Episode 9 - "The Future" - "Przyszlosc"
- Na cmentarz? - zdziwil sie Dean, opadajac w koncu na krzeslo, ktore jakims cudem znalazlo sie tuz pod jego tylkiem. - Mam wykopac twojego dziadka, czy jak? I co zrobiles z moja rodzina?
- Oni nie sa twoi, chlopczyku - poprawil go Gabriel. - Oni tylko cie do siebie przygarneli - dorzucil po chwili, po czym ponownie pstryknal palcami, po raz drugi zamykajac Winchesterowi usta. Dean zorientowal sie rowniez, ze nie moze wstac z krzesla i chcac nie chcac musi wysluchac, co archaniol ma do powiedzenia.
- Jak juz mowilem, - kontynuowal mowca - potrzebuje zalatwic sobie takiego jednego faceta i powiedziec mu, co ma zrobic, ot, wydac kilka rozkazow. A na swoje nieszczescie ten idiota znajduje sie na cmentarzu.
- Chcesz dowodzic armia zombie? - zirytowal sie lowca, ku swojemu zaskoczeniu wypowiadajac te slowa na glos. Domyslil sie, ze moze mowic tylko wtedy, kiedy przybysz mu na to pozwoli.
- Nie, kretynie - westchnal Gabriel, calkowicie zniesmaczony, ze musi tyle wyjasniac. - Po prostu nie zamierzam dopuscic, zeby ktos inny sie tym zajal, bo zrobi sie niebezpiecznie. Na nasze nieszczescie ten kompletny osiol jest dla nas zbyt wazny, zeby pozwolic mu zostac tam, gdzie sie teraz znajduje.
- Musisz nam pomoc, Dean - wtracil sie do rozmowy Sam Winchester. - Cokolwiek sobie teraz myslisz, jestes nam potrzebny. Skoro Gabriel nie wyjasnil ci wszystkiego do konca, ja to zrobie. Potrzebujemy duszy Castiela. Jesli nie znajdziemy go wczesniej, nim uczyni to Sweeper, nie tylko nasz swiat, ale i praktycznie caly kosmos w mgnieniu oka przestanie istniec.
Zdumione oczy brata kazaly Samowi uscislic swoja wypowiedz:
- Tak, wiem. Bez duszy umrze. Zrozumiesz jednak wszystko, kiedy powiem ci, co dokladnie sie wydarzy, jesli Sweeper przejmie wladze.
Crowley obudzil sie w lozku Bobby'ego i byl tym tak szczerze zdziwiony, ze sie tam znajduje, ze nawet znalazl sile na zadanie pytania, jakie przyszlo mu do glowy:
- Czy uprawialismy seks?
- Och, zamknij sie - warknal Singer, trzymajac w rece bron wymierzona prosto w demona. - Jestes tu tylko dlatego, bo chce wiedziec, co naprawde sie dzieje i kim jest ten cholerny Sweeper. Boze, co za glupie imie, swoja droga.
- Nie wymieniaj przy mnie Boga! - dosyc gwaltownie zaprotestowal ranny, czujac nagly przyplyw sil. Singer mu uwierzyl, a to juz cos, moze jednak nie wszystko jest stracone. - Jesli wezwiesz tutaj braci Winchesterow, bede mogl powiedziec ci, o co chodzi w tym bagnie.
- A czemu niby ich? - zdziwil sie Bobby. - Mnie to niby nie mozesz wyznac?
- Bo to dotyczy ich ojca. Mowie ci, to grubsza afera. Byc moze uda sie ich uratowac, zanim wszystko sie rozpadnie. I pomyslec, ze do tragedii doprowadzi nie kto inny, a sam ich przyjaciel...Castiel...
- Przeciez mowiles, ze sam jest w niebezpieczenstwie, to jak moze...
- Och, czy nie mozesz ich tutaj wezwac, a wtedy dowiesz sie wszystkiego? Ten archaniolek z Bozej laski bedzie ich katem...o ile ja wczesniej go nie ubiegne, nie pomoge Samowi i Deanowi, a przy okazji ocale i jego tylek. To zbyt skomplikowane dla takiego osla, jak ty.
- Zaraz ci pokaze osla! - uniosl sie Singer, ale Crowley latwo go powstrzymal:
- Spokojnie, chlopie! Jak na razie, to ja mam twoja dusze i mnie potrzebujesz. A jak sie okaze, nie tylko ty. Ten niepozorny demonik bez wlasnego krawca ma w rekach praktycznie cala Ziemie! - nagle rozesmial sie ranny. - Czy tylko mnie zakrawa to na ironie losu?
- Ze co mam zrobic? - wrzasnal na cale gardlo Dean Winchester, kiedy znalezli sie na cmentarzu, jednym z tych, ktore lezaly na drugim koncu miasta. - Mam dac sie zabic?
- Dokladnie - odparl spokojnie Gabriel, nie zwazajac na Sama, ktory zatkal sobie uszy rekami. - Powiedzialem ci juz, ze jedynym wyjsciem jest twoja smierc, inaczej nie dostaniesz sie do naszego celu.
- Ale to bez sensu! Jak mam uratowac Castiela, bedac martwym? I jak mam mu niby zabrac dusze, skoro jest aniolem?
- Czekaj, czekaj - zmitygowal go archaniol. - Po pierwsze, on juz nie jest aniolem, jest po prostu trupem. Po drugie chociazby z tego powodu jego dusza blaka sie w pewnym...niezbyt odpowiednim dla niego miejscu i to my ja musimy przejac, zanim zrobi to Sweeper. Wszystko sie pomieszalo...- Gabriel zmarkotnial na moment.
- Nie rozumiem i nie chce zrozumiec! Nie zamierzam dac sie zakopac w tym grobie tylko dlatego, ze prosi mnie o to zeswirowany archaniol!
- Alez ja cie nie prosze - poprawil go Gabriel. - Ja ci kaze. Jedyna roznica, ze musisz to zrobic z wlasnej woli, cos jak to, co mieliscie zrobic, zeby Michal z Lucyferem przejeli wasze ciala, pamietasz? A poza tym o ile wiem, to ten chlopak byl waszym przyjacielem, czyz nie?
- Moze i byl, ale nie bede ryzykowal czegos takiego, nie majac pewnosci, ze...
- Nie wystarczy ci slowo archaniola? - skrzywil sie Gabriel. - Dobra. W takim razie zalatwimy to inaczej. Jezeli mi odmowisz, twoj braciszek wroci tam, skad przybyl, tylko tym razem watpie, zebym mogl mu jakos pomoc. Wrecz przeciwnie, dopilnuje, by nigdy juz sie stamtad nie wydostal.
- Ty draniu! - wrzasnal Dean, nieco roztrzesiony po ostatnich wydarzeniach i byc moze niezbyt przypominajacy dawnego Winchestera, jakiego znano na tym, czy innym swiecie - ale w koncu trudno mu sie dziwic - spadl nie tylko na niego sam tak bardzo nieoczekiwany powrot brata, ale i kolejna misja, tym razem naprawde zakrawajaca na samobojcza.
- Rozumiem, ze to znaczy zgoda? - usmiechnal sie krzywo Gabriel.
- A mam wyjscie? - spytal dla porzadku Dean.
- Nie masz. Jak zawsze - odparl archaniol i za moment pobliskie otoczenie rozlalo sie w jednym pojedynczym blysku, oslepiajac lowce na tyle, ze musial zaslonic oczy.
Jak tylko je otworzyl i przypomnial sobie, ze przeciez wlasciwie nie ma pojecia, co ma robic i z kim udaje sie w ta wyprawe, jego umysl zarejestrowal kolejna zla wiadomosc, byc moze najgorsza ze wszystkich. Nie poprawil mu nawet humoru widok Sama stojacego obok, ani nawet Gabriel, ktory z dziwna mina i rekami w kieszeni przypatrywal mu sie wyczekujaco.
- Jak zwykle cos pomieszales! - Winchester skoczyl ku sprawcy tego calego zamieszania. - Przeciez to nie jest cmentarz!
- Powoli - zastopowal go archaniol. - Wpierw musimy znalezc cos innego, cos, co pomoze nam zlokalizowac miejsce pobytu duszy Castiela. Jesli nam to sie uda, dopiero przejdziemy do glownej czesci zdania.
- Co takiego, do cholery? - krzyknal Dean. - Czego mozemy szukac w tym przekletym roku 2014?
