~ Hansome, Tender, Soft...~
Przez kolejnych kilka dni mało rozmawiali, prawie się unikali, a może to on unikał Goku? Nie potrafił przestać o nim myśleć, mało jadł, mało spał, czuł, że z każdym następnym dniem, pragnął go więcej, przed oczami miał tylko jego twarz. "Za to, że przeżyliśmy tutaj już tyle czasu, Kakarot i obyśmy wytrwali do końca"- przypominał sobie swoje słowa, coraz częściej myślał o ucieczce stamtąd, ucieczce przed Goku i swoimi uczuciami, za wiele kojarzyło mu się z tym miejscem. ~... Why do you look right through me thinking "No"...~ Przez ostatnie dni Vegeta zachowywał się dziwnie, nie chciał jeść, zbladł, stracił ochotę na cokolwiek, coraz częściej zastanawiał się czy jest tego powodem, Vegeta nie chciał na niego patrzeć, kiedyś często to robił, a jeżeli czuł do niego coś więcej niż tylko pożądanie? Obserwował go często, nie sądził, że jest aż tak uczuciowy, zawsze wiedział, że ma w sobie coś dobrego, ale czy jest zdolny do prawdziwej miłości? Miłość, sam nie znał do końca znaczenia tego słowa, kochał Gohana jak syna, jednak, czy czuł coś do Chichi, nie nazwałby tego miłością, po tym co przeżył z Vegetą, miał wrażenie, że odkrył coś nowego, nieznane dotąd uczucie, którego zawsze mu brakowało, zawsze był najsilniejszy, wszyscy na niego liczyli, lecz pytanie brzmiało na kogo mógł liczyć on? ~...I can't deny my feelings, growing strong...~ -Vegeta!- siedział na skale, patrząc w dal na piękny widok, który podziwiali jakiś czas temu jeżdżąc konno. -Szukałem cię wszędzie...-nie odwrócił się. -Dlaczego mnie unikasz?-nadal cisza. -Pomyślałem...-próbował dalej Goku. -Dawno nie walczyliśmy, choć, to nam dobrze zrobi...nie możemy tak ciągle od siebie uciekać. -Słuchasz mnie?-stanął przed nim, zmuszając go by na niego spojrzał. -Nie mam ochoty Kakarot. -Na nic nie masz ochoty, wstawaj-wyciągnął w jego stronę rękę, Vegeta spojrzał na niego, po czym złapał go niechętnie. Goku uśmiechnął się lekko, zakładając dwa palce na czole. Znaleźli się na pustkowiu, znajdowały się tam tylko skały i kilka pagórków, często tam ćwiczyli. Wiatr targał ich włos, Goku puścił jego rękę. -Więc...pokaż na co cię stać Vegeta-Goku przyjął postawę do walki. Vegeta patrzył na niego przez chwilę, po chwili zrobił to samo co jego przeciwnik. Wiedział, że musi zrobić pierwszy krok, ruszył w stronę księcia, wymierzając mu cios w brzuch. Vegeta szybko zrobił unik skutecznie tego unikając. Goku nie dawał za wygraną stosując kolejne techniki, po krótkim czasie, starszy Sajan doszedł do siebie, atakując swojego rywala. ~...I try to keep believing, dreaming on...~ Zmęczenie, adrenalina, tego było mu trzeba by, na chwilę oderwać się od uporczywych myśli. Z czasem jednak i to zaczęło kojarzyć mu się z jednym. Pot, jęki, głośne oddechy wydawane przez Goku, przypominały mu inną sytuację, chciał mnieć go jeszcze raz, w tej samej uległej pozycji, czuć jego oddech, ciepło, chciał by krzyczał jego imię i błagał o więcej. ~... And every time I see you, I crave more...~ Jego ciosy stawały się coraz silniejsze, szybsze, Goku stracił orientację, gdy Vegeta mocnym uderzeniem , przytwierdził go do jednej ze skał. Goku patrzał na niego w lekkim szoku, jego twarz była kilka centymetrów od twarzy Vegety, jego nadgarstki przygwożdżone przez ręce księcia. ~...I wanna pull you closer, closer...~