Ciąg dalszy opowieści Severusa
Dość dobrze znałam Spinner's End i okolice, więc nie musiałam się bać, że gdzieś zabłądzę. Początkowo krążyłam po mieście, aż nogi zaniosły mnie nad brzeg rzeki. Usiadłam na trawie i patrząc na płynącą wodę, starałam się pogodzić z tym, co usłyszałam.
Nie poświęcałam zbyt wiele czasu na rozmyślania o Lordzie Voldemorcie i fakcie, że jest moim ojcem. W tej chwili ważniejsza była dla mnie informacja, że Severus był śmierciożercą i mordercą. Teoretycznie to był dobry powód, żeby nie utrzymywać z nim kontaktu, oczywiście poza relacją uczennica – nauczyciel, ale wiedziałam, że w tym, co mówił, miał sporo racji. Od zawsze był obecny w moim życiu. Wspierał mnie, mogłam mu o wszystkim powiedzieć. Był dla mnie najważniejszą osobą. Miałabym go odtrącić z powodu jednego faktu z jego przeszłości? Nie mógł być tak bardzo zły, skoro opiekował się mną, jakbym była jego rodzoną córką.
Poza tym w mojej głowie pojawiały się kolejne wątpliwości i pytania. Przede wszystkim zastanawiałam się, dlaczego Severus był wolnym człowiekiem, zamiast siedzieć w Azkabanie, jak większość śmierciożerców. Wiedziałam, że Albus Dumbledore mu ufał, co też dawało do myślenia. Byłam pewna, że stary czarodziej musiał mieć powód, by zaufać komuś takiemu jak Severus. Doszłam do wniosku, że osądzanie go nie znając całej historii, byłoby czymś głupim i niesprawiedliwym z mojej strony. Pomyślałam też o rodzinach, które znałam lub o których słyszałam. Ilu z nich również było śmierciożercami i jak udało im się uniknąć Azkabanu?
Postanowiłam wrócić do domu. Byłam pewna, że minęło kilka godzin od mojego wyjścia i Severus zaczął się już martwić. Jednocześnie miałam nadzieję, że „perfekcyjny pan domu" zdążył przygotować jakiś obiad.
Severusowi znacznie ulżyło, kiedy zobaczył mnie całą i zdrową. Podczas posiłku rozmawialiśmy o książkach, które zakupiłam do Hogwartu, a po obiedzie wróciliśmy do salonu i kontynuowaliśmy najważniejszą rozmowę w naszym życiu.
— Mogę mówić dalej? — zapytał.
— Nie. Mam kilka pytań... Dlaczego jesteś wolny? Dlaczego nie trafiłeś do Azkabanu?
Severus nie wyglądał na zaskoczonego.
— Jesteś na tyle cierpliwa, by poczekać na odpowiedź? Zaraz się wszystkiego dowiesz, ale myślę, że lepiej to zrozumiesz, jeśli poznasz jeszcze kilka faktów.
Po chwili milczenia Severus kontynuował.
— Wróćmy do twoich rodziców. Twoja matka urodziła się w 1961 roku, była rok młodsza ode mnie. Ona i jej starszy brat James pochodzili z rodziny czarodziei, byli „czystej krwi". Oboje trafili do Gryffindoru. Nienawidziłem Jamesa, ale Kate była miłą dziewczyną. Zaprzyjaźniła się z Lily Evans i jej koleżankami, dlatego nie raz miałem okazję z nią porozmawiać, co nie podobało się Jamesowi.
— A skąd znałeś Lily? — spytałam.
— Więc chcesz jeszcze poznać moją historię? — Spojrzał na mnie i na chwilę umilkł. — Zapomniałem, że nie opowiadałem ci zbyt wiele o sobie, ale... no cóż, musisz wiedzieć, moje błędy odbiły się na życiu twoim i Harry'ego... i oczywiście na życiu waszych rodziców.
Po chwili milczenia, Severus z trudem kontynuował swoją opowieść. Zauważyłam, że przestał patrzeć mi w oczy i w ogóle unikał mojego wzroku, jakby wstydził się swojej przeszłości.
— Jak już wiesz, moja matka była czarownicą, a ojciec mugolem i mieszkaliśmy w jego domu. Nie wspominam go dobrze, nienawidził magii, często bił moją matkę, czasami i mnie. Moje życie rodzinne było dalekie od ideału...
Mieszkaliśmy wśród mugoli, właśnie tutaj, w tym domu. Niedaleko stąd mieszkali państwo Evans. Byli to bardzo mili ludzie, mieli dwie córki: Petunię i Lily. Pierwszą znasz, mieszka obok ciebie. Znienawidziła magię dlatego, że sama nie miała magicznych zdolności. Prędko zorientowałem się, że Lily jest czarownicą i opowiadałem jej o świecie magii, tak jak opowiadała mi o nim moja mama. Petunia czasem nas podsłuchiwała. Zaprzyjaźniłem się z Lily i miałem nadzieję, że trafimy do tego samego domu, ale ona jako osoba z mugolskiej rodziny nigdy nie mogła dostać się do Slytherinu, tam, gdzie mnie przydzielono.
W szkole próbowaliśmy utrzymywać naszą przyjaźń, rozmawialiśmy ze sobą, spotykaliśmy się. Nie wiem dokładnie, kiedy moje uczucia względem Lily się zmieniły i zakochałem się w niej. Ona moich uczuć nie odwzajemniała. Denerwował mnie James, który zaczął ją nagabywać, prosząc o randkę, a jednocześnie bawił się i znęcał nade mną. Nie wiem, dlaczego James mnie nienawidził, może był zazdrosny, ponieważ Lily okazywała mu niechęć, a ze mną rozmawiała? Ja znienawidziłem go za to, jak mnie traktował...
Z czasem moje relacje z Lily zaczęły się pogarszać. Jednak koniec przyjaźni nastąpił, kiedy próbowała nakłonić Jamesa, by dał mi już spokój, a ja chcąc, by się odczepiła, rzuciłem najgorszą obelgę w jej stronę, jaką mogłem rzucić: nazwałem ją szlamą.
Nic już nie było takie jak wcześniej. Kochałem ją, ale ona nie chciała mi wybaczyć. W końcu uległa Jamesowi i zaczęli się ze sobą spotykać, a ja obserwowałem, jak powoli się w nim zakochiwała. Dołączyłem do twojego ojca, który już wtedy budził strach wśród czarodziei. Lily była wściekła, gdy się o tym dowiedziała i mimo że się do siebie nie odzywaliśmy, przyszła do mnie i zaczęła na mnie krzyczeć, że źle zrobiłem. Teraz wiem, że miała rację, ale wtedy jej nie słuchałem.
Tylko twoja mama mnie akceptowała, co było kolejnym powodem nienawiści Jamesa. Nie chciał, żeby jego młodsza siostra spotykała się z kimś takim jak ja i prawdę mówiąc, wcale mu się nie dziwię. Ona również uważała, że źle zrobiłem dołączając do śmierciożerców, ale nadal pozostała moją przyjaciółką, nie odrzuciła mnie. Do dziś myślę, że była skarbem, którego wówczas nie potrafiłem docenić.
Po skończeniu szkoły kształciłem się w zakresie eliksirów i aktywnie służyłem twojemu ojcu. Lily i James pobrali się, a ja się załamałem. Chyba miałem nadzieję, że Lily zmieni zdanie... Jakiś czas później twoja matka związała się z Syriuszem Blackiem. Jak wiesz, pochodzi z tego samego rodu, co Narcyza, ale nie zgadzał się ze swoją rodziną, że czystość krwi jest najważniejsza. Ostatecznie uciekł z domu i został wykluczony z rodu Blacków. Wydaje mi się, że cieszył się z tego, ponieważ rodzice Jamesa, czyli jego najlepszego przyjaciela, przyjęli go jak własnego syna. Dlatego też nie mieli nic przeciwko związkowi jego i twojej mamy. Co prawda Syriusz jest twoim ojczymem, ale ponieważ razem z Jamesem bawił się moim kosztem, do dziś go nienawidzę i trudno mi powiedzieć, który z nich był gorszy. W tej chwili siedzi w Azkabanie.
Ostatnie słowa właściwie nie dotarły do mojej świadomości. Nie wierzyłam własnym uszom i zastanawiałam się, czy na pewno dobrze zrozumiałam to, co powiedział Severus.
— Ja mam ojczyma?
Usłyszałam głębokie westchnięcie.
— Tak.
— Jakim cudem?
— Mówiłem, że to skomplikowane. Jak już wspomniałem, Kate i Syriusz byli razem. Pod koniec 1979 roku wzięli ślub. Cały świat myśli, że on jest twoim biologicznym ojcem i na razie powinno tak zostać. Krótko po śmierci Kate trafił do Azkabanu, dlatego obowiązek opieki nad tobą przypadł ojcu chrzestnemu, czyli mnie.
— Skoro tak bardzo się nienawidziliście, to jakim cudem się zgodził, żebyś ty został moim ojcem chrzestnym?
— Miłość, czego Czarny Pan nie potrafił zrozumieć, to potężne uczucie. Syriusz był tak szaleńczo zakochany w twojej mamie, że nie tylko nie widział poza nią świata, ale również spełniał każde jej życzenie. Nawet jeśli poprosiła go: „pogódź się ze swoim wrogiem, ponieważ chcę, żebyście obaj uczestniczyli w życiu mojej córki", ulegał i staraliśmy się żyć w zgodzie, bo tak chciała Kate. Myślę, że gdyby Syriusz nie trafił do Azkabanu, nadal staralibyśmy się wspólnie opiekować się tobą. I może mi nie uwierzysz, ale czasami żałuję, że go tutaj nie ma i nie może być obecny w twoim życiu.
Byłam zła na wszystkich, że tak wiele przede mną zataili. Wiedziałam, że chcieli, abym miała jak najspokojniejsze i najszczęśliwsze dzieciństwo, ale czułam się, jakby przez cały czas coś mi odbierali. Jakąś cząstkę mnie, ponieważ dorastałam nieświadoma tego, kim naprawdę jestem, a dodatkowo nigdy nie miałam okazji poznać człowieka, który należał do mojej rodziny i teoretycznie powinien być blisko mnie.
Tak długo czekałam na ten dzień, ale gdy nadszedł, dotarło do mnie, że jeśli Severus i inni myśleli, że posłucham całej rodzinnej historii i wszystko będzie w porządku, to się grubo mylili. Kiedy dowiedziałam się o Syriuszu, wiedziałam, że moje życie się zmieni. Usłyszałam tyle rzeczy, że nie byłam pewna, czy zniosę kolejne.
— Wszystko w porządku? — Severus zaniepokoił się, nie pierwszy raz podczas tej rozmowy. Spojrzałam na niego i przez chwilę milczałam. W końcu westchnęłam z postanowieniem, że do tematu „ojczym Syriusz" jeszcze wrócimy.
— Mów dalej.
— Wróćmy do twoich rodziców... Prawdę mówiąc, nie wiem, gdzie Kate poznała twojego ojca. Gdzieś musiał ją zobaczyć, a ona wpadła mu w oko.
Dumbledore twierdzi, że Czarny Pan nie potrafi kochać, ale nie mam pojęcia, ile jest w tym prawdy. Przez pewien czas miał na jej punkcie obsesję, tak jakby naprawdę się w niej zakochał... Moim zdaniem on jej tylko pożądał i chciał ją mieć, ponieważ była ładna i zdolna. Ucieszył się, kiedy odkrył, że jest „czystej krwi" i planował ją przekabacić na swoją stronę. Oczywiście ona się nie zgodziła, jednak twój ojciec nie przestawał próbować. A kiedy zorientował się, że jest jedną z tych, co twardo stoją za Dumbledore'em...
Severus zamilkł. Zaniepokoiło mnie, że patrzył przed siebie takim zimnym i pustym wzrokiem, jakby nie wiedział, co się wokół niego działo. Może w istocie tak było. Spojrzałam na niego ze zniecierpliwieniem. Obiecał mi całą prawdę, miałam nadzieję, że nie przemilczy takiej ważnej sprawy. Poza tym nie zamierzałam mu na to pozwolić. Od jakiegoś czasu podejrzewałam, co się wydarzyło, ale chciałam, żeby powiedział to wprost.
— I? — Nie mogłam się powstrzymać i przerwałam tę uciążliwą ciszę. — Co zrobił?
— Zgwałcił ją — powiedział tak cicho, że nie byłam pewna, czy dobrze usłyszałam. — Miesiąc później zorientowała się, że jest w ciąży — kontynuował. — Wtedy zdecydowała się na związek z Syriuszem. Nie chciała być samotną matką, a on zaakceptował zaistniałą sytuację i postanowił się tobą opiekować. Dlatego we wszystkich dokumentach zostało zapisane, że to on jest twoim ojcem. Sam twierdził, że jesteś jego córką i patrząc na to, jak ciebie kochał i jak się tobą opiekował, nikt nie wątpił w jego słowa. Tylko kilkoro ludzi zna prawdę.
W pierwszym momencie chciałam poprosić Severusa, by mówił, co było dalej, ale kilka rzeczy mi nie pasowało i musiałam o nie zapytać.
— Dlaczego jest tak wielką tajemnicą, czyją jestem córką?
— Dla twojego dobra.
— Wyjaśnij to. Robicie wiele rzeczy „dla mojego dobra", a ostatecznie wychodzi na to, że z moim dobrem to nie ma nic wspólnego.
Wydawało mi się, że Severus się uśmiechnął.
— Mimo starań, by utrzymać to wszystko w tajemnicy, plotka o tym, że Czarny Pan ma dziecko, poszła w świat. Powstała grupa szaleńców, którzy uważali, że można go pokonać dopiero wtedy, gdy nie będzie jego potomków. Zbierali wokół siebie coraz większą grupę ludzi i głośno nawoływali do tego, by odnaleźć „pomiot szatana", jak to lubili nazywać, i zabić. Oczywiście w imię wyższego dobra.
— Chcieli zabić dziecko?
— Grupa powstała jeszcze zanim się urodziłaś. Dlatego Dumbledore i Zakon Feniksa tak wiele energii poświęcili na to, by nikt niepowołany nie dowiedział się, że to o ciebie chodzi.
— A teraz? Ojca już nie ma, wszyscy są wolni, w czym problem?
— Twój ojciec powróci. Dumbledore jest tego pewny, to tylko kwestia czasu. Oczywiście po jego zniknięciu grupa jakby zapadła się pod ziemię. Ci, którzy im uwierzyli, zaczęli szukać osoby, która zabiła niemowlę. O ile oni chcieli temu komuś podziękować, to Ministerstwo Magii na pewno wysłałoby takiego człowieka do Azkabanu za zabicie niewinnego dziecka. Dlatego nikt nie chciał się wychylać. Oczywiście ci ludzie żyją nadal. Z pewnością nie zmienili swoich poglądów i o ile dziś raczej nie groziłoby ci niebezpieczeństwo z ich strony...
— To w przyszłości, jak już mój ojciec wróci, próbowaliby mnie zabić.
— Tak to właśnie wygląda.
Westchnęłam ciężko. Harry miał „szczęście" zostać tym, który pokonał Voldemorta, a ja miałam pecha, bo według grupy świrusów, można zniszczyć zło, tylko wtedy gdy się mnie zabije. Z drugiej strony była to interesująca teoria: zło niszczyć złem.
— Czym jest Zakon Feniksa?
— Grupą stworzoną przez Dumbledore'a. Ich zadaniem była walka z twoim ojcem i jego
poplecznikami.
— Czyli z tobą.
— Powiedzmy.
— Teraz powiesz mi, jakim cudem nie siedzisz w Azkabanie?
— Do tego dojdziemy w swoim czasie.
— Jak myślisz, powinieneś tam trafić?
— Tak.
Spojrzałam na niego zaskoczona.
— Ale kto by się wtedy tobą opiekował? — zapytał.
— Nie masz poczucia winy, że jesteś wolny, chociaż nie powinieneś być?
Severus chwilę milczał.
— Kto powiedział, że jestem wolny? Poza tym... wyrzuty sumienia, z którymi muszę żyć, są wystarczająco wielką karą. Dzięki temu, że jestem, jak to ujęłaś „wolny", mogę chociaż częściowo naprawić błędy i krzywdy wyrządzone innym.
— Dlaczego Potter?
— Hmm? — Pierwszy raz nie wiedział, o co mi chodzi. Z zadowoleniem stwierdziłam, że nie zawsze zagląda do mojej głowy.
— Mówiłeś, że moja mama wyszła za Syriusza Blacka i że oficjalnie jestem jego córką. Dlaczego więc nazywam się Potter, a nie Black?
— Syriusz podczas ślubu przyjął nazwisko żony. Rzadko się zdarza, ale nie jest to niemożliwe.
— Dlaczego?
— Mówiłem ci, że uciekł z domu, a rodzina go wydziedziczyła. Tak bardzo ich nienawidził, że chciał mieć z nimi jak najmniej wspólnego. Dlatego zdecydował się na zmianę nazwiska.
— To dlaczego wciąż mówi się o nim „Black"?
— W dokumentach łatwo jest zmienić nazwisko, ale nie w świadomości i pamięci ludzi. Nigdy nie zapomniano, skąd pochodzi, nawet jeśli powszechnie wiadomo, że różni się od swojej rodziny. Co w zasadzie stanęło pod znakiem zapytania, kiedy dokonał masakry i zaczęto mówić, że ostatecznie niedaleko pada jabłko od jabłoni. Wcześniej dawano go za przykład, że sami wybieramy, kim chcemy być, niezależnie od naszej rodziny i pochodzenia.
Skinęłam głową i westchnęłam. Czułam, że od nadmiaru informacji rozbolała mnie głowa i potrzebowałam chwili odpoczynku. Powiedziałam o tym Severusowi, który zgodził się ze mną. Ponieważ był już wieczór, postanowiłam położyć się wcześniej i do rozmowy wrócić następnego dnia.
Redakcja & korekta: as_ifwhat, Kasia
