Po powrocie w ciało chodzącego we śnie było jeszcze dość wcześnie, ale większość Na'vi o tej porze normalnie już funkcjonowała, jednak tego dnia było o dziwo dość pusto. Spytałem jednego z nielicznych Na'vi, gdzie wszyscy są, na co usłyszałem, że wczoraj była uczta z okazji odnalezienia się Jack-a i większość jeszcze śpi, nawet śniadanie będzie dziś dużo później. Dla zabicia czasu udałem się poćwiczyć rzut bolem. Nagle spostrzegłem Jack-a, był nie mniej zaskoczony moim widokiem, niż ja sam. Głupio było teraz odejść i nie zagadać, zwłaszcza, że nie miałem nic do ukrycia i musiałem koniecznie zdobyć jego zaufanie.

- Widzę Cię Jack.

- Widzę Cię Hiroto.

- Nie będę owijał w bawełnę, i przejdę od razu do sedna sprawy. Cieszę się, że uratowałeś mój tyłek przed niechybną śmiercią, ale mimo to wydajesz mi się nieco podejrzany. Podejrzewam, że jesteś żołnierzem RDA, a jak obaj dobrze wiemy jajogłowi i marines za sobą nie przepadają, ale teraz nie ma to już znaczenia. Chcesz zostać pełnoprawnym członkiem klanu, masz kobietę, która Cię kocha, oraz braci i siostry, na których możesz liczyć w potrzebie, dlatego i ja tobie zaufam, ale mam prawo znać prawdę. Kim jesteś? Co zamierzasz? Dlaczego Cię nie było tak długo?

- Owszem. Jestem marine. A dlaczego mnie nie było tak długo, otóż spotkał mnie pewien wypadek a potem musiałem coś sprawdzić.
- Powiem Ci coś. Wiem, że coś ukrywasz a tak nawiasem, to gdzie się łączysz?
- Łączysz, nie rozśmieszaj mnie.
- Jak to, przecież to nie możliwe byś się nie łączył, jak niby miałbyś przenieść świadomość do tego ciała co?
- To już moja tajemnica, zna ja tylko Na'viyä i nikt inny.
- Jeśli przez ciebie ona lub ktoś inny będzie cierpiał to Cię zabiję.
- Spoko stary, wyluzuj. Mam dla ciebie pewną propozycję.
- Nie mam ochoty wchodzić w twoje podejrzane sprawy.
- Jakie podejrzane, dobra koniec z miłym Jack-m. Jeśli kochasz tak bardzo tych swoich niebieskich przyjaciół to musisz pójść na mój układ.
- Jeśli chcesz bym ich wydał to ...
- Jakie wydał, o co Ci chodzi? Więc tak. Byłem kiedyś naukowcem, ale moi ludzie mnie zdradzili a teraz chce się zemścić. Mam w lesie ukryte laboratorium, gdzie pracowałem nad czymś w rodzaju kombinezonu który . zwiększa siłę fizyczną, ale jako że jestem w tym trzymetrowym ciele to nie mogę pracować sam, chyba rozumiesz?
- To się rozłącz, takie to trudne?
- Czy ty mnie słuchasz? Nie mogę się rozłączyć, a przyznam, że sam bym chciał.
- To oszukaj swój linker i rozłącz połączenie ręcznie.
- Taaaaa, dobra powiem Ci coś, moje prawdziwe ciało nie żyje, rozumiesz.
- Nie żyje? Jak to to, jak ... ty ... ?
- Hmmm. Dobre pytanie, po prostu obudziłem się w nim jak umarłem.
- Jesteś Na'vi i jeszcze śmiesz narzekać? Codziennie marzę o tym gdy zasypiam by nie budzić się w ziemskim ciele, by zostać w avatarze na stałe, ale to niestety nie możliwe.
- Jednak możliwe, jak widać. - Jack powiedział to z lekkim przekąsem.
- Zaczynasz mnie denerwować.
- I co zamierzasz z tym zrobić heee?
- Nie wiem jak Na'viyä może cos do ciebie czuć.
- Odczep się od niej bo pożałujesz.
- Chodzi mi tylko o to by nie cierpiała przez Ciebie bo nie będę się z tobą cackał. I nie myśl, że boję się Ciebie.
- Wolał bym umrzeć niż widzieć jak ... ona cierpi, to najgorsze co mogło by mnie spotkać.
- Cieszę się, że zgadzamy się przynajmniej w jednej sprawie. Wiesz, że ja też kogoś mam ...
- Heheh wiem widziałem. Ta jak jej tam Sevina , jest zakochana w tobie po uszy.
- Prosił bym Cię o trochę szacunku dla niej. Dobra?
- Spoko facet, bez nerwów. Nie chciałbym Ci zrobić krzywdy.
- Co myślisz, że jak jesteś marine to możesz tak mnie straszyć.
- Dobra, koniec tej głupiej gatki. Więc jak? Pomożesz mi w zemście na RDA?
- Nich będzie, pomogę Ci, a przy okazji. Wiesz, że jutro czeka nas dzień próby.
- Coś mi się obiło o uszy. Nie ujawniaj szczegółów, wolę mieć niespodziankę.
- Jak chcesz...

W tej chwili podeszła do nas Sevina:

- Witam was, mam nadzieję, że wyjaśniliście sobie to i owo.
- Tak, oczywiście. - odpowiedzieli obaj.

- Jak twoje ramię?

- Jest już całkiem sprawne.
- To dobrze. Jutro wasz wielki dzień. Jeśli wszystko pójdzie dobrze to będziecie mieć swoje ikrany oraz ... będziecie mogli wybrać sobie ukochaną ... - mówiąc to spojrzała na Hiroto.

Udałem się wraz z Sevina Tute na spacer, podczas którego objaśniała mi, co mnie jutro czeka. Jack natomiast został sam. Począł rozmyślać nad tym jak będzie jednym z kiedyś znienawidzonych Na'vi. Nie mógł wyjść z podziwu nad tym ile jedna kobieta może zmienić ... Gdy poczuł, że musi ją ujrzeć, poszedł do miejsca gdzie spała. Widząc, że jego przyjaciółka jeszcze śpi, zbliżył się możliwie najbliżej i podziwiał jej urodę przebijającą przez zamknięty hamak. W tym momencie Na'viyä zaczęła się budzić. Jack speszony swoją obecnością w pierwszej chwili chciał ulotnić się, ale zatrzymały go słowa:

- Widzę Cię.
- I ja Cię widzę ... ukochana .

Obydwoje patrzyli się na siebie, te spojrzenia były całkowicie szczere i pełne miłości ...

Dzień upłynął nam głównie na treningu rzucania bolem pod okiem naszych haryu. Pod koniec treningu Na'viyä powiedziała:

- Obaj jesteście gotowi. Przekazałyśmy wam całą swoją wiedzę. Teraz musicie udoskonalać swoje umiejętności i stać się częścią Ludu. Idźcie porozmawiać z moim bratem Txantsana. Poprowadzi was i resztę grupy do Grzmiących Skał. Będziemy tam na was czekać. Widzimy się na kolacji. Eywa ngahu.

- Eywa ngahu siostry.

Jack i Hiroto odeszli. Sevina powiedziała do Na'viyä:

- Myślisz, że im się uda?

- Oczywiście. Wierzę w to głęboko, obaj są zdeterminowani, ale muszę Ci o czymś powiedzieć, bo jak sama wiesz siostro, nie mamy przed sobą tajemnic.

- Co takiego?

- Hiroto nie ufa Jack-owi, podejrzewa go że coś przed nami ukrywa, że nie jest z nami do końca szczery. Wyznał mi nawet, że sam go zgładzi, jeśli zdradzi nasz Lud.

- Ta podejrzliwość jest uzasadniona. Też zauważyłam, że obje unikają się nawzajem. Obaj wiele przeszli w życiu, zaufali naszemu Ludowi, ale nie ufali sobie bo ludzie nieba mają inną mentalność, całkiem inną niż Na'vi.

- Hiroto opowiedział mi swoją historię, od początku jest ze mną szczery.

- Jack dopiero wczoraj wszystko mi opowiedział. Celowo się ukrywał, bo nie mógł przezwyciężyć własnych słabości. Ulżyło mu bardzo, gdy mi się wyżalił.

- Tak, też spostrzegłam, że się zmienił w zachowaniu, widziałam dziś rano, jak ze sobą rozmawiali, powiedzieli, że już sobie wyjaśnili pewne sprawy.

- Wierzę w nich. Jak staną się częścią Ludu znikną wszelkie bariery, będą sobie braćmi.

Z racji, że czekał mnie jutro dzień pełen emocji, szybciej niż zwykle pożegnałem się ze wszystkimi, udając się do swojego hamaku i przerwałem połączenie.

- Jak minął Ci dzień Hiroto?

- Dobrze Grace, dziękuję. Jutro czeka mnie i Jack-a dzień próby, myślę że jesteśmy dobrze przygotowani, by stać się jednym z Na'vi.

- Trzymam kciuki. A właśnie dowiedziałeś się czegoś więcej o tym Jack-u?

- Owszem. Nasze podejrzenia, że jest wojskowym okazały się słuszne, ale sprawa jest bardziej zagmatwana. Był on dawniej naukowcem tak jak my, ale RDA go zdradziło, od tamtej pory ukrywa się w głębi dżungli, ma przenośne tajne laboratorium, w którym pracuje nad jakimś kombinezonem. Poprosił mnie abym mu pomógł w zemście.

- Zgodziłeś się?

- Dałem mu słowo, podobnie jak Sevinia Tute, że mu zaufam i tak zrobię, bo nie łamię danego słowa, chociaż nie był do końca ze mną szczery we wszystkim. Kocha córkę wodza i Tsahìk chcąc dla niej jak najlepiej, ale chyba bardziej kieruje się sprawami osobistymi niż dobrem całego klanu. A najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że jego świadomość jest na stałe w ciele avatara, stało się to po tym jak go zastrzelono.

- To rzeczywiście bardzo dziwne. Z naukowego punktu widzenia przeniesienie świadomości do drugiego ciała na stałe jest niemożliwe. Jak zatem mogło do tego dojść. Może Mo'at będzie wiedziała coś na ten temat. Najważniejsze, że nie jest kretem i wydaje się, że obstanie po stronie Na'vi, chociaż wydaje się nieprzewidywalny z tego co mówisz. Obawiam się, że RDA wznowi niebawem wycinkę lasu w poszukiwaniu nowych złóż unobtanium, za parę dni muszę się udać do Piekielnych Wrót, aby złożyć Parkerowi raport z działalności naszych badań.

- Nie mamy wyjścia. Musimy pomóc Na'vi. RDA nie przestanie wycinki lasu, dopóki nie wydobędą ostatniego grama unobtanium. Niech ich szlag! Nie pozwolę zniszczyć piękna tego miejsca.

- Możesz na mnie liczyć, też poświęciłam swoje życie tej planecie, za nic nie chcę wracać na Ziemię. Mój dom też jest tutaj.

- Zatem postanowione. Ta rozmowa zadecyduje o przyszłości Pandory. Ograniczę swój videolog do minimum ty też tak rób. Podobnie z raportem, tylko to co niezbędne. Musimy być czujni. Od tej pory jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie.