– John, jestem zmęczony.

– To idź się połóż. Przyjdę do ciebie, jak tylko program się skończy. Dobranoc.

– … Ale ja nie chcę bez ciebie.

– Och, na litość boską, Sherlock, jesteś dorosły! Nie trzeba cię tulić do snu.

– Pff… W porządku. Dobranoc, John.

/

– … John.

– Hmm? Myślałem, że miałeś zamiar się położyć.

– Leżałem, ale nie mogłem zasnąć. I znalazłem to na poduszce.

– Haha, no tak, to.

– Co to jest?

– Książka. I ty niby jesteś ten genialny.

– Wiem, że to książka. Ale dlaczego leżała na mojej poduszce?

– A widziałeś tytuł?

– Tak. Tu jest napisane „Ziemia krąży wokół słońca. Ten i inne odjazdowe fakty o Ziemi."

– Świetnie, widzę więc, że potrafisz czytać.

– John, przestań unikać odpowiedzi na moje pytanie. Naprawdę oczekujesz, że to przeczytam?

– Cóż, kupiłem ją specjalnie dla ciebie. Więc raczej tak.

– To książka dla dzieci! O, widzisz? Na pierwszej stronie jest napisane: „Dla dzieci"!

– Tak, a jak mawia Lestrade, mam do czynienia z dzieckiem. Och, nie patrz tak na mnie, Sherlock! Tylko żartuję. I to na serio może okazać się przydatne. W końcu uchroniło tego dzieciaka przed rozerwaniem na strzępy.

– Tak, ale…

– Żadnego ale. Przeczytaj to i koniec. A zresztą co ty masz przeciwko układowi słonecznemu?

– Ta wiedza jest bezużyteczna.

– Wiesz tak samo dobrze jak ja, że nie jest. Powiedz prawdę.

– Joooohn…

– Sheeeeeerlock… Mów. Już!

– Dobra. Lubię myśleć, że to magia utrzymuje ziemię w miejscu.

– Żartujesz.

– No i właśnie dlatego nie chciałem ci nic mówić! Wiedziałem, że będziesz się śmiał.

– Ups. Przepraszam. Więc właściwie to dlaczego wierzysz w magię?

– Po prostu tak mam. Tylko pomyśl, John, jakie to by mogło być wspaniałe! Wyobrażasz sobie? Po prostu fantastyczne!

– Cóż… no tak. Ale Sherlock… wiesz, że magia nie istnieje, nie?

– Oczywiście. Ale to nie znaczy, że nie mogę sobie poudawać. To znacznie fajniejsze.

– Okej, dobrze, w porządku. Tylko że jesteś ostatnią osobą, którą posądzałbym o wiarę w magię.

– Ja nie wierzę w magię.

– Przecież przed chwilą powiedziałeś…

– Nie, tak naprawdę nie wierzę w magię, John. Czasami tylko lubię udawać, że istnieje.

– … Taaaa…?

– Po prostu czasami dobrze mieć jakąś głupotę, w którą można wierzyć. To zupełnie jak z tobą i z bogiem.

Sherlock.

– Dobrze, dobrze. Przepraszam, że to powiedziałem. I wiesz co… Chyba mogę nawet zajrzeć do tej książki.

– Zmieniłeś zdanie? Dlaczego?

– Przyszło mi na myśl coś innego, w co mógłbym wierzyć. Chociaż w trochę innym sensie.

– Co to takiego?

– Ty, oczywiście.

– Och, Sherlock. Proszę, nie próbuj być romantyczny, to przerażające. A teraz może poszlibyśmy spać, co?

– Nie chcesz dłużej o tym rozmawiać.

– Tak, geniuszu. Wstawaj, idziemy do łóżka. Ja poczytam kryminał i absolutnie nie wolno ci zdradzać mi zakończenia, kiedy odgadniesz je po zerknięciu na okładkę. Żadnego ale, Sherlock! Ty w tym czasie nadrobisz zaległości ze szkoły podstawowej, dobrze?

– Tak, w porządku.

– Świetnie.