ENG: I'M NOT THE AUTHOR OF THIS STORY. IT'S ONLY TRANSLATION. IF YOU WANT TO READ AN ORIGINAL VERSION, PLEASE VISIT JoanIncarnate PROFILE.

PL: Nie jestem autorką tego opowiadania. Jeśli chcesz przeczytać tekst w oryginale, odwiedź profil JoanIncarnate


Ichigo i Grimmjow popadli w rutynę. Krótko mówiąc, gdziekolwiek poszedł Ichigo, kociak nie odstępował go na krok. Kiedy Ichigo wychodził, Grimmjow też. Kiedy Ichigo zostawał w domu, Grimmjow robił to samo. Kiedy Ichigo wyruszał walczyć z Pustymi, podążał za nim i przyglądał się, stojąc z boku. Kiedy Ichigo szedł do szkoły, Grimmjow również. Wślizgiwał się do torby pomarańczowowłosego i chował w biurku, zaraz po wejściu do klasy. Po raz pierwszy uznał, że małe rozmiary mogą być użyteczne. Ichigo przechowywał w swojej ławce trochę jedzenia i najpotrzebniejszych rzeczy, i bawił się z nim, kiedy nikt akurat nie patrzył. Jego przyjaciele, rzecz jasna, wiedzieli o tym. Początkowo drażnili się z nim mówiąc, że tylko odstrasza wszystkich swoim groźnym spojrzeniem, w rzeczywistości mając miękkie serce i śmiali się z niego, ale rozumieli, że kotek nie był na tyle duży, by zostawić go samego w domu. Yuzu i Karin też musiały chodzić do szkoły a Isshin był zbyt zajęty kliniką, by opiekować się kociakiem i zajmować pacjentami w tym samym czasie. Jego przyjaciele kryli go, ilekroć przypadkowe miauknięcie lub pomruk wydobyło się z ławki.

- Przepraszam, sensei. Mam taki dzwonek w telefonie.

- O, to musi być jakiś bezdomny kot. Słyszałam, że ostatnio kręci się wokół szkoły.

- Senseiii, nie usłyszałem. Może to pani? Myślę, że powinna pani odwiedzić lekarza. - Po tej kwestii Keigo oberwał książką.

Ichigo pohamował wybuch śmiechu i wrócił do głaskania kota.

Dnie spędzali wspólnie. W nocy spali razem, błękitnoczarny Espada zwijał się w kłębek na brzuchu lub głowie Shinigamiego. Gdy nie spali, Ichigo mówił a Grimmjow słuchał, albo Ichigo walczył z Pustymi a Grimmjow czuwał nad nim, upewniając się, czy nikt ich nie obserwuje.

Pomarańczowowłosy był jedyną osobą w domu Kurosakich z którą Espada czuł się komfortowo. Yuzu, Karin, Isshin i Rukia narzekali, że Ichigo przywłaszczył sobie małego Hyo a Hyo okupował Ichigo. Chłopak zaprzeczał temu jak mógł ale dla każdego było oczywiste, że on i kociak mają do siebie słabość.

W końcu to jedyna osoba tutaj, która nie jest wystarczająco szalona, by zakładać mi sukienkę, tłumaczył sobie Grimmjow.


Espada znów się obudził. Spojrzał na leżącego obok niego chłopca, który trząsł się i mamrotał przez sen. Grimmjow przebywał z Shinigamim od dwóch tygodni i zdarzało się to dziesiąty raz. Zauważył, że koszmary były coraz częstsze. Napady zdarzały się też w ciągu dnia, chociaż można było je łatwo opanować.

Pamiętał pierwszy raz, kiedy zdarzyło się do w dzień. Po reakcji Ichigo Grimmjow wywnioskował, że nigdy wcześniej coś takiego nie miało miejsca.

Byli akurat w szkole, podczas lekcji. Ichigo robił notatki i nagle upuścił długopis. Chwycił się za głowę, czekoladowe tęczówki przybrały złoto-czarną barwę. Nim ktokolwiek zauważył coś niezwykłego, powróciły do swej naturalnej barwy. Grimmjow może nigdy nie domyśliłby się niczego gdyby nie widział całego zdarzenia z kryjówki w biurku. Zaryzykował i wyskoczył z ukrycia na kolana Shinigamiego. Wpatrywał się w niego intensywnie swymi błękitnymi oczami. Chłopiec położył jedną rękę na kociaku siedzącym mu na kolanach. Dwójka pozostała w tej pozycji do końca zajęć, aż chłopak wreszcie przestał się trząść.

Chłopak obok podskoczył, ponownie krzycząc coś do siebie samego. Czerń i złoto walczyły z brązem i bielą o dominację. Chichot o wysokim brzmieniu świadczył, że Pusty starał się stłamsić resztki silnej woli. Energia duchowa szalała i wyniszczała. Koszmar nie był taki, jak poprzednie.

Grimmjow przyczołgał się do wijącego się w konwulsjach pomarańczowowłosego i położył łapę na jego brzuchu. Oczy, chwilowo brązowe, wpatrywały się w kociaka. Po chwili zmieniły się w złote i ponownie krzyknął. Wyparły je zmęczone brązowe tęczówki. Walka rozgorzała na kolejną godzinę.

W końcu było po wszyskim. Ichigo oparł się plecami o wezgłowie łóżka, z głową na ścianie. Wzrok utwił w suficie, nie poruszał się. Grimmjow patrzył na niego uważnie. Nareszcie chłopiec całkowicie się uspokoił i wyglądało na to, że wrócił do siebie. Po prostu siedział, pogrążony w myślach.

Kiedy promień słońca padł na tę dwójkę, Ichigo podjął decyzję. Westchnął i spojrzał w oczy kociakowi. Mierzwiąc delikatne, niebieskoczarne futerko, Ichigo odezwał się po raz pierwszy od kilku godzin.

- Jutro wychodzimy. Idziemy do Vizardów.