Reszta wieczoru minęła im w bardzo przyjemnej atmosferze. Rozmawiali na przeróżne tematy aż do rana, gdy zasnęli. Harry opowiedział, jak spędził wakacje na Grimmauld Place, Severus opowiedział o eliksirze, nad którym aktualnie pracuje w wolnym czasie. Nawet skrzatka zajęła ich historią o swojej młodości. Ani Harry, ani Severus nie poruszali drażliwych tematów.
Harry nie pamiętał, o której zasnął. Obudził się na dywanie, obok kominka. Podniósł się, podpierając na rękach, i rozejrzał się dookoła. Pierwsze co zauważył, to dwa magiczne dzbanki, które choć jeszcze zeszłego dnia wypełnione były herbatą po brzegi, teraz stały puste na stoliku. Kilka butelek po kremowym piwie również rzuciły mu się w oczy. W końcu dostrzegł Severusa, który wciąż spał na kanapie obok w pozornie bardzo niewygodnej pozycji.
Poprawił zakrzywione okulary i westchnął, po czym wstał. Postanowił nie budzić śpiącego mężczyzny i zamiast tego, wyszedł z salonu. Mieszkanie Snape'a, choć na to nie wyglądało, było duże i przestronne. Z pewnością magicznie powiększone od środka. Gdy wyszedł z pomieszczenia, jego oczom ukazał się długi korytarz z ciemną tapetą. Wszystko wyglądało dokładnie tak samo, jak zapamiętał. Usłyszał ciche krzątanie w kuchni, więc postanowił tam się skierować.
W kuchni skrzatka gotowała śniadanie. Już przed wejściem można było poczuć przyjemny zapach jajecznicy oraz naleśników. To od razu go rozbudziło i dopiero wtedy poczuł, jak bardzo był głodny.
- Harry już nie śpi! - powitał go okrzyk. - Naleśniki czy jajecznica? - zapytała.
Chłopak ziewnął ospale.
- Oba – odpowiedział bez wahania, na co skrzatka uśmiechnęła się i pokiwała energicznie głową. Nałożyła Harry'emu porcję, a chłopak od razu zabrał się do jedzenia.
Nie minęło parę chwil, gdy drzwi ponownie się otworzyły i zaspany Severus wszedł do środka. Zmierzył wszystko swoim ostrym wzrokiem, jakby myślał, że wciąż jest w Hogwarcie, lecz potem jego twarz złagodniała, gdy tylko skrzatka podsunęła mu pod nos talerz naleśników z syropem.
- Jak się spało? - zapytał Harry.
- Dobrze. - Chodź mówiąc to, zaczął przecierać sobie obolały kark ręką.
Gdy skończyli jeść, przenieśli się do salonu, gdzie skrzatka podała im ciastka i herbatę. Harry wygodnie rozparł się na kanapie. Widział, po minie Severusa, że ten ma jakieś pytania, więc czekał.
- Więc – zaczął – uciekłeś od Malfoya?
Harry przytaknął.
- Dlaczego?
Zastanowił się przez chwilę, zanim odpowiedział:
- To był... błąd. - zaczął. - Niektóre rzeczy się nie zmieniają, prawda? Ze światem było by coś nie tak, gdyby Harry Potter nie popełnił jakiegoś błędu od czasu do czasu.
Spuścił głowę w dół, błądząc palcem po brzegach filiżanki, trzymanej w ręce. Nie odważył się podnieść wzroku, choć czuł, że Severus przygląda mu się uważnie. Wiedział, że to tylko kwestia czasu, zanim będzie musiał wrócić do Lucjusza, lecz puki co wolał cieszyć się chwilami spokoju, w mieszkaniu mężczyzny.
- Opowiedz mi wszystko – powiedział. - Ze szczegółami. Znajdziemy sposób.
- Spotkaliśmy się kilka dni temu w sklepie na Pokątnej, gdzie zaprosił mnie na spotkanie. Zdecydowałem się pójść z ciekawości, znasz mnie. Poszliśmy do Dziurawego Kotła...
- Chyba się przesłyszałem – przerwał mu, a Harry wbrew sobie uśmiechnął się.
- Nie, to ja wybierałem miejsce. W Dziurawym Kotle przedstawił mi warunki umowy, którą podpisałem kilka dni później. Twierdził, że to zapewnienie, że nie wycofam się.
- Cwany drań.
- Severusie, powinieneś wiedzieć, że to była Wieczysta Umowa.
Mężczyzna wciągnął gwałtownie powietrze.
- Powiedział, że tylko on lub śmierć mogą mnie od niej zwolnić.
- I miał rację. Co dokładnie obowiązywała umowa? Przypomnij sobie wszystko, Harry.
Więc Harry zamyślił się, próbując sięgnąć do pamięci, by przypomnieć sobie wszystko, co wyczytał. Wyobraził sobie pustą kartkę, na której zaczęły pojawiać się słowa układające się w zdania. Pamiętał większość, niemal każdy punkt. Nie było tego wiele, choć wszystko zostało napisane w zwięzły sposób. Lucjusz był perfekcjonistą w każdym calu.
Powiedział Severusowi wszystko co udało mu się zapamiętać. Mężczyzna słuchał go uważnie, notując w głowie każdy szczegół. Harry był bardzo wdzięczny, za jego dobrą pamięć. Był pewny, że razem na pewno coś wymyślą.
Na koniec chłopak odetchnął głęboko i dał Severusowi chwilę, na przeanalizowanie faktów i przemyślenie wszystkiego na spokojnie. Siedzieli w ciszy przez jakiś czas, obaj we własnych myślach. W końcu Severus odezwał się:
- Powinieneś dziś do niego wrócić – powiedział cicho, co zaskoczyło Harry'ego. Snape zauważył zaskoczenie na jego twarzy więc kontynuował: - Zacznie coś podejrzewać, jeśli nie wrócisz, a ja potrzebuję czasu by to dokładnie przemyśleć.
- Rozumiem – odpowiedział tylko.
- Zachowuj się normalnie – ostrzegł. - Nie mogę ryzykować wysyłając sowę do Malfoy Manor, więc wyślę ją na Grimmauld Place.
Harry przytaknął.
- Idź już, zanim zmienię zdanie – powiedział, a chłopak wstał i skierował się do wyjścia. Zatrzymał się przed drzwiami i odwrócił się powoli. Oparł się o framugę drzwi wzdychając.
- Dziękuję – szepnął wystarczająco głośno, by Severus go usłyszał. Mężczyzna spojrzał na niego z bólem malującym się na twarzy, lecz niczego nie powiedział. Harry ostatni raz rozejrzał się po pomieszczeniu, zanim w końcu wyszedł.
Zabrał swoje rzeczy i wrócił do Malfoy Manor.
Wróciłam! Wybaczcie tak krótki rozdział, postaram się by następne były dłuższe.
Komentarze są oczywiście mile widziane, bo tylko one tak motywują do systematycznego pisania :)
