Caroline wpatrywała się w swoje odbicie z profilu w lustrze. Nawet nie zauważyła, gdy Klaus wszedł do pokoju i opierając się o framugę drzwi uśmiechał się do niej.
- Wyglądasz cudownie – powiedział hybryda nie odrywając wzroku od nóg wampirzycy, która była ubrana w krótką zwiewną sukienkę na cieniutkich ramiączkach w kolorze brzoskwiniowym
- Nie kłam, wyglądam koszmarnie! – krzyknęła Caroline – Nie patrz na mnie! Idź sobie!
Klaus zrobił głęboki wdech, po czym zamknął drzwi od pokoju i zbliżył się do blondynki. Ustawiając się za nią, patrzył na ich wspólne odbicie w lustrze. Prawą dłonią odgarnął włosy dziewczyny odsłaniając jej szyję, lewą zaś położył na jej zaokrąglonym brzuchu. Gdy zaczął składać delikatne pocałunki na jej karku, Caroline zamknęła oczy.
- Jesteś śliczna, a to – powiedział mężczyzna, gdy zaczął gładzić jej brzuch – jest bardzo… seksowne. TO świadczy o tym, że jesteś moja...
- Przestań, rozpraszasz mnie… - szepnęła Caroline
- A to źle? – zapytał uśmiechając się Klaus
- Tak – zdążyła tylko powiedzieć blondynka i przygryzła wargę
- Czemu? – hybryda dotarł już do opuszka jej ucha i podgryzł je delikatnie. Blondynka obróciła się w wampirzym tempie i próbowała go odepchnąć, jednak bezskutecznie. Mężczyzna trzymał ją w żelaznym uścisku i nie zamierzał puścić.
- Bo robisz to po to bym nie wyszła z domu. Zawsze mówisz albo robisz coś takiego co sprawia, że… - zaczęła wyjaśniać Caroline jednak zatrzymała się w pół zdania
- Co sprawia, że… - wymruczał uwodzicielsko Klaus
- Co sprawia, że chcę pójść z tobą do łóżka i tak to się zawsze kończy!
- I to źle? – powiedział hybryda i uśmiechnął się
- Tak! Bo kiedy już… skończymy to nie mam już siły na nic i zasypiam
- To nie moja wina, że chcesz więcej… i więcej… i więcej… - mruczał mężczyzna do jej ucha
- Nie Klaus! – powiedziała Caroline i spojrzała mu w oczy
- Odmawiasz mi? – sprawne ręce hybrydy krążyły zmysłowo po jej ciele
- Nie… to znaczy tak… to znaczy przestań! – powiedziała blondynka i Klaus natychmiast się odsunął i usiadł na łóżku
- Nieprawdopodobne. Nie powinnaś móc mi się oprzeć - rzekł mężczyzna i wpatrywał się w Caroline
- Nie przesadzaj. Kiedyś notorycznie ci się opierałam
- Ale wtedy nie dzieliliśmy się krwią. Teraz nie powinnaś być do tego zdolna
- Widocznie jestem unikatowa
- To nie podlega dyskusji kochanie
- Chcę wyjść dzisiaj z domu – powiedziała Caroline i czekała na reakcję hybrydy, jednak gdy mężczyzna nie odezwał się ani słowem kontynuowała – od incydentu w klubie minęły 2 miesiące. Nie wiem po co to było potrzebne skoro zamierzasz mnie więzić w domu…
- Nie jesteś więźniem, ja tylko próbuję…
- Mnie chronić. Wiem. Ale ja chcę zwiedzać, oglądać, podziwiać. Gdy nagrałeś wiadomość na mojej skrzynce pocztowej mówiłeś, że jesteś w swoim ulubionym miejscu na świecie otoczony przez jedzenie, sztukę, kulturę. Chcę tego doświadczyć. Chcę zobaczyć to wszystko o czym mówiłeś. Obiecałeś!
Hybryda wpatrywał się w dziewczynę po czym przechylił głowę na bok i przewracając oczami powiedział:
- Szykuj się wychodzimy za pół godziny
Restauracja wydawała się Caroline jak ze snów. Styl lat 20. zaczął ją fascynować od czasu pamiętnej potańcówki.
- Tu jest cudownie. Jak znalazłeś to miejsce? – zapytała blondynka
- 90 lat temu to był najsłynniejszy lokal w Nowym Orleanie. Podobał mi się jego klimat, więc postanowiłem nic nie zmieniać. Cieszę się, że ci się podoba
- Zaraz… to znaczy, że to jest twoja restauracja?
- Caroline wydajesz się zaskoczona – uśmiechnął się hybryda – spędziłaś ze mną wystarczająco dużo czasu, by zdać sobie sprawę, że zawsze dostaję to co chcę. A kto nie chciałby mieć takiego lokalu? Lata 20. dostarczają tak wielu wspomnień…
- Czy ja też? – zapytała nieśmiało dziewczyna
- Kochanie, moje wspomnienia z Tobą w roli głównej, biją wszystkie inne na głowę. Na przykład gdy przypominam sobie co wczoraj zrobiliśmy w…
- Nie o tym mówię! – krzyknęła wampirzyca
- A o czym? – spytał zdezorientowany hybryda
- Czy mówiłeś też o mnie, kiedy powiedziałeś, że zawsze dostajesz to czego chcesz? – Caroline zadając to pytanie miała łzy w oczach – Zresztą nie odpowiadaj. Wiem co powiesz.
- Caroline – mężczyzna złapał ją za rękę i delikatnie pocałował wnętrze dłoni – Ty byłaś, jesteś i zawsze będziesz największą nie wiadomą w moim życiu
- Jak to?
- Kiedy powiedziałaś, że mnie nienawidzisz, to było nawet bardziej bolesne niż przebicie kołkiem z białego dębu. Wtedy pomyślałem, że wszystko stracone i że ty nigdy…
- Ale teraz jesteśmy razem
- TERAZ tak, co nie znaczy, że już zawsze tak będzie
- Chcesz, żebyśmy się rozstali?
- Oczywiście, że nie!
- Więc czemu tak mówisz?
Klaus milczał, przez dłuższą chwilę wpatrując się w szkliste oczy dziewczyny i powiedział ze smutkiem:
- Bo wiem, że kiedyś w końcu będziesz chciała odejść
- Nie!
- Tak, może nie jutro, za rok czy za wiek, ale w końcu uznasz, że ja nie….
- A co się stało z „zamierzam być Twoją ostatnią miłością"?
- To było pobożne życzenie, nie mogę cię do niczego zmusić
- Zawsze możesz użyć „przymusu" – powiedziała Caroline
- Nigdy! – powiedział przerażony Klaus
- To miał być żart. Dla rozluźnienia atmosfery – blondynka przewróciła oczami
- Nie żartuj w ten sposób. To nie było śmieszne
- Właśnie widzę. Czy istnieje jakiś sposób, żeby przekonać cię, że nie zamierzam cię opuścić. NIGDY?!
- Właściwie to tak, ale naprawdę nie musisz…
- Zgadzam się
- Jeszcze nie wiesz co mam na myśli
- Nieważne. Jestem skłonna zrobić wszystko. Czy to będzie miało coś wspólnego z kajdankami i finezyjnymi strojami?
- W pewnym sensie – powiedział tajemniczym głosem hybryda – ale to nie to co myślisz. Musisz przestać czytać 50 odcieni Greya!
- Tam nie opisano nawet połowy…. – widząc łobuzerski uśmiech u Klausa, Caroline postanowiła zmienić temat – więc co miałeś na myśli?
- Pamiętaj, że już się zgodziłaś – przypomniał jej hybryda
- Wiem, wyksztuś w końcu
- Ślub. Chcę żebyś została moją żoną, Caroline Forbes. A może powinienem powiedzieć Caroline Mikaelson? – te kilka sekund oczekiwania na odpowiedź blondynki, ciągnęły się dla Klausa w nieskończoność. W końcu usłyszał jej zmysłowy głos:
- Wolałabym Caroline Forbes Mikaelson. W razie jakbyś zapomniał żyjemy teraz w XXI wieku. Nie muszę rezygnować ze swojego nazwiska, tylko dlatego że miałabym być twoją żona
- A zostaniesz moją żoną?
Caroline nie zważając, że są teraz w restauracji szybko wstała, usiadła Klausowi na kolanach i wyszeptała mu do ucha:
- Tak, wyjdę za ciebie
Ich usta połączyły się w namiętnym pocałunku. Gdy w końcu się od siebie oderwali, hybryda wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki prostokątne pudełeczko i podał je swojej narzeczonej.
- Z uwagi na to, że na twoim palcu błyszczy już okazały pierścionek, mam dla ciebie coś innego
Caroline otworzyła podarunek i wzruszenie odebrało jej głos
- Myślałam, że już nigdy więcej jej nie zobaczę – powiedziała wampirzyca kiedy hybryda zapinał na jej nadgarstku bransoletkę. Tą samą, którą kiedyś dał jej na urodziny.
- Dziękuję
- Nie spodziewałem się was tutaj. Myślałem, że Klaus trzyma cię w wierzy by mieć cię tylko dla siebie. Ale cieszę się, że was spotkałem – nadejście Marcela popsuło humor zarówno Klausowi jak i Caroline
- Nie przedstawisz mnie? – zapytała brunetka, która mu towarzyszyła
- Przepraszam, Davino, poznaj Klausa - mojego mentora i Caroline – jego narzeczoną, moi drodzy to jest Davina
- Miło mi cię poznać - powiedziała wstając z kolan hybrydy blondynka i podała nieznajomej rękę, aby się przywitać. Gdy tylko ich dłonie się zetknęły, Davina powiedziała:
- Gratuluje – spoglądając na brzuch Caroline.
Wampirzyca znieruchomiała. Marcel, który był za Daviną, nie zauważył tego. Jednak Klaus był w pełni świadomy sytuacji.
- Musimy już iść – powiedział podając torebkę, chwytając Caroline za talię i próbując wyprowadzić ją z sali, jednak Davina powstrzymała go kładąc dłoń na jego ramieniu
- Tobie też – powiedziała uśmiechając się do hybrydy a potem jakby to było najnaturalniejsze na świecie objęła Caroline.
Blondynka dopiero w samochodzie zorientowała się, że ktoś włożył do jej torebki małe pudełko. Spojrzała pytająco na Klausa jednak on pokręcił przecząco głową. Gdy wyciągnęła z niego kartkę wszystko stało się jasne. Davina. Caroline przeczytała notkę na głos.
Dziecko urodzi się dokładnie za 6 tygodni i 2 dni. Nie martwcie się, wszystko będzie dobrze. Jednak do tego czasu musimy pokonać Marcela. Jestem po waszej stronie. Do zobaczenia w waszym śnie. Szczegóły przekaże wam Sophie
Davina
