieską zbroję na plecy. Na nogach pojawiły się ciemnoniebieskie nagolenniki, a buty były udekorowane szponami kondora. Przód sfery uformował ciemnoniebieską zbroję piersiową, przypominającą głowę kondora, a jej 'grzebień' rozdzielił się na pół, tworząc ornament. Przypominający koronę hełm zaś był koloru niebieskiego z ciemnoczerwonymi wykończeniami i ozdobiony dwoma długimi rogami. Całość dopełniała para złotych bułatów przypominających skrzydła, które znalazły się w rękach Kurokiego.
"Zbroja Kondora?" zapytała się ostrożnie Aisha.
"Tak. Zobaczmy, czy twoje Ostrze Zielonego Smoka polubi moje Kondo-Bułaty!" powiedział Kuroki, ruszając do ataku, chociaż wydawało się, że zrobił zaledwie jeden krok, a już od razu znalazł się przed Aishą. Czarnowłosa dziewczyna sapnęła, zaskoczona.
Umysł Zarc'a gnał jak szalony. Nawet on się nie spodziewał, że Zbroja GaoKondoru zapewnia aż tak zwiększoną szybkość, nawet przewyższając szybkość daną przez Zbroję Czystego Skrzydła. Uderzył jednym Kondo-Bułatem w Aishę, która w ostatniej chwili sparowała cios trzonkiem swojej broni. Niezrażony tym, Kuroki uwolnił serię szybkich pchnięć, które powoli spychały jego przeciwniczkę do tyłu. Aisha odskakiwała do tyłu, na pół zdeterminowana i na pół zaskoczona szybkością Zbroi GaoKondoru. Zarc zakręcił Kondo-Bułatami i zaskoczył Aishę mocnym uderzeniem, które odepchnęło ją na kilka metrów do tyłu.
"Imponujące jak zawsze, Zarc–sama," powiedziała czarnowłosa dziewczyna.
"Och, jeszcze nie widziałaś wszystkiego," odparł Kuroki, łącząc obydwie Kondo-Bułaty w broń o podwójnym ostrzu i przecinając raz Ziarnokłódkę.
SOIYA! GAOKONDORU SQUASH!
Wówczas złote ostrza połączonych Kondo-Bułat zaświeciły się na niebiesko, zanim dzierżący je wojownik przeciął nimi powietrze, wysyłając na Aishę falę niebieskiej energii z projekcją kondora. Aisha uniknęła kontaktu z falą energii, która uderzyła w ziemię z eksplodującą siłą. Kiedy tylko starała się odzyskać równowagę, Kuroki wykorzystał okazję i, używszy danej przez Zbroję GaoKondoru szybkości, pobiegł do Aishy. Czarnowłosa dziewczyna spojrzała w górę, teraz patrząc na czubek Kondo-Bułata. "Wygląda na to, że wygrałem." powiedział Kuroki.
"Jesteś pewien?" zapytała się retorycznie Aisha, spoglądając lekko w dół. Zarc również spojrzał na dół i zauważył Ostrze Zielonego Smoka, które było o kilka milimetrów od kontaktu z prawą nogą Kurokiego.
"Okej... no to mamy remis." odpowiedział Kuroki, zaskoczony tym niespodziewanym ruchem Aishy. Obydwoje się uspokoili, a Kuroki zamknął Ziarnokłódkę, wracając do cywilnej formy.
"To było zdumiewające, Onii–chan!" powiedziała z podziwem Rinrin. "Jesteś taki szybki!"
"To nic wielkiego," odpowiedział Kuroki z zakłopotaniem, masując tył głowy.
"Twoja nowa Zbroja jest rzeczywiście niesamowita, Zarc–sama," skomentowała Aisha. "Jest taka szybka... nie mogłam za tobą nadążyć."
Kuroki zachichotał, patrząc na Ziarnokłódkę GaoKondoru. "Teraz, gdy wiem, co to potrafi, mogę wykorzystać do szybkich uderzeń i ucieczek."
"Widzę. Jeśli jest aż tak szybki, to zbroja musi być bardzo lekko i nie może przyjmować zbyt wiele uderzeń." skomentowała Aisha.
"W takim razie muszę się upewnić, że nie oberwę, kiedy będę mieć na sobie tą Zbroję," odparł Kuroki.
"Zarc–sama! Zarc–sama!" rzucił żołnierz, biegnąc do przywódcy.
"O co chodzi, żołnierzu?" zapytał się Kuroki.
"Na wejściu do Przełęczy Shisui stoi jakiś tajemniczy mężczyzna! Ma na sobie czarne ubranie i jakiś dziwny kapelusz!"
"Czego on chce?" zapytał się Kuroki z podejrzliwością.
"Powiedział, że chce ci złożyć ofertę. I to za odpowiednia zapłatą." odpowiedział żołnierz. Oczy nastolatka rozszerzyły się alarmująco. Tylko jedna osoba pasowała do tego opisu.
"On tu jest!?" zapytał Kuroki z niedowierzaniem.
"Zarc–sama, kto tu jest?" zapytała się z niepokojem Aisha.
"Aisha, zbierz innych Riderów i powiedz im, żeby się spotkali ze mną na wejściu do Przełęczy Shisui! Ja zaś zajmę się tym osobnikiem!" powiedział Kuroki, zanim pobiegł w kierunku bramy.
"Zarc–sama, zaczekaj!" krzyknęła Aisha, ale jej przyjaciel był już za daleko, by ją usłyszeć.
Kuroki biegł w stronę bramy i wtedy zauważył obiekt niepokoju: Kojiro Misukigi, ubrany na czarno z fedorą na głowie. Uczeń z akademii St. Francesca spojrzał na nadchodzącą osobę i uśmiechnął się. "No, no, no... co my tu mamy? Minął szmat czasu, kiedy cię ostatni raz widziałem, Kazakiri," powitał Kojiro.
"Kojiro Misukigi," warknął Kuroki, "Czego chcesz!? Czemu tu jesteś!?"
"Ouch, co za chłodne powitanie. Chyba nie tak powinno się witać starego kumpla, prawda?'" odpowiedział Kojiro fałszywym zranionym tonem.
"Kpisz sobie ze mnie!?" rzucił Kuroki. "Nigdy nie byłem twoim przyjacielem! Sprzedawanie dopalaczy to jedno, a teraz sprzedajesz Ziarnokłódki? Upadłeś tak nisko, że jak podskoczysz, to uderzysz w dno!"
"To było surowe z twojej strony, Kazakiri," odpowiedział Kojiro, udając urażonego.
"Czy się tym przejmuję?" zapytał chłodno nastolatek. "Czego chcesz, Misukigi?"
"Sprzedaję towar, jak zwykle," odparł nieprzyzwoicie Kojiro. "Jesteś zainteresowany moim towarem? Mogę ci trochę dać... za odpowiednią zapłatą."
"Przykro mi, ty ludzka podróbo nietoperza z satulatorem na głowie, ale nie kupię żadnego twojego badziewia!" odciął się Kuroki. "Bardziej interesuje mnie to, jakim cudem znalazłeś się w tym świecie?!"
"Fiu, fiu... więc to cię bardziej interesuje?" zapytał z uniesioną brwią, kompletnie niezrażony obrazą. "Wybacz, ale nie mogę ci niczego powiedzieć. W końcu jestem tylko kupcem."
"Myślisz, że uwierzymy w to?" odpowiedział Kouji, wraz z Danem, Takuyą i generałami Korukiego dołączając do dyskusji.
"Sempai!" powiedział Kuroki.
"Siemka, Kanbra–sempai," przywitał się Kojiro.
"Więc naprawdę tu jesteś..." zmarszczył brwi Kouji.
"Co taki pyskujący indyk jak ty porabia w tym świecie?" zapytał Dan.
"Nie uwierzylibyście mi, gdybym powiedział, że jestem tylko kupcem?" zapytał retorycznie Kojiro.
"To chyba oczywiste." odparł Takuya.
Kojiro westchnął, sięgając do swojej kieszeni. "Ale mi się trafili klienci. Wygląda na to, że jestem zmuszony sięgnąć po bardziej znaczące środki." powiedział nastoletni handlarz, wyjmując z kieszeni czerwone urządzenie, które Kuroki do razu rozpoznał.
"N-Napęd Genezy!? Skąd to masz!?"
"Zakupiłem, oczywiście," odpowiedział Kojiro, aktywując Napęd Genezy, a drugą ręką wyjmując z drugiej kieszeni Ziarnokłódkę Energii. Miała obraz dziwnego fioletowego artefaktu przypominającego literę 'Y'. "To co, zaczynamy?"
DJINN ENERGY!
W powietrzu zabrzmiała krótka muzyczka retro, kiedy otworzyła się szczelina, która ujawniła metaliczną fioletową sferę z parą rogów wystających z boków i czerwonym rubinem na przodzie. Kojiro pochylił głowę, trzymając kapelusz, zanim powiedział, "Henshin..." i zablokował Ziarnokłódkę w Napędzie Genezy.
LOCK… ON!
Handlarz popchnął wajchę, a Ziarnokłódka się otworzyła, pokazując obraz fioletowej maski z ciemnobeżową osłonką na usta, podczas gdy Kapsuła Koncentracyjna wypełniła się fioletowym płynem.
SODA! DJINN ENERGY ARMS!
Fioletowa sfera opadła na ramiona Kojiro, tworząc dla niego czarny kombinezon. Boki sfery uformowały fioletowe naramienniki, lecz na lewym pojawiły się trzy beżowe ostrza, tworzące mini-pseudo-skrzydło. Rękawice, buty oraz zbroja piersiowa miały kolor ciemnozłoty, podczas gdy na zbroi pojawiły się cztery czerwone perły. Tył sfery stworzył fioletową zbroję na plecy, podczas gdy wokół głowy Kojiro pojawił się hełm. Był on fioletowy z krwistoczerwonym wizjerem i z ciemnobeżową osłonką na usta, z której po bokach wychodziła para rogów. Całość dopełniała Dźwiękowa Strzała leżąca w dłoni przemienionego mężczyzny.
"No ty sobie żartujesz!" powiedział Dan z niedowierzaniem.
"Stał się-!" jęknął Takuya, zaskoczony, a potem zdezorientowany. "N-Nie wiem dokładnie czym, ale z pewnością jest źle!"
"Hmhmhm... jestem Kamen Riderem Vector. Całkiem idealny odpowiednik Sigurda, nieprawdaż?" zapytał się nonszalancko Kojiro.
"Miałeś rację, Takuya. Jest źle." powiedział Kuroki, zaciskając zęby. "Nie dość, że handlarz Ziarnokłódkami z głodem pieniędzy Broodwinga, to i jeszcze przyjął imię sadystycznego i szalonego Bariana. Zabójcza, potrójna kombinacja, nie ma co."
"Jeśli myślisz, że jest źle, to zobaczmy, jak bardzo stanie się paskudnie!" zadeklarował Vector, odblokowując Ziarnokłódkę Susanoo. Otworzyła się Szczelina, z której wyłoniło się trzech Szaleńczych Invesów. Następnie Vector wyjął Ziarnokłódkę Blast i użył jej do przywołania kolejnych trzech Szaleńczych Invesów. "Pora się rozerwać!"
"Nie to miałem na myśli, mówiąc, że jest źle!" jęknął Takuya.
"Kuroki–kun, zajmę się Misukigi'm. Wy zniszczcie Invesy." powiedział Kouji, aktywując swój Napęd Genezy.
"Robi się! Dalej, panowie!" odparł Kuroki, kiedy wraz z dwójką przyjaciół aktywował Napędy Sengoku i odblokował Ziarnokłódki. "HENSHIN!"
ODD-EYES!
GONGEN!
BLAST!
RAPTOR ULTI-ENERGY!
Cztery trójkątne portale otworzyły się nad głowami nastolatków, ujawniając metaliczne sfery, a czwórka nastolatków umieściła Ziarnokłódki w Napędach i otworzyli je.
LOCK ON/LOCK... ON!
SOIYA! ODD-EYES ARMS! PENDULUM HERALD ON STAGE!
COME ON! GONGEN ARMS! SAMURAI OF DEFENSE~!
HAI~! BLAST ARMS! HERO DA, HA–HA–HA!
SODA! RAPTOR ULTI-ENERGY ARMS!
"Ruszajmy!" rozkazał Kuroki, kiedy wyciągnął z pochwy Szablę Musou.
"Zarc–sama! Proszę, pozwól nam sobie pomóc!" błagała Aisha.
Zarc potrząsnął głową. "Nie! To zbyt niebezpieczne, żebyś z nimi walczyła! Zostań i trzymaj gardę! Wróg może wykorzystać ten chaos jako okazję do ataku!"
"Ale...!" próbowała odpowiedzieć, ale jej przywódca dalej stawiał na swoim.
"Żadnych ale! Zostań i przygotuj się na wszystko."
Aisha wyglądała na niezadowoloną z rozkazów Kurokiego, ale mogła się do nich zastosować. "Nh... dobra, Zarc-sama."
"Ikuze, ikuze, ikuze!" krzyknął Bijon, odpalając Bestio-Rewolwer w stronę Invesów, podczas gdy Kuroki i Benkei ruszyli na nich, tnąc ich Szablą Musou trybie Naginaty i Włócznią Gong.
W międzyczasie Farukon i Vector walczyli ze sobą, zderzając się Dźwiękowymi Strzałami raz za razem. "Nic się nie zmieniłeś, Kojiro," zacisnął zęby Farukon.
"Uznam to za komplement, Kanbra–sempai," odpowiedział Vector, spychając przeciwnika do defensywy i zadając ciosy. Mentor Kurokiego szybko sparował atak i kopnął Kojiro w pierś celu zachowania dystansu. Błyskawicznie wycelował Dźwiękową Strzałą i oddał strzał. Vector w porę się cofnął od pola rażenia, po czym również odpowiedział strzałą energii. Farukon uniknął kontaktu ze strzałą i odpowiedział tym samym, przeprowadzając szarżę. Kojiro sparował strzałę i po chwili ponownie jego Dźwiękowa Strzałą zderzyła się ze Strzałą Kouji'ego.
"Jak się spodziewałem! Jesteś bardzo silny!" powiedział Kojiro.
"Nie oczekuj, że pochlebstwo obniży moją czujność, Misikugi!" odparł Kouji, odpychając przeciwnika i dwukrotnie uderzając w jego klatkę piersiową. Potem zdjął swoją Ziarnokłódkę i umieścił ją w Dźwiękowej Strzale.
LOCK... ON!
"Ha! Wreszcie jakieś wyzwanie!" chełpił się Vector, wykonując ten sam manewr.
LOCK... ON!
Farukon Ulti oraz Vector naciągnęli trzonek Dźwiękowych Strzał, ładując je energią; niebiesko-złotą energią u Farukona, i fioletową u Vectora. Obydwoje w tej samej chwili puścili trzonek, uwalniając strzały energii. Niebiesko-złota projekcja sokoła pikowała w stronę pędzącej w jej stronę fioletowej projekcji demona z kosą.
FARUKON/DJINN ENERGY!
Dwie strzały energii zderzyły się ze sobą z eksplodującą siłą, posyłając Farukona i Vectora na ziemię.
"Sempai!" krzyknął Kuroki, ale jego drogę zagrodził Szaleńczy Inves, który raczej miał pewne plany wobec wroga. A Zarc dobrze wiedział, że te 'plany' głównie składały się z bicia, walenia i rozerwania na strzępy.
"Kurczę, to do niczego nie prowadzi!" warknął Baron, zdejmując Ziarnokłódkę Gongen i biorąc Ziarnokłódkę Zielonego Goryla. "Pora spróbować czegoś nowego!"
GAOGORILLA!
W powietrzu otworzyła się Szczelina, z której wyłoniła się srebrno-zielona sfera z wizerunkiem metalowej twarzy goryla. Zbroja Gongen zniknęła, a Benkei przeciął Ziarnokłódkę GaoGorilla, odsłaniając obraz twarzy goryla z otwartą paszczą, podczas gdy druga połowa Ziarnokłódki pokazywała broń Zbroi: lufy mini-gatlinga.
LOCK ON!
COME ON! GAOGORILLA ARMS! DONKI KONG KITA~!
Zielono-srebrna sfera opadła na ramiona Benkeia, rozkładając się w tryb Zbroi. Górna część stała się zielonymi, grubymi naramiennikami, zielonym hełmem przypominający rzymski hełm centuriona z czerwonym wizjerem i żółtym metalowym 'pióropuszem' oraz srebrno-zieloną zbroją piersiową ze wzorem przychodzącym na myśl twarz goryla. Dolna część sfery stała się zieloną zbroją na plecy oraz parą srebrnych butów z nagolennikami. Na zielonych rękawicach pojawiło się po pięć luf mini-gatlinga.
"'Donki Kong Kita'? Poważnie?" zapytał się Benkei, zażenowany ogłoszeniem Zbroi i Zbrojną Bronią, jaką były lufy mini-gatlinga. Ale nie miał teraz czasu nad tym zastanawiać, kiedy Szaleńczy Inves Byakko ruszył na niego. "Whoa!" jęknął Benkei, podnosząc do góry ręce i zaciskając pięści. Wtedy z luf wystrzeliły pociski, które mimo rozmiarów, eksplodowały z hukiem i akompaniamentem triumfalnej muzyki saksofonu. Mimo wrażenia, jakie robiły eksplozje wywołane uderzeniem pocisków, Dan jeszcze bardziej poczuł się zażenowany. I to nie tylko wyglądem Zbroi, ale i też pocisków.
"Co za pokręcony świat... motyw pokręconego goryla i pociski w kształcie bananów..." jęknął Dan, kiedy nagły ryk rozsierdzonego Invesa wyrwał go z zamyślenia. "Jeśli Sousou się o tym dowie, chińskie brukowce Sou Gi nie dadzą mi spokoju! Dalej no, wy pokręcone bestie! Chodźcie no, żeby Benkei mógł wyładować swoją frustrację Konglingami!" rzucił Benkei, waląc pięściami jak goryl. Dwoje Szaleńczych Invesów wzięło jego słowa za prowokację i od razu przystąpiły do ataku, tylko po to, aby oberwać kolejną salwą pocisków wystrzelonych z Konglingów.
"Hej, jak na mój gust, to całkiem czadersko wyglądasz!" powiedział Bijon, zdejmując Ziarnokłódkę Blast ze swojego Napędu Sengoku i wyciągając nową. "Ja też chętnie wykorzystam coś nowego!"
GAOBUSO!
Zbroja Blast zniknęła, kiedy nad głową Takuyi pojawiła się lawendowa sfera przypominająca pancernika. Takuya umieścił Ziarnokłódkę GaoBuso na miejscu i przeciął ją, odsłaniając obraz głowy pancernika ze świecącymi się oczami oraz metalowy krążek.
LOCK ON!
HAI~! GAOBUSO ARMS! ROLL, ROLL, BOWLING BANG!
Zamknięta forma Zbroi GaoBuso wyłoniła się z Szczeliny, lądując na głowie Takuyi. Wtedy cała lawendowa sfera się powiększyła i zaczęła się rozkładać. W przeciwieństwie do normalnych Zbroi o prostych i skomplikowanych brzegach, ta tworzyła bardziej zaokrąglony pancerz na Bijonie. Nagolenniki sięgające do stóp, naramienniki, rękawice, zbroja na plecach i zbroja piersiowa był koloru lawendowego z domieszką srebra i miały pękatą powierzchnię. Hełm zaś był mieszanką koloru purpurowego i lawendowego, z dwoma wyrostkami wystającymi z 'głowy'.
"No to jazda!" powiedział Bijon, uśmiechając się zza maską, ale potem radość ustąpiła miejsce zainteresowaniu, a potem zrozumieniu, że coś mu brakowało. "Uhm... czy ten mod ma jakieś pukawki?" zapytał się Takuya ze zdziwieniem, podczas gdy jeden Szaleńczy Inves zaczął się do niego zbliżać. Nastolatek, czuł jak jego odwaga zaczęła się topić szybciej od lodowca. "Pukawki? Sztylety? Kastety?! Cokolwiek?!"
"Ngh, jestem trochę zajęty, Takuya!" mruknął głośno Kuroki, siłując się z jednym Szaleńczym Invesem, który był dość uparty, żeby mu odpuścić. "Urgh, co za irytujący potwór!" warknął Zarc, odskakując do tyłu i zamieniając miejscami Ziarnokłódki.
GAOKONDORU!
LOCK ON!
SOIYA! GAOKONDORU ARMS! SUKAI DE KOUTOU!
Zbroja GaoKondoru wyłoniła się z Szczeliny i wylądowała na ramionach Zarc'a, przechodząc w domyślny tryb, kiedy Zbroja Różnookiego zniknęła. Kuroki zacisnął ręce na Kondo-Bułatach, z pełną prędkością nacierając na duże bestie. Szaleńczy Inves nie zareagował w porę i ryknął w bólu, kiedy Kondo-Bułąty przecięły jego ciało. Zarc nie marnował czasu i w błyskawicznym tempie zadawał ostre i krótkie cięcia bułatami. "A masz! I jeszcze raz! I jeszcze!" powiedział z zacięciem Zarc, szarżując i tnąc Invesa Oshiza. "Dan, Takuya, rozwalmy ich!"
"Robi się, ziom!" powiedział Benkei.
"Sprawny, żeby to było efektywne!" dodał Bijon, zapominając o braku swojej Broni i wraz ze swoimi towarzyszami przecinając Ziarnokłódki raz.
SOIYA! GAOKONDORU SQUASH!
COME ON! GAOGORILLA SQUASH!
HAI~! GAOBUSO SQUASH!
Energia zebrała się w Kondo-Bułatach i w lufach Konglingów. Kuroki pchnął bułaty do przodu, wysyłając falę niebieskiej energii, która zabiła dwóch Szaleńczych Invesów. Zaś Dan ruszył palcami, odpalając jednocześnie dziesięć żółtych pocisków w stronę Invesów, rozwalając je na strzępy.
"O tak! Uwielbiam robotę eksterminatora Invesów!" rzucił Dan, waląc pięściami w pierś.
"Tak..." dodał Kuroki, spoglądając na Takuyę. "Ale dlaczego w przypadku Takuyi nic się nie wydarzyło?"
"Nie wiem. Ta zbroja nie ma żadnych broni. Mam tylko ten pancerz!" jęknął Takuya, sfrustrowany, kiedy kula ognia nagle przeleciała tuż koło jego nosa. "Jej!"
"Chyba jeszcze kilku przetrwało." zauważył Dan, patrząc jak dziewięć Żywiołowych Invesów z Szaleńczym Invesem Shika ustawiło się przed nimi klinem. Przełknął ślinę, kiedy Szaleńczy Inves ładował w paszczy kulę energii. "Ojoj..."
"To może trochę połaskotać." powiedział Kuroki.
"Doprawdy?!" jęknął Takuya, kiedy Inves strzelił kulą energii w cel. Kuroki i Dan odskoczyli na bok, podczas gdy Takuya w porę nie zareagował. Siła wybuchu wyrzuciła go do góry i wtedy, ku zdziwieniu Zarc'a i Benkeia, stało się coś niespodziewanego: lawendowy pancerz Bijona powiększył się i zaczął się zmieniać, transformując się z właścicielem w krążek wielkości dorosłego człowieka. "Uhm?! Kto zgasił światło?!"
"No... czegoś takiego się nie spodziewałem." powiedział Dan ze zakłopotaniem.
"Chyba GaoBuso nie potrzebuje Zbrojnej Broni, bo sam jest Bronią." zgodził się Kuroki, również zdumiony nowym wyglądem Bijona. "Przecięcie Ziarnokłódki zmienia Zbroję jak Decade podczas wykonywania Finałowej Formy Ridera."
"Hmm?! Co tam szepczecie?" odezwał się Takuya, lekko się ruszając w wielkim krążku, który zaczął powoli się świecić lawendowym światłem.
"Chyba wiem, jak można zrobić z tego użytek." powiedział Dan, 'strzelając' kręgami u szyi.
"Co? Zaraz, chwila! Co chcesz zrobić?!" zażądał Takuya, kiedy Dan zaczął powoli machać lewą ręką.
"Zaciśnij zęby i módl się~!" rzucił radośnie Dan, uderzając lewą ręką. Siła uderzenia posłała Takuyę w formie krążka w stronę Invesów. Nastolatek krzyczał z przerażenia, kiedy otaczający go pancerz zaczął wirować w szalonym tempie, celnie uderzając w Szaleńczego Invesa i dziewięciu Żywiołowych Invesów niczym kręgle. Bestie ryknęły głośno, nim-
*BOOOOMM!*
Potężna eksplozja rozerwała Invesy na kawałki.
"Hah! W sam środek!" powiedział Dan ze śmiechem.
"To się nazywa niekonwencjonalne wykorzystanie popularnej gry w bitwie. I to jest zarówno niekonwencjonalne, jak i nawet śmieszne." powiedział Kuroki, zaskoczony i rozbawiony efektem mocy GaoBuso, podczas gdy pancerz Takuyi się otworzył, uwalniając zdezorientowanego nastolatka ze zgiętej pozycji.
"Ouuuh... ale mi się Zbroja trafiła." jęknął Takuya, starając się wyprostować. "Chyba mi coś w kręgosłupie trzęsło."
W międzyczasie...
"Ngh! Czemu po prostu się nie wycofasz i nie pozwolisz mi ubijać interes, jak należy!" wrzasnął Vector, tnąc powietrze Dźwiękową Strzałą.
"Nie, dopóki mi nie powiesz, jaki masz cel!" odciął się Kouji, parując cios przeciwnika.
"Ja tylko sprzedaję towar jak uczciwy biznesmen!" odpowiedział Vector.
"To bujda i dobrze o tym wiesz!" skontrował Farukon. Obydwoje kontrowali swoje uderzenia Dźwiękowymi Strzałami albo starali się znaleźć odpowiedni moment do ataku. W takiej sytuacji to obydwoje byli w sytuacji patowej; zarówno Kouji, jak i Kojiro byli na tym samym poziomie.
"Nadchodzę, sempai!" rzucił Kuroki, biegnąc przez pole walki.
"Nie, nie zbliżaj się!" zaprzeczył Kouji.
"Ale–"
"Ślepy w karty nie gra!" rzucił Vector, uderzając w Farukona Dźwiękową Strzałą. Kouji Kanbra zachwiał się, ogłuszony, podczas gdy Kojiro zmienił swój cel i machnął Dźwiękową Strzałą w Kurokiego. Nastolatek sparował cios Kondo-Bułatami. "Ptaszek uziemiony, tak więc pora uziemić i smoka. W końcu to ty zakablowałeś o mnie podczas moich interesów w St. Francesca."
"Hej! To ty zacząłeś ten majdan z tymi dopalaczami!" ryknął Zarc, odpychając nogą przeciwnika do tyłu.
"Człowiek musi mieć kasę, żeby żyć!" odpowiedział Kojiro, kiedy nagle strzały uderzył w jego plecy. "Gah!"
"Twój przeciwnik jest tutaj, Misukigi!" ryknął Kouji, szarżując na Vectora.
"Cholera, to nie fair!" rzucił Kojiro, starając się bronić przed natarciem Kouji'ego, ale wtedy wystawił się na pociski energii, które trafiły go w bok i posłały wroga na ziemię.
"A czy kiedykolwiek wojna była fair?" rzucił retorycznie Dan, lufy Konglingów były już naładowane kolejnymi pociskami.
"Mówiłem wam, żebyście zostawili go mnie! Tylko Rider Genezy może pokonać Ridera Genezy!" powiedział Farukon.
"Albo wszyscy razem możemy się na niego rzucić," odpowiedział Bijon.
"Poza tym nie tylko ty masz z nim problem, Sempai," dokończył Kuroki, marszcząc brwi za maską.
"Che..." wyśmiał Vector, wstając. "Naprawdę uważacie, że jestem jedynym Riderem Genezy w tym świecie?"
"Co!?" krzyknął Kuroki, zaskoczony.
"Ups, nie powinienem był tego mówić," powiedział Kojiro, kiedy Szczelina otworzyła się za nim. "Cóż, potraktujcie to jako moją wskazówkę. Ciao."
"Czekaj!" rzucił Zarc, podczas gdy Kouji wycelował Dźwiękową Strzałą, tylko żeby zobaczyć, jak Kojiro przeskakuje przez Szczelinę, która potem się zamknęła.
"Niech to szlag!" przeklął Kouji.
"Dał nam popalić..." mruknął Takuya, kiedy cała czwórka zdezaktywowała Ziarnokłódki, wracając do cywilnej formy. "Nie lubię tego mówić, ale jako odpowiednik Sigurda jest równie silny."
"Taa..." mruknął Dan. "Ale skoro mówił, że nie jest jedynym Riderem Genezy, to znaczy..."
"Obawiam się, że tak," zmarszczył brwi Kouji.
"Skoro Kojiro Misukigi jest odpowiednikiem Sigurda, to oznacza, że odpowiedniki Mariki i Księcia również tu są." dodał Kuroki.
"No to pięknie." jęknął Dan.
"Musimy poinformować resztę," powiedział Takuya.
"Tak jakby sytuacja nie miałaby się pogorszyć," westchnął Kuroki.
"Tak." zgodził się Kouji, po czym spojrzał na Takuyę, który się rozciągał. "Wszystko w porządku, Takuya?"
"Ngh... powiedzmy, że niektóre Zbroje dają więcej bólu, niż przyjemności." mruknął Takuya, po czym odszedł, wciąż czując zgrzyt kości w ciele.
"Czy coś mnie ominęło, kiedy walczyłem z Vectorem?"
"No... to długa historia." odpowiedział Dan, wciąż pamiętając manewr wykonany przez siebie i Bijona.
Czwórka Riderów wróciła do obozu i zwołała nadzwyczajne spotkanie z przywódczyniami frakcji w celu omówienia ostatnich wydarzeń.
"Niepokojące wieści," skomentowała Sonsaku.
"Dokładnie," dodała Sousou, gdy jej brwi zesztywniały. "Trzech ludzi z mocami przewyższającymi naszych Heroldów Niebios... Wygląda na to, że nasz wróg jest silniejszy, niż zakładaliśmy."
"Jak to mówią, zawsze oczekuj nieoczekiwanego. Ale to było powyżej naszych oczekiwań," dokończył Kuroki.
"Czy jest jakiś sposób, żeby wyrównać szanse z tamtą trójką? Na razie tylko Farukon-sama może dorównać temu... Vectorowi, tak?" Asked Sonken.
"Dokładnie," skinął głową Kouji, po czym wskazał na Kurokiego. "Kuroki–kun też może zwiększyć swoją moc poprzez wykorzystanie Ziarnokłódki Energii i Ziarnokłódki Pomarańczy w tym samym czasie."
"Hawawa... czy to prawda, Zarc–sama?" Asked Shuri.
"Tak, ale żeby to zrobić, potrzebuję Rdzenia Genezy, ale raczej takiego nie posiadam."
"Rdzeń Genezy?" powtórzyła drobna blondynka.
"Centralny element Napędu Genezy, pozwalający na użycie Ziarnokłódek Energii. Może być też użyty jako dodatkowa część do Napędu Sengoku, co umożliwia używanie Ziarnokłódki Energii dla Napędu Sengoku," odpowiedział Kuroki.
"Więc jest sposób na ominięcie ograniczeń Ziarnokłódek Energii," zauważyła Sonken.
"Tak, dokładnie. Ale jak już powiedziałem, konieczny jest Rdzeń Genezy i Ziarnokłódka Energii w celu użycia fuzji. Jednakże nawet, jeśli zdobyłbym wymagane przedmioty, to i tak nie wiem, czy to podziała. Znaczy, jestem Zarc'em, a nie Gaimem."
"Ale teraz wiemy, że Riderzy Genezy przebywają w tym świecie i musimy zmienić całą naszą taktykę dotyczącą najazdu na Przełęcz Hulao." zasugerował Kouji.
"Nie ma wątpliwości, że się tam pojawią," odparła Shuuyu z wyrachowanym marszczeniem brwi.
"To ci ironia losu. Egoizm Enshō zniszczył nasze szanse na szybki atak na Hulao, ale pozwolił nam odkryć obecność Riderów Genezy," powiedział Takuya, uśmiechając się krzywo.
"Czy możecie przestać? Już łapię, rozumiem!" warknęła Enshō.
"Więc jaki jest plan? Zmiana planów?" zapytał się Dan.
"To chyba jedyna opcja. Nie cierpię się przyznawać, ale teraz szanse są przeciwko nam," odpowiedział Kuroki z grymasem na twarzy. Oczekiwał, że nie będzie więcej niespodzianek po tym, kiedy się dowiedział o obecności Kojiro, ale teraz ma na głowie trzech Riderów Genezy oraz nieznanych wrogów, którzy manipulują Tōtaku. Czuł, że przejęcie Przełęczy Hulao będzie najtrudniejszym zadaniem do wykonania, ale wiedział, że nie może zawieść.
Tu nie chodziło tylko o nich, ale i też o ludzi, którzy nie potrafią walczyć o siebie. Nie mógł sobie pozwolić na porażkę.
Here we go, guys! A Kamen Rider Zarc chapter No. 8 completed! Our four Kamen Riders meet Kojiro Misukigi, who is a Kamen Rider Vector (reference to one Barian Emperor) and gave them a hint about two other Genesis Riders in this world! But who they are? We'll find out in next chapter. By a way, I choose GaoGorilla and GaoBuso Arms as good (and funny) reference to Donkey Kong and Decade ^.^". And in meantime, a little debuts list:
* GaoKondoru Arms here are based on Condor Wildzord from Power Rangers Wild Force (a GaoKondoru helmet is based on Animus Megazord's head)
* Cherry Energy Arms here appear as Djinn Energy Arms (based on Number 65: Djinn Buster)
* GaoGorilla Arms here are based on Gorilla Wildzord and Kongazord (a GaoGorilla helmet is based on Kongazord)
* GaoBuso Arms here are based on Armadillo Wildzord (I thought could be funny without any Arms, as Bijon himself become a one (especially with tune happening during Heisei Riders' transformations when Tsukasa use Final Form Ride card))
* Gaim GaoKondoru Arms announcement "Sukai de koutou!" it's a "Soaring in the Sky!".
I'll be glad for your comments and review, guys. Stay tuned for new adventures. So... read, think and review ^.^
